Zamknij
REKLAMA

Lokatorska tragedia Henryka Gańskiego

21:33, 10.09.2020 | M.W.
Skomentuj
REKLAMA

Bohaterka naszej publikacji sprzed kilku tygodni pozostawiła po sobie niemiłe wspomnienia w pamięci Henryka Gańskiego, prezesa spółki MZBK Bytów. Kobieta walczyła o uzyskanie mieszkania komunalnego, powołując się na opiekę nad niepełnosprawnym synem i wysokie koszta utrzymania wynajmowanego mieszkania. Zajmowała lokal na ulicy Drzymały w odnowionej kamienicy, płacąc miesięcznie 1800 zł. W tym właśnie mieszkaniu nagrywaliśmy program i żale pani Barbary. Władze miasta tłumaczyły, że już jeden lokal był jej kiedyś przyznany, ale go samowolnie opuściła. Barbara Barlasz tłumaczyła, że mieszkanie to było za małe i zagrzybione. Gdy kilka dni temu Henryk Gański przyszedł zobaczyć co się dzieje w wynajmowanym przez niego mieszkaniu, ponieważ lokatorka nie odbierała telefonu, przecierał oczy ze zdumienia. Lokal wyremontowany przed oddaniem do wynajmu jest dziś totalnie zdewastowany, zagrzybiony i śmierdzący, a lokatorka przepadła bez śladu! Pozostał po niej grzyb, pleśń i około 10 000 zł zadłużenia. 

- Razem z synem mamy to mieszkanie i następne po sąsiedzku. Pani Barbara mówiła, że mieszkanie opuszcza. Ja chciałem jej przede wszystkim pomóc. Prosiła o to. Od tygodnia nie miałem z nią kontaktu, więc we wtorek poszedłem sprawdzić co się tam dzieje - mówi Henryk Gański.

Podkreśla, że ta kamienica znajduje się w administracji MZBK. To właśnie ta firma ostatnio przeprowadzała remont budynku. Całość kosztowała 230 000 zł, ale gmina Bytów dofinansowała prace kwotą 100 000 zł z puli na remont zabytków. Swoje mieszkanie przed wynajmem kompleksowo wyremontował również Henryk Gański. Barbara Barlasz wprowadziła się 2 lata temu. Przez pierwsze miesiące podobno nic niepokojącego się nie działo. Gdański mówi, że za jej zgodą kilka razy nawet ją odwiedzał i wszystko wyglądało tak, jakby było w jak najlepszym porządku. Później stracił czujność, ale problemy zaczęły się kilka miesięcy temu, gdy pojawiły się opóźnienia w płatnościach. W końcu Barlasz sama powiedziała, że się wyprowadza. Nie wiadomo kiedy zabrała prawie wszystkie swoje rzeczy i zniknęła, zmieniając też numer telefonu komórkowego. Gański próbował się z nią skontaktować, ale wobec braku takiej możliwości wziął klucz i poszedł otworzyć mieszkanie, aby zobaczyć co się tam dzieje. To, co zobaczył w środku sprawiło, że prawie zemdlał.

<iframe src="https://www.facebook.com/plugins/video.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Fibytow%2Fposts%2F654984338728657&show_text=false&width=734&height=413&appId" width="734" height="413" style="border:none;overflow:hidden" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" allow="encrypted-media" allowFullScreen="true"></iframe>

Po wejściu do mieszkania od razu uderza okropny zapach pleśni czy też grzyba. Lokatorka pozostawiła brudną kanapę, za nią mnóstwo śmieci, a na ścianach zacieki oraz zadrapania. To samo jest w drugim pokoju. W drzwiach do łazienki urwana klamka, brodzik zagrzybiony, podobnie jak szafki. Zniszczona została jeszcze płyta gazowa na kuchence. O poprzednim, niedawnym, dobrym stanie mieszkania świadczą chociażby położone przy narożach pomieszczeń fragmenty ścian, dokąd niszczycielska siła lokatorów najprawdopodobniej nie mogła dosięgnąć. 

- Mieszkanie wygląda teraz jak melina! - alarmuje Henryk Gański. 

Najgorsze nadchodzi, gdy Gański otwiera lodówkę. W środku pleśń, grzyb i okropny odór. Brud jest sprzed wielu miesięcy, więc wychodzi na to, że rodzina jadła pożywienie przechowywane w takiej lodówce. 

- Ta pani cały czas zasłaniała się opieką nad niepełnosprawnym synem, a to jest po prostu chamstwo, co ona wyprawia. To, że ma niepełnosprawnego syna, nie uprawnia jej do dewastowania czyjejś własności. Pokazuje się na portalu ibytow.pl mówiąc, że wszyscy ją krzywdzą, a kolejne mieszkanie w takim stanie zostawia i chciałbym to wszystkim pokazać, aby wiedzieli kogo będą przyjmować na wynajem. Przestrzegam ludzi, do których teraz poszła. Zobaczcie w jakim stanie zostawiła moje mieszkanie! - alarmuje Henryk Gański. 

Prezes MZBK podkreśla ponadto, że Barlasz kilkakrotnie zalała sąsiadów. Ponadto zniszczyła między innymi nowy grzejnik w łazience, gdzie zresztą nie ma teraz światła, z niewiadomego powodu. 

- Nie wiem jak można w 2 lata w taki sposób zniszczyć wyremontowane mieszkanie. Wszędzie brud i okropny smród! - oburza się Henryk Gański. - Oglądałem ten reportaż z nią w roli głównej. Nawet pomyślałem sobie, okej, niech znajdzie sobie tańsze mieszkanie od gminy, bo rynek u nas jest taki, jaki jest. Jak ja swoje mieszkanie zostawiłem na wynajem, to w ciągu dnia miałem od razu masę telefonów od osób zainteresowanych. Człowiek wkłada swoje pieniądze w remont, aby móc później zarabiać na wynajmie mieszkania, a nie po to, żeby po dwóch latach wydawać kilkadziesiąt tysięcy zł na kolejny kompleksowy remont.

Barbara Barlasz zostawiła po sobie między innymi lodówkę, pralkę i brudny tapczan. Nie wspominam o śmieciach i brudzie.

- Zasłanianie się niepełnosprawnym synem jest najbardziej okropną rzeczą, jaką można sobie wyobrazić. Ja wiem, co to znaczy ból i cierpienie, bo przeszedłem chorobę nowotworową. Jednak zasłanianie się niepełnosprawnym synem i mówienie, że jest krzywdzona, to już szczyt wszystkiego, bo tej pani nikt nie krzywdzi, to ona krzywdzi innych ludzi - oburza się Henryk Gański.

Wynajmuje teraz firmę sprzątającą, aby mieszkanie uporządkować, a następnie zamierza je wyremontować. Zapowiada, że złoży doniesienie do prokuratury. Przewiduje też, że wystąpi o zwrot kosztów, tym bardziej, że przez ostatnie miesiące Barlasz nie zapłaciła mu łącznie około 10 000 zł. Gańskiemu przez miesiąc opowiadała różne historie, między innymi, że trzeba poczekać, bo dostanie wyrównanie z Urzędu Skarbowego. Podawała też kilka innych źródeł potencjalnego dochodu, ale ostatecznie pieniędzy nie wpłaciła. Zwodziła go, przekazując kwoty rzędu 500 zł. 

- Czy tylko z uwagi na fakt, że pani ma niepełnosprawne dziecko, mam jej odpuszczać? Ona żeruje na naiwności i bierze ludzi na litość, włączając w to pieniądze należne z tytułu opłat oraz dewastację, bo niby jej się należy. Ja jestem społecznikiem, który ludziom pomaga. Co roku chodzę z puszką, bo uwielbiam pomagać innym, ale ta sytuacja to już przesada. Jestem tym zdruzgotany. 

BĘDZIE RIPOSTA

Po emisji reportażu wideo skontaktowała się z nami Barbara Barlasz. Powiedziała, że złożyła doniesienie na policji. Oskarża Henryka Gańskiego o wtargnięcie do mieszkania. Zapewnia, że w wypaczony sposób przedstawił sytuację, stawiając ją w niekorzystnym świetle. Barlasz chce wystąpić przed kamerą i opowiedzieć swoją wersję. 

Do tematu wrócimy.

[ZT]2510[/ZT]

 

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (2)

Max19Max19

3 1

Brawo Panie Ganski , taka jest prawda ta kobieta nie dba o mieszkanie w mieszkaniu na ul.Miłej pozostawiła smród, bród ,syf i długi za czynsz i u ludzi .Teraz jaśnie pani płacze ha ha ha😄 śmiech na sali wstydu nie ma!!!!!!! Ps.w samym mieszkaniu było nawet nasrane 😝 10:16, 11.09.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Tex1978Tex1978

3 1

Tak to prawda Ta osoba to istna syfiar zrobiła chlew z mieszkania na ul.Miłej to samo robi jej siostra zamieszkała też w tym samym bloku. 18:49, 11.09.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz