Zamknij
Zima potrafi być bezlitosna, a jej mroźne objęcia często stają się śmiertelną pułapką dla dzikich zwierząt. Ta historia mogła mieć tragiczny finał, ale dzięki błyskawicznej i ostrożnej reakcji lokalnych służb, ranna sarna uwięziona na tafli lodu otrzymała drugą szansę.
Miniony weekend na drogach naszego regionu przyniósł sporo pracy lokalnym stróżom prawa. Funkcjonariusze musieli zmierzyć się z całym przekrojem przewinień – od nieodpowiedzialnej jazdy pod wpływem alkoholu i narkotyków, przez utratę kontroli nad pojazdem na prostej drodze, aż po nietrzeźwy rajd na elektrycznej hulajnodze. Choć w niektórych przypadkach wyglądało to groźnie, na szczęście obyło się bez ofiar.
Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak niewiele trzeba, aby uchronić swoją rodzinę przed najgorszym? Czasami wystarczy jedno małe urządzenie zamontowane na suficie. Właśnie z takiego założenia wychodzą bytowscy strażacy, którzy ruszyli z fantastyczną inicjatywą, mającą na celu ochronę mieszkańców przed cichymi zabójcami – pożarem i tlenkiem węgla.
Krył się przed policjantami i na ich oczach przesiadał na fotel pasażera. Tym sposobem próbował uniknąć kary za uderzenie samochodem w drogowy znak i betonowy śmietnik będąc pod wpływem alkoholu. Jego obecność za kierownicą i spowodowanie zagrożenia na drodze potwierdzili świadkowie. 30-latek miał ponad 2,5 promila w organizmie, a przy sobie zagraniczne uprawnienia, którymi nie powinien się posługiwać.
To miał być gładki rajd cudzym autem, ale finał tej zuchwałej ucieczki rozegrał się właśnie na naszym terenie. W Czarnej Dąbrówce policyjna blokada gwałtownie przerwała niebezpieczną przejażdżkę 21-latki, która pędziła skradzionym, luksusowym BMW X6. Wszystko działo się błyskawicznie, a kompletnie zaskoczona amatorka cudzej własności wpadła prosto w ręce stróżów prawa.
Śliskie nawierzchnie, chwila nieuwagi i o kolizję nietrudno. Miniony tydzień na drogach powiatu bytowskiego upłynął pod znakiem stłuczek, zderzeń lusterkami i niestety kierowców wsiadających za kółko na podwójnym gazie. Policjanci mieli pełne ręce roboty, a winowajcy musieli sięgnąć głęboko do portfela.
To miała być rutynowa podróż, a skończyło się o krok od tragedii! Pasażerowie autobusu PKS Bytów oraz innych pojazdów przeżyli chwile grozy, gdy z jadącego z naprzeciwka samochodu w ich stronę poleciały niebezpieczne pociski. Drogowy chuligan urządził sobie bezmyślną zabawę na trasie, która mogła doprowadzić do prawdziwej katastrofy.
Do groźnie wyglądającej kraksy doszło w środowy wieczór, 18 lutego, około godziny 20:35 na trasie Kozy-Mikorowo. Na skrzyżowaniu zderzyły się dwa samochody osobowe. Jedna z kierujących trafiła do szpitala.
Miniony weekend na drogach powiatu bytowskiego obfitował w zdarzenia, które choć wyglądały groźnie, zakończyły się jedynie na stratach materialnych.
Do tragicznego wypadku doszło w poniedziałek, 16 lutego, przed godziną 19:00 na terenie jednego z gospodarstw w Osławie-Dąbrowej (gm. Studzienice) w powiecie bytowskim. Służby otrzymały zgłoszenie o mężczyźnie, który miał zostać przygnieciony w stodole.
Miłość można okazywać na wiele sposobów, a mieszkańcy Tuchomia wybrali ten najbardziej szlachetny – dzielenie się życiem. Choć Walentynki kojarzą się głównie z kwiatami i czekoladkami, przy tuchomskiej remizie świętowano nieco inaczej, ale z równie wielkim sercem. W poniedziałek przed strażnicą OSP zaparkował krwiobus, który stał się centrum lokalnej akcji pomocy.
W walentynkowy wieczór miała to być spokojna i bezpieczna podróż na bal. Małżeństwo, chcąc bez stresu wznosić toasty za miłość, postanowiło skorzystać z usług kierowcy. Na ich ogłoszenie odpowiedziała 40-letnia kobieta, deklarując, że zawiezie ich na miejsce i bezpiecznie odwiezie do domu.
Ostatnie dni na drogach powiatu bytowskiego upłynęły pod znakiem zmiennej aury i licznych zdarzeń drogowych. Choć na szczęście obyło się bez groźnych wypadków, policjanci interweniowali przy wielu kolizjach, których główną przyczyną było niedostosowanie prędkości do śliskiej nawierzchni oraz chwila nieuwagi przy manewrach.
Niedzielne popołudnie na drodze krajowej nr 20 w Tuchomku upłynęło pod znakiem niebezpiecznego zdarzenia drogowego. Doszło tam do czołowego zderzenia dwóch samochodów osobowych, co postawiło na równe nogi lokalne służby ratunkowe, w tym strażaków z Tuchomia, Niezabyszewa oraz Bytowa.
Poranny szczyt w Słupsku przyniósł groźnie wyglądające zdarzenie drogowe na jednym z ruchliwych skrzyżowań miasta. Około godziny 8:20 policjanci otrzymali zgłoszenie o kolizji na skrzyżowaniu ulic Małcużyńskiego, Szczecińskiej i Kossaka. Na miejscu pracowali funkcjonariusze ruchu drogowego, którzy ustalali dokładne okoliczności zdarzenia.

OSTATNIE KOMENTARZE