Kierownik Parku Krajobrazowego Dolina Słupi odpiera argumenty protestujących mieszkańców i turystów
Spór o planowany rezerwat przyrody w okolicach Soszycy nabiera coraz większego znaczenia. Z jednej strony są mieszkańcy, turyści i samorządowcy obawiający się ograniczeń. Z drugiej Park Krajobrazowy „Dolina Słupi”, który przekonuje, że bez silniejszej ochrony unikatowe jeziora lobeliowe będą dalej tracić swoje najcenniejsze walory.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::video{"type":"single","item":"1078"}
Chodzi o planowany rezerwat „Cztery Jeziora koło Soszycy”. W dokumentach pojawiają się jeziora szczególnie cenne przyrodniczo, w tym Pomysko, Modre i Obrowo. To nie są zwykłe leśne akweny. To jeziora lobeliowe, czyli rzadkie i bardzo wrażliwe ekosystemy, zależne nie tylko od samej wody, ale również od stanu brzegów, dna, roślinności, zlewni i sposobu korzystania z terenu.
Marcin Miller, kierownik Parku Krajobrazowego „Dolina Słupi” w Słupsku, w obszernej odpowiedzi na pytania prasowe podkreśla, że pomysł ochrony rezerwatowej nie pojawił się nagle. Według niego naukowcy wskazują na taką potrzebę od ponad 20 lat, a propozycje objęcia tych jezior rezerwatem pojawiały się już we wcześniejszym planie ochrony Parku na lata 2003–2023.
– Potrzeba ochrony jezior lobeliowych od dawna stanowi jedno z najważniejszych zadań Parku Krajobrazowego „Dolina Słupi”. Jeziora lobeliowe koło Soszycy stanowią przedmiot szczególnej uwagi ze strony naukowców, którzy od ponad 20 lat proponują ochronę rezerwatową – wskazuje Marcin Miller.
Z dokumentów wynika, że pierwsze działania związane z ochroną rezerwatową tego obszaru sięgają jeszcze 2000 roku. Wtedy powstała dokumentacja przyrodnicza projektowanego rezerwatu pod nazwą „Soszyckie jeziora lobeliowe”. W jej przygotowaniu uczestniczyli m.in. pracownicy Parku.
Sprawa wróciła przy aktualnym planie ochrony dla Parku Krajobrazowego „Dolina Słupi”, uchwalonym przez Sejmik Województwa Pomorskiego w grudniu 2024 roku. Po jego przyjęciu Park rozpoczął działania dotyczące wskazanych w nim propozycji rezerwatów. 31 marca 2025 roku wysłano zaproszenie na spotkanie robocze do RDOŚ w Gdańsku, Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinku i Starostwa Powiatowego w Bytowie.
Spotkanie odbywa się 15 kwietnia 2025 roku w Nadleśnictwie Bytów. Uczestniczą w nim przedstawiciele RDOŚ, RDLP, Nadleśnictwa Bytów, Starostwa Powiatowego w Bytowie, gminy Parchowo i gminy Czarna Dąbrówka.
Po tym spotkaniu Park występuje o opinie eksperckie do naukowców. W dokumentach wymieniani są dr hab. prof. UG Krzysztof Banaś, prof. UAM Piotr Klimaszyk oraz prof. Katarzyna Bociąg, od lat zajmująca się badaniami jezior lobeliowych.
– Po spotkaniu, żeby rozwiać wątpliwości dotyczące tworzenia kolejnej formy ochrony przyrody na tym terenie, wystąpiliśmy o opinie eksperckie do ośrodków naukowych, tj. Uniwersytetu Gdańskiego i Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, oraz do prof. Katarzyny Bociąg, prowadzącej od lat badania tych jezior – informuje kierownik Parku.
W załączonych opracowaniach naukowych jeziora lobeliowe są opisywane jako jeden z najrzadszych i najbardziej zagrożonych typów jezior w Polsce i Europie. Ich wyjątkowość wynika z obecności roślin przystosowanych do bardzo ubogich warunków środowiskowych, takich jak lobelia jeziorna, poryblin jeziorny, poryblin kolczasty czy brzeżyca jednokwiatowa.
W monografii „Jeziora lobeliowe w drugiej dekadzie XXI wieku” autorzy podkreślają, że jeziora tego typu są silnie zależne od stanu otoczenia – zarówno obrzeży, jak i całej zlewni. To oznacza, że dla ich kondycji znaczenie ma nie tylko to, co dzieje się w wodzie, ale także to, jak użytkowane są brzegi, ścieżki, plaże i sąsiadujące tereny.
Autorzy publikacji wskazują również, że w Polsce rośnie liczba tak zwanych dawnych jezior lobeliowych, czyli takich, w których gatunki wskaźnikowe już wyginęły. Park przekonuje, że brak reakcji może doprowadzić do dalszej degradacji.
W innym opracowaniu dotyczącym trzech sąsiadujących jezior lobeliowych naukowcy Natalia Kuczyńska-Kippen, Piotr Klimaszyk i Ryszard Piotrowicz opisują, że badane jeziora wciąż zachowują bardzo wysoką wartość ekologiczną. Jednocześnie wskazują na objawy pogarszania jakości wody. Najlepsze warunki stwierdzono w jeziorze Obrowo, słabsze w jeziorach Modre i Pomysko.
W publikacji pojawia się istotna obserwacja: mimo że jeziora są położone blisko siebie i mają podobne pochodzenie, ich zespoły zooplanktonu znacznie się różnią. Tylko około jedna piąta struktury gatunkowej była wspólna dla wszystkich trzech jezior. Odnotowano również gatunki rzadkie dla polskiej fauny.
To naukowy język, ale jego sens jest prosty: ten obszar jest przyrodniczo wyjątkowy, wrażliwy i już wykazuje oznaki presji człowieka.
Najmocniejsze dane w odpowiedzi Parku dotyczą wizji terenowej przeprowadzonej 1 kwietnia 2026 roku. Pracownicy Parku analizują wtedy wydeptane powierzchnie litoralu, czyli przybrzeżnej strefy jeziora, w której występują chronione rośliny.
Zespół w składzie Marcin Miller, M. Semenowicz, R. Lewkowicz i Elwira Ahmad dokonał oględzin, liczył wydeptane powierzchnie i wykonał zdjęcia, również z drona.
W przypadku Jeziora Pomyskiego powierzchnia litoralu określona izobatą dwóch metrów, czyli potencjalny zasięg lobelii jeziornej i brzeżycy jednokwiatowej, wynosi około 15 tysięcy metrów kwadratowych. Powierzchnia wydeptanego litoralu, włączając plażę, to około 1250 metrów kwadratowych. Według Parku oznacza to około 8 procent zniszczonych płatów roślinności.
– Biorąc pod uwagę, że w tej strefie zagęszczenie lobelii osiąga kilkadziesiąt osobników na 1 metr kwadratowy, zniszczono kilkadziesiąt tysięcy tych roślin – wskazuje Miller.
W przypadku Jeziora Modrego powierzchnia strefy występowania lobelii jeziornej i brzeżycy jednokwiatowej to około 3000 metrów kwadratowych. Wydeptany litoral obejmuje około 133 metry kwadratowe, czyli ponad 4 procent zniszczonych płatów roślinności.
To właśnie te dane są odpowiedzią na argument, że użytkowana przez ludzi część brzegu stanowi niewielki procent całej linii brzegowej. Marcin Miller odpowiada, że w tej sprawie nie sama długość brzegu jest najważniejsza. Znaczenie ma powierzchnia dna i strefy przybrzeżnej, bo to tam rosną rośliny będące przedmiotem ochrony.
W sporze o rezerwat często pojawia się argument mieszkańców, że lokalna społeczność od lat dba o ten teren. Kierownik Parku tego nie neguje. Wprost przyznaje, że dbałość o środowisko życia lokalnej społeczności jest ważna i dostrzegana.
Jednocześnie wskazuje, że w przypadku jezior lobeliowych zagrożenia nie zawsze są widoczne gołym okiem. Problemem nie muszą być wyłącznie śmieci, dewastacja czy oczywiste zaniedbania. Dla takich jezior groźne jest także rozproszone wchodzenie do wody, tworzenie dzikich zejść, wydeptywanie dna i uruchamianie spływu biogenów.
– Obecnie głównym zagrożeniem jezior jest rozpraszanie się ludności wzdłuż linii brzegowej i generowanie wydepczysk, co może pozornie wydawać się nieszkodliwym zjawiskiem – zaznacza Marcin Miller.
PKDS wskazuje też, że pomimo istniejących od lat tablic informacyjnych i zaleceń dotyczących korzystania z kąpieli w wydzielonej strefie, intensywność użytkowania obszaru nie zmalała. Park zwraca uwagę na mikroplaże, wydepczyska i erodowane brzegi, które mogą zwiększać spływ biogenów do jezior.
W dokumentach pojawia się nawet szczegół dotyczący tablic edukacyjnych. Kierownik Parku informuje, że symptomatyczne jest wydrapywanie piktogramów odnoszących się do prośby o unikanie kąpieli w tych jeziorach, podczas gdy pozostałe oznaczenia nie są niszczone.
Największe emocje mieszkańców i turystów budzi dostęp do jezior, plaży, kąpieliska, pomostów, ścieżek i tras rowerowych. Marcin Miller w swoich odpowiedziach kilkukrotnie zaznacza, że formalne decyzje w tej sprawie należą do organu tworzącego rezerwat, czyli RDOŚ.
Jednocześnie przedstawia stanowisko Parku. Według PKDS możliwe jest udostępnienie do kąpieli Jeziora Pomysko w miejscu obecnego pomostu. Funkcjonowanie istniejących pomostów również jest możliwe.
Najważniejsza deklaracja brzmi tak: po utworzeniu rezerwatu planuje się zachowanie plaży przy południowym brzegu Jeziora Pomysko.
– Powołanie rezerwatu ma na celu zapewnienie skutecznej ochrony jezior lobeliowych, ale nie uniemożliwia korzystania z nich w celach rekreacyjnych. Chodzi o korzystanie w sposób zrównoważony i uwzględniający potrzeby ochronne tych wrażliwych ekosystemów – podkreśla Miller.
Według kierownika Parku projekt w obecnym kształcie jest już kompromisem. W dokumentach wskazuje on, że podczas posiedzenia Regionalnej Rady Ochrony Przyrody w Gdańsku dyskutowano nawet wariant całkowitego zamknięcia proponowanego rezerwatu dla społeczeństwa. Po argumentacji pracowników Parku Rada miała przychylić się do udostępnienia kąpieliska nad Jeziorem Pomyskim, ścieżki przyrodniczej „Szlakiem 5 jezior” oraz trasy rowerowej po starej linii kolejowej.
– Obecny projekt zarządzenia w sprawie rezerwatu, z dopuszczeniem trasy rowerowej, kąpieliska oraz ścieżki przyrodniczej, jest już kompromisem. Zwykle rezerwaty przyrody są niedostępne dla społeczeństwa – odpowiada kierownik Parku.
Nie wszystkie instytucje podzielają stanowisko Parku. Starosta bytowski opiniuje projekt negatywnie. W piśmie wskazuje, że choć przywiązuje dużą wagę do ochrony przyrody i środowiska, formy ochrony powinny być wprowadzane tak, aby nie ograniczały nadmiernie rozwoju społeczno-gospodarczego gmin i mieszkańców.
Starosta zwraca uwagę, że projektowany rezerwat, choć obejmuje niewielki obszar, rodzi poważne obawy dotyczące ograniczeń dla inwestycji infrastrukturalnych, turystycznych i rekreacyjnych. W jego ocenie bardziej elastyczne formy ochrony, takie jak użytki ekologiczne połączone z edukacją i działaniami proekologicznymi, mogłyby lepiej pogodzić ochronę środowiska z potrzebami mieszkańców i samorządów.
Marcin Miller odpowiada jednak jednoznacznie. Podtrzymuje poparcie dla rezerwatu w obecnym kształcie.
– Potrzebę ochrony jezior lobeliowych koło Soszycy w formie rezerwatu przyrody wyrażają środowiska naukowe od wielu lat. Stanowisko to podziela również Park Krajobrazowy „Dolina Słupi” – zaznacza kierownik Parku.
PKDS przypomina, że funkcję ochronną miał pełnić obszar Natura 2000 Jeziora Lobeliowe koło Soszycy PLH220039. Zdaniem Parku ta forma nie zatrzymała jednak rozproszonego korzystania z jezior do kąpieli, tworzenia licznych wejść do wody, niszczenia strefy brzegowej i powstawania wydepczysk.
– W tej sytuacji, w oparciu o opinie i postulaty naukowców, uznano, że jedynie utworzenie rezerwatu przyrody umożliwi zachowanie wybitnych wartości przyrodniczych unikatowego zespołu jezior i towarzyszących im torfowisk – wskazuje Marcin Miller.
Jednym z kluczowych punktów sporu są konsultacje z mieszkańcami. Marcin Miller informuje, że w 2000 roku Park nie konsultował ówczesnych założeń z lokalną społecznością i nie ma wiedzy, czy robił to Urząd Wojewódzki.
Jednocześnie wskazuje, że informacja o planowanym rezerwacie znalazła się w projekcie planu ochrony Parku tworzonym w latach 2019–2022. Projekt ten miał być szeroko konsultowany społecznie, a w terminie od 13 lipca do 11 sierpnia 2022 roku odbyły się ustawowe konsultacje, w ramach których można było zgłaszać uwagi.
Kierownik Parku zaznacza też, że gmina Parchowo mogła wypowiedzieć się w czasie roboczych konsultacji planu ochrony i miała możliwość spotkania, ale według PKDS nie zgłosiła takiej potrzeby. W trakcie ustawowych konsultacji nie miała wpłynąć żadna uwaga tej gminy dotycząca planowanego rezerwatu.
W przypadku gminy Czarna Dąbrówka Park informuje, że gmina skorzystała z konsultacji roboczych, ale żadna uwaga nie dotyczyła planowanego rezerwatu. Później, w czasie konsultacji ustawowych, gmina nie zgłaszała już uwag.
– Jesteśmy gotowi spotkać się z mieszkańcami, jeśli będzie taka wola społeczna – deklaruje Marcin Miller.
Z dokumentów wyłania się obraz konfliktu, w którym obie strony mówią o ochronie przyrody, ale inaczej rozumieją granice tej ochrony. Mieszkańcy i samorządowcy obawiają się utraty dostępu do miejsca, które od lat jest wykorzystywane rekreacyjnie. Kierownik Parku odpowiada, że właśnie dotychczasowy sposób korzystania z jezior doprowadził do konkretnych zniszczeń w najcenniejszych fragmentach litoralu.
Najważniejsze jest jednak to, że PKDS nie przedstawia rezerwatu jako całkowitego zamknięcia terenu. W dokumentach pojawia się zapowiedź zachowania plaży nad Jeziorem Pomysko, utrzymania ścieżki przyrodniczej i dopuszczenia trasy rowerowej. Marcin Miller przekonuje, że to kompromis między ochroną a dostępnością.
Spór zapewne się nie kończy. Ale po odpowiedziach kierownika Parku wiadomo jedno: argumentacja przyrodników nie opiera się wyłącznie na ogólnym haśle „chronić przyrodę”. Są konkretne badania, liczby i opinie naukowców. Z drugiej strony są realne obawy mieszkańców, którzy chcą mieć pewność, że rezerwat nie odetnie ich od jezior, z którymi od lat są związani.
::news{"type":"see-also","item":"24222"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Ochrona przyrody a b11:51, 15.06.2026
Pan Dyrektor parku mówi o konieczności uporządkowania ruchu turystycznego a czy przypadkiem jest to że prezentacja multimedialna udostępniona przez RDoŚ którą stworzył pan dyrektor parku zawiera zdjęcia biznesmena prowadzącego usługi turystyczne nad jeziorem Jasień? Czy to że ruch turystyczny zostanie przeniesiony będzie dla kogoś korzystne?
Marcin Miller21:36, 15.06.2026
W przedmiotowej prezentacji wykorzystano 1 zdjecie okolicy ,,z lotu ptaka" wykonane przez Pana Andrzeja Tenderendę, zajmujacego się wynajmowaniem kajaków dla potrzeb turystyki wodnej. Pracownicy PKDS przekazali swego czasu opisy atrakcji przyrodniczych jakie mogą spotkac kajakarze splywajacy rzeką Slupią, gdyż zadaniem Parku jest m.in. prowadzenie edukacji ekologicznej dla społeczeństwa. Pan Tenderenda zrewanżował się udostępniając na naszą prośbę wspomniane zdjęcie. Przeniesienie nieuporządkowanego wykorzystania turystycznego z wyjątkowo cennych jezior lobeliowych na inne pobliskie wieksze jeziora (nie tylko Jasień) przyniesie oczywiste korzyści w postaci nie niszczenia podczas kąpieli tysięcy chronionych i reliktowych roślin. Po prostu rośliny te nie rosną w innych jeziorach w okolicy, więc kąpiący się nie będą ich wydeptywać.
Władysława21:14, 15.06.2026
Jestem za utworzeniem rezerwatu. Lepiej chronić unikalną przyrodę teraz, niż żałować jej utraty w przyszłości.
P08:46, 16.06.2026
Całym sercem za pomysłem i działaniami Pana Kierownika. Ludzie zniszczą wszystko. Wspierajmy tę garstkę, która dba o naturalne dobro.
Rybak19:04, 16.06.2026
Nie dajcie się mu kupić sam rezerwat to jest ponad 34 000 hektarów chronionego prawem terenu na dodatek ponad 80 000 hektarów to otulina chroniona prawem między innymi soszyce połysk i wszystko tam razem wzięte będą ograniczenia prawne Nie dajcie się na takie działanie A my obywatele będziemy jak te dzikie małpy
Hmmm09:27, 17.06.2026
A człowiek to nie część przyrody ? Rozumiem, że ścieki, zaśmiecanie itp. niszczą przyrodę i powinny być surowo karane ale kąpiel w jeziorze? I ze wzgledu na klimat tylko przez 2 miesiące w roku? To zabije rośliny na dnie jeziora? niedorzeczne po prostu, przyroda , flora sama się odradza jeśli nie jest z premedytacją zdewastowana. Życie człowieka na tej planecie zostało stworzone podobnie jak lasy jeziora łąki itp. Czyli jego życie i funkcjonowanie jest wpisane w ekosystem ziemi.
Gość 17:11, 17.06.2026
Są okoliczne jeziora w których można się swobodnie kąpać.
Człowiek zadepcze wszystko.
Radek18:11, 17.06.2026
Nie rozumiem tej apatii okolicznych zwolenników rezerwatu na tych terenach. Obecnie mamy okazję obserwować zjawisko masowej turystyki. Bez rezerwatu te tereny za 5lat zostaną zadeptane, a wszyscy zainteresowani (włącznie z przeciwnikami) zostaną z palcem w ..... czyli bez rezerwatu i za 10lat z bajorami w stylu tych z Kartuz.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Nowa prezes Nimfy: bezpieczeństwo i modernizacja
Przecież ta Pani zarządzała już basenem razem z byłym prezesem. Była kierownikiem obiektu. Teraz jej zarządzanie będzie prawidłowe? Kabaret
Ciekawe
10:30, 2026-06-19
To był pijany 20-latek. Policja ujawnia nowe fakty
Czy policja może w końcu się zabrać za temat hulajnóg?! Połowa jeździ w kasku na motocykl po 50 kmh po chodniku - co z tego że mają kask, ich mi nie szkoda, ale jak wjedzie w pieszego to będzie tragedia... Zakompleksieni ludzie, którzy nigdy nie będą mieli prawka, auta, czy motocyklu sieją terror na chodznikach i osiedlach.
Hulajnogi
07:10, 2026-06-19
Lipnica otwiera dom kultury za 10 milionów złotych
oby kasa którą dysponuje gmina szła w inwestycję a nie w kilometrówki szacun brawo
gość
02:57, 2026-06-19
Lipnica otwiera dom kultury za 10 milionów złotych
Dobrze pienądze płyną z Uni
Edek
23:12, 2026-06-18