Zamknij
REKLAMA

RÓWNI I RÓWNIEJSI. Kontrowersyjne działania inspektora Wysockiego

10:49, 30.07.2021 | M.W.
Skomentuj
REKLAMA

Wszędzie drogi budują, a w Trzebielinie poszli w odwrotnym kierunku. Zbudowana około 8 lat temu droga osiedlowa - ulica Sosnowa - została rozebrana. To efekt interwencji powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, Mariana Wysockiego. Z inicjatywy jednego z sąsiadów, byłego powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, obecny powiatowy inspektor Marian Wysocki, poszedł na wojnę z gminą Trzebielino i wygrał, kosztem mieszkańców. Po latach batalii sądowej uzyskał sądową decyzję w postaci nakazu rozbiórki wspomnianej drogi. Jednocześnie ucierpieli mieszkańcy i w największym ogniu krytyki znalazł się właśnie powiatowy inspektor. 

To nie jedyny incydent z jego udziałem. Kiedy jakiś czas temu w Pomysku Wielkim pod Bytowem rolnik Stefan Sobisz przeciwstawił się przedsiębiorcy Bogdanowi Gierszewskiemu, zaczęły się kontrole. Kilka tygodni temu przyjechał Okręgowy Urząd Górniczy, a 8 lipca powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Marian Wysocki wkroczył na jego podwórko. Kontrolował stojące tam przyczepy kempingowe, stwierdzając na koniec, że są to obiekty... trwale związane z gruntem, mimo że stoją na kołach. Jednocześnie wiele osób wskazuje, że inspektor Wysocki nie był tak skrupulatny, gdy kontrolował nielegalną halę Bogdana Gierszewskiego w Udorpiu. Tam zamiast nakazu rozbiórki, wydał decyzję o legalizacji obiektu, wyznaczając opłatę legalizacyjną 20 tys. zł. Gmina Trzebielino z chęcią by na takie ustępstwo poszła, byleby tylko droga nie została rozebrana. Wszystkimi tymi sprawami zainteresowali się radni powiatowi, którzy rozważają skierowanie wniosku o odwołanie powiatowego inspektora nadzoru budowlanego.

- Jeśli chodzi o halę w Udorpiu, pół roku inspektor Wysocki jechał na kontrolę i nie mógł tam dojechać (rzekomo z powodu koronawirusa), gdy zgłaszana była nielegalna działalność, a wcześniej samowolę zalegalizował. W przypadku drogi publicznej w Trzebielinie, czyli dobra mieszkańców, ten sam inspektor nakazał drogę rozebrać. Decyzja powiatowego inspektora nadzoru budowlanego jest co najmniej nieporozumieniem - komentuje Wojciech Duda, radny powiatowy PiS, który w tej sprawie interweniował.

Mieszkańcy ulicy Sosnowej w Trzebielinie wiedzieli, że coś się szykuje, ale nie spodziewali się, że nakaz rozbiórki zostanie w sądach utrzymany. Sądzili, że skończy się na karze dla gminy Trzebielino, ale na pewno nie na rozbiórce drogi. Jakież było ich zdziwienie, gdy pewnego lipcowego dnia przyjechali pracownicy i zaczęli demontować kostkę betonową na odcinku około 200 m. 

- Moja córka pytała dlaczego panowie rozbierają drogę? Było to tak absurdalne, że nie byłem w stanie udzielić jej konkretnej odpowiedzi - komentuje mężczyzna, mieszkający na samym końcu ulicy Sosnowej. 

Podobnego zdania są jego sąsiedzi. - Gdyby głupota była gołębicą, to by fruwała jak gołębica i podobnie fruwałby inspektor Marian Wysocki - komentuje jedna z sąsiadek. 

Krzysztof Surowicz mieszka tam najdłużej, bo ponad 20 lat i wspomina, że droga kiedyś była w kiepskim stanie. Było błoto i dziury, więc - jak mówi - cieszyli się, że przy okazji budowy ścieżki spacerowej nad jeziorem, gmina postanowiła zbudować także drogę.

- Cieszyliśmy się, gdy ta inwestycja została zrealizowana, a później dowiedzieliśmy się, że jeden z sąsiadów, były powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, złożył jakąś skargę do aktualnego powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, że rzekomo droga ta zbudowana została niezgodnie z przepisami. Chodziło o to, że zgłoszenie budowy zaakceptowano kilka dni po tym jak prace zostały rozpoczęte. Moim zdaniem to drobiazg. Przecież drogę wykonano zgodnie z zasadami. Nie ma żadnych uwag co do jej konstrukcji, tylko do zbyt wczesnego terminu rozpoczęcia budowy, co zakrawa na absurd - komentuje Krzysztof Surowicz.

Wszyscy zgodnie twierdzą, że powinna zostać przeprowadzona legalizacja drogi, sądząc chociażby po sytuacji zbudowanej całkowicie bez pozwoleń hali w Udorpiu, należącej do Bogdana Gierszewskiego. Wszystkich dziwi bardzo fakt dlaczego powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, Marian Wysocki, w tamtym przypadku potrafił wydać decyzję o legalizacji, a tu uparcie dążył do rozbiórki drogi? Mówi się o jego bliskich relacjach z Bogdanem Gierszewskim.

- W przypadku nielegalnej hali w Udorpiu inspektor przez pół roku był usilnie namawiany, aby w ogóle zechciał tam pojechać na kontrolę, ale nie pojechał, tłumacząc się pandemią koronawirusa. Do rolnika Stefana Sobisza pojechał bardzo szybko i stwierdził, że przyczepy kempingowe to obiekty trwale związane z gruntem, chociaż miały koła. Co do drogi w Trzebielinie zdecydował, że kilka dni różnicy pomiędzy wydaniem zezwolenia na budowę ulicy Sosnowej a faktycznym jej rozpoczęciem, daje podstawę do nakazu rozbiórki. Działania inspektora Wysockiego są mocno zastanawiające. Na pewno wykazuje on brak empatii. Nie wiem czy się uparł, czy się zacietrzewił, że droga w Trzebielinie musi być doprowadzona do stanu poprzedniego? Dla mnie jest to niezrozumiałe. Mieszkańcom powinno się ułatwiać życie, a nie utrudniać - komentuje radny powiatowy, Wojciech Duda, który pomaga mieszkańcom ulicy Sosnowej. 

Zapowiada on rozpoczęcie rozmów z wójtem gminy Trzebielino, Tomaszem Czechowskim i miejscowym radnym, Markiem Wiśniewskim, aby ustalić co zrobić dalej? Zaistniała, kuriozalna sytuacja. Wysocki naraża Skarb Państwa na dodatkowe, niepotrzebne wydatki. W skrócie, wszyscy podatnicy będą musieli zapłacić za decyzję powiatowego inspektora nadzoru budowlanego.

- Przypominam sobie jak pan inspektor Marian Wysocki w miejscowości Udorpie zalegalizował nielegalną halę produkcyjną na gruncie rolnym. Wtedy panu Wysockiemu nie przeszkadzało, że nie ma tam żadnych pozwoleń. W przypadku ulicy Sosnowej było przynajmniej zgłoszenie budowy, a w tamtym przypadku żadnego zgłoszenia nie było, bo nie było kompletnie nic, żadnych dokumentów! - zauważa radny Duda. - Chciałbym też przypomnieć jak to pan Marian Wysocki przez pół roku był wzywany na kontrolę, bo było podejrzenie, że w hali w Udorpiu prowadzona jest nielegalna produkcja. Przeszkadzał mu koronawirus, a tu jakby uparł się na mieszkańców i wbrew wszystkim doprowadził do rozbiórki dobrej drogi. Ja rozumiem, że są przepisy, że prawa należy przestrzegać, ale ja się pytam gdzie jest empatia? Tego tutaj zabrakło, podobnie jak i zdrowego rozsądku. 

Radny informuje, że rozpoczęły się rozmowy na temat odwołania powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Jest on powołany przez starostę i przez niego może być odwołany. 

- Moim zdaniem pan starosta powinien przyjrzeć się działaniom swojego podwładnego. Jego działalność jest szkodliwa dla mieszkańców. Wszyscy, jako podatnicy, zapłacimy za te jego pseudo kontrole - komentuje radny Duda.

[ZT]4581[/ZT]

Wcześniej najlepszego rozwiązania dla mieszkańców szukał wójt gminy Trzebielino, Tomasz Czechowski. Doszedł on do wniosku, że skoro budują ścieżkę rowerową wokół jeziora, to przy okazji spełni życzenie mieszkańców ulicy Sosnowej i zbuduje im porządną drogę z kostki betonowej. Wysłane zostało zgłoszenie takich robót, z założeniem, że nie potrzeba w tym wypadku pozwolenia na budowę, a wybrany wykonawca miał niebawem schodzić z poprzedniego placu budowy. Czasu było mało, więc od razu przystąpiono do modernizacji ulicy Sosnowej. Zauważył to skonfliktowany z władzami gminy i mieszkający w pobliżu były powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. Złożył doniesienie do swojego następcy, informując, że wykonano nielegalne roboty budowlane. Wójt Trzebielina, Tomasz Czechowski, od początku zakładał, że sprawa w najgorszej sytuacji zakończy się jakąś karą i decyzją o legalizacji wybudowanej już drogi. Mocno się jednak pomylił. 

- Mieliśmy zgłoszenie, zaakceptowane przez starostę. Walczyliśmy później w sądzie przez kilka lat z nadzieją, ale niestety zakończyło się to ostateczną decyzją o rozbiórce - tłumaczy wójt Czechowski.

Przyznaje on, że sytuację pogarszał fakt, że wykonawca zbyt szybko wszedł na plac budowy, bo nie minęło jeszcze wówczas 30 dni od zgłoszenia, ale w normalnej sytuacji takie przewinienia są tylko mandatowane. Tak, jak w przypadku słynnej hali w Udorpiu pod Bytowem, można było zalegalizować drogę. 

- Co ciekawe, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego dał nam tylko 7 dni na dokonanie rozbiórki drogi pod groźbą kary. Mamy szczęście, że było to tylko 200 m. polbruku, bo co by było, gdyby chodziło na przykład o 2 km, czego w 7 dni nie bylibyśmy w stanie rozebrać - zauważa wójt.

Dobra wiadomość jest taka, że gmina Trzebielino składa teraz wnioski o przebudowę wszystkich dróg na osiedlu przy jeziorze. Aktualnie z programu rządowego można pozyskać 95 proc. dofinansowania na wykonanie planowanej inwestycji. Jest to jakieś pocieszenie, ale minus tego jest taki, że - jeśli nawet dotacja zostanie przyznana - to budżet państwa w praktyce zupełnie niepotrzebnie wyda kwotę odpowiadającą 95 proc. wartości przebudowy ulicy Sosnowej. Wszyscy podatnicy zapłacą za decyzję powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, Mariana Wysockiego. Jeszcze gorzej będzie, jeśli nie uda się pozyskać dotacji, ponieważ wtedy mieszkańcy ulicy Sosnowej zostaną z tym, co mieli 10 lat temu, czyli z dziurami i z błotem.

Co ciekawe, według informacji wójta Tomasza Czechowskiego, były powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, który zgłosił tę sprawę, sam nie ma “czystego konta”, ponieważ swoim płotem “wszedł” w gminną działkę, uniemożliwiając wykonanie odwodnienia, którego z kolei sam się domaga. Spór z nim toczy się w sądzie. Być może w odwecie zgłosił swojemu następcy sprawę nielegalnej drogi i doprowadził do jej rozbiórki?

- Czasami miałem wrażenie, że te sprawy odbywały się bez czytania dokumentów, zero-jedynkowo, na podstawie informacji od powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Przyjeżdżał nasz radca prawny i czasami nikogo z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego nawet nie było, a decyzje były podejmowane na jego korzyść. Sąd podchodził do tego bez większej analizy, bo skoro było wcześniejsze rozpoczęcie robót, sprawa była dla sądu oczywista, więc trzeba było - zdaniem sądu - drogę rozebrać - komentuje wójt gminy Trzebielino. - To jest ta jedna rzecz, z którą wewnętrznie i całym sobą się nie zgadzam - dodaje.

Wójt dodatkowo podkreśla, że był zawiedziony postawą wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego, który przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia przez powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Jego zdaniem inspektor wojewódzki nawet nie przeczytał dokumentów. Do wojewódzkiego inspektora wysłaliśmy zestaw pytań w związku z tą kuriozalną sytuacją i czekamy na odpowiedzi.

Prowadzący tę sprawę od samego początku radca prawny Urzędu Gminy w Trzebielinie, Waldemar Piastowski, też jest zdziwiony postępowaniem wyższych instancji. 

- Wola legalizacji pojawiła się tylko w początkowej fazie tego sporu biurokratycznego, jak ja to nazywam. W skutek oporów jednego z mieszkańców, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego zainteresował się tym przedsięwzięciem. W pewnym momencie wydał decyzję nakazującą uzupełnienie braków technicznych, poprzez dobudowanie krawężników, aby nie dochodziło do zalewania sąsiednich posesji przez wody opadowe. Mieliśmy to zrobić, ale wtedy mieszkaniec, kwestionujący celowość tego przedsięwzięcia, wniósł skargę i wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego uchylił decyzję powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Później spór toczył się dalej. Wykorzystaliśmy wszystkie możliwe drogi prawne. Od początku poprosiliśmy o uwzględnienie aspektu zdroworozsądkowego, bo przecież poza “literą prawa”, jest jeszcze zdrowy rozsądek. Jak się później okazało, nawet ci, którzy początkowo byli przeciw, przestali optować za rozebraniem drogi, ale powiatowy inspektor nadzoru budowlanego doprowadził do końca swoją wolę rozebrania tej inwestycji. Podsumowując, uważam, że niestety zdarza się, że nieodpowiedni ludzie zajmują nieodpowiednie stanowiska - mówi Waldemar Piastowski. - Niestety sądy potwierdziły nakaz rozbiórki i zrobiły to tylko dzięki uporowi powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Gdyby od tego w odpowiednim momencie inspektor Wysocki odstąpił, nie byłoby takiej decyzji, więc - moim zdaniem - z jego strony zabrakło zdrowego rozsądku. 

Radca prawny zaznacza, że możliwość uchylenia takiej decyzji istnieje tylko wtedy, jeśli wszystkie strony się na to zgadzają. W tym przypadku nawet wnoszący skargę zgodził się. Niestety, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego był uparty do końca.

- Moim zdaniem zadziałała tu fałszywie rozumiana zasada konsekwencji działania - podsumowuje radca prawny Urzędu Gminy w Trzebielinie.

U SOBISZA

Najnowsza kontrola dotyczy Stefana Sobisza. Inspektor Wysocki dopiero upomniany przez kontrolowanego na gorąco zmieniał treść protokołów dopisując, że przyczepy kempingowe jednak mają koła. Sobisz pytał go w jaki sposób przyczepy są trwale związane z gruntem? Wysocki nie odpowiedział na to pytanie i odjechał. Nagranie z tej kontroli dostępne jest na naszym portalu www.ibytow.pl

- Kilka tygodni przed tą kontrolą był u mnie kuzyn, który jest też kuzynem Bogdana Gierszewskiego. Dopytywał o te przyczepy. Jedna z nich należy do mnie. Pan Stefan użyczył mi teren nad stawem. Wtedy niczego nie podejrzewałem. Teraz wiem, że mój kuzyn Bogdan Gierszewski wysłał do mnie członka rodziny na tzw. przepytki, aby nasłać kontrolę na Sobisza - mówi Bogdan Pobłocki, którego też kontrolował Wysocki. - Skoro tak ze mną zagrali, wykorzystali mnie do swoich rozgrywek, to ja im teraz tego nie daruję. Pożałują, że atakują porządnego człowieka, bo tak oceniam Pana Stefana.  

Co ciekawe, formalnie zgłoszenie ws. przyczep kempingowych Stefana Sobisza do Urzędu Miejskiego w Bytowie wysłała redakcja lokalnego tygodnika Kurier Bytowski. 

Do tematu wrócimy.

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (6)

Obywatel Obywatel

6 0

Może kontrola CBA lub CBŚ 11:50, 30.07.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Nie takiNie taki

5 6

Może trochę rzetelności dziennikarskiej. To już w polsat news to porządniej opisali. Droga została zbudowana niezgodnie z procedurami. sąsiad TEJ drogi zgłosił skargę i urzędnik jakim jest Powiatowy inspektor nie może nie wszcząć postępowania. Wszczęto postępowanie naprawcze które zawsze daje możliwośc dostosowania inwestycji do zgodności z przepisami prawa przed rozbiórką i dopiero jak wójt odmówił bo stwierdził że wszystko było wykonane w porządku i odwołaniu się do sądów i przegraniu ich przez wójta Powiatowy Inspektor nakazał rozbiórkę. TO WÓJT POSZEDŁ NA WOJNĘ I TO SĄD ORZEKŁ NA NIEKORZYŚĆ WÓJTA WIĘC URZĘDNIK WYSOCKI NIE MOŻE POSTĄPIĆ INACZEJ NIŻ POSTANOWIENIE SĄDU. Naprawdę taka szczujnia. 14:21, 30.07.2021

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

RzetelnyRzetelny

3 0

Chodzi o taką rzetelność jak z tymi kołami od przyczep? 14:51, 30.07.2021


To tylko ja To tylko ja

1 0

W końcu ktoś napisał coś mądrego w tej sprawie. BRAWO. A co do przyczep - skoro wg Pana nie można ich traktować jako obiektu budowlanego (nomen omen w taki sposób zakwalifikował je NSA) to dlaczego w czasie kontroli ich właściciel nie wykazał tego, że przyczepa może się przemieścić?? hmm.. może dlatego że jednak NIE MOŻE?? echh Polaczki.. 11:07, 12.08.2021


werwer

0 0

( TO WÓJT POSZEDŁ NA WOJNĘ I TO SĄD ORZEKŁ NA NIEKORZYŚĆ WÓJTA WIĘC URZĘDNIK WYSOCKI NIE MOŻE POSTĄPIĆ INACZEJ NIŻ POSTANOWIENIE SĄDU. )

wójt powinien zapłacić za rozbiórkę z własnej kieszeni - dlaczego 😭 jako obywatel RP mam płacić we własnych podatkach za urzędniczą nieudolność ?! 19:56, 30.08.2021


Rzetelnosc dziennikaRzetelnosc dziennika

1 0

W artykule tylko o Panu G. Ciekawe czy inne firmy nie robią malarni w halach magazyowych bez pozwoleń i decyzji środowiskowych, czy stawiają zbiorniki na materiały bez zgłoszeń lub pozwoleń.
Czy pseudo dziennikarz nie widzi stanu dróg np. Bytów - Słupsk, wystarczy zobaczyć w pobliżu Motarzyna? To też obiekty budowlane, a ich stan zagraża bezpieczeństwu. 17:32, 25.08.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%