Zamknij
REKLAMA

21:14, 13.09.2020

Myśliwi z całego regionu rywalizowali w sobotę na terenie miasteckiej strzelnicy w Okręgowych Zawodach Strzeleckich. Indywidualnie w klasie powszechnej wygrał Mateusz Raguza z koła łowieckiego “Głuszec” w Lęborku, a indywidualnie w klasie mistrzowskiej Jacek Lipinski z KŁ Żuraw Dretyń. W klasie Diany Agata łabenda, a w klasie C, czyli do 5 lat w PZŁ, Hubert Keller. Drużynowo w klasie powszechnej zwyciężyło KŁ Głuszec Lębork, a w klasie otwartej KŁ Jurand ze Spychowa ze Sławna. 

Mateusz Raguza to jeden z najbardziej obiecujących zawodników młodego pokolenia.

- Uzyskałem 429 punktów, a więc mistrzem jeszcze nie jestem, bo klasa mistrzowska jest dla osób, które uzyskają przynajmniej 450 punktów - zaznacza Raguza. 

Na zawodach w Miastku zajął pierwsze miejsce w klasie powszechnej z wynikiem 429 punktów. To nie jest jego najlepszy wynik, bo osiągał też wysokie miejsca na zawodach centralnych. Raguza mówi, że w Polskim Związku Łowieckim jest od 5 lat, ale strzela sportowo drugi sezon. Namówili go koledzy biorący regularnie udział w zawodach. Na co dzień studiuje leśnictwo i pracuje zawodowo w na stacji paliw w Lęborku. Używa sztucera CZ 527 i śrutówki Beretta 686 oraz 682. Podkreśla, że na przykład strzelanie do rzutek wcale tak trudne nie jest, na jakie wygląda. Oczywiście trzeba bardzo się skupić i pamiętać o wyprzedzeniu. 

- Należy wystrzelać dwa wagony amunicji, wtedy na pewno będzie dobrze - uśmiecha się Raguza. 

Zwycięzcą wyższej klasy mistrzowskiej, czyli zawodników, którzy na zawodach osiągnęli przynajmniej 450 punktów, został Jacek Lipiński z Koła Łowieckiego “Żuraw” w Dretyniu. To doświadczony myśliwy, członek tego koła od 30 lat, a strzelec sportowy od 2008 roku. Wprawdzie reprezentuje Koło “Żuraw” Dretyń, bo niegdyś mieszkał w Zielinie, ale teraz jest mieszkańcem Kościerzyny i na polowania dojeżdża do obwodu w rejonie Kołczygłów i Suchorza. W sobotę zwyciężył w klasie mistrzowskiej.

- Już raz byłem Mistrzem Okręgu i dawno temu Mistrzem Polski w klasie powszechnej - mówi Lipiński. - Aby osiągnąć sukces, trzeba dużo ćwiczyć, ale moim zdaniem najważniejsza jest głowa, żebym mógł się psychicznie odciąć. Porównałbym to do skoków narciarskich, bo jak o oddaniu celnego strzału myślisz, to wtedy strzelanie nie idzie.

Na co dzień pracuje w firmie handlującej sprzętem rolniczym. 

Czwarte, czyli właściwie najgorsze z możliwych miejsc, zajęła w swojej klasie Anna Znamirowska z koła łowieckiego w Słupsku. Wyraźnie nie była zadowolona z takiego wyniku, ale podkreślała, że dla niej to mimo wszystko najlepszy o 15 punktów wynik od wszystkich dotychczas osiągniętych.

- Oczywiście zawsze można więcej i lepiej. Ponadto czwarte miejsce jest zdecydowanie zawsze najgorsze, więc jest duży niedosyt - mówi Znamirowska. 

Dianą w słupskim kole łowieckim jest od pięciu lat. Te zawody są piątymi, w których uczestniczyła. Wcześniej strzelała sportowo, czyli do celu nieruchomego. Oczywiście trudniej jest strzelać do rzutek, ale wszystko przede nią. 

- Często spędzam długie godziny w lesie, bo tu nie chodzi tylko o polowania, ale o obcowanie z naturą. W czasie koronawirusa nie ma lepszego miejsca niż leśna knieja - podkreśla Znamirowska, która w strzelectwie sportowym była niegdyś wicemistrzynią Polski.

Zawodowo jest żołnierzem, więc obsługa broni nie jest jej obca.

REKLAMA
Jeżeli Twój wizerunek przypadkowo znalazł się na tych fotografiach, a nie wyraziłeś na to zgody, prosimy zgłoś to na adres:
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz