Leżał pod drzewem w okolicy GOK-u w Kołczygłowach. Miał prowizoryczne legowisko, cierpiał i wyglądał tak, jakby został potrącony albo uderzony. Dopiero po przewiezieniu do weterynarza wyszło na jaw, że sprawa jest znacznie poważniejsza. Kocurek został postrzelony z wiatrówki, a śrut utkwił głęboko w jego ciele.