Henryk Gański pojechał do Gdańska właściwie dla syna. Sam miał dużo pracy. Obowiązki, telefony, codzienność prezesa MZBK w Bytowie i członka rady nadzorczej bytowskiego basenu Nimfa. Ale rano zadzwonił syn z Węgier i powiedział coś, co przesądziło sprawę.