Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Bytowiak, Balaton i selfie z premierem. Henryk Gański opowiada o swoich Węgrzech

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 10:37, 07.06.2026 Aktualizacja: 10:56, 07.06.2026
2 Bytowiak, Balaton i selfie z premierem. Henryk Gański opowiada o swoich Węgrzech Henry Gański na wspólnym zdjęciu z premierem Węgier Peterem Magyarem

Henryk Gański pojechał do Gdańska właściwie dla syna. Sam miał dużo pracy. Obowiązki, telefony, codzienność prezesa MZBK w Bytowie i członka rady nadzorczej bytowskiego basenu Nimfa. Ale rano zadzwonił syn z Węgier i powiedział coś, co przesądziło sprawę.

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

— Tatuś, ty możesz jechać. Ja na wybory dwa razy jechałem do Budapesztu, bo zapomniałem dowodu, żeby zagłosować. A ty masz naszego Pétera Magyara w Gdańsku i nie pojedziesz go zobaczyć?

Pojechał.

::event{"type":"vertical","item":"998"}

Kilka godzin później stał już w tłumie na gdańskiej starówce. Wiedział, że nie wystarczy machać ręką. Trzeba powiedzieć coś, co przebije się przez gwar, ochronę, kamery i polityczną oprawę wizyty nowego premiera Węgier w Polsce. Nauczył się krótkiej formułki po węgiersku.

Krzyknąłem, że mam dom w Siófok, że mam tam rodzinę, że kochamy Węgry. Za pierwszym razem mnie usłyszał, ale potem krzyknąłem jeszcze raz. Odwrócił się i podszedł do mnie.

To był moment, w którym wielka polityka nagle zeszła na poziom osobistej historii. Premier Węgier Péter Magyar, człowiek symbolizujący koniec epoki Viktora Orbána, zatrzymał się przy Henryku Gańskim z Bytowa.

— Zapytał, czy naprawdę mam dom w Siófok. Powiedziałem, że tak. Że żona i syn są teraz na Węgrzech, że kibicowaliśmy mu, jak mogliśmy, choć głosować w wyborach parlamentarnych oczywiście nie mogliśmy.

Gański chciał zrobić zdjęcie. Ręce mu się trzęsły. Wtedy Magyar wziął telefon, ustawił kadr i sam zrobił selfie.

Coś więcej można oczekiwać? Jestem mega szczęśliwy. To zostanie na zawsze.

WĘGRY ZACZĘŁY SIĘ OD RODZINY

Historia Henryka Gańskiego z Węgrami nie zaczęła się od polityki. Zaczęła się od rodziny, drogi nad Balaton i przypadkowego telefonu sprzed wielu lat.

— Jeździmy na Węgry od 27–28 lat. Mamy tam rodzinę ze strony żony. Jej kuzynka dawno temu wyjechała na Węgry, poznała na uczelni Węgra, inżyniera budowlańca, wzięli ślub i zamieszkali w Siófok nad Balatonem.

Siófok leży około 100 kilometrów od Budapesztu. Dla Gańskich stał się czymś więcej niż wakacyjnym adresem. Najpierw były odwiedziny. Potem kolejne wyjazdy. Wreszcie decyzja, która na stałe związała rodzinę z Węgrami.

— Kiedyś byliśmy z przyjacielem po drugiej stronie Budapesztu. Żona przypomniała, że ma tam kuzynkę. Zadzwoniliśmy. Usłyszeliśmy: przyjeżdżajcie. Tak się zaczęło. Oni byli szczęśliwi, że rodzina z Polski w końcu ich odwiedza.

Po latach pojawił się dom. Przypadek sprawił, że nieruchomość była dokładnie naprzeciwko domu rodziny w Siófok.

— Znajoma została wdową i sprzedawała dom. To był 2016 rok, czas niskich cen nieruchomości. Zastanawialiśmy się, gdzie ulokować środki. Węgry, Chorwacja, różne pomysły. A tu okazało się, że dom jest vis-à-vis naszej rodziny.

Warunek był jeden. Skoro krewny jest inżynierem i budowlańcem, to ma pomóc w przebudowie.

— Powiedzieliśmy, że kupujemy, ale pod warunkiem, że on nam to przeprojektuje i dopilnuje. Mówi: mieszkam naprzeciwko, mam uprawnienia, wszystko zrobimy.

Tak polska rodzina z Bytowa zyskała drugi dom nad Balatonem.

DOM, APARTAMENTY I POLACY NAD BALATONEM

Dziś żona i syn Henryka Gańskiego spędzają na Węgrzech dużo czasu. Dom został wykończony, rozbudowany i przystosowany do wynajmu. Powstało sześć apartamentów.

— Teraz już wynajmujemy nad Balatonem. Żona z synem się tym zajmują. Praktycznie sami Polacy przyjeżdżają, bo węgierski jest trudnym językiem i szukają kogoś, kto im pomoże.

Gański opowiada o Węgrzech jak człowiek, który nie zna ich z folderu turystycznego. Zna drogę, ceny, ludzi, sklepy, restauracje, urzędy i klimat zwykłego życia. Zna też Balaton o różnych porach roku.

Latem Balaton dla rodzin z małymi dziećmi to raj na ziemi. Woda potrafi mieć 30–32 stopnie. Jest płytko. Ja, facet z metra cięty, żeby zamoczyć się do pasa, to się spocę.

Śmieje się, ale za tym żartem jest prawdziwa fascynacja. Węgry nie są dla niego egzotyczną pocztówką. Są krajem, do którego się wraca.

— Chorwacja jest piękna dla oczu, a Węgry są dla żołądka. I przede wszystkim dla dzieciaków. Dla rodzin z małymi dziećmi to jest naprawdę miejsce idealne. A dla starszych są wody termalne, zdrowotne, regeneracyjne.

Balaton, termy, festiwale zup rybnych, lecza i gulaszu. Pieczony prosiak, lokalne wina, Tokaj, egri bikavér. Gański wymienia te obrazy bez folderowej przesady, raczej z czułością człowieka, który ma swoje miejsca i swoje smaki.

— To, co piękne i dobre na Węgrzech, to źródła termalne, baseny termalne i pyszne jedzenie. I naprawdę nie jest drogo.

„POLAK, WĘGIER, DWA BRATANKI” W PRAKTYCE

Henryk Gański często powtarza stare powiedzenie: Polak, Węgier, dwa bratanki. W jego przypadku nie jest to tylko hasło z podręcznika historii.

— Ja mogę powiedzieć tak namacalnie: Polak, Węgier, dwa bratanki. Warto tam jechać. Bez względu na polityczne zawirowania, Węgry są super krajem.

Jest w tym osobisty ton. Bo przez prawie trzy dekady widział Węgry nie tylko od strony kurortów i restauracji. Widział też zmieniające się państwo. Widział czasy Viktora Orbána, społeczne poparcie, ulgi dla rodzin, ale też zmęczenie systemem.

— Było dużo ulg, szczególnie dla rodzin z trójką i większą liczbą dzieci. To było widać. Ale z czasem coraz bardziej było widać też brak inwestycji. My w Polsce wsiedliśmy jakby do TGV. Pociąg węgierski, słowacki, czeski był kiedyś przed nami, a my ich dogoniliśmy i prześcignęliśmy.

Najbardziej widzi to na drogach.

— U nas przez te lata zmieniło się bardzo dużo. Tam, poza głównymi trasami, naprawdę niewiele. Są odcinki, które aż proszą się o inwestycje. Dla turystów i mieszkańców to byłaby ogromna różnica.

Mówi o tym bez pogardy. Raczej z troską kogoś, kto chciałby, aby kraj, który pokochał, wykorzystał swoją szansę.

KONIEC EPOKI ORBÁNA

W rozmowie wraca polityka. Nie jako teoria, ale jako codzienne rozmowy z ludźmi, sąsiadami, rodziną i znajomymi na Węgrzech.

— To było już bardzo mocno widoczne. Im więcej Orbán obrzydzał Unię Europejską, Ukrainę i inne kraje, tym bardziej pękała pewna guma. Każda taka wypowiedź odwracała od niego kolejnych ludzi.

Zdaniem Gańskiego były premier przestał wyczuwać społeczeństwo.

— On nie zaufał już swojemu instynktowi, tylko ludziom wokół siebie. Media miał przejęte. To nie tak jak w Polsce, gdzie media są różnorodne. Tam większość była skupiona wokół Orbána i jego ludzi.

Gański nie ukrywa, że zwycięstwo Pétera Magyara zrobiło na nim ogromne wrażenie. Szczególnie droga, jaką nowy premier przeszedł do władzy.

— On wykonał syzyfową pracę. Zaczął dwa lata temu. Szedł pieszo od wschodniej granicy Węgier na zachód, od wioski do wioski. Fizycznie maszerował i budował swoją pozycję. Nikt się nie spodziewał, że może wygrać aż tak.

W tej euforii Gański widzi jednak również ciężar odpowiedzialności.

— Ma ogromny mandat. Nawet większość konstytucyjną. Ale czas euforii minie i przyjdzie szary dzień. Będzie trzeba podejmować trudne decyzje. Nie wszystkie będą dla ludzi dobre. Przed nim wielkie wyzwanie.

GDAŃSKI MOMENT

Dlatego spotkanie w Gdańsku miało dla niego znaczenie większe niż zwykłe zdjęcie z politykiem. Gański widział w Magyarze człowieka, z którym wielu Węgrów wiąże nadzieję na odnowę państwa.

Na miejscu byli Polacy, Węgrzy, flagi, dziennikarze i tłum ludzi chcących zobaczyć nowego premiera. Gański zapamiętał spokój i atmosferę.

— Było bardzo dużo Węgrów. Nawet wycieczki z flagami. Ludzie zachowywali się bardzo spokojnie, bardzo dobrze. A on podchodził, witał się, podawał rękę.

Potem był jeszcze wywiad dla TVN. Dziennikarz usłyszał, że premier Węgier sam zrobił selfie z mieszkańcem Bytowa, który ma dom w Siófok. Najpierw nie dowierzał.

— Zapytał, czy naprawdę mamy tam dom. Pokazałem zdjęcia. I tak pojawił się wywiad o tym spotkaniu.

Najważniejszy był jednak telefon do syna.

Syn powiedział: tatuś, teraz jestem z ciebie dumny.

DWA KRAJE W JEDNYM ŻYCIU

Gańscy mają na Węgrzech kartę pobytu. W wyborach samorządowych mogą głosować w Siófok. W parlamentarnych nie, bo do tego potrzebne jest obywatelstwo. Ale po tylu latach coraz częściej pojawia się myśl, że może kiedyś będzie i ono.

— Może będę Polakiem i Węgrem jednocześnie. Polak, Węgier, dwa bratanki w jednej osobie.

W tym zdaniu jest uśmiech, ale też sens całej opowieści. Bo historia Henryka Gańskiego nie jest tylko historią o wakacjach, apartamentach, Balatonie i selfie z premierem. To opowieść o tym, jak kraj odwiedzany raz na jakiś czas staje się częścią rodzinnej biografii. Jak obcy język, trudny do nauczenia, przestaje być barierą. Jak polityczna zmiana w Budapeszcie zaczyna obchodzić człowieka z Bytowa, bo po drugiej stronie granicy ma dom, rodzinę, sąsiadów i swoje miejsce przy ciepłym jeziorze.

Węgry są Węgrami. Bez względu na politykę. Super kraj, super ludzie, super jedzenie. Polecam każdemu.

A zdjęcie z Péterem Magyarem?

Henryk Gański nie musi długo szukać słów.

To zostanie na zawsze.

::event{"type":"vertical","item":"118"}

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (2)

ReginiuszReginiusz

1 0

Brawo heniu! Yogi babu!

11:11, 07.06.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

ReginaRegina

3 0

Kolega Heniek zapomniał dodać że zasiada jeszcze z kolegą Adamem i Januszem w Radzie Nadzorczej PKS Bytów jak to się ostatnio mówi na sesji Rady Miejskiej Rodzina na Swoim.

11:41, 07.06.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%