Gęste zarośla, zapadający zmrok i setki hektarów trudnego terenu – w takich warunkach odnalezienie zaginionego człowieka to wyścig z czasem, w którym nie ma miejsca na improwizację. Dlatego w minioną sobotę w Tuchomiu zamiast syren alarmowych było słychać ożywione dyskusje ekspertów i szum nowoczesnych dronów.