Kiedy w Brukseli zapadają decyzje o wolnym handlu, na drogach dojazdowych do stolicy słychać ryk silników i czuć narastającą frustrację. Rolnicy, którzy od lat karmią Polskę, dziś mówią wprost: zostaliśmy sami.
– Od myszy do cesarza wszyscy żyją z gospodarza, ale o nas przypominają sobie tylko przed wyborami – mówi Jurek Pałasz, rolnik z powiatu bytowskiego, który aktywnie wspiera ogólnopolski protest.
Główny nurt mediów rzadko pokazuje skalę poświęcenia. Jurek Pałasz przytacza historię Zbyszka Gołdy z gminy Kobylnica, który stał się symbolem obecnego oporu. Podczas gdy maszyny z Zachodniopomorskiego jechały na lawetach, Zbyszek i jego kolega pokonali trasę do Warszawy dwoma ciągnikami „na kołach”.
– To 500 kilometrów drogi. Machaliśmy mu z flagami w Borzytuchomiu, kiedy mijał nasz powiat – wspomina Jurek Pałasz. – Teraz stoją pod Warszawą, bo policja nie wpuściła ich do centrum. Blokady są wszędzie, ale chłopaki zostają na posterunku do skutku.
Głównym powodem obecnego buntu jest umowa z krajami Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj). Dla polskiego rolnika to nie jest „wolny handel”, to nierówna walka o przetrwanie.
- W Brazylii czy Argentynie mają po trzy plony w roku. Tam bydło pasie się na stepach niemal bezkosztowo. My w Europie mamy zimy, musimy ogrzewać budynki, kupować paszę i spełniać wyśrubowane normy. Oni nas po prostu przebijają ceną, bo nie mają żadnych kosztów – tłumaczy Pałasz.
Kolejną kwestią są pestycydy. Rolnik z Bytowa zwraca uwagę na drastyczną dysproporcję.
– My mamy limity na poziomie 2,5 kg na hektar, oni mogą walić po 12 czy 16 kg. Przyjedzie do nas żywność naszpikowana chemią, której nam zakazano używać. Gdzie tu logika? – pyta.
Nieufność rolników wobec zapewnień rządu o „bezpiecznikach” w umowach handlowych ma swoje źródło w niedawnych aferach ze zbożem z Ukrainy.
Zboże techniczne: Jurek Pałasz wspomina spotkanie z wiceministrem, na którym padło pytanie o losy trefnego zboża. – Odpowiedź była jedna: „zjedliśmy to”. Tak samo będzie z mięsem z Ameryki Południowej – twierdzi.
Polityczny zawód: Mocne słowa padają pod adresem Michała Kołodziejczaka. – Kiedyś latał po sklepach i sprawdzał etykiety, dziś jest zwykłym posłem. Kupił sobie buty i zapomniał o wsi. Sąsiedzi go u siebie wygwizdują – relacjonuje.
Incydent z gnojówką: Rolnicy nie przebierają w środkach. Rozlanie gnojówki pod domem wiceministra Krajewskiego to wyraz desperacji. – Wielce obrażony, a niech się weźmie do roboty, bo od pół roku tylko rozmawiają i nic z tego nie wynika – ucina rolnik.
Jurek Pałasz zwraca uwagę na aspekt, który umyka decydentom w Warszawie: bezpieczeństwo żywnościowe to fundament suwerenności kraju.
- Wydajemy miliardy na czołgi i armię, i słusznie. Ale jeśli zniszczymy własne rolnictwo, to w razie kolejnej pandemii czy blokady oceanu będziemy jeść piach. Statki z Ameryki nie dopłyną na czas. My wyginiemy jak dinozaury, a naród zostanie bez jedzenia.
Obecne protesty, jak podkreśla Pałasz, są inne niż te sprzed lat. Ruch OOPR (Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników) celowo nie ma jednego przewodniczącego.
– Łatwo jest sprzedać lidera, ale nie da się sprzedać tysięcy rolników, z których każdy ma coś do powiedzenia – wyjaśnia.
Choć premiera Donalda Tuska rolnicy oceniają dziś surowo, zarzucając mu manipulowanie danymi o PKB (zaniżanie udziału rolnictwa do 3%), nie zamierzają składać broni. Traktory pod Warszawą to dopiero początek długiej drogi o odzyskanie godności polskiej wsi.
Wysłaliśmy zestaw pytań w tej sprawie do posła z okręgu słupskiego Zbigniewa Konwińskiego, który od miesięcy konsekwentnie milczy, odkąd został szefem klubu parlamentarnego KO. Dotychczas na żadne z wcześniej przesłanych pytań nie odpowiedział, ale być może teraz będzie inaczej?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Jaki ojciec taki syn. Będzie wiceburmistrz Kraweczyński
Niestety trafiliśmy na kolejnego gbura, który nie lubi słuchać argumentów. Bardzo żałuję tego wyboru, ponieważ nie ma żadnego doświadczenia w kierowaniu taką jednostką. Podejmuje fatalne decyzje jeżeli chodzi o rozwój miasta. Wyrządza dużo szkody, której już się nie da odwrócić.
Mieszkaniec
19:55, 2026-01-10
Prześwietlamy budżet Kołczygłów
Lepiej za drogi niech się wezmą bo większość jest w tragicznym stanie. Z goku i tak mało kto z mieszkańców korzysta, to zbędna inwestycja - pieniądze w błoto. DROGI, CHODNIKI i jeszcze raz DROGI!!!
Andrzej
15:40, 2026-01-10
Cezary Konkol nie daje szans rywalom
Super, że młodzież jeszcze uprawia sport... Mam nadzieję że mają przynajmniej podstawowe wsparcie władz i klubu bo warto inwestować w wyróżniających się młodych sportowców. Miłego dnia!
Bytowianin
10:01, 2026-01-10
Żłobkowa REWOLUCJA w Lipnicy. Wójt toczy WALKĘ Z CZASEM
Panowie nie w takie mrozy Pałac Kultury w Warszawie budowali ,bierzcie się do roboty bo zegar do wyborów odlicza .
…
06:16, 2026-01-10