Miał około dwóch miesięcy, brudne od błota futerko i kawałek szmaty, która miała być jego ostatnim posłaniem. Czarny kotek, porzucony między Bytowem a Gostkowem, nie miał prawa przeżyć tej nocy. Uratował go przypadek i człowiek, który nie potrafił odwrócić wzroku.
To miała być rutynowa czynność. Krótka przejażdżka po myjni, by osuszyć auto. Droga między Bytowem a Gostkowem o tej porze roku jest zdradliwa – mokry asfalt, pryskające błoto pośniegowe i sól. Właśnie wtedy, w świetle reflektorów, kierowca dostrzegł coś przy krawędzi jezdni.
– Coś się poruszyło. Przez chwilę łudziłem się, że mi się przewidziało, że to tylko bryła śniegu, która odpadła spod kół innego samochodu – relacjonuje mężczyzna, który ruszył na ratunek.
Instynkt był jednak silniejszy niż pośpiech. Zawrócił. Z daleka zobaczył już nie „bryłę”, a małe, czarne stworzenie błąkające się po samej jezdni. Ruchliwa ulica, mróz i ciemność – dla ok. dwumiesięcznego zwierzęcia to wyrok śmierci, który wykonuje się niemal natychmiast.
Akcja ratunkowa nie była łatwa. Przerażone zwierzę, mimo że szukało pomocy, w odruchu obronnym uciekło pod samochód. To, co wydarzyło się chwilę później, łamie serce najbardziej doświadczonym obserwatorom.
– Wspiął się na koło. Szukał ciepła, które biło jeszcze z wydechu – opowiada znalazca.
To właśnie tam, skulonego na oponie, udało się go schwytać i wyciągnąć. Kotek był brudny od błota i żrącej soli drogowej. Został zostawiony pod drzewem, owinięty w szmatę, która w temperaturach poniżej zera nie dawała żadnej ochrony. Była jedynie niemym dowodem na to, że ktoś zadał sobie trud, by go tam przywieźć i świadomie porzucić na pastwę losu.
Najbardziej uderzający w tej historii jest stan zwierzęcia. To nie był „dziki” kot.
– Jest bardzo grzeczny, bezbłędnie korzysta z kuwety, nie broi. Widać, że mieszkał w domu. Nie był zaniedbany – słyszymy.
Wszystko wskazuje na najgorszy z możliwych scenariuszy: „nieudany prezent świąteczny”. Żywa zabawka, która po dwóch tygodniach zaczęła wymagać opieki, więc stała się zbędnym balastem. Wywiezienie go za miasto i zostawienie przy trasie szybkiego ruchu to nie tylko skrajne okrucieństwo, ale w świetle polskiego prawa – przestępstwo znęcania się nad zwierzętami.
Znalazca kotka nie przebiera w słowach, kierując wiadomość do osoby, która pozbyła się zwierzęcia.
– Oby cię ta przysłowiowa karma dopadła jak najszybciej.
W tej ponurej historii jest jednak jasny punkt. Czarny maluch, który jeszcze kilka dni temu walczył o przetrwanie na mroźnej szosie, nie trafi do schroniska. Znalazł swój port.
– Zostaje u mnie. Już nigdy nie zostanie wyrzucony jak śmieć – deklaruje jego wybawca.
Dla czarnego kłębuszka los przygotował szczęśliwe zakończenie, którego nie przewidział jego poprzedni właściciel.
::news{"type":"see-also","item":"21797"}
Ona10:18, 12.01.2026
Coś strasznego, zastanawiam się czasem jak ciemne mogą być zakątki ludzkiego umysłu, ile w czlowieku może być nienawiści i braku sumienia.Zrobić coś takiego , trudno upaść niżej. Ale nie na czemu się dziwić , skądś bierze się huliganstwo, wandalizm, oszustwa,zbrodnie itp. nie wspominając,że dzieciaki nie są wychowywane, ludzie masowo w rozmowach np. na ulicy otwarcie klną. Zero szacunku do siebie i innych, od tego się zaczyna. A kończy się tragicznie, bo inaczej kończyć się nie może. Iskierką pocieszenia i nadziei jest fakt, że są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie jak ten pan, który zadał sobie trud i uratował życie kotka.
Pozostałe komentarze
Olek kapusta 12:15, 12.01.2026
Dużo zdrowia dla tego człowieka co uratował małemu kociakowi życie, oby ten kociak nie zaznał już żadnej krzywdy, a ten czlowiek co zrobił mu krzywdę oby go szlak trafił choć nikomu się źle nie rzyczy.
Iraq16:24, 12.01.2026
Nie rozumiem dlaczego właściciele nie wykastrują tylko porzucają kociaki.Przed świętami ktoś wyrzucił mi z samochodu cztery kociaki na moją posesję i tak są u mnie do dziś.Oby karma takim wróciła😡Nie mam sumienia by oddać je do schroniska,a jak na razie nie znalazłam chętnych do adopcji więc póki co będą u mnie myszy gonić🫣
Viking 19:20, 12.01.2026
To nie człowiek skazał tego małego, bezbronnego kotka na śmierć ale gad parszywy odziany w ludzką skórę i omyłkowo nazwany człowiekiem! Serdecznie dziękuję Panu który uratował kotka i dał mu dom ! Czapki z głów przed Panem, tacy ludzie przywracają mi wiarę w człowieka !
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Pijany 22-latek z gminy Czarna Dąbrówka dachował
Zawsze ale to zawsze mówię i mówić będę i to do znudzenia mówić będę, piłeś proszę błagam nie jedź zamów taxi, wyrusz parę minut wcześniej, spiesz się powoli a zdążysz powtarzam zdążysz do celu bezpiecznie ja to wam mówię, wasz ekspert od spraw życiowych a wiem co mówię bo z nie jednego pieca chleb jadłem, tylko że nikt mnie nie chce słuchać bo każdy ale to każdy udaje mądrzejszego od siebie, dodam jeszcze że ostatnio chamskie i beszczelne komentarze były pisane w moją stronę, mam to gdzieś, możecie mnie wyzywać, krytykować, obgadywać, możecie dać kciuk w górę lub w dół, możecie mnie opluwać, mam to gdzieś a krytykantom powiem jedno, kto choć raz trochę mnie posłucha to na pewno ale to na pewno nie będzie zimą w dziurawych butach chodził.
Olek kapusta
12:29, 2026-05-17
Pijany 22-latek z gminy Czarna Dąbrówka dachował
No to się popisał "mistrz kierownicy" z cegłą w bucie i z sieczką we łbie zamiast mózgu ! Teraz na bardzo długo będzie brudne kwity z wpisem KARANY ! No ale może to będzie jedyna skuteczna nauczka dla takiego bałwana !
Driver
11:24, 2026-05-17
Nieuczciwy przedsiębiorca ZAŚMIECA Bytów
Naprawdę nie wiedzieli że tam są kamery ? No ale się nie dziwię z śmieciami to pewnie jest tak jak z przyjęciem zwięrząt do schroniska .. Dzwonie do pierwszego odrazu mówią że nie przyjmują dzwonie do drugiego 30 kilometrów dalej a oni żądają opłaty 3500 !!!! rozumiecie to ?
osioły
13:31, 2026-05-16
Nadleśnictwo przyznaje: granica została przekroczona
Co to za tłumaczenie, że prace wykonywał podmiot zewnętrzny? Przed przstąpienim do realizacji zlecenia, granice powierzchni wskazuje nadleśnictwo, w tym przypadku miejcowy leśniczy! Za klasykim: "dotarło zakute łby...."
Nestor
12:35, 2026-05-16