Zamknij
REKLAMA

Młodzi muzycy oskarżają dyrektora BCK. Zajęty piciem kawy?

21:12, 07.09.2020 | M.W.
Skomentuj
REKLAMA

Dyrektor Bytowskiego Centrum Kultury chce w spokoju pić kawę i dlatego wygonił muzyków? Takiego zdania jest osoba, która napisała na niego na skargę i umieściła ją w internecie. Dyrektor Marian Gospodarek zapewnia, że to zwykły hejt, nie mający nic wspólnego z prawdą.

- Bytowskie Centrum Kultury kulturę ma tylko w nazwie. Nie uświadczysz tam muzyki, śpiewu, czytania, a tylko odgłos wciskania klawiatury przez pracowników biurowych, którzy nie wiadomo po co tam siedzą. Młodzi muzycy, którzy z własnych pieniędzy wyremontowali sobie “kawałek podłogi” w tym miejscu, zostali w bardzo brzydki sposób przegonieni i praktycznie odcięci od prywatnego sprzętu do grania. Tylko dlatego, żeby pan dyrektor mógł w ciszy i spokoju pić kawę, i przeglądać internet w swoim biurze, a po wszystkim samochodem za pieniądze podatników zabrać rodzinę na wycieczkę - skrytykował jeden z użytkowników BCK. - Niech ktoś zaora to miejsce i postawi Biedronkę, bo dla artystów miejsca tam niestety brak.

Wieloletnia radna, a obecnie dyrektor samorządowej instytucji Katarzyna Wirkus twierdzi, że ta część bytowskiej kultury kuleje od lat.

- Mam na myśli dawanie przestrzeni młodym, żeby mogli rozwijać swoje muzyczne pasje - wyjaśnia. - Pamiętam muzykowanie i chór w Domu Kultury, który miałam “pod nosem”, a potem - jak już w końcu spróbowałam działać - musiałam uciekać do innej gminy, w poszukiwaniu możliwości ćwiczenia. Działały wówczas młodziutkie zespoły, takie jak Sarkazm i Napięcie. Kto dziś w Bytowie gra koncerty korzystając ze wsparcia gminy w postaci udostępnianego przez nią miejsca, gdzie można trzymać sprzęt, nagłośnienie i robić próby? Jest ktoś taki? 

[ZT]2625[/ZT]

Kolejny komentujący twierdzi, że zawsze był z tym problem i wspomina, że drugą salę w piwnicy wyremontowali w tym właśnie celu w 2008 roku od strony sklepów.

- Od zawsze była wojna jak nie ze sklepami, bo mieliśmy grać o 17:00, to z kinem, bo seanse dla dwóch dosłownie osób organizowano właśnie o godzinie 17:00 i 19:00, więc grać wolno było tylko około 21:00, a potem już nie, bo znowu cisza nocna. Dyrekcja nie pomagała wcale, a wręcz robili zawsze przeszkody, aby było “pod górę” i tak to się żyło na tej wsi - wspomina jeden z młodych muzyków. - Teraz nie wiem jak jest, ale ze 3 lata temu słyszałem właśnie, że już grania dyrekcja całkiem zakazała.

Tymczasem dyrektor Marian Gospodarek nie ma sobie nic do zarzucenia.

- Wszystko to jest związane z obostrzeniami wynikającymi ze stanu epidemicznego. Mamy zalecenia Ministerstwa Kultury, które są jasne i precyzyjne - komentuje Gospodarek.

Zapewnia, że nieprawdziwe są komentarze dotyczące rzekomej bezczynności Bytowskiego Centrum Kultury, bo podobno nieustannie coś się w Domu Kultury dzieje. Gospodarek zapewnia też, że nie siedzi tam i nie pije kawy, ale organizuje szereg różnych przedsięwzięć. Neguje również opowieść o tym, że wygonił muzyków z pomieszczeń sąsiadujących z jego biurem, aby spokojnie pić kawę, bo to po prostu nieprawda. Potwierdza, że aktualnie nie są używane pomieszczenia znajdujące się na samym dole, w piwnicy. Przyczyną jest ich wielkość. 

- Te pomieszczenia piwniczne były wykorzystywane za naszą zgodą przez niektóre zespoły. To są bardzo małe pomieszczenia. Jedno ma 15 m2, a wytyczne reżimu sanitarnego mówią o 10 m2 na jedną osobę, a więc tylko jedna osoba mogłaby tam przebywać - wyjaśnia dyrektor Gospodarek. - Jeśli będą inne wytyczne Ministerstwa Kultury, to będziemy sukcesywnie włączać poszczególne kluby do normalnego funkcjonowania.

[ALERT]1599505847261[/ALERT]

 

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (6)

PrawdaPrawda

10 4

To prawda.Nic tam się nie dzieje ;/ Siedzą na dupie,piją kawę i siedzą na fejscie :D A dlaczego nie ma już orkiestry dętej? Bo burmistrz ma to w dupie tylko jak trzeba się pokazać to wtedy jest dobrze 21:34, 07.09.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

GoscGosc

10 1

Jak jest, każdy widzi i słyszy. A raczej nie słyszy, bo obecnie usłyszeć cokolwiek zza murów BCK trudno. Gdyby warunki do krzewienia kultury rzeczywiście były, to efekty działań młodszych i starszych twórców w środowisku lokalnym byłyby znane.

Abstrahując zaś od tematu proszę uprzejmie Pana Redaktora o czytanie swoich tekstów przed publikacją lub też poproszenie kogoś o korektę błędów stylistycznych i logicznych. Błąd może się zdarzyć każdemu - ludzka rzecz. Jednakże upubliczniając tekst należałoby dołożyć większej staranności. 22:07, 07.09.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

KazimieraKazimiera

4 2

Marian woli bawić się w lokalna polityke i razem ze Starostą wykańczać oświatę, gdzie szkoły pełnią funkcje prywatnych folwarkow Dyrektorów, ktorzy razem ze ZNP zbudowali zależności towarzysko-kolezenskie przy pełnym poparciu Starosty o Naczelniku nie wspomnę ten to już dawno powinien wyleciec. Proponuje zająć się lepiej nie rentownym szpitalem lub PKS-em, ale to dla Mariana i jego kolegów za duży kaliber na ich reformatorskie głowy. 21:58, 08.09.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

BytowiakBytowiak

2 0

Dla kultury nie ma tu miejsca za to lokalów które są wynajmowane od groma, najważniejsze są przecież pieniądze, które przecież wpływają na konto BCK.
16:21, 09.09.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

WkurzonyWkurzony

1 0

Młodzi ludzie, którzy poświęcają się swojej pasji zostali odcięci od możliwości rozwoju. Zamiast inwestować w ambitną młodzież lepiej podcinać im skrzydła. 17:55, 10.09.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Brak wolności Brak wolności

1 0

BCK powinien być otwarty na ludzi chcących poszerzać swoje umiejętności i talenty w zakresie kultury. Lepiej żeby młodzi zajęli się kulturą czy jej brakiem? 18:00, 10.09.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA