Zawsze było ich czterech, a przy stole podczas każdych urodzin unosił się duch braterskiej więzi i wspólnych interesów. Tym razem atmosfera była inna niż zwykle. Bogdan Lubiński, wieloletni prezes firmy Polmor, świętował 76. urodziny, ale po raz pierwszy w tej ponad trzydziestoletniej tradycji zabrakło Leszka Gierszewskiego. Twórca potęgi Drutexu, który odszedł 4 grudnia 2025 roku, pozostawił swoich druhów w bolesnej pustce, której nie są w stanie wypełnić nawet najbardziej barwne wspomnienia z czasów wspólnej młodości i wielkich biznesowych wyzwań.
Wiadomość o śmierci Leszka przyszła nagle, w momencie, gdy nikt nie był na to gotowy. Bogdan Lubiński wspomina ten moment z drżeniem w głosie. Siedział w domu, gdy zadzwoniła córka.
- Ja mówię, to jest fake, to jest niemożliwe – relacjonował jubilat.
Pół godziny później przyszło tragiczne potwierdzenie. Z Drutexu spłynął e-mail, który odarł wszystkich ze złudzeń. To było tym smutniejsze, że zaledwie dzień po śmierci przyjaciela, 5 grudnia, cała czwórka miała świętować urodziny Januarego Senko.
- Była już wynajęta restauracja – wspominali przyjaciele, kręcąc z niedowierzaniem głowami. Zamiast toastów, pojawiło się milczenie i pytanie: co dalej?
January Senko z niezwykłą precyzją przywoływał obrazy z ich wspólnej przeszłości, która sięga 1957 roku. To wtedy on i Bogdan spotkali się w pierwszej klasie w bytowskiej „Jedynce”. Wspominał trudne czasy, gdy budowa nowej „tysiąclatki” opóźniała się, a oni musieli chodzić na popołudniowe zajęcia do szkoły.
- Z Bogusiem spotkaliśmy się znowu w ogólniaku, przesiedzieliśmy razem cztery lata, a potem trafiliśmy na ten sam wydział na studiach – opowiada January.
Szczególne miejsce w jego sercu zajmuje kółko modelarskie pod okiem instruktora Greckiego. To tam rodziła się ich męska przyjaźń i duch rywalizacji.
- Z Leszkiem pamiętam bal maturalny w 1968 roku, ale wcześniej były żaglówki. Pojechaliśmy do Szczecinka na zawody wojewódzkie i wygraliśmy – wspomina January Senko.
Te sukcesy kontynuowali na szczeblu ogólnopolskim, zajmując siódme miejsce. Pasja do konstruowania i precyzji została z nimi na całe życie, przenosząc się później na grunt wielkiego biznesu.
Wspomnienia o Leszku Gierszewskim to przede wszystkim obraz człowieka niezniszczalnego. Henryk Recław doskonale pamięta ich ostatnie spotkanie 13 października. Leszek był wtedy w doskonałej formie.
- Powiedział: ja to będę żył 120 lat. Z prezesury nigdy nie zrezygnuję – przytacza Henryk Recław.
Wszyscy zgodnie twierdzili, że Leszek Gierszewski nigdy nie „sprzedawał” swoich dolegliwości. January Senko podkreśla…
- On w ogóle nie rozmawiał o chorobach, nie sprzedawał swoich problemów. Był optymistycznie nastawiony do życia.
To właśnie ten optymizm pozwolił mu zbudować potęgę Drutexu na własnych zasadach. Przyjaciele z uśmiechem wspominali jego innowacyjność. Bogdan Lubiński pamięta jak, będąc jego sąsiadem na Lęborskiej, prosił o zrobienie stołów do składania okien, by ostatecznie samemu zrewolucjonizować proces produkcji.
- Zawsze zastanawiałem się, kto mu doradził taki model działania? – komentuje Bogdan Lubiński, podziwiając, że Leszek Gierszewski trzymał się z daleka od “deweloperki”, stawiając na indywidualnych odbiorców i twardą zasadę: "najpierw pieniądze, a potem towar".
Spotkanie urodzinowe w Polmorze miało charakter niemal zaduszny.
- Zawsze było nas czterech, teraz jest trzech. Mamy swój wiek i wracają myśli, a Leszka nie ma… – mówi ze smutkiem Henryk Recław.
Jubilat, Bogdan Lubiński, podkreśla, że w tym wieku najważniejsze jest wsparcie.
- Najważniejsze jest, żeby być jak najdłużej razem, żeby się wspierać.
Co dalej z ich wieloletnią tradycją urodzinowych spotkań? Na razie przyjaciele dali sobie czas na namysł. Kolejne spotkanie wyznaczono na 13 marca, w dniu urodzin Henryka Recława.
- Na pewno Leszek będzie się przewijał w naszych rozmowach, bo nie da się od tego oderwać - komentuje Bogdan Lubiński.
Przyjaźń, która przetrwała prywatyzację, kryzysy i dziesięciolecia, trwa nadal, choć w mniejszym składzie.
[ZT]22531[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
HORROR na placu zabaw doczekał się finału w sądzie
Niestety młodzi niczym nie sprowokowali oprawcy. On przyjechał na plac zabaw i pobił.
Xyz
22:21, 2026-01-20
SOMINY. Leśny rajd po wolność zakończony na pniu
To prawda , że to Krzysztof Sławski ?
Olek
20:05, 2026-01-20
Kasa na RADIO? Nie! To kwestia BEZPIECZEŃSTWA!
Czy została powiadomiona prokuratura w sprawie wywozu gruzu z prywatnej posesji, za pieniądze podatnika na teren mosiru? Kiedy szanowna komisja zbada i stwierdzi, że jednak popełniono przestępstwo? Przecież już na samym początku po otrzymanym sygnale była konieczność powiadomienia organów ścigania. Czy to uczyniono? LUD CHCE WIEDZIEĆ, TO ICH KASA ZOSTAŁA WYKORZYSTANA!
ga ga bla bla
18:46, 2026-01-20
HORROR na placu zabaw doczekał się finału w sądzie
Wydaje mi się , że ten atak musiał mieć jakieś podłoże . Nikt normalny przecież , nie będzie atakował bez powodów ludzi na placu zabaw. Dobrze , że jest sąd bo prokuratura już osadziła sprawę .
Olo
07:52, 2026-01-20