Rada Powiatu Bytowskiego jednogłośnie przyjęła apel w obronie języka kaszubskiego i kaszubskiej tożsamości. To reakcja na głośną wypowiedź jednego z prawicowych dziennikarzy, który po wizycie premiera Donalda Tuska u papieża podważał status kaszubszczyzny jako języka. Sprawa wywołała oburzenie na Kaszubach. W powiecie bytowskim na czele tej reakcji stanął przewodniczący Rady Powiatu Paweł Biernacki.
Nie była to zwykła formalność. Pod pozornie oczywistym apelem o szacunek dla języka i kultury Kaszub rozwinęła się dyskusja o granicach reagowania na publiczne wypowiedzi, o polityce, historii, prawicy, Donaldzie Tusku, prezydencie Andrzeju Dudzie, Karolu Nawrockim, a nawet o bezrobociu w powiecie bytowskim.
::event{"type":"vertical","item":"1001"}
Ostatecznie jednak radni byli zgodni. Języka kaszubskiego trzeba chronić. Kaszubów nie wolno obrażać. A milczenie wobec takich wypowiedzi może być przyzwoleniem na coś więcej.
Paweł Biernacki od początku podkreśla, że apel powstał z jego inicjatywy. Wyjaśnia też, dlaczego dokument przyjął formę apelu, a nie uchwały.
– Rada nie występuje tutaj jako organ nakazowy, bo nie ma władzy nad ogólnokrajowymi publicystami. Występujemy jako głos i reprezentacja wspólnoty samorządowej – mówi Paweł Biernacki.
Przewodniczący odpiera zarzuty formalne. Tłumaczy, że dokument przeszedł drogę przez zarząd, komisję i trafił do porządku obrad sesji. Przyznaje, że nie był obecny na wcześniejszych komisjach z powodu obowiązków zawodowych, a apel przekazał drogą elektroniczną.
Biernacki zaznacza, że przed przygotowaniem apelu konsultował sprawę z mieszkańcami powiatu bytowskiego oraz ze środowiskiem naukowym. W dyskusji pada nazwisko profesora Cezarego Obracht-Prondzyńskiego.
– Jako radni, jako przewodniczący Rady Powiatu, gdzie mieszkają Kaszubi, mamy obowiązek w takich sytuacjach zabierać głos – dodaje Biernacki.
W przyjętym apelu Rada Powiatu Bytowskiego podkreśla, że powiat bytowski jest regionem o głębokich tradycjach kaszubskich. Radni wyrażają sprzeciw wobec wypowiedzi podważających status języka kaszubskiego i kwestionujących patriotyzm społeczności kaszubskiej.
W dokumencie pojawia się mocne stwierdzenie, że język kaszubski nie jest dialektem ani regionalną ciekawostką, ale pełnoprawnym, żywym językiem słowiańskim. Ma własną literaturę, kodyfikację i status języka regionalnego usankcjonowany ustawowo.
– Podważanie jego samodzielności jest nie tylko niezgodne ze współczesnym stanem wiedzy lingwistycznej, ale stanowi uderzenie w godność tysięcy mieszkańców naszego powiatu – czyta Biernacki.
W apelu znalazło się też odniesienie do historii Kaszubów, Piaśnicy i Lasów Szpęgawskich. Pada symboliczne zdanie Hieronima Derdowskiego: „Nie ma Kaszub bez Polonii, a bez Kaszub Polski”.
Rada deklaruje wsparcie dla edukacji regionalnej, twórców, naukowców, organizacji społecznych i wszystkich, którzy budują współczesną kaszubską tożsamość.
Najbardziej krytyczny wobec samej idei przyjmowania apelu jest Jerzy Barzowski. Nie dlatego, że kwestionuje język kaszubski. Przeciwnie – sam podkreśla, że jest Kaszubą z pokolenia na pokolenie. Jego zdaniem problem polega na tym, że samorząd reaguje zbyt mocno na wypowiedź jednego publicysty.
– Jeżeli po głosie jednego dziennikarza robimy na całą Polskę burzę, uchwały i stanowiska, to jest niepoważne. To osłabia całą ideę – ocenia Jerzy Barzowski.
Radny przekonuje, że języka kaszubskiego nikt poważny nie podważa, a jako przykład autorytetu przywołuje profesora Jerzego Bralczyka. Jednocześnie wprowadza do dyskusji politykę. Przekonuje, że obrońcami kaszubszczyzny byli w ostatnich latach politycy prawicy, wskazując prezydenta Andrzeja Dudę i Karola Nawrockiego w kontekście sporów o język śląski.
– Jest jeden język regionalny w Polsce. Kaszubski. Nie ma języka śląskiego – mówi Barzowski.
Według niego premier Donald Tusk chwali się kaszubszczyzną, ale jego środowisko polityczne popiera rozwiązania, które – zdaniem radnego – osłabiają wyjątkowy status języka kaszubskiego.
– To pokazuje w jakimś stopniu dwulicowość. Ja tak to odbieram – dodaje.
Mimo tych zastrzeżeń Barzowski deklaruje, że zagłosuje za apelem.
Wojciech Duda również popiera obronę języka kaszubskiego, ale ma podobne zastrzeżenie: rada nie powinna reagować na każdą medialną prowokację.
– Gdybyśmy mieli przykładać wagę do każdego dziennikarza, który wypowiada różne rzeczy, nawet bzdury, to nic innego byśmy w tej Radzie nie robili, tylko podejmowali apele – stwierdza.
Duda zaznacza, że nie jest Kaszubą, ale ma ogromny szacunek do Kaszubów, ich historii, języka i pracowitości. Przypomina także historyczne zasługi Kaszubów i ich udział w walce o polskość.
W jego wypowiedzi pojawia się jednak drugi mocny wątek. Radny kieruje uwagę na bezrobocie w powiecie bytowskim. Przypomina, że na koniec ubiegłego roku wynosiło ono około 10 procent, czyli dotyczyło około 3 tysięcy osób.
– Jak przyjdzie bezrobocie i bieda, to Kaszub nie będzie miał pracy, Ukrainiec nie będzie miał pracy i Polak nie będzie miał pracy – mówi Wojciech Duda.
Proponuje, by rada wystąpiła również z apelem do Ministerstwa Finansów w sprawie środków na Fundusz Pracy.
Starosta Leszek Waszkiewicz odpowiada na głosy, że nie warto reagować na wypowiedź jednego dziennikarza. Jego zdaniem właśnie brak reakcji bywa najgroźniejszy.
– Marian Turski powiedział w swoim słynnym przemówieniu, że Auschwitz nie wzięło się z niczego, bo nie reagowano. Dał jedenaste przykazanie: nie bądź obojętny – przypomina starosta.
Waszkiewicz odnosi się też do wieloletnich politycznych ataków na Donalda Tuska i Kaszubów. Wspomina hasło o „dziadku z Wehrmachtu” i przekonuje, że przez lata utrwalano przekaz, jakoby Kaszubi byli Niemcami albo „ukrytą opcją”.
– Jeżeli kaszubski jest językiem, to reagujmy na fałszerstwo i kłamstwo. Bo to jest język – mówi starosta.
Deklaruje, że z pełnym przekonaniem poprze apel.
Roman Zaborowski apeluje o spokojne przyjęcie dokumentu i zakończenie politycznej wymiany zdań. Nie zna wypowiedzi dziennikarza, która stała się punktem zapalnym, ale z przebiegu dyskusji wyciąga wniosek, że była to prowokacja.
– Pewnie ten dziennikarz chciał właśnie tego, żeby wszyscy zareagowali. Przegłosujmy i nie dajmy się sprowokować – mówi Zaborowski.
W jego ocenie apel został dobrze sformułowany, a radni powinni pokazać jedność.
– Wszyscy jesteśmy tu, na tej ziemi kaszubskiej, w związku z tym jesteśmy Kaszubami – dodaje.
Mirosław Maszluch zwraca uwagę, że sprawy narodowościowe i tożsamościowe wymagają szczególnej ostrożności. Jego zdaniem nie można jednak udawać, że nic się nie dzieje, gdy pojawia się hejt.
– Jeśli hejt się rozwinie, później ciężko z nim walczyć. Skoro jest taki apel, powinniśmy go przegłosować – ocenia radny.
Maszluch żałuje, że także przy takim temacie natychmiast pojawia się polityczny podział.
– Kaszubi dobrze działali, dopóki nie wkroczyła tam polityka. W momencie kiedy wkroczyła polityka, oni też zaczynają się dzielić. I to jest naprawdę przykre – mówi.
Mariusz Łuczyk przypomina o upamiętnianiu kaszubskich ofiar w Piaśnicy oraz o postaciach ważnych dla kaszubskiej historii. Podkreśla, że nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje znaczenia języka kaszubskiego.
Jednocześnie apel odbiera jako dokument polityczny, związany z wizytą Donalda Tuska u papieża i medialną awanturą po wypowiedzi jednego publicysty.
– Nikt nie kwestionuje języka kaszubskiego. Ten język jest bardzo ważny – zaznacza Łuczyk.
Pyta też o finansowanie nauczania języka kaszubskiego i o to, czy środki na ten cel zostały utrzymane.
Na koniec Paweł Biernacki wraca do sedna sprawy. Przekonuje, że brak reakcji na podważanie różnorodności może prowadzić do kolejnych ataków. Przypomina, że powiat bytowski jest miejscem wielokulturowym, z obecnością Kaszubów, Ukraińców i mniejszości niemieckiej.
– Dzisiaj jest podważanie pełnoprawności języka, jutro może być podważanie polskości. Trzeba mieć odwagę reagować. Nie wolno być obojętnym – podsumowuje przewodniczący Rady Powiatu.
Po dyskusji radni przechodzą do głosowania. Wynik jest jednoznaczny. 16 osób głosuje za. Nie ma głosów przeciwnych. Nie ma wstrzymujących się.
Rada Powiatu Bytowskiego przyjmuje apel jednogłośnie.
W sprawie, która zaczęła się od medialnej wypowiedzi, lokalny samorząd wysyła jasny sygnał: kaszubszczyzna nie jest ozdobnikiem, folklorem ani polityczną ciekawostką. Jest językiem, częścią tożsamości i jednym z filarów tej ziemi.
::news{"type":"see-also","item":"24220"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Światowid idzie DO ROZBIÓRKI. Bytów traci pomnik
Pytanie zasadnicze - czy ktoś pytał mieszkańców o zdanie w tej sprawie?
Mieszkaniec
10:01, 2026-06-01
Światowid idzie DO ROZBIÓRKI. Bytów traci pomnik
No w końcu!!!!! Brawo za odwagę i decyzję!!!!
Jan
08:40, 2026-06-01
Kotek KONAŁ w krzakach w centrum Kołczygłów
Znaleźć drania i za jaja powiesić
Mieszkaniec
08:23, 2026-06-01
15-latek przewrócił się na hulajnodze
Nie chcę uogólniać, ale część nastoletnich użytkowników hulajnóg to zwykłe półgłówki. Nie dalej, jak wczoraj, ok.16-tej, widziałem takiego kretyna. Jedna ręka na kierownicy, w drugiej smartfon. Gały wpatrzone w ekran. Jedzie taki baran po chodniku (W. Polskiego), przekracza ul. Sikorskiego przejściem u wylotu Pochyłej. Ani spojrzy w lewo, ani w prawo. Na szczęście - niedziela. Ruch na chodnikach i jezdniach umiarkowany
małpa z zegarkiem
07:08, 2026-06-01