Miał być spokojny dojazd na bal i wieczór bez stresu przy toastach za miłość. Zamiast tego była policyjna kontrola, badanie alkomatem i ponad promil alkoholu w organizmie kierującej, która tłumaczyła się „spirytusową kuracją”.
Do zdarzenia doszło w walentynkowy wieczór. Małżeństwo, chcąc bezpiecznie dotrzeć na bal i bez obaw wznosić toasty, postanowiło skorzystać z usług kierowcy. Na ich ogłoszenie odpowiedziała 40-letnia kobieta, która zadeklarowała, że zawiezie ich na miejsce jako prywatny szofer.
Podczas przejazdu samochód został zatrzymany do kontroli drogowej. Policjanci sprawdzili trzeźwość kierującej. Badanie wykazało, że kobieta ma ponad promil alkoholu w organizmie. 40-latka próbowała przekonywać funkcjonariuszy, że wysoki wynik to efekt przyjmowania „leków na spirytusie”, a nie spożywania alkoholu w postaci drinków. Finał tej historii okazał się daleki od romantycznego.
– Niestety cała historia nie zakończyła się romantycznie. Pasażerowie musieli znaleźć innego kierowcę, a 40-latka została przewieziona na pobliski komisariat, straciła prawo jazdy i wkrótce usłyszy zarzuty kierowania w stanie nietrzeźwości. Za to przestępstwo grozi jej do 3 lat więzienia – mówi sierż. szt. Dawid Łaszcz, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Bytowie.
Policjanci przypominają, że prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu to przestępstwo, które niesie poważne konsekwencje prawne i realne zagrożenie dla życia oraz zdrowia wszystkich uczestników ruchu drogowego.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz