Zamknij
REKLAMA

Rafał Gierszewski - radny, dyrektor, szef... psychiczny oprawca?

00:02, 28.05.2020 | M.W.
Skomentuj
REKLAMA

Razem ze swoim bratem Bogdanem był szarą eminencją firmy Drutex. Bali się go podwładni, a w szczególności kierowcy samochodów ciężarowych. Były radny, były dyrektor, wyrzucony wraz z bratem Bogdanem za udział w spisku i próbie przejęcia władzy w firmie, stał się teraz zwierzyną łowną dla kierowców, których podobno przez lata gnębił. Rafał Gierszewski będzie musiał zmierzyć się z przeszłością, bo kierowcy zapowiadają, że będą występować na drogę sądową, aby były szef odkupił swoje winy, bo podobno niejednemu życie zniszczył.

Jako pierwszy kamień rzucił kierowca Dariusz Simlat - mieszkaniec Bytowa. Teraz dołączają do niego następni, m.in. Zbigniew Kapuściński. Wywiad z nim opublikowaliśmy w wersji wideo. Wkrótce rozmowa z Krzysztofem Łachmankiem z Jasienia w gm. Czarna Dąbrówka (po konflikcie z Rafałem Gierszewskim targnął się na życie!). Wkrótce następne publikacje. Zapraszamy do kontaktu pod nr tel. 513 313 112.

Simlat zaznacza, że to co teraz powiedział, to dopiero początek! Zamierza składać zeznania, jeśli zostanie o to poproszony, a chodzi o postępowanie dotyczące wyprowadzania pieniędzy z firmy Drutex, czyli mówiąc wprost - okradania spółki! Simlat zapewnia, że doskonale wie, że robił to zarówno Bogdan Gierszewski, jak i jego brat Rafał. Tego drugiego wskazuje jako osobę, która najbardziej gnębiła go w pracy.

- On zrujnował mi życie i doprowadził do załamania nerwowego! To przez niego wpadłem w alkoholizm i prawie rozpadła mi się rodzina. Gnoił nas na każdym kroku! - oskarża Dariusz Simlat.

Zaznacza, że Rafał Gierszewski współdziałał ze swoim bratem Bogdanem, który był dyrektorem w Druteksie. Obaj w ubiegłym roku wylecieli z firmy i mają teraz problemy. W prokuraturze toczy się śledztwo w sprawie wyprowadzania dużych pieniędzy z firmy, ale do tego wątku jeszcze wrócimy.

Dariusz Simlat podkreśla, że były bytowski radny Rafał Gierszewski podległość służbową niektórych kierowców wykorzystywał podobno do załatwiania interesów swojego brata Bogdana. Ten drugi razem z żoną prowadzi firmę Cyferka. Są największym bytowskim deweloperem. Jeszcze kilka lat temu było tak, że pracujące w Druteksie małżeństwa kupowały mieszkania od Cyferki, a później spłacały to kredytami oferowanymi przez tę firmę. Byli od dewelopera uzależnieni podwójnie, z jednej strony poprzez zakup mieszkania, a z drugiej strony podległość służbową w firmie. Pisaliśmy kilkanaście dni temu o przypadku lokatorów z ulicy Pochyłej, którzy przez 8 lat walczyli z Cyferką, aby udowodnić, że wewnętrzna sieć ciepłownicza w budynku należy do wspólnoty mieszkaniowej, a nie do Cyferki. Firma próbowała zmusić ich do podpisania niekorzystnej umowy, która gwarantowała im dostarczanie ciepła przez Cyferkę, a tym samym wysokie miesięczne opłaty. Grupa zbuntowanych lokatorów umów nie podpisała i po ośmiu latach wygrali sprawę w Sądzie Najwyższym. Oni jednak nie byli zawodowo związani z braćmi Gierszewskimi. Dariusz Simlat umowę dostawy ciepła w zakupionym przez niego mieszkaniu przy ulicy Pochyłej podpisał.

- Pamiętam ten dzień, kiedy byłem w trasie i Rafał Gierszewski do mnie zadzwonił. Powiedział, że mam podpisać umowę o dostawę ciepła z jego bratem Bogdanem, a właściwie z firmą należącą do jego małżonki. Oczywiście nie miało to nic wspólnego z pracą kierowcy w Druteksie, ale presja była. Kazał mi skonsultować się z żoną i podpisać umowę. Powiedziałem mu, że moja żona pracuje jako nauczycielka i w tamtym czasie miała radę pedagogiczną. Próbowałem się do niej dodzwonić, ale nie odbierała telefonu, a on po 15 minutach znowu się odezwał i dalej naciskał na podpisanie umowy dostawy ciepła. Zapytałem go czy to jest prośba czy groźba? Odparł, że to koleżeńskie zapytanie. Doskonale wiedziałem, co mnie czeka, jeśli tej umowy nie popiszę, bo wszyscy znali Rafała i jego zachowanie wobec pracowników. Umowę w końcu podpisaliśmy i przez kilka lat ponosiliśmy wysokie opłaty - opowiada Dariusz Simlat.

Zanim doszło do podpisania umowy, podobno odczuł presję ze strony swojego szefa - brata dewelopera.

- Zostałem przeniesiony na produkcję, a przecież nie po to robiłem prawo jazdy na samochód ciężarowy. Oficjalnie powód był taki, że kiedy pojechałem po kolegę, kupiłem sobie piwo i ono leżało w samochodzie. Gdy przyjechałem na zakład, Rafał Gierszewski też już tam był i kazał zawieźć się do Dąbia. Zobaczył to piwo, które było zamknięte. Działo się to dokładnie w sylwestra. Przyszedł później do mnie pracownik, który zajmuje się logistyką w firmie i powiedział mi, że Rafał chce ze mną rozmawiać. Byłem tam, aby odebrać dietę. Kiedy poszedłem do niego, przypomniał mi o tym piwie, które miałem w samochodzie i zaczął mi mówić, że podobno wypiłem je na zakładzie. Zostałem skierowany na produkcję, co mnie załamało, bo przecież nie po to się zatrudniłem, mając prawo jazdy na samochody ciężarowe. Załamałem się w tym momencie. Kiedy wróciłem do domu wypiłem całą butelkę wódki i nadal byłem trzeźwy. Ta deklaracja mocno odbiła się na mojej psychice. Później zacząłem jeszcze więcej pić… - opowiada Simlat.

Zeznaje, że gdy już poszedł pracować na produkcję, podobno nie miał łatwo. 

- Popracowałem chwilę, ale nie wytrzymałem i zwolniłem się. Pojawiły się problemy psychiczne i nadużywanie alkoholu. Na jakiś czas wróciłem do pracy, ale znowu się zwolniłem, bo nie miałem tam życia. Wiele pamiętam z tego, co działo się tam przez te 6 lat, gdy za szefów miałem Rafała i Bogdana. Mnie akurat bezpośrednio najbardziej gnębił Rafał - opowiada. - Zresztą nie tylko ja należałem do tych, których on gnębił. Wielu kierowców, dobrych kierowców odeszło. Jeden na przykład miał zawał serca, a drugi udar mózgu. Był traktowany paskudnie i musiał zwracać niby nadpłacone pieniądze, około 4000 zł. Chłop nie wytrzymał. Odszedł, bo nie można tam było wytrzymać. 

Podkreśla on przy tym, że kiedy zaczął pracę w tej firmie, początkowo było bardzo fajnie.

- Później zaczęło się piekło na ziemi. Wszystko za sprawą jednego i drugiego brata, czyli Rafała i Bogdana Gierszewskich, bo oni zawsze działali w duecie i to oni najwięcej krzywdy pracownikom wyrządzili - zeznaje. - Jako kierowcy byliśmy zawsze traktowani z góry. 

Wspomina tu czas pierwszej komunii świętej swojego dziecka. Przez całą noc wracał z Niemiec i gdy dojechał do Bytowa, chciał iść do domu.

- Mój bezpośredni kierownik logistyki wiedział, że mam przyjęcie pierwszokomunijne, więc kazał mi iść do domu. Wtedy odezwał się Rafał Gierszewski i powiedział “Gdzie k...?! Masz siedzieć do 13:00 i zrywać loga z samochodów, a jak spier... szybciej to ci uj... premię!” - tymi słowami zwrócił się do mnie ówczesny radny i mój dyrektor. Nie dość, że jechałem przez całą noc do Bytowa to później do 13:00 musiałem jeszcze zrywać loga z plandek ciężarówek na ostatnią chwilę pojawiając się na przyjęciu pierwszokomunijnym swojego dziecka.

Simlat wspomina też sytuację, kiedy miał kolizję we Włoszech. Prowadził drugi kierowca, ale podobno wina została zrzucona na niego. Dostał wówczas gołą wypłatę. Teraz rozważa, a nawet jest pewien, że dołączy do pozwu zbiorowego, który ma być stworzony przez stowarzyszenie. Powstaje organizacja, w której zamierzają zrzeszyć się ludzie, którzy czują się pokrzywdzeni przez braci Gierszewskich. Oprócz Dariusza Simlata to na przykład Bogumiła Kortas, lokatorka z Pochyłej walcząca przez lata z firmą Cyferka albo rolnik Stefan Sobisz, który ma największe pretensje do Bogdana Gierszewskiego. Chodzi o sprawy związane z obrotem ziemią, o których już pisaliśmy. 

[ZT]2163[/ZT]

- Pamiętam, że Rafał Gierszewski był radnym. Dziwię się, że człowiek który gnoił ludzi jednocześnie reprezentował nasze społeczeństwo. Człowiek, który przeklinał i wyzywał swoich podwładnych od najgorszych siedział później w urzędzie miejskim i podejmował ważne decyzje. On przekraczał wszelkie granice, ale my nic z tym nie robiliśmy, bo wiedzieliśmy, jakie jest zagrożenie. Oni wtedy byli za silni. Teraz już tak nie jest, więc czas wymierzyć im sprawiedliwość - podkreśla Dariusz Simlat. - Za dużo przez niego, Rafała Gierszewskiego, straciłem. Podupadłem na zdrowiu psychicznym i zacząłem spożywać nadmierne ilości alkoholu. Nie wytrzymałem tego ciśnienia. W końcu znalazłem się nad przepaścią i prawie straciłem rodzinę. Po odejściu z firmy Drutex nie potrafiłem odnaleźć się w innych firmach - opowiada. - Działo się tym gorzej, że moi byli kochani koledzy kierowcy, a wręcz pseudo-kierowcy, też nie zachowywali się fair. Radziłbym na nich uważać. Sugerowałbym też, aby uważał na nich prezes Drutex, bo są tam osoby które współdziałały z Rafałem i Bogdanem. 

Tu Simlat zahacza o temat, który jest obecnie rozpatrywany w prokuraturze. Chodzi o okradanie firmy Drutex. Z jego relacji wynika, że niektórzy kierowcy również byli w to zamieszani.

- Co można wywieźć z Drutexu? Tylko okna. Robili to w białych rękawiczkach, bo na polecenie Rafała i Bogdana. Ja znam ich nazwiska i wszystko to jestem gotów przekazać w prokuraturze! - zapowiada.

Były kierowca Druteksu mieszka na ulicy Pochyłej w bloku zbudowanym przez firmę Cyferka Katarzyny i Bogdana Gierszewskich. W trakcie rozmowy pokazuje na plastikowe okna w jego mieszkaniu.

- Z tego co mówił Bogdan, 100 zł płacił za takie okno, w tym również za tarasowe. Wywoziliśmy z firmy różne materiały, za bezcen, na koszt firmy Drutex i dlatego tak się rozwinął jako deweloper - oskarża Simlat.

Jednocześnie przyznaje, że gdyby odezwał się Bogdan czy Rafał Gierszewski, mogliby mu zarzucić fakt, że wyleciał w lutym 2019 roku z pracy, bo był na linii produkcyjnej pod wpływem alkoholu. Simlat potwierdza, że tak istotnie było.

- Pracowałem wtedy na roletach. Bezpośredni przełożeni dręczyli mnie. Domyślam się, czyje to było polecenie. Psychika mi siadła, więc faktycznie spożywałem alkohol i zostałem za to wyrzucony z pracy. Później zacząłem się leczyć, chodzę na terapię i teraz jestem już na prostej, ale kiedy chciałem w ubiegłym roku wrócić do firmy, powiedziano mi, że nie ma takiej możliwości. Wtedy jednak pracowali tam jeszcze Rafał i Bogdan, bo to było przed wykryciem tego spisku, kiedy chcieli wyrzucić prezesa - relacjonuje. - Czasami już nawet myślałem, aby się powiesić, ale myśl o posiadaniu rodziny mnie powstrzymywała. Czekałem na ten dzień, gdy przyjdzie czas na rewanż. On właśnie nadszedł.

W ubiegłym roku zarówno Rafał Gierszewski jak jego brat Bogdan faktycznie zostali wyrzuceni, bo razem z córką prezesa i jej mężem próbowali przejąć władzę w firmie. Ta sztuka im się nie udała. Prezes Leszek Gierszewski przejął stery i zaczął robić porządki. Odcina się on od swoich bratanków. Jak się okazuje, bracia samemu prezesowi również wiele krzywdy wyrządzili. Szef posądza ich o wyprowadzanie ogromnych pieniędzy z firmy. Leszek Gierszewski zaufał im, a teraz dowiaduje się co przez lata robili. 

Próbowaliśmy w tej sprawie porozmawiać z byłym radnym Rafałem Gierszewskim.

- Nie mam nic do powiedzenia w tej sprawie - oznajmił i się rozłączył.

Przed nami kolejne rozmowy z kierowcami, bo zgłasza się sporo osób. Ludzie zaczęli mówić na temat postępowania braci Gierszewskich, gdy dowiedzieli się, że stali się oni wrogami dla swojego stryja Leszka Gierszewskiego. Lecą kamienie. Wkrótce poleci następny. 

[ALERT]1590616764898[/ALERT]

 

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (23)

SmogSmog

18 8

Już się doczekać nie mogę jak CBA pozamyka z hukiem złodziei ! 07:36, 28.05.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

EwaEwa

19 26

Panie Redaktorze, jak można zadawać tak tendencyjne pytania?! Sugerowanie odpowiedzi jest bardzo niestosowne i nieprofesjonalne. Abstrahując od tego, jakimi ludźmi są pan Rafał i Bogdan Gierszewscy, od wydawania wyroków są sądy.
Ile kosztuje hejt w artykule? Jest jakiś cennik Panie Redaktorze? 08:43, 28.05.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

AnGluAnGlu

12 19

Mam wrażenie, że wszystkie komentarze są sponsorowane przez jedną firmę na której tak bardzo zależy. A dlaczego nie przyjrzyjcie się sprawie jaka teraz się dzieje w tej firmie. Pracownicy, którzy oddają krew (ratują życie komuś) mogą tylko na nią jeździć w wyznaczone dni, aby nie w dzień gdzie pracują po 12h, ponieważ pojadą im po premii? Żenujące 09:24, 28.05.2020

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

AnnAnn

15 2

Jest różnica między pracownikami którzy oddają krew tak jak wspomniane aby ratować życie i tacy którzy oddają aby nie iść do pracy 09:36, 28.05.2020


To jaTo ja

14 1

Tych 12h nie ma tak dużo. Jak ktoś faktycznie idzie w taki dzień oddać krew, to nie dziwię się że ktoś nabiera jakiś podejrzeń. Ja nie jestem pracownikiem firmy Drutex, ale wszyscy wiemy że to największy pracodawca w regionie i w porównaniu do innych firm zarabia się tam więcej. Wyobraźmy sobie sytuację że nie ma firmy Drutex. I co wtedy? 10:01, 28.05.2020


Mieszkaniec BytowaMieszkaniec Bytowa

12 15

Drutex to typowa korporacja, tam niejednokrotnie pracownicy wobec siebie są wilkiem, utopiliby drugą osobę w łyżce wody. Czy to zmieniło się po odejściu niektórych z firmy. Z pewnością nie. Pracownicy boją się o tym mówić. A jeżeli jeszcze jest przyzwolenie na wykańczanie i hejtowamie słabszego, to hulaj dusza. Taka też małomiasteczkowa zawiść, ktoś zakompleksiony niszczy innych wokoło i w białych rękawiczkach. Także może każdy najpierw spojrzy na siebie samego czy nie wykańcza cichaczem współpracownika, hejtuje gdzie się da ofiarę. Czemu odnoszę wrażenie, że ibytów służy interesom największej firmy w Bytowie, a gdzie obiektywizm dziennikarza. 09:34, 28.05.2020

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

JanJan

15 3

Ja uważam natomiast ze ibytow właśnie jest jedynym portalem ,który ma tzw „jaja” o tym mówić Bo trzeba nagłaśniać takie sprawy szkoda ze tego nie widzisz . Teraz ja mam wrażenie ze swoim komentarzem interesom braci G. Po drugie znasz inna firmę w których wszyscy się uwielbiają ? Jacy są dla siebie Polacy za granica ? Uwielbiają się ? Nie sadze . 09:40, 28.05.2020


Mieszkaniec BytowaMieszkaniec Bytowa

3 1

Nie chodzi, żeby wszyscy współpracownicy się kochali czy jak podane w odpowiedzi lubili, ale jest coś takiego jak kultura społeczna, szanowane drugiego człowieka a w szczególności niepełnosprawnej osoby a nie hejtowanie jeszcze takiej osoby. Także może warto wrócić do wartości dobrych a nie tylko służących wybijaniu się przez krzywdę kogoś. Dla mnie wartość człowieka jest najważniejsza, a to, że ktoś jest niepełnosprawny, to nie czyni go kimś gorszym, a często niejednokrotnie taki pracownik pracuje lepiej niż hejtujące go osoby. 09:56, 28.05.2020


KtośKtoś

11 1

W firmach, w których pracuje tyle osób nigdy nie będzie wielkiej miłości. Zawsze będzie tak, że znajdą się osoby które czują się poszkodowane. Jeżeli piszesz o hejtowaniu osoby niepełnosprawnej, dlaczego tego nie zgłosisz? Takie całkowicie anonimowe komentarze może wstawić przecież każdy. 10:08, 28.05.2020


AnonimAnonim

19 17

Nie darzę sympatią Pana Rafała i Bogdana, ale uważam że dziennikarzowi całkowicie brak etyki dziennikarskiej. Nie wspominając o RODO oraz przestrzeganiu Prawa Prasowego. 09:51, 28.05.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

MieszkaniecMieszkaniec

1 7

Może, to i dobry pomysł, żeby zgłosić hejtowanie m.in.osoby niepełnosprawnej, tym bardziej, że przełożonemu zgłoszono ten fakt i nic z tym nie robi. Ludzie-pracownicy boją się nagłaśniać takie sprawy, potrzebują wypłaty, mają dzieci na utrzymaniu, a jeszcze jak przełożony ignoruje zgłoszenie. Najważniejsze, że jemu jest dobrze. 12:59, 28.05.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

QwertyQwerty

15 2

Cóż, można by rzec, że kto sieje wiatr zbiera burzę. Rozumiem pokusę i potrzebę piętnowania takich postaw i takich ludzi, a nawet temu przyklasnę, jednak ten artykuł brzmi momentami jak nawoływanie do linczu. Zastanówcie się nad tym panowie redaktorzy. 16:53, 28.05.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

QURQUR

5 3

ALE WSTYD !!!!! "panowie " tak się ośmieszać przecierz Bytów jest mały i ludzie się znają i o każdym można coś powiedzieć ( a nie jesteście świeci przecież ludzie was *%#)!& znają waszą historię życia 😮😮). Ale widać że można dobrze zarobić!!! 21:44, 28.05.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Leszek Leszek

10 8

Nie macie o czym pisać tylko Rafał i Bogdan cały czas? Ktoś was sponsoruje ze tylko o nich piszecie? Jakoś innych portali to nie interesuje. 15:32, 29.05.2020

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

SggwSggw

8 2

Myśle ze interesuje inne portale ale nie maja jak aby o tym pisać a po drugie jeśli ktoś robł wałki to trzeba to nagłaśniać nie ukrywać 17:34, 29.05.2020


Innypunkt widzeniaInnypunkt widzenia

7 7

Jak przyczynili się do sukcesów firmy to nikt o tym nie mówił. 3/4bytowa jadło i je dzięki nim chleb. Ludzie oczerniacie osoby, które dały dużo dobrego temu miastu i mieszkańcom. W Bytowie nie ma biedy, złodziejstwa. Dzięki Pracy Rafała i Bogdana mieliście na kredyty, chleb dla dzieci, wakacje i inne potrzeby. Nie zapominajmy o tym. Jeśli komuś się źle pracowało to czemu się nie zwolnił. Tego Nie rozumiem. Tyle lat nic nie gadaliście i nagle płacz i lament. Szok... oczerniacie ludzi, którzy przyczynili się do rozgłosu bytowa poprzez sport i liczne akcje w telewizji. Przestańcie *%#)!& głupoty bo prawda wyjdzie na jaw, ze za tym wszystkim stoi Leszek. 05:30, 31.05.2020

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

BingoBingo

0 0

Za tym "wszystkim", czyli za czym? 11:53, 01.06.2020


REKLAMA

w.pw.p

1 7

Innypunkt widzenia-Na ten chleb trzeba było pracowac po 12godzin dziennie a jak było cos nie tak to było po premii a wszystko to nie dzięki pracy panom R i B tylko PANA LESZKA.Panowie R i B tylko go okradali mając jakes tam wpływy i nazwisko L robili wszysko zeby sobie dobrze zrobic!!!!!!!!!!!!!!! 18:52, 01.06.2020

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

KtosKtos

1 3

A Leszek Gierszewski był nieświadomy 12 godzin, był za czasów Rafała i Bogdana bez władzy, ubezwlasnowolili właściciela dwoje, śmiechu warte, zrzucać teraz wszystko co złe na nich, przecież wówczas Leszek Gierszewski był prawie codziennie w pracy. Idąc takim tokiem myślenia rozwój firmy bez wpływu Leszka Gierszewskiego. Pranie brudów rodzinnych oficjalnie na skalę międzynarodową. A gdzie kodeks etyczny. Nie chce się już tego czytać, słuchać. Taka duża firma, a czy pozostali pracownicy na stanowiskach kierowniczych byli i są nadal tacy w porządku, pozwalają na wykańczanie ludzi. Opamietajcie się, żenada nie tylko na Polskę i zagranicę, a firma taka międzynarodowa. Ile osób z chęcią zmieniłoby pracę, ale to nie Trójmiasto. Do tego, jak odchodzisz z tej firmy, to lepiej nie mów nikomu, gdzie będziesz pracować, gdyż ktoś z Druteksu potrafi skutecznie zablokować przyjęcie do nowej pracy. Oto cała prawda. Czy to jest w porządku? 20:11, 02.06.2020


Były pracownik DruteByły pracownik Drute

1 1

Ja bym miał co dopiero pisać jak pracowałem tam przez 13 lat. 13:21, 03.06.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA