Starcie o pieniądze i liczby. Trener Kreft (Garda) walczy o docenienie medali. Prezes Hinc przekonuje, że piłkarzom też się należy
Tegoroczny podział miejskich dotacji na sport w Bytowie przypomina ring, na którym nikt nie bierze jeńców, a sędziowie – czyli urzędnicy – mają coraz większy problem z zapanowaniem nad chaosem. Naprzeciw urzędniczych tabel i argumentów o „krótkiej kołdrze” budżetu stanęli w otwartym konflikcie przedstawiciele boksu, piłki nożnej i badmintona. Podczas gdy trener Gardy Bytów grzmi o dyskryminacji mistrzów i wyciąga niewygodne cytaty o politycznym „elektoracie”, prezes Bytovii Bytów odpowiada ostro: nie porównujmy garstki bokserów do armii setek piłkarzy. Mamy dane z Pomorskiego Związku Piłki Nożnej, które rzucają nowe światło na ten spór.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Dyskusje o finansowaniu sportu w Bytowie powracają niczym bumerang przy każdym rozdaniu grantów, jednak w tym roku głosy niezadowolenia0 brzmią wyjątkowo donośnie. Kością niezgody stało się obcięcie funduszy dla klubu bokserskiego Garda. Środowisko pięściarskie głośno zestawia swoje wymierne, ogólnopolskie sukcesy z wciąż ogromnymi nakładami, jakie miasto przeznacza na futbol.
Włodarz miasta, Ireneusz Gospodarek, stara się studzić te emocje, tłumacząc kulisy pracy komisji konkursowej i realia budżetowe.
– Jesteśmy za jednym i za drugim. Nie można porównywać sportu zespołowego ze sportem indywidualnym. Tych dzieciaków i w jednym, i w drugim klubie jest wiele. Te kontrowersje to nie są naprawdę duże różnice – wyjaśnia Ireneusz Gospodarek.
Zaglądając głębiej w protokół komisji konkursowej, czarno na białym widać skalę przesunięć finansowych, które rozgrzały atmosferę. Na liście obejmującej łącznie 20 podmiotów, to właśnie Garda Bytów zaliczyła bolesny spadek – klub otrzymał w tym roku 80 tysięcy złotych, czyli aż o 16,5 tysiąca mniej niż w 2025 roku. Na przeciwległym biegunie znalazła się Bytovia, której dotacja wzrosła o 20 tysięcy, osiągając pułap 158 tysięcy złotych. Zmienność dotknęła także inne dyscypliny: o 8,5 tysiąca złotych uszczuplono budżet Baszty Bytów (73 tys. zł), a biegacze z klubu GOCH 2 stracili 4,5 tysiąca (otrzymując 22 tys. zł). Zyskało natomiast Pomorskie Stowarzyszenie Rozwoju Sztuk Walki Furia (28 tys. zł, wzrost o 3 tys.) oraz badmintoniści z UKS Dwójka, którzy zainkasowali 43 tysiące złotych (o tysiąc więcej), podczas gdy piłkarski UKS U-2 otrzymał 69 tysięcy złotych.
KARA ZA SUKCESY?
Decyzje o kwotach nie zapadają jednoosobowo – kluczową rolę odgrywa komisja oceniająca wnioski. Jednak jej werdykt, w wyniku którego Garda straciła 16 tysięcy złotych dotacji, wywołał burzę na sesji Rady Miejskiej. Radny Mateusz Oszmaniec dopytywał o logikę takiego działania, zauważając niepokojący trend: organizacje z najlepszymi wynikami sportowymi tracą finansowanie.
– Nie rozumiem tego kompletnie – punktował radny.
Wiceburmistrz Jadwiga Dąbek tłumaczyła cięcia kwestiami formalnymi i „mało wiarygodnym kosztorysem” we wniosku bokserów. To jednak nie przekonało radnego Marka Masłowskiego, który wytknął niesprawiedliwość w porównaniu do piłkarskiej Bytovii. Zauważył, że choć klub piłkarski nie odnotował drastycznego wzrostu wyników, otrzymał o 20 tysięcy złotych więcej. Oliwy do ognia dolała radna Iwona Szreder, sugerując, że urzędnicy mogą nie mieć kompetencji do oceny sportu i zaproponowała powrót do Rady Sportu.
– Jeżeli ta Rada Sportu będzie w stanie się dogadać co do podziału, to będzie tylko i wyłącznie miód na moje serce. Bo ja przestanę mieć uwagi, a pretensje będą do mnie tylko za to, że zrobiłem znowu źle – skwitował propozycję burmistrz Gospodarek.
GDZIE JEST ELEKTORAT?
Prawdziwa bomba wybuchła jednak, gdy do głosu dopuszczono Daniela Krefta, trenera Gardy Bytów. Szkoleniowiec wygłosił emocjonalne przemówienie, wyciągając na światło dzienne niewygodne kulisy lokalnej polityki i zarzucając władzom hipokryzję.
– Zdobyłem 48 punktów, a klub, który dostaje sto procent więcej pieniędzy ode mnie, ma tych punktów tylko 42. Co oni robią takiego, że dostają tyle więcej? – pytał retorycznie trener, trzymając w ręku dokumenty punktowe.
Kreft wrócił pamięcią do czasów poprzedniego włodarza, przytaczając rozmowę, która brutalnie obnaża mechanizmy podziału środków w samorządzie.
– Były burmistrz przynajmniej miał odwagę powiedzieć wprost: „Daniel, gdzie jest mój elektorat? Na trybunach”. I dalej bijemy się o to samo? W tamtym roku myślałem, że idziemy w dobrą stronę, ale teraz widzę powrót do starych metod – mówił z goryczą szkoleniowiec.
Trener poruszył też szokujący wątek dyskryminacji w szkole. Według jego relacji, sukcesy sportowe zamiast być powodem do dumy, stają się dla młodych zawodników obciążeniem w systemie edukacji, gdzie nauczyciele WF-u faworyzują uczniów uczęszczających na szkolne SKS-y (często piłkarskie). Kreft przypomniał również, że sam wyremontował salę treningową z ruiny, inwestując w hydraulikę i dach, a miasto wciąż pobierało od niego czynsz w wysokości 1290 zł. Oberwało się także badmintonistom, których działalność Kreft nazwał „sposobem na dorabianie dla nauczycieli”.
BYTOVIA ODPOWIADA
Wywołany do tablicy poczuł się Łukasz Hinc, prezes Bytovii Bytów. Choć sam przyznaje, że miejska dotacja (158 tys. zł) to kropla w morzu potrzeb, ostro reaguje na argumenty środowiska bokserskiego, zarzucając trenerowi Gardy krótkowzroczność.
– To mądry facet, ale gada głupoty – komentuje wystąpienie Krefta prezes Hinc. – Nie porównujmy sportu indywidualnego do drużynowego. On twierdzi, że ma stu bokserów. Ale tam każdy, kto był zapisany na siłownię w czasie COVID-u, był wpisywany jako bokser, żeby obejść przepisy. Ilu on ma tych zawodników? Dziesięciu? Dwunastu? My mamy armię dzieci.
Prezes Bytovii odniósł się również do koronnego argumentu Gardy, czyli „worka medali”. Hinc zauważa bezlitośnie, że w niszowych dyscyplinach „mistrzostwo” bywa pojęciem względnym.
– Część uczestników zdobywa medale, nawet nie przebierając się w spodenki, bo nie było rywala w ich kategorii wagowej. Super, gratuluję promocji miasta, ale my jesteśmy w czwartej lidze, walczymy o awans, to zupełnie inna skala – punktuje Hinc.
Aby zweryfikować te słowa, sięgnęliśmy po twarde dane z Pomorskiego Związku Piłki Nożnej na sezon 2025/2026. Liczby są bezwzględne i potwierdzają masową skalę futbolu w gminie.
Tylko w samej Bytovii Bytów w grupach juniorskich (od Juniora B2 do G1) zarejestrowanych jest łącznie 150 młodych zawodników. Najliczniejsze grupy to Junior D1 (25 osób) i Junior B2 (24 osoby).
Równie imponująco wyglądają statystyki drugiego miejskiego klubu – ULKS U-2 Bytów. Tutaj w czterech grupach wiekowych (C2, D1, D2, E2) zarejestrowanych jest łącznie 110 piłkarzy, w tym aż 38 w samej kategorii Junior D1 (Słupsk/Gdańsk).
Piłka nożna to jednak nie tylko miasto. Swoje struktury utrzymują także mniejsze kluby w gminie:
Orkan Gostkowo w rozgrywkach Junior E1 zgłosił 8 zawodników.
Magic Niezabyszewo w kategorii Junior F1 posiada kadrę liczącą 8 zawodników i zawodniczek.
– Łącznie to ponad 270 zarejestrowanych dzieciaków w samej piłce nożnej. To jest skala, o której sporty indywidualne mogą pomarzyć – komentują działacze.
BADMINTONISTA ODBIJA LOTKĘ
W ogniu krytyki znalazł się również bytowski badminton. Łukasz Sylka, prezes UKS Dwójka Bytów, spokojnie podnosi rękawicę w odpowiedzi na zarzuty.
- Warto zastanowić się, czy dzieci powinny być obarczone w sporcie presją wynikową, czy przede wszystkim rozwojem i wszechstronną aktywnością fizyczną? - pyta Sylka. - Obserwujemy, że sprawność dzieci w ostatnich latach znacząco się pogarsza, dlatego naszym celem jest tworzenie warunków, w których młodzi zawodnicy mogą rozwijać swoje możliwości, czerpać radość z ruchu i poznawać różne dyscypliny sportu. Zastanawiamy się również, czy w przypadku dzieci w wieku szkolnym ukierunkowywanie ich od razu na konkretną dyscyplinę jest właściwe. W ocenie wynikowej nie stosujemy zero-jedynkowego podejścia – zwłaszcza w kontekście zmiany pokoleniowej oraz sytuacji, jaka miała miejsce w klubie w ostatnich latach. Trzeba pamiętać, że niektórzy trenerzy odnoszą sukcesy już w pierwszych latach pracy, podczas gdy inni dążą do osiągnięcia konkretnych wyników przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. W UKS Dwójka Bytów staramy się wykorzystać pełen potencjał młodych zawodników i jesteśmy otwarci na sukcesy sportowe, jednak pamiętamy, że sport to nie tylko wyniki, a w dzisiejszych czasach jego rola ma jeszcze większe znaczenie – w kontekście zdrowia, rozwoju i pozytywnego kształtowania młodych ludzi. Odnosząc się do porównań z innymi klubami, w tym Garda Bytów, pragniemy podkreślić, że gratulujemy osiąganych przez ten klub wyników i życzymy dalszych sukcesów. Jednocześnie uważamy, że tworzenie sztucznych podziałów i porównań między dyscyplinami prowadzi do niepotrzebnej presji i napięć. Należy podkreślić, że badminton, boks i sporty drużynowe to dyscypliny o zupełnie odmiennej specyfice, których nie da się rzetelnie porównywać wyłącznie przez pryzmat liczby medali. W badmintonie podstawą rywalizacji są kategorie wiekowe, a konkurencja w turniejach ogólnopolskich obejmuje często kilkudziesięciu zawodników w jednej kategorii, co wymaga wygrania wielu spotkań. W boksie rywalizacja opiera się na kategoriach wagowych, co znacząco ogranicza liczbę bezpośrednich rywali. W sportach drużynowych wynik zależy od całego zespołu, liczby spotkań, szerokości kadry i zaplecza organizacyjnego. Współpraca drużynowa wymaga innych umiejętności niż sport indywidualny. Podkreślam raz jeszcze: nie deprecjonujemy żadnego sportu ani osiągnięć innych klubów. Oczekujemy jednak, że porównania dokonywane będą w sposób rzetelny, uczciwy i uwzględniający specyfikę każdej dyscypliny sportu.
Prezes UKS Dwójka zapewnia też, że on sam pracuje w klubie jako wolontariusz, a nie dla zarobku.
– Ja pracuję za darmo. Opłacamy instruktorów, bo ktoś te zajęcia musi prowadzić. Jedna lotka kosztuje nawet 20 złotych, a zużywamy ich setki. Czy rodzica byłoby stać, żeby co miesiąc wykładać takie kwoty? Nie każdy będzie mistrzem, ale każdy może odejść od konsoli i telefonu – kwituje Sylka.
Mimo ostrej wymiany zdań, wszyscy zgadzają się w jednym: pieniędzy w systemie jest za mało. Prezes Bytovii wskazuje na przykład Startu Miastko, który przy mniejszej liczbie sekcji otrzymuje znacznie wyższe wsparcie. Czy rozwiązaniem będzie powrót Rady Sportu? A może, jak sugeruje były członek tego gremium Marcin Pacyno, potrzebny jest "zimny, matematyczny algorytm"? Na razie w Bytowie trwa walka na argumenty, liczby i emocje.
::event{"type":"portrait","id":"924"}
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Borówka19:09, 04.03.2026
A jak tam podwyżka pensji burmistrza z wyrównaniem od lipca? Ile to by ło punktów w projekcie, że przeszedł tak jednogłośnie???? Irku, ile zdobyłeś punktów, że przekonałeś radnych ? 🤣😭
& 20:04, 04.03.2026
Czy to oby nie jest czas na referendum? Może warto pomyśleć o zbieraniu podpisów tak jak ma to miejsce w Krakowie? Może wyjaśnią, jak społeczeństwo ocenia minione dwa lata. Może warto się zastanowić, czy nie szkoda kolejnych trzech…
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
WIELKA AWANTURA o miejską kasę dla sportowców
Czy to oby nie jest czas na referendum? Może warto pomyśleć o zbieraniu podpisów tak jak ma to miejsce w Krakowie? Może wyjaśnią, jak społeczeństwo ocenia minione dwa lata. Może warto się zastanowić, czy nie szkoda kolejnych trzech…
&
20:04, 2026-03-04
WIELKA AWANTURA o miejską kasę dla sportowców
A jak tam podwyżka pensji burmistrza z wyrównaniem od lipca? Ile to by ło punktów w projekcie, że przeszedł tak jednogłośnie???? Irku, ile zdobyłeś punktów, że przekonałeś radnych ? 🤣😭
Borówka
19:09, 2026-03-04
Audi, drzewo i… JAGERMEISTER. Nikodem kontra policja
Naczytał się bredni radnego i próbuje też spróbować.
Kaszub
18:39, 2026-03-04
Audi, drzewo i… JAGERMEISTER. Nikodem kontra policja
Co za faramzony plecie ten człowiek. A wy w ibytów może byście trochę pomyśleli zanim napiszecie cokolwiek bo teraz to już błazenada jest
dav
16:54, 2026-03-04