Zamknij

Dodaj komentarz

WIELKA AWANTURA o miejską kasę dla sportowców

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 18:00, 04.03.2026 Aktualizacja: 21:50, 03.03.2026
2 WIELKA AWANTURA o miejską kasę dla sportowców ​Starcie o pieniądze i liczby. Trener Kreft (Garda) walczy o docenienie medali. Prezes Hinc przekonuje, że piłkarzom też się należy

Tegoroczny podział miejskich dotacji na sport w Bytowie przypomina ring, na którym nikt nie bierze jeńców, a sędziowie – czyli urzędnicy – mają coraz większy problem z zapanowaniem nad chaosem. Naprzeciw urzędniczych tabel i argumentów o „krótkiej kołdrze” budżetu stanęli w otwartym konflikcie przedstawiciele boksu, piłki nożnej i badmintona. Podczas gdy trener Gardy Bytów grzmi o dyskryminacji mistrzów i wyciąga niewygodne cytaty o politycznym „elektoracie”, prezes Bytovii Bytów odpowiada ostro: nie porównujmy garstki bokserów do armii setek piłkarzy. Mamy dane z Pomorskiego Związku Piłki Nożnej, które rzucają nowe światło na ten spór.

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

​Dyskusje o finansowaniu sportu w Bytowie powracają niczym bumerang przy każdym rozdaniu grantów, jednak w tym roku głosy niezadowolenia0 brzmią wyjątkowo donośnie. Kością niezgody stało się obcięcie funduszy dla klubu bokserskiego Garda. Środowisko pięściarskie głośno zestawia swoje wymierne, ogólnopolskie sukcesy z wciąż ogromnymi nakładami, jakie miasto przeznacza na futbol.

​Włodarz miasta, Ireneusz Gospodarek, stara się studzić te emocje, tłumacząc kulisy pracy komisji konkursowej i realia budżetowe.

​– Jesteśmy za jednym i za drugim. Nie można porównywać sportu zespołowego ze sportem indywidualnym. Tych dzieciaków i w jednym, i w drugim klubie jest wiele. Te kontrowersje to nie są naprawdę duże różnice – wyjaśnia Ireneusz Gospodarek.

​Zaglądając głębiej w protokół komisji konkursowej, czarno na białym widać skalę przesunięć finansowych, które rozgrzały atmosferę. Na liście obejmującej łącznie 20 podmiotów, to właśnie Garda Bytów zaliczyła bolesny spadek – klub otrzymał w tym roku 80 tysięcy złotych, czyli aż o 16,5 tysiąca mniej niż w 2025 roku. Na przeciwległym biegunie znalazła się Bytovia, której dotacja wzrosła o 20 tysięcy, osiągając pułap 158 tysięcy złotych. Zmienność dotknęła także inne dyscypliny: o 8,5 tysiąca złotych uszczuplono budżet Baszty Bytów (73 tys. zł), a biegacze z klubu GOCH 2 stracili 4,5 tysiąca (otrzymując 22 tys. zł). Zyskało natomiast Pomorskie Stowarzyszenie Rozwoju Sztuk Walki Furia (28 tys. zł, wzrost o 3 tys.) oraz badmintoniści z UKS Dwójka, którzy zainkasowali 43 tysiące złotych (o tysiąc więcej), podczas gdy piłkarski UKS U-2 otrzymał 69 tysięcy złotych.

KARA ZA SUKCESY?

​Decyzje o kwotach nie zapadają jednoosobowo – kluczową rolę odgrywa komisja oceniająca wnioski. Jednak jej werdykt, w wyniku którego Garda straciła 16 tysięcy złotych dotacji, wywołał burzę na sesji Rady Miejskiej. Radny Mateusz Oszmaniec dopytywał o logikę takiego działania, zauważając niepokojący trend: organizacje z najlepszymi wynikami sportowymi tracą finansowanie.

​– Nie rozumiem tego kompletnie – punktował radny.

​Wiceburmistrz Jadwiga Dąbek tłumaczyła cięcia kwestiami formalnymi i „mało wiarygodnym kosztorysem” we wniosku bokserów. To jednak nie przekonało radnego Marka Masłowskiego, który wytknął niesprawiedliwość w porównaniu do piłkarskiej Bytovii. Zauważył, że choć klub piłkarski nie odnotował drastycznego wzrostu wyników, otrzymał o 20 tysięcy złotych więcej. Oliwy do ognia dolała radna Iwona Szreder, sugerując, że urzędnicy mogą nie mieć kompetencji do oceny sportu i zaproponowała powrót do Rady Sportu.

​– Jeżeli ta Rada Sportu będzie w stanie się dogadać co do podziału, to będzie tylko i wyłącznie miód na moje serce. Bo ja przestanę mieć uwagi, a pretensje będą do mnie tylko za to, że zrobiłem znowu źle – skwitował propozycję burmistrz Gospodarek.

GDZIE JEST ELEKTORAT?

​Prawdziwa bomba wybuchła jednak, gdy do głosu dopuszczono Daniela Krefta, trenera Gardy Bytów. Szkoleniowiec wygłosił emocjonalne przemówienie, wyciągając na światło dzienne niewygodne kulisy lokalnej polityki i zarzucając władzom hipokryzję.

​– Zdobyłem 48 punktów, a klub, który dostaje sto procent więcej pieniędzy ode mnie, ma tych punktów tylko 42. Co oni robią takiego, że dostają tyle więcej? – pytał retorycznie trener, trzymając w ręku dokumenty punktowe.

​Kreft wrócił pamięcią do czasów poprzedniego włodarza, przytaczając rozmowę, która brutalnie obnaża mechanizmy podziału środków w samorządzie.

​– Były burmistrz przynajmniej miał odwagę powiedzieć wprost: „Daniel, gdzie jest mój elektorat? Na trybunach”. I dalej bijemy się o to samo? W tamtym roku myślałem, że idziemy w dobrą stronę, ale teraz widzę powrót do starych metod – mówił z goryczą szkoleniowiec.

​Trener poruszył też szokujący wątek dyskryminacji w szkole. Według jego relacji, sukcesy sportowe zamiast być powodem do dumy, stają się dla młodych zawodników obciążeniem w systemie edukacji, gdzie nauczyciele WF-u faworyzują uczniów uczęszczających na szkolne SKS-y (często piłkarskie). Kreft przypomniał również, że sam wyremontował salę treningową z ruiny, inwestując w hydraulikę i dach, a miasto wciąż pobierało od niego czynsz w wysokości 1290 zł. Oberwało się także badmintonistom, których działalność Kreft nazwał „sposobem na dorabianie dla nauczycieli”.

BYTOVIA ODPOWIADA

​Wywołany do tablicy poczuł się Łukasz Hinc, prezes Bytovii Bytów. Choć sam przyznaje, że miejska dotacja (158 tys. zł) to kropla w morzu potrzeb, ostro reaguje na argumenty środowiska bokserskiego, zarzucając trenerowi Gardy krótkowzroczność.

​– To mądry facet, ale gada głupoty – komentuje wystąpienie Krefta prezes Hinc. – Nie porównujmy sportu indywidualnego do drużynowego. On twierdzi, że ma stu bokserów. Ale tam każdy, kto był zapisany na siłownię w czasie COVID-u, był wpisywany jako bokser, żeby obejść przepisy. Ilu on ma tych zawodników? Dziesięciu? Dwunastu? My mamy armię dzieci.

​Prezes Bytovii odniósł się również do koronnego argumentu Gardy, czyli „worka medali”. Hinc zauważa bezlitośnie, że w niszowych dyscyplinach „mistrzostwo” bywa pojęciem względnym.

​– Część uczestników zdobywa medale, nawet nie przebierając się w spodenki, bo nie było rywala w ich kategorii wagowej. Super, gratuluję promocji miasta, ale my jesteśmy w czwartej lidze, walczymy o awans, to zupełnie inna skala – punktuje Hinc.

​Aby zweryfikować te słowa, sięgnęliśmy po twarde dane z Pomorskiego Związku Piłki Nożnej na sezon 2025/2026. Liczby są bezwzględne i potwierdzają masową skalę futbolu w gminie.

​Tylko w samej Bytovii Bytów w grupach juniorskich (od Juniora B2 do G1) zarejestrowanych jest łącznie 150 młodych zawodników. Najliczniejsze grupy to Junior D1 (25 osób) i Junior B2 (24 osoby).

​Równie imponująco wyglądają statystyki drugiego miejskiego klubu – ULKS U-2 Bytów. Tutaj w czterech grupach wiekowych (C2, D1, D2, E2) zarejestrowanych jest łącznie 110 piłkarzy, w tym aż 38 w samej kategorii Junior D1 (Słupsk/Gdańsk).

​Piłka nożna to jednak nie tylko miasto. Swoje struktury utrzymują także mniejsze kluby w gminie:

Orkan Gostkowo w rozgrywkach Junior E1 zgłosił 8 zawodników.

Magic Niezabyszewo w kategorii Junior F1 posiada kadrę liczącą 8 zawodników i zawodniczek.

​– Łącznie to ponad 270 zarejestrowanych dzieciaków w samej piłce nożnej. To jest skala, o której sporty indywidualne mogą pomarzyć – komentują działacze.

BADMINTONISTA ODBIJA LOTKĘ

​W ogniu krytyki znalazł się również bytowski badminton. Łukasz Sylka, prezes UKS Dwójka Bytów, spokojnie podnosi rękawicę w odpowiedzi na zarzuty.

- Warto zastanowić się, czy dzieci powinny być obarczone w sporcie presją wynikową, czy przede wszystkim rozwojem i wszechstronną aktywnością fizyczną? - pyta Sylka. - Obserwujemy, że sprawność dzieci w ostatnich latach znacząco się pogarsza, dlatego naszym celem jest tworzenie warunków, w których młodzi zawodnicy mogą rozwijać swoje możliwości, czerpać radość z ruchu i poznawać różne dyscypliny sportu. Zastanawiamy się również, czy w przypadku dzieci w wieku szkolnym ukierunkowywanie ich od razu na konkretną dyscyplinę jest właściwe. W ocenie wynikowej nie stosujemy zero-jedynkowego podejścia – zwłaszcza w kontekście zmiany pokoleniowej oraz sytuacji, jaka miała miejsce w klubie w ostatnich latach. Trzeba pamiętać, że niektórzy trenerzy odnoszą sukcesy już w pierwszych latach pracy, podczas gdy inni dążą do osiągnięcia konkretnych wyników przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. W UKS Dwójka Bytów staramy się wykorzystać pełen potencjał młodych zawodników i jesteśmy otwarci na sukcesy sportowe, jednak pamiętamy, że sport to nie tylko wyniki, a w dzisiejszych czasach jego rola ma jeszcze większe znaczenie – w kontekście zdrowia, rozwoju i pozytywnego kształtowania młodych ludzi. Odnosząc się do porównań z innymi klubami, w tym Garda Bytów, pragniemy podkreślić, że gratulujemy osiąganych przez ten klub wyników i życzymy dalszych sukcesów. Jednocześnie uważamy, że tworzenie sztucznych podziałów i porównań między dyscyplinami prowadzi do niepotrzebnej presji i napięć. Należy podkreślić, że badminton, boks i sporty drużynowe to dyscypliny o zupełnie odmiennej specyfice, których nie da się rzetelnie porównywać wyłącznie przez pryzmat liczby medali. W badmintonie podstawą rywalizacji są kategorie wiekowe, a konkurencja w turniejach ogólnopolskich obejmuje często kilkudziesięciu zawodników w jednej kategorii, co wymaga wygrania wielu spotkań. W boksie rywalizacja opiera się na kategoriach wagowych, co znacząco ogranicza liczbę bezpośrednich rywali. W sportach drużynowych wynik zależy od całego zespołu, liczby spotkań, szerokości kadry i zaplecza organizacyjnego. Współpraca drużynowa wymaga innych umiejętności niż sport indywidualny. Podkreślam raz jeszcze: nie deprecjonujemy żadnego sportu ani osiągnięć innych klubów. Oczekujemy jednak, że porównania dokonywane będą w sposób rzetelny, uczciwy i uwzględniający specyfikę każdej dyscypliny sportu.

​Prezes UKS Dwójka zapewnia też, że on sam pracuje w klubie jako wolontariusz, a nie dla zarobku.

​– Ja pracuję za darmo. Opłacamy instruktorów, bo ktoś te zajęcia musi prowadzić. Jedna lotka kosztuje nawet 20 złotych, a zużywamy ich setki. Czy rodzica byłoby stać, żeby co miesiąc wykładać takie kwoty? Nie każdy będzie mistrzem, ale każdy może odejść od konsoli i telefonu – kwituje Sylka.

​Mimo ostrej wymiany zdań, wszyscy zgadzają się w jednym: pieniędzy w systemie jest za mało. Prezes Bytovii wskazuje na przykład Startu Miastko, który przy mniejszej liczbie sekcji otrzymuje znacznie wyższe wsparcie. Czy rozwiązaniem będzie powrót Rady Sportu? A może, jak sugeruje były członek tego gremium Marcin Pacyno, potrzebny jest "zimny, matematyczny algorytm"? Na razie w Bytowie trwa walka na argumenty, liczby i emocje.

::event{"type":"portrait","id":"924"}

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (2)

BorówkaBorówka

2 0

A jak tam podwyżka pensji burmistrza z wyrównaniem od lipca? Ile to by ło punktów w projekcie, że przeszedł tak jednogłośnie???? Irku, ile zdobyłeś punktów, że przekonałeś radnych ? 🤣😭

19:09, 04.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

& &

1 0

Czy to oby nie jest czas na referendum? Może warto pomyśleć o zbieraniu podpisów tak jak ma to miejsce w Krakowie? Może wyjaśnią, jak społeczeństwo ocenia minione dwa lata. Może warto się zastanowić, czy nie szkoda kolejnych trzech…

20:04, 04.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%