Planowana inwestycja w miejscowości Łąkie ma zająć kilkadziesiąt hektarów po obu stronach drogi krajowej nr 20.
Ogromna inwestycja, gigantyczne wpływy do budżetu i równie wielkie emocje lokalnej społeczności. Gmina Studzienice stoi przed trudną decyzją dotyczącą budowy potężnej farmy fotowoltaicznej o powierzchni ponad siedemdziesięciu hektarów. Choć z punktu widzenia zysków dla samorządu sprawa wydaje się kusząca, na szali leży również spokój i komfort mieszkańców, którzy już głośno wyrazili swoje obawy, składając oficjalne protesty.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Warszawska spółka planuje postawić około 100 tysięcy paneli w pobliżu miejscowości Łąkie. Kompleks, w skład którego wejdzie również stacja transformatorowa oraz magazyn energii, ma zająć 13 działek po obu stronach drogi krajowej nr 20. Instalacja o mocy 40 megawatów to przedsięwzięcie na niespotykaną dotąd w regionie skalę. Dla porównania, dotychczasowe tego typu obiekty w gminie miały moc zaledwie 1 MW. Inwestor w odpowiedzi na obawy mieszkańców przekonuje, że nowoczesna technologia całkowicie eliminuje problem uciążliwych odblasków, a odpowiednie pasy zieleni i naturalne ukształtowanie terenu skutecznie oddzielą infrastrukturę od drogi oraz pobliskich zabudowań.
Sprawa budzi jednak ogromne kontrowersje, zwłaszcza ze względu na cenną przyrodniczo lokalizację w bliskim sąsiedztwie Bytowskich Jezior Lobeliowych oraz na obszarze Natura 2000. Chociaż instytucje odpowiedzialne za gospodarkę wodną nie widziały przeciwwskazań, Sanepid oraz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska nałożyły na inwestora obowiązek sporządzenia szczegółowego raportu środowiskowego. Dokument został już dostarczony i przeanalizowany, a całe postępowanie administracyjne zbliża się ku końcowi. Z formalnego punktu widzenia, po pozytywnym zaopiniowaniu przez RDOŚ, gmina ma w dużej mierze związane ręce, ponieważ brakuje technicznych przeciwwskazań do zablokowania budowy.
- Jesteśmy na samym końcu postępowania przed wydaniem decyzji. Zebraliśmy cały materiał i chociaż instytucje ochrony środowiska wydały pozytywne opinie, do urzędu wpłynęły w terminie protesty z podpisami kilkudziesięciu mieszkańców. Będę to wszystko bardzo wnikliwie analizował. Z jednej strony są to pokaźne, sięgające kilkuset tysięcy złotych rocznie wpływy podatkowe dla gminy, które moglibyśmy przeznaczyć na niezbędne drogi czy chodniki. Z drugiej strony muszę jednak brać pod uwagę głosy i obawy naszej społeczności. Decyzję muszę wydać, ale przeanalizuję wszystko z każdej strony po dwa razy, zanim wydam ostateczny werdykt - zapowiada wójt Bogdan Ryś.
Lokalne nastroje wcale nie są optymistyczne. Mieszkańcy obawiają się bezpośredniego sąsiedztwa inwestycji, a sołtys miejscowości Łąkie nie kryje oburzenia faktem, że tak potężna infrastruktura przemysłowa ma powstać w sąsiedztwie unikalnych jezior. Zwraca się również uwagę na to, że żyzne ziemie powinny służyć rolnictwu, a nie pod zabudowę instalacjami. Dodatkowe emocje budzi fakt, że grunty pod inwestycję w większości nie należą do miejscowych gospodarzy, lecz są dzierżawione od przedsiębiorców z zewnątrz. Ludzie obawiają się również o to, co stanie się z polami za kilkadziesiąt lat, gdy sprzęt ulegnie wyeksploatowaniu.
- Moim zdaniem w takich sprawach zawsze przede wszystkim powinni wypowiadać się mieszkańcy. Z drugiej strony, te inwestycje są już chyba nie do zatrzymania, bo nawet nowe przepisy idą w kierunku ułatwień dla takich obiektów. Trzeba jednak pamiętać o naszym krajobrazie. Dotychczas byliśmy postrzegani jako środowisko przyjazne turystom - zauważa wójt Studzienic.
Czas pokaże, w jakim kierunku podąży ostateczna decyzja wójta. Niezależnie od niej, prawo jest obecnie na tyle zliberalizowane, że w przypadku ewentualnej odmowy ze strony samorządu, inwestor ma otwartą drogę do skutecznych odwołań w sądach administracyjnych. W tle pozostają jeszcze inne inwestycje w gminie, jak chociażby niedawno oprotestowana, znacznie mniejsza farma w Ząbinowicach. Jedno jest pewne – starcie wielomilionowych biznesów z urokliwym krajobrazem to temat, który będzie rozgrzewał lokalną społeczność jeszcze przez długi czas.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::news{"type":"see-also","item":"21602"}
studzienice14:11, 05.03.2026
Najlepiej pokryć wszystkie wolne tereny tymi fotowolnikami oraz wiatrakami a żywność sprowadzać z Brazyli a i jeszcze wyciąć wszystkie lasy bo rolnikom trzeba zabraknie ziemi pod uprawy
zielona głupotka15:07, 05.03.2026
Zaproponujcie, by farmy fotowoltaiczne (lub wiatrowe) zlokalizować w pobliżu posiadłości włodarzy gminy, czy powiatu. Zobaczycie, że miłość do zielonego ładu od razu wystygnie.
Ona23:18, 05.03.2026
To ekologia idzie , pola szkła, elektroniki,metali ziem rzadkich. Hektary ogniw, baterii, które za kilka lat będą odpadem,który trzeba będzie utylizować, składować- tylko gdzie? Nieważne, dziś nikt tych pytań nie zadaje ,słowo ekologia zamyka usta, kończy wszelkie pytania, nie znosi krytyki. Tylko czy to aby jeszcze zielona ekologia czy może kryjący się są tym hasłem nowy czerwony ład ?
Pozostałe komentarze
Viking 18:32, 05.03.2026
Protestującym nie chodzi o żaden krajobraz ! To zwykła ludzka zawiść przemawia przez tych kmiotów! W myśl zasady: ja nic z tego nie będę miał, więc niech właściciel pola który chce je oddać pod farmę też nic nie ma ! Taka mentalność bogobojnych kmiotów ! Lepiej zadbajcie o psy w swoich gospodarstwach !
kmiot bogobojny11:05, 06.03.2026
Wyobraź sobie Vikingu, że niektórym o krajobraz jednak chodzi. Nie mam gospodarstwa, nie mam psa, ale gdybym miał, dbałbym o jedno i o drugie
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Bytowski “okrągły stół”. Ustalą plan rewitalizacji
Wszystkie ręce na pokład i każda debata czy spotkanie powinny być na temat przywrócenia kolei pasażerskich. To jest priorytet. Rozliczyć tych, którzy mówią obwodnica, na to coś co się zaczyna w Świątkowie.
Mateusz
06:49, 2026-04-22
Drzewa jak bomby z opóźnionym zapłonem?
Na asfaltowej drodze dojazdowej do ośrodka Jeleń również są drzewa, które należałoby zweryfikować pod kątem wycinki. Rozumiem,że te drzewa dodają uroku. Jednak część z nich jest po prostu stara i ich konary obumierają.
Pływak
04:24, 2026-04-22
Krzesełka sprzedane, CZAS NA ROZBIÓRKĘ BCK
Projekt budynku centrum kultury ma się nijak do pozostałej zabudowy, zbyt nowoczesny i nie komponuje się w żaden sposób ze starym budownictwem. Kino powinno pozostać w tym miejscu, a budynek centrum kultury wymagał remontu, ale nie tak radykalnego. Kina są już zazwyczaj w centrach handlowych, tam gdzie jest wiele miejsc postojowych. W obecnej formie również mogłoby funkcjonować, jako kino studyjne. A tak Bytów się zwija, a nie rozwija. Kina nie będzie przez najbliższe 2 lata, a może i dłużej, centrum kultury również. Miasto powiatowe wykluczone komunikacyjnie, pks tylko do paru miast, pociągów brak. Służba zdrowia „leży„, albo inaczej - jest poniżej jakiegokolwiek poziomu. Parków, miejsc zielonych właściwie brak. Można wymieniać dalej, ale po co? Jakiekolwiek zmiany w tym mieście są zazwyczaj na gorsze. I jeszcze jedno - Bytów to miasto rond, gdzie tylko można to powstaje. A może zrobić takie duże jedno wokół miasta, coś na kształt obiecywanej ciągle obwodnicy? I coraz częściej pojawiający się i unoszący długo w powietrzu zapach świń, obornika/gnojowicy.
Danuta
00:59, 2026-04-22
Drzewa jak bomby z opóźnionym zapłonem?
Jak zwykle jakiś nawiedzony eko terrorysta nie sprawdzi faktów tylko od razu do mediów i robi zadymę.
Kaszub
17:25, 2026-04-21