Powstająca metropolia gdańska to nie tylko prestiżowy projekt polityczny dla Trójmiasta i okolic. To także konkretne narzędzie finansowe, które może dać samorządom włączonym do nowego obszaru silniejszą pozycję inwestycyjną, lepszą koordynację działań i dostęp do dodatkowych pieniędzy. Właśnie dlatego w powiecie bytowskim pojawia się dziś pytanie, które z czasem może wybrzmiewać coraz mocniej: czy skoro inni dostają nowe możliwości i nowe źródła finansowania, to Bytów nie zostanie zepchnięty na dalszy plan?
::event{"type":"vertical","item":"940"}
Rząd przyjął projekt ustawy o związku metropolitalnym w województwie pomorskim 8 kwietnia 2026 roku. Jeśli ustawę uchwali parlament i podpisze ją prezydent, nowe przepisy mają wejść w życie 30 czerwca 2026 roku. Projekt zakłada utworzenie drugiego w Polsce, po Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, związku metropolitalnego. Ma on objąć Gdańsk, Gdynię, Sopot i powiązane z nimi samorządy. Według publicznie przedstawianych założeń chodzi o obszar liczący około 1,5 mln mieszkańców, a samo stowarzyszenie OMGGS zrzesza dziś 61 miast, gmin i powiatów.
To ważne, bo ustawa nie zmienia granic gmin ani powiatów, ale tworzy wspólny organizm do realizacji zadań ponadlokalnych. W praktyce chodzi przede wszystkim o transport publiczny, planowanie przestrzenne, ochronę środowiska oraz wspólne prowadzenie polityk rozwojowych. W oficjalnych materiałach metropolia przedstawiana jest jako sposób na pełniejszą integrację komunikacji, zsynchronizowanie rozkładów, rozwój wspólnej taryfy biletowej, łatwiejsze planowanie inwestycji i skuteczniejsze zarządzanie rozlewającą się suburbanizacją.
Najważniejsze dla samorządów są jednak korzyści finansowe. Związek metropolitalny ma być finansowany z udziału w podatku dochodowym od osób fizycznych płaconym przez mieszkańców. Rząd wprost wskazuje, że ma to zapewnić metropolii stabilność finansową i możliwości dalszego rozwoju. To oznacza różnicę fundamentalną: samorządy włączone do metropolii nie mają dostać jedynie kolejnego forum do rozmów, ale także ustawowy, własny strumień pieniędzy na zadania ponadgminne.
W przestrzeni publicznej samorządowcy związani z metropolią mówią już o skali tych pieniędzy. Według tych szacunków związek metropolitalny mógłby otrzymać około 125 mln zł w 2027 roku, około 250 mln zł w 2028 roku i docelowo około 500 mln zł rocznie od trzeciego roku działania. Te liczby są dziś prezentowane jako prognozy związane z planowanym mechanizmem ustawowym, ale już same pokazują skalę przewagi, jaką może uzyskać obszar metropolitalny wobec reszty województwa.
To nie wszystko. Samorządy metropolitalne już teraz korzystają z bardzo silnej pozycji przy funduszach europejskich. Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot dostał w obecnej perspektywie unijnej prawie 780 mln zł na realizację ponad 120 projektów metropolitalnych w ramach ZIT. Dodatkowo sama metropolia informuje o kolejnych dużych pakietach środków na inwestycje transportowe, społeczne, zdrowotne i energetyczne. W praktyce oznacza to, że obszar trójmiejski i jego zaplecze zyskują podwójnie: z jednej strony przez fundusze europejskie, z drugiej przez planowane ustawowe finansowanie metropolii.
W oficjalnych wypowiedziach przedstawicieli metropolii wybrzmiewa jeszcze jeden wątek: na nowych rozwiązaniach mają korzystać nie tylko wielkie miasta, ale także mniejsze gminy wokół Trójmiasta. Władze metropolitalne podkreślają, że to właśnie gminy podmiejskie, wiejskie i miejsko-wiejskie mogą zyskać najwięcej dzięki lepszemu transportowi, lepszemu dostępowi do usług publicznych, wspólnej promocji gospodarczej i turystycznej oraz większej atrakcyjności dla inwestorów i nowych mieszkańców.
I właśnie w tym miejscu zaczyna się problem z perspektywy powiatu bytowskiego.
– Nie jesteśmy w obszarze metropolitalnym, więc nie będzie to miało bezpośredniego wpływu na nas – mówi starosta bytowski Leszek Waszkiewicz.
Starosta uspokaja, że nie widzi powodów do alarmu finansowego. Przypomina, że podział środków rozwojowych już dziś odbywa się także w ramach miejskich obszarów funkcjonalnych.
– Przecież już dzisiaj jesteśmy podzieleni. Też mamy pieniądze z tak zwanych MOF-ów. Metropolia to jeden z tych MOF-ów, ale wielki – ocenia Waszkiewicz.
To stanowisko ma swoje formalne uzasadnienie. Program Fundusze Europejskie dla Pomorza 2021–2027 przewiduje instrument ZIT dla dziewięciu miejskich obszarów funkcjonalnych, w tym dla MOF Bytowa. Oznacza to, że powiat bytowski nie jest całkowicie poza systemem rozwojowym i ma własną ścieżkę pozyskiwania środków.
Tyle że z punktu widzenia politycznej i inwestycyjnej praktyki nie wszyscy podzielają spokój starosty. Znacznie bardziej sceptyczny jest radny powiatowy Wojciech Duda, który uważa, że problem nie musi dotyczyć natychmiastowego zabrania pieniędzy, ale ustawienia całego województwa wokół jednego, silniejszego organizmu.
– Chciałbym wierzyć panu staroście, że to nie wpłynie, ale ja znając życie samorządowe, obawiam się, że niestety będzie tak, jak już kiedyś bywało. Duże aglomeracje będą się rozwijać, a te mniejsze – niestety nie – mówi Wojciech Duda.
Radny przekonuje, że powiat bytowski może odczuć skutki nie od razu, ale w kolejnych latach, gdy metropolia zacznie działać jako uprzywilejowany, silny partner dla rządu, marszałka i instytucji odpowiedzialnych za inwestycje.
– Myśmy już to przerabiali. Wszelkie inwestycje odbywały się wokół wielkich aglomeracji. Wystarczyło wyjechać poza większe ośrodki i ten impet inwestycyjny się kończył – ocenia Duda.
W jego opinii zasadniczy problem polega na tym, że gdy jedna część regionu zyskuje dodatkowe pieniądze, dodatkową organizację i dodatkową siłę przebicia, druga część siłą rzeczy zostaje słabsza.
– Jeśli powiat bytowski nie jest ujęty w tej aglomeracji, to jak to ma nie wpłynąć? Wpłynie i to bardzo negatywnie, bo nie będziemy brani pod uwagę przy planowaniu wieloletnich programów inwestycyjnych w tej formule – mówi radny.
To właśnie ten argument może w najbliższych miesiącach wracać najczęściej. Bo nie chodzi tylko o to, czy Bytów coś straci dzisiaj. Chodzi o to, czy za kilka lat nie okaże się, że jedna część Pomorza dostała osobny silnik rozwojowy, a druga została przy dotychczasowych, słabszych instrumentach.
Duda stawia sprawę jeszcze ostrzej.
– Jeśli kogoś nie ma na mapie, a pieniądze będą przykładowo przekazywane przez budżet państwa, no to z jakiej racji mamy dostać pieniądze? – pyta radny.
Trudno nie zauważyć, że sama konstrukcja metropolii daje samorządom z jej obszaru kilka jednoczesnych przewag. Po pierwsze, wspólne, ustawowe finansowanie. Po drugie, mocniejszą pozycję organizacyjną i polityczną. Po trzecie, większą zdolność do przygotowywania dużych, wspólnych projektów. Po czwarte, lepszą pozycję w rozmowach o transporcie, drogach, planowaniu i rozwoju usług. To nie oznacza jeszcze automatycznego ciosu dla powiatu bytowskiego, ale oznacza, że konkurencja o uwagę i środki może być jeszcze trudniejsza niż dotąd.
Z drugiej strony starosta Leszek Waszkiewicz zauważa, że metropolia odpowiada przede wszystkim na problemy Trójmiasta i jego codziennego zaplecza komunikacyjnego.
– Na pewno Trójmiastu i okolicom to ułatwi rozwiązywanie wielu problemów komunikacyjnych – przyznaje starosta.
I tu właściwie widać sedno całej sprawy. Trójmiasto i okolice dostają narzędzie szyte na miarę ich potrzeb. Powiat bytowski takim narzędziem nie zostaje objęty. Formalnie nie musi to oznaczać strat. Ale politycznie i strategicznie oznacza, że Pomorze może rozwijać się jeszcze bardziej dwutorowo: z jednej strony silna, dofinansowana metropolia, z drugiej obszary, które będą musiały jeszcze mocniej walczyć o to, by nie zostać potraktowane jako odległe peryferie.
Dlatego dziś w powiecie bytowskim ścierają się dwa spojrzenia. Pierwsze mówi, że nic złego się nie dzieje, bo Bytów ma własny MOF i własne mechanizmy rozwojowe. Drugie ostrzega, że prawdziwe skutki nie przyjdą jutro, ale za kilka lat, gdy metropolia zacznie działać pełną mocą i pokaże, ile naprawdę znaczy ustawowe finansowanie, wspólne planowanie i polityczna siła dużego organizmu.
::news{"type":"see-also","item":"22610"}
Podróżnik16:22, 14.04.2026
a czego się spodziewaliscie Panu Staroscie którego kariera to sprzedaż garnków potem bezrobotny który nie został wybrany przez wyborców na zadne nstanowisko a potem zdażył sie cud i nagle stał sie starostą,,,,, jesli sie myle to przepraszam ..
zepter18:14, 14.04.2026
Czy Pan Starosta sprzedaje jeszcze garnki Zeptera? Byłbym zainteresowany. Kiedy i gdzie prezentacja?
MIeszkaniec19:47, 14.04.2026
To właśnie dowód na to jak się traktuje obywateli. Naród dał dowód na to, że nie chce gościa w żadnych strukturach. I ci? G....o. Kolesie, kolesiostwo i wszytsko
Mieszkaniec 01:01, 15.04.2026
Czemu ten Pan na zdjęciach wiecznie się uśmiecha.
Mon Leszek04:21, 15.04.2026
To proste. Ludzie wielcy, ludzie nietuzinkowi mają to coś, także w uśmiechu. Ironią losu jest, że Leonardo da Vinci wybrał do swojego dzieła Giocondę. Gdyby Lesio W. żył w czasach mistrza, jak nic oglądalibyśmy w Luwrze portret bytowskiego Starosty.
Kaszub10:59, 15.04.2026
Czy ktoś dostrzega jakieś korzyści płynące dla regionu że nasze władze od lat są z PO-KO?
Olek12:50, 15.04.2026
Tak, dostrzegamy. Oni tutaj żyją za nasze pieniądze już od dekad i śmieją się jam w twarz. To jedyna korzyść. Lyd ciemny nie zrozumie nigdy!
Mariusz15:56, 15.04.2026
Starosta to wieczny kłamca i uspokajacz a jak jest, tak każdy widzi. Pociągi od 20 lat nie jeżdżą, mimo zapewnień. Obwodnicy nie ma widu ani slychu. Obszar metropolitalny bierze wszystko a nasz powiat z naszymi gminami dostaje aż 5 procent wszystkich środków w porównaniu do tego co dostają gminy koło Gdańska. To wina i starosty i burmistrzów, każdego z burmistrzów.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
NOCNA ZBRODNIA w Bytowie. 43-letni Sebastian NIE ŻYJE
Niósł wilk razy kilka , ponieśli i wilka w tym przypadku kaczora. No jak tam Danielku, przesyłaj kartki z więzienia SZMACIARZU
Kaczor donald
18:29, 2026-06-28
NOCNA ZBRODNIA w Bytowie. 43-letni Sebastian NIE ŻYJE
Zanałam Sebastiana z bardzo dobrej strony Pomagał mi przy dzieciach, miły sympatyczny człowiek z dobrym sercem Aż łzy same lecą na myśl, że takie coś się wydarzyło. Chore miasto jakieś.. dla bezpieczeństwa sama z rodziną wyjadę. Powina być KŚ dla takich morderców i KŚ dla pedofili !
.
15:54, 2026-06-28
NOCNA ZBRODNIA w Bytowie. 43-letni Sebastian NIE ŻYJE
no niestety drogie dzieci macie przykład, zeby nie walic towaru i nie popadac w inne uzywki ;) poprzez ta tragedie chociaz bedzie spokoj jakkolwiek to nie brzmi. Świr i D.K to 2/3 najniebezpieczniejszych osób na mieście. M.K jak wyjdzie też będzie stwarzał zagrożenie. Dla informacji: Świr nie wróci do Polski chyba, że po liście gończym bo ma na sumieniu art. 148. Aktualnie sobie pracuje u Maliszewskiego na rusztowaniach i nikt tam problemu nie widzi :D ale do czasu pozdrawiam ;))
err
15:05, 2026-06-28
NOCNA ZBRODNIA w Bytowie. 43-letni Sebastian NIE ŻYJE
On jak i jego dziewczyna nie wiem jak ona się nazywa ale on to Daniel ostatnie dni latali po Bytowie non stop pod wpływem czegoś a on szukał zaczepki z każdym mam nadzieję że dostanie dożywocie.
Bytowiak
14:28, 2026-06-28