XI edycja Mount Everest Bieg i Rajd Nordic Walking – Piękno Natury miała być przede wszystkim sportowym świętem wśród lasów i pięknych terenów gminy Bytów. Na starcie stanęło około 80 uczestników, byli zawodnicy z Bytowa, Trójmiasta, Słupska i Kościerzyny. Po zawodach do redakcji trafił jednak sygnał, że na trasie mogło dojść do poważnych problemów z oznakowaniem.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::event{"type":"vertical","item":"972"}
Jeden z uczestników imprezy twierdzi, że część zawodników gubiła się na leśnych ścieżkach, bo w kluczowych miejscach miało brakować taśm wyznaczających trasę.
– Trasa była źle oznaczona. Niektórzy błądzili po lesie, bo brakowało taśmy. W takiej sytuacji wynik sportowy został wypaczony, bo ktoś mógł być dobrze przygotowany, ale jeśli pomylił drogę, tracił czas i nie miał równych szans z innymi – przekazuje zgłaszający sprawę do redakcji uczestnik imprezy.
Organizatorzy nie bagatelizują tych uwag. Wręcz przeciwnie. Prezes Klubu Biegacza Goch Bytów Piotr Wroński twierdzi, że problem z oznakowaniem nie wynikał z zaniedbania, lecz mógł być efektem… celowego działania osoby trzeciej.
Piotr Wroński podkreśla, że trasa została oznaczona dzień wcześniej. Jak mówi, klub poświęcił na to kilka godzin, a w tym roku oznaczeń miało być więcej niż podczas wcześniejszych edycji.
– Ktoś zsabotował naszą imprezę. Organizuję ten bieg po raz trzeci i po raz trzeci znaczę tę trasę. W tym roku, już jako nowy prezes, oznaczyłem ją jeszcze intensywniej. Użyliśmy dużo więcej taśmy niż wcześniej. I nagle okazało się, że zawodnicy zaczęli błądzić – mówi Piotr Wroński.
Według prezesa Gocha problem wyszedł na jaw już w trakcie zawodów, gdy pierwsi uczestnicy zaczęli wracać na metę i zgłaszać, że mieli kłopot z odnalezieniem właściwej drogi.
– To było dla mnie niemożliwe. Nigdy wcześniej zawodnicy tak nie błądzili, mimo że w poprzednich latach taśmy było mniej. Już na mecie domyśliłem się, że jest problem – relacjonuje Wroński.
Prezes Klubu Biegacza Goch Bytów zaznacza, że po zakończeniu imprezy, zgodnie z poleceniem leśniczego, organizatorzy mieli posprzątać trasę z oznaczeń. Wtedy miało się okazać, że w jednym z najważniejszych fragmentów lasu taśm po prostu nie było.
– W piątek oznaczaliśmy trasę do godziny 17. Robiliśmy to przez trzy godziny. Po biegu poszedłem sprzątać oznaczenia i okazało się, że w najważniejszym momencie, głęboko w lesie, na odcinku około pół kilometra nie było żadnej taśmy. A tam było mnóstwo krzyżówek – opowiada Wroński.
Jak dodaje, w innym miejscu taśmy miały być uszkodzone.
– Dalej, około dwa kilometry później, zobaczyłem, że taśmy, które miały około metra i były tak przypinane, żeby dobrze je było widać, były pourywane. Zostały jakieś dwudziestocentymetrowe kawałki. Dla mnie to jest ewidentny sabotaż – mówi prezes klubu.
Piotr Wroński zapowiada, że klub rozważa zgłoszenie sprawy policji. Chodzi nie tylko o zniszczenie oznaczeń, ale również o bezpieczeństwo uczestników.
– Będę musiał zgłosić to na policję za zniszczenie naszego mienia i za narażenie uczestników na niebezpieczeństwo. Osoby z Bytowa mogły jeszcze znać ten las, ale przyjechali też ludzie z Trójmiasta, Słupska czy Kościerzyny. Oni tego terenu nie znają i mogli się pogubić – przyznaje.
Prezes Gocha uważa, że osoba, która mogła usunąć oznaczenia, prawdopodobnie znała trasę.
– Moim zdaniem ktoś wiedział, gdzie trzeba to zrobić. To nie był przypadek. Znaczę tę trasę trzeci rok i wszystko było w porządku, a teraz nagle pojawia się taki problem – dodaje.
Organizatorzy chcą sprawdzić, czy na trasie lub w jej pobliżu mogły znajdować się urządzenia rejestrujące ruch w lesie.
– Uważam, że policja powinna zapytać leśniczego, czy w tym rejonie są fotopułapki albo inne urządzenia, które mogły zarejestrować, kto po godzinie 17 albo rano kręcił się w pobliżu trasy – mówi Piotr Wroński.
Nie wszyscy jednak są przekonani, że na trasie musiało dojść do celowego działania. Jeden z miejscowych amatorów biegania, dobrze znający leśne ścieżki w tej okolicy, zwraca uwagę na inną możliwość. Jego zdaniem problem mógł wynikać nie z sabotażu, ale z samego sposobu przygotowania trasy.
– Nie wykluczałbym błędu organizacyjnego. Jeśli taśmy zostały rozwieszone dzień wcześniej i wisiały przez całą noc w lesie, to mogła je zerwać zwierzyna. Sarny czy inne zwierzęta mogły przejść przez trasę, zahaczyć o taśmy i na niektórych odcinkach zwyczajnie je pozrywać. Wcale nie musiał to być człowiek – mówi miejscowy amator biegania.
Jego zdaniem przy trasach leśnych oznakowanie powinno być sprawdzane jeszcze w dniu zawodów, zwłaszcza rano przed startem.
– Las żyje swoim rytmem. To nie jest stadion ani asfaltowa ulica. Jeśli trasa biegnie przez teren leśny, to trzeba brać pod uwagę wiatr, zwierzęta i osoby postronne. Dlatego oznaczenia warto kontrolować bezpośrednio przed biegiem – dodaje.
Prezes klubu przyznaje, że rozumie rozgoryczenie zawodników, którzy mogli stracić czas przez problemy z oznakowaniem. Jednocześnie podkreśla, że organizatorzy nie chcą brać na siebie winy za coś, co – według nich – mogło być celowym działaniem osoby trzeciej.
– Uczestników nie interesuje, czy ktoś nam zerwał taśmy. Oni widzą efekt i mogą obwiniać organizatora. Ale my naprawdę włożyliśmy w to bardzo dużo pracy i uważam, że niesłusznie jesteśmy teraz oskarżani. To musi zostać wyjaśnione – zaznacza Wroński.
Zapowiada, że klub odniesie się do sprawy także oficjalnie.
– Musimy napisać wyjaśnienie, bo to jest jedenasta edycja imprezy. Ludzie ją znają, chętnie przyjeżdżają, dobrze się bawią. Jeśli jednak ktoś robi sabotaż, to zawodnicy mają prawo być zdenerwowani, ale my też mamy prawo pokazać, co się naprawdę stało – mówi prezes Gocha.
Piotr Wroński zwraca uwagę również na inną sytuację, która miała miejsce podczas organizacji zawodów. Jak twierdzi, po raz pierwszy spotkał się z kontrolą z Urzędu Miejskiego w Bytowie w trakcie przygotowywania imprezy.
– Organizuję imprezy biegowe w Bytowie jako były wiceprezes, a teraz prezes klubu, i pierwszy raz spotkałem się z kontrolą z urzędu. Przyszła przedstawicielka urzędu, żeby sprawdzić, jak wydajemy 500 zł przekazane przez gminę na organizację imprezy – relacjonuje Wroński.
Prezes Gocha podkreśla, że całość wydarzenia kosztowała znacznie więcej.
– Przywitałem się grzecznie, ale powiedziałem, że nie mam czasu, bo jestem zajęty organizacją imprezy, która kosztowała ponad 10 tys. zł. Nie mogłem przez kilka godzin tłumaczyć, co się dzieje na imprezie w związku z dotacją w wysokości 500 zł, bo wszystko musiało być przygotowane na czas – dodaje.
Mount Everest Bieg i Rajd Nordic Walking – Piękno Natury odbywa się w formule nawiązującej do wysokości najwyższej góry świata. Dystans ma symbolicznie odpowiadać wysokości Mount Everestu, a termin imprezy jest związany z rocznicą pierwszego wejścia na szczyt.
Piotr Wroński podkreśla, że mimo zamieszania z trasą wielu uczestników dobrze oceniało organizację zawodów.
– Ludzie byli bardzo zadowoleni. Uczestnicy z Trójmiasta mówili, że na takie imprezy warto do nas przyjeżdżać. Starty gdzie indziej bywają dużo droższe, a tutaj była dobra atmosfera i organizacja – mówi prezes Klubu Biegacza Goch Bytów.
Sportowo gospodarze również mieli powody do zadowolenia. Klub Biegacza Goch Bytów zajął 3. miejsce w klasyfikacji drużyn. Lepsi okazali się tylko Parkrun Rezerwat Strzelnica Kościerzyna oraz Włóczykije Gdynia.
W rywalizacji nordic walking bardzo dobrze spisała się Grażyna Leśniak, która zajęła 2. miejsce w kategorii open kobiet z czasem 1:12:28.
W biegu najwyżej z zawodników Klubu Biegacza Goch Bytów uplasował się Mateusz Mroczek Gliszczyński. Zajął 11. miejsce open oraz 2. miejsce w swojej kategorii wiekowej, uzyskując czas 42:22.
Kolejni reprezentanci Gocha również kończyli zawody z dobrymi rezultatami. Mateusz Cichosz Mielewczyk był 15. w klasyfikacji open z czasem 45:13. Leszek Leik zajął 16. miejsce open i 3. miejsce w kategorii wiekowej, osiągając 46:39. Tuż za nim finiszował Krzysztof Bednarek, który był 17. open z czasem 46:43.
Bardzo dobrze zaprezentował się także Błażej Wroński, który zajął 21. miejsce open i 1. miejsce w swojej kategorii wiekowej z czasem 47:54. Kuba Wroński był 22. open oraz 2. w kategorii wiekowej, uzyskując 48:54. Wśród zawodniczek Gocha Lilianna Wrońska zajęła 47. miejsce open i 1. miejsce w swojej kategorii wiekowej z czasem 1:03:32.
W kategorii open mężczyzn w biegu zwyciężył Przemysław Tomkowski z Talex Borzytuchom, reprezentujący Bytów, z czasem 33:01. Drugie miejsce zajął Mariusz Barabasz z Parkrun Rezerwat Strzelnica z wynikiem 33:03, a trzeci był Rafał Jurczyszyn z Olimpswim, który uzyskał 33:07.
Wśród kobiet najlepsza była Julia Serafinowska z Borzytuchomia z czasem 42:00. Drugie miejsce zajęła Anna Serkowska z Kartuz, osiągając 43:12, a trzecia była Ewa Brodzik z Bytowa z wynikiem 47:31.
W nordic walking kobiet wygrała Aldona Czapiewska z Parkrun Rezerwat Strzelnica z czasem 1:10:10. Drugie miejsce zajęła Grażyna Leśniak z Klubu Biegacza Goch Bytów, a trzecia była Aneta Panek z Esja Team Gdynia z wynikiem 1:12:58.
W nordic walking mężczyzn najlepszy był Piotr Rochna z Włóczykijów Gdynia z czasem 1:03:03. Drugie miejsce zajął Witold Stankiewicz ze Spichlesza z wynikiem 1:04:02, a trzecie Krzysztof Burza z Włóczykijów Gdynia z czasem 1:07:19.
Klasyfikację najliczniejszych drużyn wygrał Parkrun Rezerwat Strzelnica Kościerzyna. Drugie miejsce zajęli Włóczykije Gdynia, a trzecie Klub Biegacza Goch Bytów.
::news{"type":"see-also","item":"22321"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Bóbr10:52, 12.05.2026
Ale inteligentne mamy te wiewiórki w Bytowie - takie mądre i sprytne - wolą taśmy od żołędzi 🤣
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Gmina Parchowo dołoży MILIONY do nowej drogi
za takie pieniądze to gmina zrobiła by 8km ścieżki rowerowej a nie dokładała do drogi którą i tak zajmuje się województwo. Szkoda pieniędzy na tak przeprojektowaną inwestycje
Parchowo
10:54, 2026-05-12
Sabotaż na trasie Mount Everestu? Uczestnicy gubili się
Ale inteligentne mamy te wiewiórki w Bytowie - takie mądre i sprytne - wolą taśmy od żołędzi 🤣
Bóbr
10:52, 2026-05-12
Motocyklista ranny po zderzeniu z osobówką na DK20
Proszę osobę poszkodowaną o kontakt 783903941
Dominikk
21:59, 2026-05-11
Motocyklista ranny po zderzeniu z osobówką na DK20
Niech prokurator łaskawie sprawdzi przez biegłego ile na liczniku miał motocyklista . Jak widzę na drodzę tych wariatów na 2 kółkach to kobieta napewno nie miała szans na reakcje
analiza
21:07, 2026-05-11