Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

WYWIAD. Ireneusz Gospodarek: Biorę pod uwagę drugą kadencję, ale… z koalicją

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 18:00, 03.07.2026 Aktualizacja: 00:22, 03.07.2026
2 WYWIAD. Ireneusz Gospodarek: Biorę pod uwagę drugą kadencję, ale… z koalicją Burmistrz Ireneusz Gospodarek nie wyklucza, że będzie chciał powalczyć o kolejną kadencję

Czy burmistrz Bytowa otrzymał absolutorium? Czy za rok radni mogą doprowadzić do referendum? Dlaczego sprawa byłego prezesa basenu nie trafiła do prokuratury? Co stanie się z parkingami w centrum i placem Krofeya? O politycznych napięciach, inwestycjach oraz możliwym starcie w kolejnych wyborach rozmawiamy z burmistrzem Bytowa Ireneuszem Gospodarkiem.

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

 

Ma burmistrz absolutorium czy go nie ma? Zdania są podzielone. Część radnych twierdzi, że potrzebnych było 12 głosów i tej większości zabrakło.

Mam taką samą informację. Specjalnie nie dochodzę do tego, czy prawnie mam absolutorium, czy go nie mam. Na pewno nie otrzymałem wymaganej większości i tym się kieruję.

Niektórzy twierdzą, że powinny odbyć się dwa głosowania. Jeżeli nie uzyskałem absolutorium, powinna być również głosowana uchwała stwierdzająca, że go nie uzyskałem. Ja jednak w to nie wchodzę. To kwestia organów sprawujących nadzór, czyli wojewody.

Z tego, co wiem, nie jest to pierwszy taki przypadek w Polsce. Podobne sytuacje zdarzają się w innych gminach i interpretacje są różne. Ci, którzy są zainteresowani tym, aby absolutorium nie było, przedstawiają sprawę w jeden sposób. Inni mówią, że przecież nie została przegłosowana uchwała przeciwna.

 

Jeżeli za rok sytuacja się powtórzy, możliwe będzie referendum w sprawie odwołania burmistrza?

Teoretycznie tak. Musiałaby jednak zostać podjęta odpowiednia uchwała radnych dotycząca referendum.

Ja podchodzę do tego spokojnie. Zostałem wybrany przez mieszkańców i tylko mieszkańcy mogą mnie odwołać. Jeżeli odbędzie się referendum i mieszkańcy zdecydują, że powinienem odejść, przyjmę to z pokorą.

Nie zamierzałbym namawiać ludzi, aby nie szli na referendum tylko po to, żeby nie osiągnęło wymaganej frekwencji. Mieszkańcy mają prawo zdecydować.

 

Dlaczego radni podjęli taką decyzję podczas głosowania? Próbowali coś na burmistrzu wymusić albo pokazać, kto ma większość?

Myślę, że chodziło przede wszystkim o pokazanie siły wobec naszej grupy. Wiadomo, że Razem dla Bytowa jest najmniejszym ugrupowaniem w obecnym układzie Rady Miejskiej.

::news{"type":"see-also","item":"13711"}

Jednego radnego z burmistrzowskiego klubu zabrakło. Tomasz Franciszkiewicz był nieobecny.

Był na zwolnieniu lekarskim. Jeżeli ktoś ma taką podstawę, żeby nie uczestniczyć w sesji, to jest usprawiedliwiony.

Uważam jednak, że całe głosowanie było pokazaniem siły. Wiele argumentów, które padały, było dla mnie całkowicie bezpodstawnych.

 

Jednym z zarzutów było przypisywanie sobie przez obecną władzę inwestycji przygotowanych przez poprzedników.

Za każdym razem mówię, że to jest nasz wspólny sukces. Gdyby pewne działania nie zostały rozpoczęte wcześniej, nie moglibyśmy ich teraz realizować.

Najlepszym przykładem jest budowa Bytowskiego Centrum Kultury. Mieliśmy ją w programie wyborczym, ale bez dokumentacji przygotowanej przez poprzednią władzę nie moglibyśmy zrobić niczego. Okno na pozyskanie środków było krótkie, a dokumentacje projektowe wraz z pozwoleniami tworzy się czasami nawet dwa lata.

Zatem podkreślam to, gdy tylko jest okazja. Na podpisaniu umowy z wykonawcą był również przewodniczący Rady Miejskiej i wtedy też mówiłem, że jest to wspólny sukces.

 

Może poprzednia ekipa chciałaby jeszcze częściej słyszeć, że jest to jej zasługa?

W takim razie musiałbym mówić, że formalnie robię to ja, ale tak naprawdę robią to oni.

Jeżeli miałoby to wnieść coś pozytywnego, nie mam z tym problemu. Dla mnie najważniejsze jest to, że inwestycja zostanie wykonana, a nie to, kto przypnie sobie za nią order. Jestem ostatnim człowiekiem, który chce wypinać pierś do odznaczeń.

 

Czy na decyzję radnych wpłynęła sprawa basenu? Pojawiały się zarzuty, że reakcja burmistrza była zbyt wolna, a były prezes nie został wystarczająco szybko rozliczony.

Całkiem możliwe, że tak było. Ale nie można podejmować decyzji pod wpływem niepełnych informacji i dowodów. Informacja o odpadzie potwierdzona przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Gdańsku była wcześniej, lecz prezes się od niej odwołał. W styczniu otrzymaliśmy informację podtrzymującą wcześniejsze stanowisko. Sesja dotycząca ustaleń Komisji Rewizyjnej odbyła się w lutym, bo w styczniu ze względu na ferie sesji nie było.

 

Najwięcej emocji wzbudzał stan basenu. Pojawiały się nawet sugestie, że obiekt jest niebezpieczny i powinien zostać zamknięty.

Uważam, że część radnych zrobiła wtedy dużo złego dla wizerunku basenu. Nie dlatego, że przeprowadzili kontrolę, bo kontrolowanie jest czymś pozytywnym. Problemem był sposób, w jaki później przedstawiano jej wyniki.

 

Radna pracująca w obszarze BHP wskazywała, że obiekt może być niebezpieczny.

Nie chcę odnosić się personalnie do konkretnych osób. Wychodzę z prostego założenia. Jeżeli przeprowadzane są okresowe kontrole przez osoby mające odpowiednie uprawnienia i kończą się one pozytywnie, to nie mam podstaw, żeby twierdzić, że specjaliści się mylą.

Po lutowej sesji nie spoczęliśmy na laurach. Zleciliśmy całkowicie niezależny audyt. Potwierdził on, że po 13 latach występuje normalne zużycie eksploatacyjne, ale nie ma zagrożenia wymagającego zamknięcia obiektu.

Każdy korzystający widzi pewne mankamenty. Część z nich wynika jednak także z zachowania użytkowników. Dzisiaj naprawiamy ławkę, a następnego dnia jest ponownie uszkodzona. Później można powiedzieć, że nikt nic z tym nie robi.

 

Czy były prezes został odwołany za stan basenu?

Nie. Powiedziałem mu, że nie zostanie odwołany za zarządzanie basenem, tylko za to, co zrobił w sprawie piasku.

Czy zrobił to celowo, czy rzeczywiście nie miał odpowiedniej wiedzy, pozostanie w jego sumieniu. Popełnił jednak błąd i musiał ponieść konsekwencje.

 

Czyli grzyby, zużycie i inne problemy basenu były drugorzędne, a najważniejsza była faktura za transport materiału z prywatnej działki?

To było poważne przewinienie. Trzeba jednak pamiętać, jak działa obieg dokumentów. Nie wszystkie faktury trafiają bezpośrednio do burmistrza i nie zawsze dzieje się to szybko.

Jeżeli otrzymuję informację, że faktura dotyczy transportu piasku potrzebnego do wykonania czynności, która rzeczywiście powinna być wykonana, nie mam automatycznie powodu, żeby ją podważać.

 

Prezes wprowadził jednak spółkę lub urzędników w błąd, skoro usługa dotyczyła jego prywatnej działki.

Dlatego mówię, że przewinienie było poważne. Prezes poniósł konsekwencje, chociaż być może nie w takim terminie, jakiego oczekiwała część radnych.

Czekałem do momentu, kiedy wypowie się ochrona środowiska i zostanie potwierdzone, że ten materiał jest odpadem. W maju złożyłem do rady nadzorczej wniosek dotyczący prezesa i został on przyjęty jednogłośnie.

 

Nie było żadnych głosów sprzeciwu?

Nie. Nie było żadnego głosu sprzeciwu.

Gdyby sprawa dotyczyła wyłącznie stanu technicznego basenu, być może pojawiłyby się głosy przeciwne. Tutaj było już jednak wiadomo, że tej sytuacji nie da się obronić, zwłaszcza po potwierdzeniu, że materiał był odpadem.

 

W komentarzach regularnie pojawiają się wezwania, aby burmistrz lub ktoś z gminy złożył zawiadomienie do prokuratury. Dlaczego do tego nie doszło?

Każdy obywatel ma prawo złożyć zawiadomienie do prokuratury.

Piasek został wwieziony nieprawidłowo, ale następnie został usunięty na koszt byłego prezesa. Faktura za transport została zapłacona.

 

Prokuratura mogłaby jednak sprawdzić, czy doszło do przestępstwa, i ewentualnie odmówić wszczęcia albo umorzyć postępowanie.

Nie będę polemizował z osobami ukrywającymi się pod pseudonimami. Każdy może napisać dowolny komentarz pod dowolnym nickiem. Rzadko to czytam i nie odnoszę się do takich wpisów.

Tym razem przeczytałem jednak komentarze pod wywiadem z nową prezes. Nie znalazłem tam praktycznie żadnego pozytywnego głosu, że funkcję otrzymała osoba, która od początku pracowała na basenie.

Można było sprowadzić kogoś z zewnątrz. Wtedy pojawiłyby się zarzuty, że jest to człowiek Gospodarka albo jednej z grup politycznych.

 

Nowej prezes zarzucano jednak, że również pracowała w spółce, kiedy dochodziło do nieprawidłowości.

Konsultowałem tę decyzję i uważam, że pracownikom należy się możliwość awansu.

Wszyscy pracownicy byli w tym czasie na basenie. Czy w takim razie należałoby zwolnić wszystkich? Oczywiście, że nie. Odpowiedzialność ponosi osoba, która zarządza. To prezes podejmował decyzje i on poniósł konsekwencje.

 

Czy były prezes zapłacił kwotę, do której został wezwany?

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Gdańsku naliczył Gminie Bytów podwyższoną opłatę za korzystanie ze środowiska i w związku z tym prezes został wezwany do zapłaty nadwyżki, którą wcześniej zadeklarował, że zapłaci. Termin miał do 19 czerwca bieżącego roku, jednak do tego momentu pieniądze za pokrycie różnicy w tej opłacie nie wpłynęły. Sprawa jest w toku, a czynności prowadzi wydział finansowy w porozumieniu z radcą prawnym. Jestem przekonany, że były prezes postąpi honorowo i niedługo pieniądze będą na koncie Gminy Bytów.

 

Przejdźmy do ronda przy placu Krofeya. W przetargu wpłynęła tylko jedna oferta od Przedsiębiorstwa Drogowego Roman Jereczek.

Cena jest niższa od kwoty, którą zaplanowaliśmy. Jest pewien niedosyt, że wpłynęła tylko jedna oferta, bo przy ostatnich inwestycjach drogowych było ich znacznie więcej.

Z drugiej strony wykonawca jest sprawdzony, miejscowy i nie mamy problemów z realizacją zobowiązań gwarancyjnych. Jeżeli dodatkowo cena jest niższa od planowanej, to jest to dla gminy dobra wiadomość.

 

Na rondzie ma stanąć replika Światowida?

Nie będzie to replika. Instalacja ma nawiązywać do obecnego pomnika, ale nie będzie jego dokładnym odwzorowaniem ani przeniesieniem.

Ma to być dzieło artystyczne odwołujące się do hasła „Byliśmy, jesteśmy, będziemy” oraz do postaci rycerza. Trudno dzisiaj powiedzieć, jak artyści podejdą do tego zadania. Ostateczna forma zostanie wybrana w konkursie.

Miejsce jest już ustalone. Instalacja stanie na rondzie.

 

Czy miejsca parkingowe przy ulicy Drzymały, w rejonie kwiaciarni, zostaną zlikwidowane?

Według projektu miejsca te znikną. Wjazd będzie jednak możliwy z drugiej strony, więc nie będzie tak, że ktoś zostanie całkowicie pozbawiony dostępu do swojej nieruchomości.

Każdy chciałby mieć samochód jak najbliżej wejścia. W trakcie inwestycji zobaczymy jednak, czy można jeszcze uwzględnić dodatkowe rozwiązania.

Projekty nie zawsze przewidują wszystko. Podczas prac może się okazać, że jest wystarczająco dużo miejsca na dodatkowy wjazd albo postój i nie będzie to kolidowało z ruchem na rondzie.

 

Przy innych rondach funkcjonują bezpośrednie wjazdy z posesji.

Takie rozwiązania istnieją. Przykład mamy przy dworcu. Droga z jednej z nieruchomości jest praktycznie bezpośrednio połączona z rondem.

 

Czy przy poczcie pojawią się miejsca postojowe?

Są planowane dwa albo trzy miejsca. Jest przestrzeń, aby uwzględnić je podczas inwestycji.

Chodzi przede wszystkim o możliwość krótkiego zatrzymania się przy poczcie, szczególnie dla osób z niepełnosprawnościami. Nie będzie to jednak parking, na którym samochód będzie stał przez cały dzień.

 

Czyli postój na przykład do 30 minut?

Tak. To może być postój ograniczony czasowo, na przykład do 30 minut. Szczegółowe rozwiązanie komunikacyjne zostanie ustalone później.

Musimy przygotować się na to, że podczas realizacji inwestycji w centrum będą utrudnienia. Żeby później było lepiej, na początku musi być trudniej.

Wierzę, że będzie to dobra inwestycja i w połączeniu z rewitalizacją placu Krofeya przyniesie naprawdę dobry efekt.

 

Na jakim etapie jest rewitalizacja placu Krofeya?

Cały czas opracowujemy koncepcję. Rewitalizacja jest długim procesem. Nie możemy po prostu powiedzieć, że chcemy zrobić na placu określone rzeczy i od razu przystąpić do prac.

Proces jest związany z konsultacjami. Odbyły się spacery studyjne, a także wizytacja przedstawicieli właściwego wydziału Urzędu Marszałkowskiego.

Myślę, że na przełomie 2027 i 2028 roku będziemy mogli przystąpić do konkretnych prac.

 

Jak burmistrz wyobraża sobie plac Krofeya po rewitalizacji? Nadal jako duży parking?

Wyobrażam go sobie jako teren bardziej rekreacyjny, a nie parking.

Miejsca postojowe są przewidziane, więc nie będzie tak, że nie pozostanie ani jedno. Plac nie będzie jednak służył przede wszystkim do parkowania samochodów.

 

Formalnie ten teren obecnie też nie jest parkingiem.

To prawda. Jest to skwer lub plac przy pomniku, który pierwotnie był przeznaczony na inne cele.

Za zgodą władz miejskich namalowano tam jednak linie wyznaczające miejsca postojowe i od lat plac jest w ten sposób wykorzystywany. To teren, który właściwie nigdy nie przeszedł kompleksowego remontu.

 

Kierowcy już protestują, że władze znowu likwidują miejsca postojowe. Gdzie mają zostawiać samochody?

Mamy duży parking przy dworcu. Mamy bezpłatny parking przy Podzamczu, przy ulicy Jana Pawła II oraz przy inkubatorze przedsiębiorczości.

Tych miejsc jest trochę.

 

Kierowcy odpowiadają, że nie będą chodzić z dworca do centrum.

To nie jest ogromna odległość. Można także skorzystać z darmowych Byciobusów.

Będziemy też tworzyć parking przy planowanym sięgaczu na tyłach ulicy Drzymały. Stamtąd do centrum będzie około stu metrów. Parking ma w przyszłości obsługiwać również centrum kultury.

 

Czy będzie to parking wyłącznie dla mieszkańców kamienic?

Nie. Będzie to rozwiązanie podobne do tego przy ulicy Górnej. Myślę, że parking nie zostanie włączony do strefy płatnego parkowania.

Nie jest więc tak, że coś zabieramy i nie dajemy niczego w zamian.

 

Kiedy może powstać ten sięgacz i parking?

Myślę, że możemy rozpocząć tę inwestycję w 2027/2028 roku. Rewitalizacja placu i budowa sięgacza mogłyby być realizowane mniej więcej równolegle.

Musimy jednak patrzeć przede wszystkim na pieniądze. Nie możemy bez końca rozpędzać się z inwestycjami, ponieważ budżet nie jest bez dna.

 

Czy gmina widzi już oznaki kryzysu? Przedsiębiorcy mówią o pogorszeniu sytuacji, a coraz więcej osób szuka pracy.

Widzimy, że na rynku dzieje się coś niepokojącego. Trudno jednak dzisiaj ocenić, czy jest to chwilowe spowolnienie, czy trwały trend.

 

Na zamku została otwarta restauracja. Jak burmistrz ocenia tę wiadomość?

Informacja do mnie dotarła. Rozmawialiśmy wcześniej i wiedziałem, że prowadzący zrobią wszystko, aby otworzyć lokal do 1 lipca.

Bardzo się ucieszyłem, kiedy podczas mojego wyjazdu do Nowego Targu na obchody 680-lecia miasta otrzymałem wiadomość, że restauracja już działa. Turyści muszą otrzymać pełny pakiet – nie tylko możliwość zwiedzania, ale również miejsce, w którym można usiąść, odpocząć i coś zjeść.

 

Bytowska projektantka przygotowała wnętrze, a kuchnią zajmuje się kucharz pochodzący z Tuchomia, który pracował między innymi w Grand Hotelu w Sopocie.

Nie byłem jeszcze w środku. Z fotografii, które widziałem, wynika jednak, że wszystko wygląda bardzo dobrze. To samo dotyczy prezentowanych potraw.

Czas pokaże, jak lokal będzie funkcjonował. Wierzę, że poradzi sobie bardzo dobrze, a kiedy znajdę trochę wolnego czasu to chętnie skorzystam z jego usług.

 

Przed Dniami Bytowa na stadionie pojawią się płyty zabezpieczające murawę. Czy jest to rozwiązanie docelowe?

Będziemy to analizować po tegorocznych Dniach Bytowa i zobaczymy, jak to rozwiązanie sprawdzi się w praktyce.

Ze względu na budowę kortów w miejscu, które dotychczas pełniło funkcję imprez masowych i patrząc na dostępne w mieście alternatywne tereny, płyta stadionu jest obecnie najlepszym miejscem. Jest to miejsce akceptowane przez wszystkie służby i w tej chwili nie mamy w Bytowie innej przestrzeni gwarantującej w ocenie służb taki poziom bezpieczeństwa dla uczestników imprez.

Zobaczymy, jak płyty wpłyną na murawę. Być może w przyszłości łatwiej będzie po prostu co jakiś czas wymieniać jej fragmenty.

 

Niektórzy mieszkańcy proponują budowę amfiteatru albo bytowskiej „opery leśnej”.

Wiele rzeczy by się przydało. Nie uważam, że amfiteatr byłby złym pomysłem. Wręcz przeciwnie, byłby bardzo dobrym rozwiązaniem.

Pozostaje jednak kwestia priorytetów. Budżet na najbliższe lata jest mocno obciążony inwestycjami. W tej kadencji budowa amfiteatru na pewno nie będzie realizowana.

 

Co z Jeziorem Jeleń? Mieszkańcy krytykują stan kąpieliska i pomostu.

Finalizujemy pewne kwestie, ale nie będziemy wchodzić w sezon z remontami i inwestycją dotyczącą pomostu. Prace pozostawiamy na przyszły rok.

Otrzymujemy dużo krytyki za wygląd Jelenia. Sam jestem w stanie zgodzić się z krytykującymi, bo również uważam, że to miejsce nie wygląda tak, jak powinno.

Trzeba jednak pamiętać, że Jeleń jest jeziorem lobeliowym i obowiązuje tam wiele ograniczeń środowiskowych. Opinie właściwych organów są dla nas wiążące. Pewnych prac nie możemy wykonać bez ich zgody.

Wnioski o opinie środowiskowe były składane jeszcze w poprzedniej kadencji. Mijają prawie trzy lata i również nie do końca rozumiem, dlaczego trwa to tak długo.

Musimy przetrwać jeszcze ten sezon. Wierzę i jestem przekonany, że w przyszłym roku sytuacja będzie wyglądała inaczej.

 

Przed laty gmina mogła kupić jezioro w Dąbiu podczas sprzedaży komorniczej. Dzisiaj mogłaby tam funkcjonować alternatywa dla Jelenia. Czy rezygnacja z zakupu była błędem?

Moje dzisiejsze zdanie nie ma już żadnego znaczenia, ponieważ jest to fakt dokonany.

Nie byłem wtedy radnym i nie chcę oceniać tamtej decyzji. Dzisiaj teren jest prywatny i nie da się tego cofnąć.

Pozostaje jedynie możliwość współdziałania mieszkańców, gminy i właściciela.

 

Wróćmy do polityki. Czy Ireneusz Gospodarek wystartuje w kolejnych wyborach na burmistrza?

Dzisiaj nie odpowiem jednoznacznie, co zrobię. Decyzja będzie uwarunkowana wieloma czynnikami, między innymi tym, jak będzie wyglądała dalsza współpraca z Radą Miejską.

Będzie też zależała od mojego stanu zdrowia. Podejmę ją prawdopodobnie na początku 2029 roku.

 

Po wyborach mówił burmistrz, że prawdopodobnie będzie to jedna kadencja.

Nie mówiłem tego całkowicie jednoznacznie. Powiedziałem, że prawdopodobnie będzie to jedna kadencja.

Rozmawialiśmy tego samego wieczoru, kiedy zostałem wybrany. Wynik był dla mnie dużym zaskoczeniem, więc takie słowa mogły paść.

Dzisiaj, po dwóch latach, patrząc na kierunek, w którym idziemy, oraz na to, co robimy, biorę pod uwagę start na drugą kadencję. Jest jednak wiele uwarunkowań, które będę musiał uwzględnić.

 

Gdyby zdecydował się burmistrz na kolejny start, chciałby zbudować silniejszą grupę w Radzie Miejskiej?

Patrząc na moje doświadczenia ze współpracy z radnymi, najlepszym rozwiązaniem byłoby chyba podpisanie formalnej koalicji.

Myślałem, że da się współpracować ze wszystkimi. Niestety nie. Każdy próbuje ugrać swoje, a burmistrz ma później martwić się tym, jak wykonać podjęte decyzje.

Proszę zwrócić uwagę, że ani przy absolutorium, ani przy wotum zaufania nikt nie zagłosował przeciwko mnie.

 

O wyniku zdecydowały jednak głosy wstrzymujące się.

Tak. Wstrzymanie się nie jest jednak głosem mówiącym, że ktoś całkowicie się nie zgadza. To raczej komunikat, że nie ma jednoznacznego zdania.

W poprzedniej kadencji również czasami wstrzymywaliśmy się od głosu, gdy sprawa nie była dla nas jednoznaczna. Wiedzieliśmy jednak, że większość i tak podejmie decyzję zgodną z projektem burmistrza.

Gdybyśmy wiedzieli, że uchwała może nie przejść, być może częściej zastanawialibyśmy się, czy mimo wszystko jej nie poprzeć.

 

Dzisiaj burmistrz takiego komfortu nie ma.

Dokładnie. Dzisiaj sytuacja jest znacznie bardziej dynamiczna.

 

Jeden z radnych mówi już o możliwości referendum. Czy burmistrz uważa, że za kulisami przygotowywane są jakieś działania?

Jestem ostatnim człowiekiem, który zajmuje się plotkami. Nie doszukuję się intryg.

Jeżeli ktoś mówi o referendum albo przygotowuje określone działania, należy pytać właśnie tę osobę.

Ja mogę powtórzyć jedno. Wybrali mnie mieszkańcy i tylko mieszkańcy mogą mnie odwołać. Jeżeli tak zdecydują, przyjmę to z pokorą.

::news{"type":"see-also","item":"22113"}

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (2)

HmmHmm

1 0

Panie Gospodarek, nowa prezes basenu nie pracowała tam wcześniej tylko jako szeregowy pracownik a była kierownikiem , pełniła stanowisko samodzielne i współzarządzające. Dlaczego sugeruje Pan, że była szeregowym pracownikiem jak każdy inny? Bardzo nieładnie tak mataczyć.

18:58, 03.07.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

BytowiakBytowiak

2 0

I co? Mimo powszechnego sprzeciwu mieszkańców, na siłę wybudują to niepotrzebne rondo na Drzymały? Nasze zdanie burmistrz ma głęboko... w poważaniu.

18:59, 03.07.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Mieszkańcy Struszewa walczą o bezpieczne połączenie

Zgadzam się, że to bardzo dobry i potrzebny pomysł. Martwię się jednak o to, co będzie później. Czy za kilka lat nowy ciąg pieszo-rowerowy nie będzie wyglądał tak samo jak istniejący odcinek z cmentarza do centrum wsi Borzytuchom? Nawierzchnia jest podziurawiona, a ścieżka na niemal całej długości zarośnięta. Jazda rowerem jest tam mało komfortowa przez głębokie dziury, a z dzieckiem w foteliku wręcz niebezpieczna. Jeśli mamy się przez lata cieszyć tą inwestycją to warto na etapie planowania od razu pomyśleć o funduszach nie tylko na budowę nowego odcinka, ale również o regularnym utrzymaniu i konserwacji.

Mieszkaniec Struszew

19:01, 2026-07-03

WYWIAD. Ireneusz Gospodarek: Biorę pod uwagę drugą kade

I co? Mimo powszechnego sprzeciwu mieszkańców, na siłę wybudują to niepotrzebne rondo na Drzymały? Nasze zdanie burmistrz ma głęboko... w poważaniu.

Bytowiak

18:59, 2026-07-03

WYWIAD. Ireneusz Gospodarek: Biorę pod uwagę drugą kade

Panie Gospodarek, nowa prezes basenu nie pracowała tam wcześniej tylko jako szeregowy pracownik a była kierownikiem , pełniła stanowisko samodzielne i współzarządzające. Dlaczego sugeruje Pan, że była szeregowym pracownikiem jak każdy inny? Bardzo nieładnie tak mataczyć.

Hmm

18:58, 2026-07-03

Tylko jedna firma chce budować nowe rondo w Bytowie

To dramat. Wszystko tylko dla jedynej właściwej firmy żeby dobrze zarobiła. Nie liczą się głosy ludzi , że rondo tam jest całkowicie zbyteczne. 3 miliony złotych?? Masakra! Za co?? Każda zrobiona przez tą firmę droga jest za chwilę do poprawy (Sucharskiego, Sychty , Pochyła). Te głąby z urzędu jeszcze się tym chwalą. Dramat kto rządzi tym miastem.

Roman 1234

13:19, 2026-07-03

0%