Zamknij
REKLAMA

Strefa przemysłowa z polem na środku. Nowego zakładu NIE BĘDZIE!

10:06, 16.04.2021 | M.W.
Skomentuj Pole Władysława Kozłowskiego to idealny teren na inwestycje. Znajduje się obok działki Jarosława Gawina. Urzędnicy postanowili, że pozostanie tu ziemia rolna
REKLAMA

Jesienią gruchnęła radosna wieść, która dała nadzieję wielu bytowskim przedsiębiorcom. Oto kawałek za miastem, po lewej stronie drogi wojewódzkiej nr 212 i po prawej stronie drogi powiatowej w kierunku Studzienic, powstała strefa przemysłowa. Budowę jako pierwszy rozpoczął Jarosław Gawin. Dla niego był to szczęśliwy zbieg okoliczności, bo wcześniej przez kilka lat starał się o budowę zakładu właśnie w tym miejscu. Łatwo nie było, bo to teren rolny. 

Utworzenie strefy przemysłowej znacznie przyspieszyło procedury. Według złośliwych, samo powstanie strefy przemysłowej przyspieszyła inwestycja szefa Rady Nadzorczej Wodociągów Miejskich w Bytowie, Bogdana Gierszewskiego, który zbudował tam swoją nielegalną halę na terenie rolnym, po prawej stronie drogi wojewódzkiej nr 212. Hala Jarosława Gawina, powstająca na terenie przemysłowym, to bliskie sąsiedztwo dla hali Bogdana Gierszewskiego, co może ułatwić mu przekształcenie nielegalnie zbudowanego obiektu. Sprawa tej ostatniej to odrębny wątek, o którym niejednokrotnie pisaliśmy, ale teraz pojawia się dodatkowy problem. Zasygnalizował go jeden z bytowskich przedsiębiorców, kierujący rozwijającą się firmą.

- W pierwszym momencie, gdy usłyszałem o utworzeniu strefy przemysłowej, bardzo się ucieszyłem. Szukaliśmy miejsca na postawienie nowej hali, bo na dotychczasowej działce jest już dla naszej firmy za ciasno. Chcieliśmy zbudować ją obok firmy pana Jarosława Gawina, bo w pewnych kwestiach moglibyśmy z nim współpracować. Ponadto utworzenie zakładu w strefie przemysłowej oznacza znacznie szybszą realizację inwestycji. Jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się, że teren po sąsiedzku, bezpośrednio przed halą pana Gawina, nie jest terenem przemysłowym. Tak dziwnie zaprojektowali tę strefę przemysłową, że ziemia rolna wymieszana jest tam z działkami przemysłowymi. W sumie ciężko się dowiedzieć, gdzie jest teren przemysłowy, a gdzie można sadzić ziemniaki - narzeka bytowski przedsiębiorca. 

Opowiedział on nam, że rozmawiał z rolnikiem, który jest właścicielem tej działki. On też podobno jest zbulwersowany. W momencie, gdy usłyszał o tworzeniu terenu przemysłowego, sądził, że jego ziemie również zostaną objęte tą strefą. Tak się nie stało, co obrazuje poniższa mapa. Teren rolny zaznaczony jest żółtym kolorem.

- Ciekawe, że utworzyli strefę przemysłową, ale utrzymali opłatę adiacencką. Jeśli nawet ktoś chce sprzedać ziemię i jest ona objęta strefą przemysłową, to zapłaci wysoki podatek. Z tego powodu ludzie ziemi nie chcą sprzedawać, więc ta strefa przemysłowa to jedna wielka fikcja. Podatek obowiązuje przez 5 lat od przekształcenia ziemi z rolnej w przemysłową, więc prawdopodobnie przez taki czas żaden nowy zakład tam nie powstanie - zauważa przedsiębiorca. - Moim zdaniem jest to zrobione po głupiemu. Dali publiczne pieniądze na utworzenie tej strefy, a jest ona kompletnie nie do wykorzystania dla większości ludzi. Tak naprawdę skorzystać może z niej tylko szef Rady Nadzorczej Wodociągów Miejskich, który przekształcił swoją samowolę budowlaną z hali rolnej na halę o przeznaczeniu przemysłowym, a przy okazji z powstania tej strefy skorzysta też Jarosław Gawin, który wcześniej, przez kilka lat, nie mógł tam nic zbudować.

Nasz rozmówca podnosi ponadto jeszcze kwestię uzbrojenia terenu. Wskazuje na brak gazociągu, wodociągu i innych mediów. Brakuje też dróg. Dla porównania, gmina Bobolice w województwie zachodniopomorskim też utworzyła strefę przemysłową, ale zrobiła to inaczej. Strefa powstała na jednolitej działce, którą wcześniej uzbrojono, zbudowano drogi wewnętrzne, chodniki, oświetlenie i inne media. Efekt jest taki, że kilka miesięcy od utworzenia strefy, powstają tam trzy nowe zakłady. Część produkcji przeniosła w to miejsce między innymi firma ze Słupska, która rozpocznie produkcję urządzeń do dezynfekcji.

- Trzeba by było naszych włodarzy zapytać, gdzie jest promocja strefy przemysłowej? Wydali na to pieniądze, więc dlaczego nie promują tego miejsca? Z jakiego względu w świat nie poszła informacja o tym, że takie miejsce istnieje? No chyba, że chodzi tylko o to, aby przy tej okazji szef Rady Nadzorczej Wodociągów Miejskich mógł przekształcić swój samowolnie zbudowany zakład z hali rolnej na przemysłową - komentuje uszczypliwie kolejny bytowski przedsiębiorca. 

Władze Bytowa zapewniają, że nie ma tu żadnego "przekrętu". Wyjaśniają, że utworzenie strefy przemysłowej musiało być konsultowane z Ministerstwem Rolnictwa. Idąc na ustępstwa, niektóre obszary strefy musieli wyłączyć z przeznaczenia przemysłowego, ponieważ była tam ziemia zbyt wysokiej klasy, na przykład klasy trzeciej. Dlatego powstało coś w stylu szachownicy. Działki przemysłowe są wymieszane z działkami rolnymi.

- Miejscowym planem zagospodarowania objętych jest około 60 ha, ale tylko 38 ha przeznaczono na funkcje produkcyjno-składowe - potwierdza burmistrz Ryszard Sylka. 

Jego zastępca Jacek Czapiewski dodaje, że negocjacje z Ministerstwem Rolnictwa były bardzo długie. W efekcie nie zgodzono się na wyłączenie gruntów klasy trzeciej spod użytkowania rolnego. 

- Akurat przed wspomnianym zakładem jest grunt klasy trzeciej, co uniemożliwiło utworzenie tam działki przemysłowej - podkreśla Czapiewski. 

Burmistrz Sylka potwierdza, że gmina nie zdecydowała się na wyłączenie opłaty adiacenckiej. Będzie ona obowiązywać 5 lat od uchwalenia nowego planu zagospodarowania przestrzennego dla Udorpia. Okres ten należy liczyć od jesieni roku 2020. Oznacza to, że właściciel gruntu, sprzedający go pod cele przemysłowe, zapłaci opłatę w wysokości 30 proc. od wzrostu wartości ziemi. W rzeczywistości może to zablokować czasowo spodziewane transakcje. 

- Opłata adiacencka po 5 latach przestaje obowiązywać. Moim zdaniem za 5 lat temat będzie nieaktualny - komentuje burmistrz Sylka. 

Nie zgadza się on z sugestiami, że nowy plan zagospodarowania przestrzennego dla Udorpia zrobiony jest “pod Bogdana Gierszewskiego”, aby mógł łatwiej przekształcić swoją samowolę budowlaną.

- Jak zaczynaliśmy pracę przy tworzeniu tego planu, to Bogdan Gierszewski nie miał nawet w planach budowy hali w Udorpiu - zaznacza Sylka.

[ZT]3359[/ZT]

Co ciekawe, od zastępcy burmistrza Bytowa Jacka Czapiewskiego dowiadujemy się, że szef Rady Nadzorczej Wodociągów Miejskich, Bogdan Gierszewski, ma działkę również w strefie przemysłowej. To grunt znajdujący się przed działką rolnika, od którego lokalna firma chciała kupić teren. Na razie nie wiadomo czy szef Rady Nadzorczej skorzysta z okazji i zagospodaruje tę działkę, którą gmina przekształciła mu w przemysłową. 

Co do dróg dojazdowych, wiceburmistrz Czapiewski zaznacza, że do zbudowania jest tam tylko jedna droga, znajdująca się w środku strefy.

- Ponadto, jest tam trasa powiatowa w kierunku Studzienic, która doskonale może obsłużyć znaczną część tego areału. Z drogi wojewódzkiej trudniej byłoby wykonać dojazdy, ale z powiatowej będzie to możliwe - wyjaśnia wiceburmistrz. - To jest dobre miejsce. Nazwałbym je przeciwwagą dla ulicy Lęborskiej. 

Wspomnianym rolnikiem posiadającym ziemię w tamtym rejonie jest Waldemar Kozłowski. Jego pełnomocnikiem jest jego brat i były wójt Kołczygłów, Wacław Kozłowski. 

- Ministerstwo Rolnictwa może blokować przekształcenie ziemi, jeśli byłaby tam trzecia klasa, a tak nie jest - mówi Wacław Kozłowski. - Mogło dojść do dezinformacji. Jeśli mamy na przykład działkę o powierzchni 20 ha i w jednej jej części może być grunt klasy trzeciej, a w pozostałych czwartej i piątej, to wówczas trzeba zrobić rozgraniczenie, wydzielając grunty gorszej klasy. Z mojej wiedzy wynika, że gruntów klasy trzeciej jest tam bardzo mało, a nie ma ich na działce mojego brata.

Dowodem jest poniższa mapa. Działka Kozłowskiego nosi numer 106. Miała być przemysłowa, a pozostała działką rolną. Działka szefa rady nadzorczej ma numer 93. Została przekształcona w ziemię przemysłową.

Jarosław Gawin, budujący przy polu Kozłowskiego nowy zakład, potwierdza, że lepiej dla jego firmy by było, gdyby obok istniały inne przedsiębiorstwa. Chodzi na przykład o podział kosztów budowy podstawowej infrastruktury. Wspólnymi siłami można chociażby taniej zbudować oświetlenie, doprowadzić gaz albo wykonać inne inwestycje. 

- Wiem, że właściciel pola w bezpośrednim sąsiedztwie mojego zakładu był zainteresowany przekształceniem ziemi w przemysłową, ale niestety nie został ujęty w planie zagospodarowania przestrzennego. Szkoda, bo akurat firma, która chciała się obok mnie zbudować, współpracuje z moim przedsiębiorstwem - mówi Gawin. - Moim zdaniem Rada Miejska powinna jeszcze raz to rozpatrzyć. Teren przemysłowy powinien być w jednym kawałku. Z tego, co wiem, nie ma tam dużych obszarów ziemi klasy trzeciej. Być może jest taka w jakichś nieckach.

Z jego wiedzy wynika, że po drugiej stronie, obok jego zakładu, z innej strony, ma powstać jeszcze jedna firma. Na razie jego zakład stawiany jest jako pierwszy na nowym terenie przemysłowym w Udorpiu. Widać już zarysy budynku. Jeszcze wiele roboty zostało do wykonania. Plan jest taki, aby w przyszłym roku firma była otwarta. Dla Gawina to znaczny krok do przodu. Wszystko potoczyłoby się jeszcze szybciej, gdyby miał w swoim bezpośrednim sąsiedztwie inne zakłady przemysłowe. Mógłby wspólnie z nimi zbudować choćby podłączenie do sieci gazowej. Sygnalizuje on, że w tej chwili w ogóle trudno mu się rozmawia o sprawach infrastruktury, ponieważ - póki co - jest jedynym potencjalnym odbiorcą gazu, prądu czy wody w tamtym obszarze.

Ciąg dalszy tej sprawy w kwietniowym wydaniu DARMOWEJ gazety WIEŚCI Z POWIATU.

 

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (3)

Bytowiak Bytowiak

1 0

Cudotwórca brawo !!!
Wystarczy droga polna a po jednej stronie jest klasa 6 a po drugiej 3 ???
miastowym taki kit wymyslony na poczekaniu lekko się wciska ....bez mydła😭😭😭😭 16:27, 17.04.2021

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Redaktor.Redaktor.

0 0

Wiesz jak jest kasa musi mi się zgadzac 23:11, 17.04.2021


QwertyQwerty

1 0

Nalezaloby zadac pytanie jak byl przygotowany wniosek rolny do ministerstwa o zgode na zmiane przeznaczenia gruntow rolnych? Czy byl odpowiednio i merytorycznie uzasadniony? Czy zawieral rzetelne informacje i wyliczenia co do istniejacego i prognozowanego zapotrzebowania na zabudowe przemyslowa w gminie? Mam watpliwosci. Bez tego te "asy" z ministerstwa rolnictwa, rozpatrujace sprawy z za biurka, nie dziwie sie, ze wydaly odmowe. 10:10, 18.04.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%