Zamknij
REKLAMA

Prezes i sekretarz odchodzą z Bytovii. Będzie nie III, a IV liga?

10:38, 03.06.2021 | M.W.
Skomentuj
REKLAMA

Tuż przed spodziewanym spadkiem do III ligi, odchodzą dwaj kluczowi członkowie zarządu Bytovii. Prezes Tomasz Baranowski i sekretarz Zarządu, Bartosz Malek, 1 czerwca złożyli rezygnację. Powodów jest przynajmniej kilka. Obaj zapowiedzieli, że pracować zamierzają maksymalnie do końca czerwca. Pojawiły się też sugestie, że w celach oszczędnościowych od przyszłego sezonu Bytovia nie zagra w III lidze, tylko od razu w IV.

- Obejmując klub, odczuwaliśmy duże obawy. Sytuacja była trudna. Bytovia potrzebowała nowego “sternika” i wyznaczenia nowego kursu, który dawałby nadzieję na poprawę sytuacji, a jednocześnie przeprowadził klub przez trudny do przewidzenia czas pandemii. Podjęliśmy się tego niełatwego zadania, mając świadomość osobistych ułomności - małego doświadczenia w pracy społecznej i dużego obciążenia, związanego z prowadzeniem własnych firm - napisali obaj w specjalnym oświadczeniu. - W czerwcu zeszłego roku zaczęliśmy snuć plany zbudowania trwałego, mocnego organizmu sportowego, który będzie dawał radość sympatykom i ludziom skupionym wokół Bytovii. Wiedzieliśmy, że czeka nas trudne wyzwanie. Największym problem było finansowanie klubu i długi, które dostaliśmy niejako w pakiecie. Kłopot stanowiło i nadal stanowi budowanie na nowo tożsamości drużyny i ugruntowywanie przywiązania kibiców do Bytovii. Stwierdziliśmy też, że następny problem klubu polega na braku szkolenia młodzieży na odpowiednim poziomie. Za sytuację niewłaściwą uznaliśmy również znikomą liczbę bytowiaków, grających w pierwszym zespole. Środowisko piłkarskie, a w szczególności kibicowskie, oczekiwało tych właśnie zmian.

Dalej prezes Tomasz Baranowski i sekretarz Bartosz Malek przyznają, że w ciągu ostatniego roku, kiedy pełnili swoje funkcje, nie udało się im niestety zrealizować wszystkich, zakładanych celów. 

- Są to zadania długofalowe. Ich realizacja wymaga pracy przez co najmniej kilka lat. Trudno w rok odbudować zaniedbania wielu poprzednich sezonów. Potrafimy się przy tym przyznać, że nie ustrzegliśmy się błędów w prowadzeniu klubu i w podejmowanych decyzjach. Nie udało się nam pozyskać dostatecznie wielu nowych sponsorów, a co za tym idzie, poprawić finansów klubu. Również budowanie akademii nie osiągnęło zamierzonych rezultatów. Wreszcie, co chyba dla kibiców jest najważniejsze, nie udało się utrzymać drużyny na poziomie centralnym - napisali Baranowski i Malek. - Mimo tych niedociągnięć, kilka spraw udało się ruszyć z miejsca. Opracowany został plan szkolenia młodzieży na najbliższe lata. W grze pierwszego zespołu pojawili się długo wyczekiwani bytowiacy, grający w pełnym wymiarze czasowym. Otrzymaliśmy zapewnienie władz miasta, że będzie poprawa infrastruktury i zaplecza sportowego. Udało się również stworzyć zaplecze administracyjne. Niestety forma, w której działał nasz zarząd, czyli przedsiębiorcy pracujący społecznie, nie sprawdziła się i można powiedzieć, że się wyczerpała. Jak się okazuje, pogodzenie pełnego zaangażowania w sprawy klubu i pracy zawodowej się nie udaje. Po prostu brakuje czasu. Ta sytuacja odbija się z kolei na jakości zarządzania, na podejmowaniu szybkich i skutecznych decyzji.

Baranowski i Malek przyznają również, że za podjęciem przez nich decyzji o odejściu stoi także słabe zaangażowanie w sprawy drużyny gminy Bytów, jak również Starostwa Powiatowego. Nieoficjalnie wiemy, że przy kłopotach finansowych klubu nie było pomocy, a dostrzec można było wręcz dołowanie ze strony władz i jednostek samorządowych. Nasz rozmówca z Bytovii podał za przykład zadłużenie za wynajem domu od Starostwa Powiatowego, w którym nocowali piłkarze. 

- Przy kwocie zadłużenia w wysokości 3 tys. zł, starosta od razu nasłał na nas komornika. Zrobił to człowiek, który wcześniej robił sobie zdjęcia, kiedy siedział na trybunach z szalikiem Bytovii. O czymś to świadczy - komentuje nasz rozmówca. 

Prezes Baranowski i sekretarz Malek, w swoim oświadczeniu mają uwagi szczególnie do Urzędu Miejskiego w Bytowie. Piszą o zbyt małym zaangażowaniu gminy oraz o braku woli lokalnego biznesu do zwiększania nakładów na funkcjonowanie klubu. Twierdzą, że na pewno nie pomogły pomówienia, plotki i intrygi niektórych osób, ale nie wymieniają ich nazwisk. Wskazują także na pandemię Covid-19, która skutecznie zatrzymała klub na wielu polach - od pozyskiwania nowych sponsorów, po budowanie bliższych relacji drużyny z jej sympatykami oraz lokalną społecznością. 

Obaj zaznaczają, że nie porzucą klubu i nie wycofują się z pracy dla niego do końca, ale chcą, żeby na jego czele stanęli młodzi, dynamiczni ludzie. Deklarują pomoc i służyć będą swoim doświadczeniem.

- Z jednej strony żałujemy, że nasza misja musi dobiec końca. Poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, od piłkarzy po działaczy, wolontariuszy czy sponsorów. Z drugiej jednak strony brak wsparcia i zrozumienia na wielu płaszczyznach skłoniły nas do podjęcia decyzji o rezygnacji. Poświęciliśmy swój czas, często kosztem bliskich, kosztem swoich biznesów. Wyłożyliśmy przy tym dziesiątki tysięcy złotych, aby klub mógł funkcjonować. Za działalność w klubie nie pobraliśmy ani złotówki wynagrodzenia. Żeby było jasne - nie żałujemy tego. To była piękna przygoda, praca dla Bytovii i jej piłkarskiej rodziny - piszą dalej Baranowski i Malek. - Dziękujemy wszystkim tym, którzy wspierali nas swoim dobrym słowem, swoją wiedzą, swoją pracą. Chcielibyśmy Wam wszystkim podziękować razem i każdemu z osobna. Wierzymy w to, że jest jeszcze wielu ludzi, mających Bytovię w sercu. Życzymy wszystkim ludziom związanym z klubem wielu sukcesów. Skoro raz kiedyś udało się zbudować klub, który grał w I lidze, to czemu nie spróbować znowu…

[ZT]4165[/ZT]

SŁOWO OD SEKRETARZA

Postanowiliśmy odrębnie porozmawiać z Bartoszem Malkiem na temat jego rezygnacji. Swoją wypowiedź zaczyna od tego, że kibicem Bytovii był od 5. roku życia. Wiernie wspierał klub przez wszystkie te minione lata, a od listopada 2019 roku stał się członkiem zarządu. Po niecałych 2 latach podjął decyzję o odejściu z kierownictwa. 

- Doszliśmy do ściany i uważamy, że w tej chwili powinni przyjść nasi następcy, którzy inaczej to wszystko poukładają. Być może kiedyś wróci to na tory, na których sprawy były do niedawna - mówi Bartosz Malek.

Zaznacza on, że strata klubu jest niewielka i przy zdobyciu dodatkowych środków jest szansa, że Bytovia będzie jednak w III lidze, a nie od razu w IV. Będzie to już zadanie dla nowego zarządu. 

Z perspektywy czasu, po złożeniu rezygnacji, Malek przyznaje, że być może błędem było niewyegzekwowanie rozliczenia poprzednich zarządów Bytovii, a szczególnie tego za kadencji Rafała Gierszewskiego. Przypomnijmy, że rok temu sytuację próbował uporządkować były prezes, Krzysztof Dyks. Chciał zaangażować biegłego księgowego, aby ten przeanalizował wszystkie wydatki klubu w czasach, gdy sponsorem była firma Drutex. Jak się okazało, dokumenty przechowuje Biuro Rachunkowe "Cyferka", należące do małżeństwa Katarzyny i Bogdana Gierszewskich. Dokumentów nie udostępniono i pojawiły się różne spekulacje o powodach takiej decyzji. Wówczas Krzysztof Dyks zrezygnował. Razem z nim odszedł Andrzej Marcinkowski, a wielu sponsorów zniechęciło się do dalszego wspierania klubu. W jednym z naszych ostatnich artykułów, wieloletni sponsor i kibic, Mieczysław Toczony, na łamach naszej gazety Wieści z Powiatu mówił, że on również widział brak przejrzystości w wydawaniu pieniędzy sponsorów za kadencji Rafała Gierszewskiego. Stwierdził, że już wówczas sugerował, że najlepszym rozwiązaniem problemów klubu byłoby powołanie spółki akcyjnej. Sponsorzy mogliby wówczas wejść do zarządu i mieć wpływ na decyzje przy wydawaniu pieniędzy. Bytovia z jakichś względów się przed tym wzbraniała. Tak naprawdę do końca nie było wiadomo na co wydawane są pieniądze sponsorów, co po odejściu firmy Drutex spowodowało "efekt domina". Tomasz Baranowski i Bartosz Malek nie byli w stanie zachęcić nowych firm do sponsorowania Bytovii. Nie byli też w stanie wyciągnąć dokumentów finansowych klubu, które nadal zalegają w Biurze Rachunkowym "Cyferka".

- Myślę, że założenie spółki akcyjnej to jest jakieś wyjście dla klubu w przyszłości albo jeszcze inaczej trzeba to poukładać. Stowarzyszenie ma swoje zalety, ale ma też swoje wady, zauważone w szczególności przez dużych sponsorów - potwierdza Malek. - Mam nadzieję, że przyjdą teraz młodzi, z zapałem do pracy i dużymi ambicjami. 

Jednocześnie przyznaje on, że zgadza się z wieloma pomysłami poprzedniego prezesa, Krzysztofa Dyksa, który chciał rozliczyć przeszłość, aby móc budować przyszłość klubu. 

- Faktycznie rozliczenie czy też "wyczyszczenie wszystkiego do zera" dałoby najlepszy efekt, ale to jest organizacja społeczna, w której na wszystko nie ma się wpływu - komentuje Malek. - Niestety w takim klubie, jak Bytovia, niektóre trudne decyzje nie są możliwe do podjęcia w danym momencie. Co do dokumentów księgowych, były później kolejne zapytania, aby dokumenty finansowe wróciły do klubu i myślę, że w końcu do tego dojdzie. Choćby z prozaicznego powodu, że w razie jakiejkolwiek kontroli, dokumenty powinny być.

[ZT]2315[/ZT]

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (6)

Kibic Kibic

1 2

Państwa artykuły napewno nie pomagają w pozyskaniu sponsorów Odgrzewanie kotletów temu nie służy Zatem dziękujemy za pomoc .... panie redaktorze 15:38, 03.06.2021

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

RedakcjaRedakcja

1 3

Bzdura. Nie można udawać, że nic się nie stało. To droga donikąd. Zestawiając wywody "kibica" z faktami przedstawianymi choćby przez byłego zasłużonego trenera Waldemara Walkusza (wywiad dla www.ibytow.pl) zdecydowanie za bardziej wiarygodne uważam słowa tego drugiego. Co może wiedzieć "kibic"? Tyle co gdzieś zasłyszał. Tyle co ktoś mu powiedział. Trener z pewnością ma większą wiedzę i jeśli mówi, że należałoby rozliczyć wydanie milionów sponsora, to tak należy zrobić. Nie ma co jęczeć, że nie ma sponsorów. Nasza redakcja też nie dałaby złamanego grosza ludziom, którzy wydają pieniądze w sposób mało transparentny. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, wziąć tzw. byka za rogi, rozliczyć przeszłość, doprowadzić do ukarania winnych i najlepiej - jak sugerował wieloletni kibic Pan Mieczysław Toczony - powołać spółkę akcyjną. Wówczas sponsorzy mieliby bezpośredni wpływ na sposób wydatkowania ich pieniędzy. Stowarzyszenie jest mało transparentne, a w szczególności jeśli do jego władz trafiają nieodpowiednie osoby. Jeszcze gorzej jest gdy trafią tam niektórzy kibice, którzy dużo gadają, a mało pojęcia o zarządzaniu mają. Bez odbioru ;)
M.W. 23:14, 04.06.2021


BytByt

1 0

O zarządzaniu to chyba nie macie pojęcia W świcie wiadome jest że dobra reklama przyciąga a Wy tylko oczerniacie Walkusz Był 6 lat temu To historia Jak kasę brał to wszystkich po plecach klepał Tak się nie robi 23:31, 04.06.2021

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

RedakcjaRedakcja

2 1

O zarządzaniu mamy bardzo dobre pojęcie, prowadząc 2 gazety, 3 portale i do tego jeszcze działalność handlową ;) I nie, nie "tylko oczerniamy", tylko mamy odwagę ujawniać niewygodne fakty. Uważamy, że docelowo klubowi wyjdzie to na dobre. Rację miał były prezes Dyks, który zabrał się za sprzątanie, zablokowano go, a teraz jęczą, że źle się dzieje. Sami sobie winni. Tyle w temacie. 23:36, 04.06.2021


KibicKibic

1 1

Pan Dyks niech się wytłumaczy dlaczego Karol Czubak przeszedł za darmo do Widzewa Łódź Można było zarobić kilkaset tysięcy złotych i załatać dziurę w budżecie To bylo działanie na szkodę klubu Dlczego jest cisza w tym temacie ? To jest duże zaniedbanie i zapewne jedna z przyczyn odejścia Pana Dyksa To także powinno być rozliczone 09:28, 06.06.2021


KIBICKIBIC

2 1

To że DRUTEX promuje sport - to widać ile dziedzin sportu sponsoruje. Niech władze Bytovi oczyszczą ( wybielą ) swój wizerunek i zachęcą firmę do współpracy. 08:41, 06.06.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%