Wataha wilków na zaśnieżonym polu blisko wiejskich zabudowań. Z każdym miesiącem drapieżniki stają się coraz śmielsze, budząc strach wśród mieszkańców regionu
Obecność wilków w powiecie bytowskim przestała być jedynie przyrodniczą ciekawostką, a stała się realnym zagrożeniem spędzającym sen z powiek rolnikom, myśliwym i lokalnym samorządowcom. Coraz częstsze i niezwykle brutalne ataki na zwierzynę leśną, stada owiec, a nawet konie, wywołały burzliwą dyskusję podczas obrad samorządu. Z relacji uczestników wyłania się obraz dramatycznej walki o przetrwanie dobytku i bezradności urzędników wobec rygorystycznych przepisów.
Problem systematycznie narasta i staje się codziennym utrapieniem dla wielu gospodarzy. Zgłoszenia o szkodach spływają regularnie, a drapieżniki w poszukiwaniu łatwego posiłku coraz śmielej zbliżają się do ludzkich zabudowań. Radny Jacek Żmuda Trzebiatowski wielokrotnie podkreślał, że mieszkańcy niektórych miejscowości są zmuszeni do ciągłej czujności i nocnych wart, by chronić swój dobytek.
- To właściwie stały problem. Nie ma szansy, żebyśmy nie mieli informacji o tym, że wilki zaatakowały jakieś zwierzęta domowe czy gospodarskie. Mieszkańcy stale muszą co noc strzec swoich stad, czy to danieli, czy innych zwierząt przed tymi drapieżnikami. To robi się już dosyć istotny kłopot - alarmuje radny.
Sytuacja jest niezwykle poważna, co mocno sygnalizuje wicestarosta Aleksander Szopa. Zwraca on uwagę na dramatyczne doniesienia płynące bezpośrednio od zdesperowanych rolników z terenu całego powiatu. W Tuchomku doszło do brutalnego zagryzienia owiec, co zostało już udokumentowane, ale ofiarami padają również znacznie większe zwierzęta.
- Ostatnio mamy zgłoszenie od rolnika, któremu wilki zaatakowały konia i mocno go skrzywdziły. Nie będę mówił o szczegółach, ale skala tych zdarzeń jest coraz większa. Mieszkańcy mają pełne prawo czuć się zagrożeni - podkreśla Szopa.
Skalę zjawiska potwierdzają leśnicy. Zima to wyjątkowo trudny czas dla dzikiej zwierzyny, a drapieżniki doskonale wiedzą, gdzie szukać wyczerpanych ofiar, często kierując się w stronę paśników, a nawet bezpośrednio do osad ludzkich. Radny Tomasz Śmietana, z zawodu leśnik, przytacza drastyczne przykłady z ostatnich dni, które budzą grozę.
- Wilków jest coraz więcej i są coraz bardziej agresywne. W Gołogórze w gminie Polanów wilki w jedną noc zagryzły około trzydziestu owiec. Kolega pokazywał zagryzionego jelenia zaledwie sto metrów od budynków. To miejsce, gdzie podwórko nie jest ogrodzone, są psy, a co najgorsze, są tam małe dzieci. To już nie jest problem lokalny, to ogólnopolska skala. Watahę liczącą kilkanaście sztuk widujemy coraz częściej.
Środowisko łowieckie nie kryje krytycznego stosunku do obecnego, ścisłego rygoru ochronnego. Według relacji myśliwych, rozrost populacji jest w tym momencie całkowicie niekontrolowany. Wilki łączą się w liczne watahy, z którymi nie radzą sobie nawet najsilniejsze byki jelenia, a tym bardziej bezbronne zwierzęta gospodarskie czy wiejskie psy. Leśnicy i łowczy wprost apelują o zdecydowane kroki.
- Najprostsze rozwiązanie to podjęcie w parlamencie decyzji o sanitarnym odstrzale. Apelujemy o rozważenie odstrzałów redukcyjnych, nie masowych, ale absolutnie koniecznych dla bezpieczeństwa ludzi i zwierząt. Możemy stukać i pukać do władz, żeby nasi parlamentarzyści z regionu podjęli w końcu jakąś decyzję, bo idziemy w złym kierunku - komentuje Śmietana.
Rosnące oczekiwania zderzają się jednak z prawną rzeczywistością. Powiat nie ma narzędzi do samodzielnego zarządzania chronionymi drapieżnikami. Jak zaznacza naczelnik wydziału rolnictwa, Agnieszka Depka-Prądzyńska, do czasu zmian w prawie łowieckim urzędnicy mogą jedynie prowadzić kampanie informacyjne na temat zabezpieczania gospodarstw. Władze samorządowe zapowiedziały jednak szeroko zakrojoną akcję zbierania informacji, która ma być podstawą do apelu kierowanego do rządu i prac komisji bezpieczeństwa.
- Napisaliśmy pisma do wszystkich wójtów i burmistrzów powiatu oraz do kół łowieckich. Zbieramy informacje o wszystkich zdarzeniach z udziałem wilków. Chcemy, by sprawą zajęła się komisja bezpieczeństwa.
Zapewnienia wicestarosty Szopy o rzetelnym gromadzeniu informacji brzmią bardzo stanowczo, jednak w praktyce rozmijają się z czynami. Od kilku tygodni nasza redakcja czeka na szczegółowe dane dotyczące ataków wilków, które Aleksander Szopa obiecał nam przekazać. Niestety, mimo upływu czasu obiecanych statystyk i dokumentacji wciąż nie dostarczył. Trudno oprzeć się wrażeniu, że znacznie łatwiej opowiada się o problemie na obradach, niż udostępnia rzetelne fakty opinii publicznej.
Obecność wilków w powiecie bytowskim przestała być jedynie przyrodniczą ciekawostką, a stała się realnym zagrożeniem spędzającym sen z powiek rolnikom, myśliwym i lokalnym samorządowcom. Coraz częstsze i niezwykle brutalne ataki na zwierzynę leśną, stada owiec, a nawet konie, wywołały burzliwą dyskusję podczas obrad samorządu. Z relacji uczestników wyłania się obraz dramatycznej walki o przetrwanie dobytku i bezradności urzędników wobec rygorystycznych przepisów.
Problem systematycznie narasta i staje się codziennym utrapieniem dla wielu gospodarzy. Zgłoszenia o szkodach spływają regularnie, a drapieżniki w poszukiwaniu łatwego posiłku coraz śmielej zbliżają się do ludzkich zabudowań. Radny Jacek Żmuda Trzebiatowski wielokrotnie podkreślał, że mieszkańcy niektórych miejscowości są zmuszeni do ciągłej czujności i nocnych wart, by chronić swój dobytek.
- To właściwie stały problem. Nie ma szansy, żebyśmy nie mieli informacji o tym, że wilki zaatakowały jakieś zwierzęta domowe czy gospodarskie. Mieszkańcy stale muszą co noc strzec swoich stad, czy to danieli, czy innych zwierząt przed tymi drapieżnikami. To robi się już dosyć istotny kłopot - alarmuje radny.
[WIDEO]719[/WIDEO]
Sytuacja jest niezwykle poważna, co mocno sygnalizuje wicestarosta Aleksander Szopa. Zwraca on uwagę na dramatyczne doniesienia płynące bezpośrednio od zdesperowanych rolników z terenu całego powiatu. W Tuchomku doszło do brutalnego zagryzienia owiec, co zostało już udokumentowane, ale ofiarami padają również znacznie większe zwierzęta.
- Ostatnio mamy zgłoszenie od rolnika, któremu wilki zaatakowały konia i mocno go skrzywdziły. Nie będę mówił o szczegółach, ale skala tych zdarzeń jest coraz większa. Mieszkańcy mają pełne prawo czuć się zagrożeni - podkreśla Szopa.
Skalę zjawiska potwierdzają leśnicy. Zima to wyjątkowo trudny czas dla dzikiej zwierzyny, a drapieżniki doskonale wiedzą, gdzie szukać wyczerpanych ofiar, często kierując się w stronę paśników, a nawet bezpośrednio do osad ludzkich. Radny Tomasz Śmietana, z zawodu leśnik, przytacza drastyczne przykłady z ostatnich dni, które budzą grozę.
- Wilków jest coraz więcej i są coraz bardziej agresywne. W Gołogórze w gminie Polanów wilki w jedną noc zagryzły około trzydziestu owiec. Kolega pokazywał zagryzionego jelenia zaledwie sto metrów od budynków. To miejsce, gdzie podwórko nie jest ogrodzone, są psy, a co najgorsze, są tam małe dzieci. To już nie jest problem lokalny, to ogólnopolska skala. Watahę liczącą kilkanaście sztuk widujemy coraz częściej.
Środowisko łowieckie nie kryje krytycznego stosunku do obecnego, ścisłego rygoru ochronnego. Według relacji myśliwych, rozrost populacji jest w tym momencie całkowicie niekontrolowany. Wilki łączą się w liczne watahy, z którymi nie radzą sobie nawet najsilniejsze byki jelenia, a tym bardziej bezbronne zwierzęta gospodarskie czy wiejskie psy. Leśnicy i łowczy wprost apelują o zdecydowane kroki.
- Najprostsze rozwiązanie to podjęcie w parlamencie decyzji o sanitarnym odstrzale. Apelujemy o rozważenie odstrzałów redukcyjnych, nie masowych, ale absolutnie koniecznych dla bezpieczeństwa ludzi i zwierząt. Możemy stukać i pukać do władz, żeby nasi parlamentarzyści z regionu podjęli w końcu jakąś decyzję, bo idziemy w złym kierunku - komentuje Śmietana.
Rosnące oczekiwania zderzają się jednak z prawną rzeczywistością. Powiat nie ma narzędzi do samodzielnego zarządzania chronionymi drapieżnikami. Jak zaznacza naczelnik wydziału rolnictwa, Agnieszka Depka-Prądzyńska, do czasu zmian w prawie łowieckim urzędnicy mogą jedynie prowadzić kampanie informacyjne na temat zabezpieczania gospodarstw. Władze samorządowe zapowiedziały jednak szeroko zakrojoną akcję zbierania informacji, która ma być podstawą do apelu kierowanego do rządu i prac komisji bezpieczeństwa.
- Napisaliśmy pisma do wszystkich wójtów i burmistrzów powiatu oraz do kół łowieckich. Zbieramy informacje o wszystkich zdarzeniach z udziałem wilków. Chcemy, by sprawą zajęła się komisja bezpieczeństwa.
Zapewnienia wicestarosty Szopy o rzetelnym gromadzeniu informacji brzmią bardzo stanowczo, jednak w praktyce rozmijają się z czynami. Od kilku tygodni nasza redakcja czeka na szczegółowe dane dotyczące ataków wilków, które Aleksander Szopa obiecał nam przekazać. Niestety, mimo upływu czasu obiecanych statystyk i dokumentacji wciąż nie dostarczył. Trudno oprzeć się wrażeniu, że znacznie łatwiej opowiada się o problemie na obradach, niż udostępnia rzetelne fakty opinii publicznej.
[ZT]21412[/ZT]
Rolnik18:39, 23.02.2026
Odstrzelić to trzeba myśliwych ,jak są wilki to nie ma problemu z dzikami i sarnami ,zero szkód w uprawach
Olek19:06, 23.02.2026
Chyba Ciebie rolniczku ,masz problem z dzikami to sobie ogrodz pole , się wypowiadasz a pewnie żadnej chowy nie masz
Malenka19:05, 23.02.2026
Może w odległości 30 metrów od mojego domu zagryziona sarna. Strach wieczorem iść choćby do garażu
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
WILCZY PROBLEM. Radni domagają się odstrzału
Może w odległości 30 metrów od mojego domu zagryziona sarna. Strach wieczorem iść choćby do garażu
Malenka
19:05, 2026-02-23
Stary gmach BCK pustoszeje. Wkrótce wyburzenie
Już wam mówię co będzie. Dużo nie powiem. Będzie to samo co z zamkiem.
Jasnowidz
18:45, 2026-02-23
Pijany Mołdawianin próbował przechytrzyć patrol!
Takie tam ubogacenie.
Bogdan
18:43, 2026-02-23
WILCZY PROBLEM. Radni domagają się odstrzału
Odstrzelić to trzeba myśliwych ,jak są wilki to nie ma problemu z dzikami i sarnami ,zero szkód w uprawach
Rolnik
18:39, 2026-02-23