Zamknij

Dodaj komentarz

WALKA o oddech pod lodową taflą. Wędkarze ruszyli na ratunek rybom

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 07:00, 20.02.2026 Aktualizacja: 20:52, 19.02.2026
Skomentuj WALKA o oddech pod lodową taflą. Wędkarze ruszyli na ratunek rybom Akcja ratunkowa na zamarzniętych jeziorach. Wędkarze z regionu wtłaczają tlen pod gruby lód, aby zapobiec masowemu śnięciu ryb

Tegoroczna zima nie daje za wygraną i pokazuje swoje prawdziwe, srogie oblicze. Zamarznięte akweny to piękny widok dla spacerowiczów, ale dla wodnego ekosystemu to śmiertelna pułapka. Półmetrowa warstwa lodu odcina rybom dostęp do życiodajnego tlenu. Na szczęście członkowie Polskiego Związku Wędkarskiego z Bytowa oraz całego okręgu słupskiego nie czekają z założonymi rękami i ruszyli w teren z ciężkim sprzętem, aby zapobiec zimowej przydusze.

​Sytuacja na lokalnych zbiornikach staje się z każdym tygodniem mrozów coraz poważniejsza. Pokrywa lodowa na stawach i jeziorach w regionie osiągnęła imponującą grubość od 50 do 60 centymetrów. Tak ekstremalnych warunków nie obserwowano od kilkunastu lat. Choć synoptycy zapowiadają zbliżającą się odwilż, tak potężny lód z pewnością utrzyma się na wodzie jeszcze przez wiele tygodni, być może nawet do kwietnia.

​Wędkarze z bytowskiego koła PZW rozpoczęli intensywną akcję natleniania wody, skupiając się w pierwszej kolejności na najpłytszych, a przez to najbardziej narażonych na przyduchę miejskich stawach. Akcja ratunkowa wystartowała na zbiorniku przy ulicy Mierosławskiego.

​- Mamy jedną pompę, którą użyczyli nam koledzy z wylęgarni ryb. Wczoraj i dzisiaj pracujemy na tym stawie, a jutro przenosimy sprzęt na zbiornik przy ulicy Jeziornej. Zima w tym roku trwa bardzo długo, a lód jest wyjątkowo gruby – relacjonuje Piotr Kluk, prezes PZW Bytów.

​Decyzja o rozpoczęciu działań z wykorzystaniem ciężkiego sprzętu nie była przypadkowa. Została bezpośrednio poprzedzona konsultacjami ze specjalistami, którzy regularnie badają stan lokalnych wód. Ichtiolodzy jednoznacznie stwierdzili, że to już najwyższy czas, aby zacząć sztucznie natleniać wodę, szczególnie tam, gdzie głębokość nie przekracza dwóch lub trzech metrów.

​Problem dotyczy jednak nie tylko samego Bytowa. Batalia o tlen toczy się na terenie całego zarządu okręgu PZW w Słupsku. Wędkarze zrzeszeni w lokalnych kołach pracują w pocie czoła już od blisko trzech tygodni, przeczesując lód i wtłaczając pod niego życiodajny gaz.

​- Działamy między innymi w Człuchowie, Miastku, Damnicy, Potęgowie, Przechlewie czy Konarzynach. Skupiamy się głównie na płytkich zbiornikach z wodą zamkniętą. Tam, gdzie woda jest przepływowa, tlen naturalnie się wtłacza i wymienia. Pilnujemy sytuacji i ratujemy życie rybom na tych najbardziej zagrożonych akwenach – tłumaczy Teodor Rudnik, prezes zarządu okręgu PZW w Słupsku.

​Włodarze związku zgodnie przyznają, że tak potężnej zimy nie było od około 15 lub 16 lat. Z perspektywy samej natury mroźna aura jest zjawiskiem całkowicie normalnym. Przyroda ma swoje mechanizmy obronne, jednak człowiek ma wobec niej swoje obowiązki.

- ​Wiemy, że po ewentualnej przydusze ryb w zbiorniku z czasem wręcz przybywa. Baza pokarmowa zostaje nienaruszona, a ocalałe osobniki mają więcej pożywienia, co pozwala populacji szybko się odbudować. Natura to rekompensuje, ale nie chcemy zostawiać tego ślepemu losowi. Musimy być ludźmi i ratować to, co żyje. Mamy czynić sobie ziemię poddaną, ale trzeba dobrze rozumieć, co to znaczy – nie wolno wszystkiego na siłę wyniszczać, trzeba o to dbać – podsumowuje prezes Rudnik.

​Jak dotąd wędkarze nie zaobserwowali żadnych niepokojących sygnałów. Nie widać śniętych ryb, a pod taflą nie odnotowano dramatycznych prób zaczerpnięcia powietrza w okolicach nielicznych przerw w lodzie. Po pompowaniu poziom tlenu potrafi wzrosnąć aż do 70 procent, co gwarantuje bezpieczeństwo nawet tak wymagającym gatunkom jak pstrągi.

​A co z pasjonatami wędkarstwa podlodowego, którzy od lat czekali na tak gruby lód? Choć warunki wreszcie sprzyjają tej formie zimowej rekreacji, bytowski oddział PZW zrezygnował w tym roku z oficjalnej organizacji zawodów. Idealnym i bezpiecznym miejscem do takich imprez byłoby jezioro Jeleń, dysponujące doskonałą infrastrukturą, jednak obowiązuje tam całkowity zakaz zanęcania. Miłośnikom "podlodówki" pozostają więc na razie wyłącznie prywatne, indywidualne wypady na skute lodem akweny.

[ZT]23015[/ZT]

[ALERT]1771530558018[/ALERT]

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%