Zamknij
REKLAMA

LUDZIE kontra CYFERKA. Kupili mieszkania, nie mają publicznego dojazdu

23:47, 14.05.2022 | M.W.
Skomentuj Mieszkańcy ulicy Nad Strumykiem w Mądrzechowie nie mają publicznej drogi dojazdowej. Na zdjęciu Anna Cieślok
REKLAMA

Gdy kupowali mieszkania w jednym z pierwszych budynków, zbudowanych przez bytowską firmę Cyferka, nie spodziewali się takich kłopotów. Po kilku latach właściciele mieszkań przy ulicy Nad Strumykiem w Mądrzechowie są zrozpaczeni. Nie dość, że nie mają gminnej drogi dojazdowej, to są jeszcze inne mankamenty, takie jak na przykład brak dogodnego dojścia dla kominiarzy na dach. Największy problem to zbudowana z płyt betonowych droga, która miała być drogą tymczasową, a wygląda na to, że zostanie na lata. Jej współwłaścicielką jest Beata Hinc, prezes Szpitala Powiatu Bytowskiego. Dojazd jest fatalny. Istnieje ponadto zagrożenie, że prywatni właściciele powiedzą kiedyś "dość", uniemożliwiając przejazd do wielorodzinnego budynku. Mieszkańcy winią władze gminy i Wydział Budownictwa w Starostwie Powiatowym, który wydał pozwolenie na budowę, a także firmę Cyferka, która podobno wprowadziła ich w błąd. 

- Musimy jeździć po prywatnej drodze, która w znacznej części należy do rodziny Hinc, do pani prezes naszego szpitala. Tylko dzięki jej dobrej woli nadal możemy dojeżdżać do naszych mieszkań, ale to przecież może kiedyś się zmienić - mówi Anna Cieślok, mieszkanka bloku przy ulicy Nad Strumykiem w Mądrzechowie. 

 

Przeanalizowała dokładnie dokumenty. Dowiedziała się, że w momencie, gdy rozpoczęła się budowa bloku w Mądrzechowie, deweloper, tj. firma Cyferka, doszedł do porozumienia z właścicielami pobliskich gruntów, czyli m.in. z rodziną Hinc. Według ustaleń mieszkańców, pozwolili przez 5 lat jeździć tymczasową drogą do bloku, po ich prywatnym gruncie. W międzyczasie gmina miała zbudować dogodny dojazd, bezpośrednio od drogi krajowej nr 20. Rozwiązanie tymczasowe stało się rozwiązaniem długotrwałym. 5 lat już dawno minęło. Według relacji mieszkańców blok został oddany do użytku w 2015 roku. Pierwsi lokatorzy mieszkali tam wcześniej. Jeszcze przed dokonaniem odbioru. Sprawa się skomplikowała, bo Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie pozwoliła gminie na zbudowanie najkrótszej drogi do asfaltu. Jedyna możliwość to budowanie zupełnie nowej drogi w kierunku Rzepnicy, w stronę ulicy Wrzosowej. Byłby to koszt liczony w dziesiątkach milionów złotych. Nic nie wskazuje na to, że w najbliższych latach gmina znajdzie takie pieniądze w budżecie. 

- Deweloper wziął pieniądze za mieszkania i zostawił gminę z tym problemem. Naszym zdaniem sprawa właściwego dojazdu do budynku wielorodzinnego powinna być rozwiązana jeszcze przed rozpoczęciem budowy. Deweloper powinien dokonać uzgodnień z gminą i być może nawet dołożyć się do kosztów budowy drogi. Uważamy, że wina jest po stronie gminy i osób, które wydawały pozwolenie na budowę, bo mogli załatwić to na starcie - mówi Anna Cieślok. 

Mieszkańcy bloku przy ulicy Nad Strumykiem twierdzą, że właściciele pobliskich ziem, którzy udostępnili swój teren na drogę tymczasową, zaczęli już sygnalizować, że nie może to trwać wiecznie. Pojawiły się podobno sugestie, że droga kiedyś zostanie zamknięta. Przerażeni ludzie udali się do władz gminy. Mają pretensje, bo podobno reakcja jest taka, że… reakcji nie ma. Były rzekomo tylko puste obietnice. 

- Trochę się obawiamy, bo w końcu dojdzie do tego, że nie dojedzie do nas karetka, nie dojedzie straż pożarna, no i my sami nie dojedziemy - sygnalizowali mieszkańcy.

Dojazd tymczasowy jest mało komfortowy, zbudowany z koślawych płyt betonowych. Z uwagi na to, że nie jest to droga gminna, zimą nikt jej nie odśnieża i nikt jej nie naprawia. Jest tam spore wzniesienie, więc przy oblodzeniu mieszkańcy mają ogromny problem z wyjazdem ze swoich posesji. W sytuacji zagrożenia może być nieciekawie. 

- Na zebraniu wiejskim rozmawialiśmy w tej sprawie najpierw sołtysem. Na drugim zebraniu był burmistrz Ryszard Sylka, który obiecał, że podejmie temat. Było to w październiku 2021 roku. Burmistrz obiecywał, że spotka się z nami w listopadzie, ale do spotkania nie doszło. Być może wpływ na to miała pandemia? Być może były inne czynniki? - zastanawia się Cieślok. 

Po kilku miesiącach oczekiwania, 7 marca z mieszkańcami spotkał się wiceburmistrz Jacek Czapiewski. Mieszkańcy usłyszeli, że gmina nie ma nawet wyznaczonego terenu pod budowę drogi gminnej do tego budynku. 

- Powiedział nam, że gmina jest w konflikcie z właścicielami firmy Cyferka, którzy podobno nie chcą sprzedać terenu pod budowę drogi - tak to przestawiają mieszkańcy. 

Mieszkańców martwi brak działań ze strony gminy, która podobno nie zrobiła nawet małego kroku w kierunku rozwiązania ich problemu komunikacyjnego. Jeśli nawet kiedyś uda się to zrealizować, oczywiste jest, że zapłacą za to wszyscy mieszkańcy gminy Bytów - podatnicy. 


Jerzy Bryzek jest pierwszym mieszkańcem tego budynku i - jak mówi - co innego deweloper im obiecał, a co innego jest w rzeczywistości

“NA SŁOWO”

Brak publicznej drogi dojazdowej to nie jedyny problem mieszkańców ulicy Nad Strumykiem. Kolejny problem to brak właściwego odprowadzenia wody. Jak sygnalizują, z domów jednorodzinnych, zbudowanych wyżej na wzniesieniu woda spływa w niekontrolowany sposób, zalewając im garaże i podmywając chodniki. W kilku miejscach pojawiły się sporej wielkości dziury pod nawierzchnią z kostki betonowej. 

- Podmywanie terenu to nie jedyny problem. Następny to brak dojść do przewodów kominowych dla kominiarzy, które powinny być zgodnie z przepisami. Nie wiem kto wydawał pozwolenie na budowę i kto odbierał ten obiekt, ale nie ma tu ani drabin na zewnątrz budynku, ani wewnątrz. Gdy przychodzi kominiarz, musi wchodzić do mieszkania na samej górze i najczęściej przez okno dachowe w sypialni dostaje się na dach. Problem pojawi się, jeśliby doszło do pożaru. Mamy tu mocno utrudniony dostęp. Uważam, że przepisy przeciwpożarowe raczej nie są spełnione - alarmuje Anna Cieślok. - Kupując mieszkanie w tym miejscu nie spodziewałam się takich problemów.

Mieszkańcom podobno zarzucano, że nie zauważyli tych wszystkich mankamentów, podpisując akty notarialne. Odpowiadają, że akty notarialne były bardzo obszerne. Jako osoby nie znające się na przepisach budowlanych, nie wychwycili tych mankamentów. Stwierdzają, że nie muszą znać się na przepisach. W tamtych latach wierzyli urzędnikom i deweloperowi na słowo.

Takie zapewnienie usłyszał również Jerzy Bryzek, pierwszy mieszkaniec tego budynku. Jak opowiada, pozwolono mu zamieszkać w tym bloku, a odbioru budynku dokonano około 2 lata później. 

- Zanim mieszkanie kupiłem, firma Cyferka zapewniała, że droga dojazdowa będzie tylko tymczasowo i w ciągu kilku lat gmina zbuduje właściwy dojazd. Wierzyliśmy im na słowo - opowiada Bryzek. 

Potwierdza on, że jeśli chodzi o dostęp do przewodów kominowych, kominiarze muszą gramolić się przez okna dachowe. 

- Jest też problem z miejscami parkingowymi, których moim zdaniem jest za mało. Jest tylko wąski pas wzdłuż garaży, przeznaczony dla naszych samochodów. W rzeczywistości wszyscy parkują na gminnym terenie, który powinien być właściwą drogą dojazdową do naszego budynku od strony Rzepnicy - wyjaśnia Jerzy Bryzek. 

Co ciekawe, zarządcą wspólnoty mieszkaniowej budynku przy ulicy Nad Strumykiem jest ta sama firma, która go zbudowała, czyli Cyferka. 

- Śmieszne jest to, że oni, gdy wskazujemy te wszystkie usterki, mówią, że nie odpowiadają za dewelopera, a to przecież oni są tym deweloperem - śmieją się mieszkańcy. 

Kolejna kwestia to rzekome przeróbki, dokonane po zatwierdzeniu projektu budynku, bardzo daleko idące. Mieszkańcy twierdzą, że deweloper dostał zgodę na zabudowę szeregową i właśnie dlatego nie ma tam rozwiązań takich, jak niezależne wejścia na dach, do przewodów kominowych. 

- To miało być tak, że jedno wejście do budynku, to jedno mieszkanie. Oni najprawdopodobniej już po uzyskaniu pozwolenia na budowę przerobili poddasza, tworząc tam dodatkowe mieszkania. Zamiast 8 mieszkań, jest ich 16. Sprzedali dwa razy więcej mieszkań, a budynek nie spełnia wymagań dla obiektów wielorodzinnych pod względem na przykład przepisów przeciwpożarowych. Nie ma dostatecznej ilości miejsc parkingowych i nie ma też placu zabaw dla dzieci. Sprzedali mieszkania i zostawili nas z tym wszystkim, a urzędnicy nie reagują - podkreślają mieszkańcy ulicy Nad Strumykiem. 

Kolejnym problemem, wynikający z zakwalifikowania tego budynku jako zabudowa szeregowa, to podobno konieczność ustawienia śmietników samodzielnie przez mieszkańców, a nie jednego dla wszystkich, jak w przypadku budownictwa wielorodzinnego. 

- Reasumując, sprawa wygląda tak, że nam wmówili, że kupujemy mieszkania w budynku wielorodzinnym, a w papierach jest to zabudowa szeregowa, która ma prawdopodobnie do spełnienia dużo mniej wymagań, jeśli chodzi o przepisy przeciwpożarowe czy ilość miejsc parkingowych. Teraz mówi się nam, że nie znamy przepisów, a my przecież prawnikami nie jesteśmy. Wierzyliśmy deweloperowi oraz wierzyliśmy urzędnikom, że należycie go sprawdzili przed oddaniem do użytku - komentuje Jerzy Bryzek. 


Doskwierający mieszkańcom problem to woda, tzw. deszczówka, zalewająca ich z działek położonych wyżej. W wielu miejscach pojawiają się przez to sporej wielkości wyrwy

GŁOS SOŁTYSA

Problemy mieszkańców bloku Nad Strumykiem doskonale zna sołtys Mądrzechowa, Eugeniusz Wiatrowski. 

- Ludzie mają rację - stwierdza jednoznacznie. - Pierwsza rzecz jest taka, że nie mają drogi dojazdowej. Oczywiście ona niby jest, ale w rzeczywistości tak jakby jej nie było. To nie jest droga publiczna, tylko wiodąca przez prywatne grunta. Rozmawiałem z burmistrzem na ten temat. Są jakieś założenia, ale budowa nowej drogi do tego bloku to dziesiątki milionów złotych. Być może kiedyś zostanie to zrealizowane, ale nie wiadomo kiedy będzie nas na to stać, jako gminę. Bardzo dobrze, że będzie na ten temat artykuł, bo mnie to również irytuje. Wcale się ludziom nie dziwię. Mają ogromny problem, na przykład zimą, bo gmina drogi nie może odśnieżać. To droga prywatna. Nałożyło się kilka niezależnych elementów, które denerwują tych ludzi.

Podkreśla, że rozwiązanie to budowa zupełnie nowej drogi, ale byłaby to jedna z największych inwestycji w historii gminy Bytów. W tym miejscu powstaje pytanie, czy ten budynek w ogóle powinien powstać bez publicznego dojazdu?

- Nie jestem specjalistą w tym temacie, więc nie będę się wypowiadał. Ktoś przecież pozwolenie wydał. Moim skromnym zdaniem, jeśli coś miałoby funkcjonować, musi mieć odpowiednią infrastrukturę, na przykład drogę dojazdową. Nie powinno być tak, że coś powstaje, ktoś sprzedaje mieszkania, a teraz wszyscy mają oczekiwania wobec gminy Bytów, domagając się budowy drogi. Trzeba ustalić kto tak naprawdę zawalił? - proponuje sołtys Wiatrowski. - Ludziom nie dziwię się, że brali te mieszkania i dokładnie nie sprawdzali, bo wtedy sytuacja mieszkaniowa w gminie Bytów była trudna. Sprzedawało się wszystko. Wyszło, jak wyszło i teraz mamy tzw. zonka.

W pierwszej rozmowie wiceburmistrz Jacek Czapiewski zapewniał, że w przypadku budowy bloku przy ulicy Nad Strumykiem, wszystko jest w porządku.

- Działka nr 4/73 należy do wspólnoty Nad Strumykiem, a dojazd jest poprzez działki nr 4/24, 4/21 i 4/37 stanowiące współwłasność członków wspólnoty oraz przez działkę dewelopera nr 4/22, na której ustanowiono służebność. Jednocześnie nie ma w treści zapisu o obowiązywaniu okresu 5 lat służebności. Jest jedynie informacja, że będzie to trwało do czasu wybudowania innego dojazdu - zapewnia wiceburmistrz Czapiewski. - Działki dojazdowe do bloku mieszkalnego, stanowią współwłasność mieszkańców oraz - na pewnym odcinku - własność dewelopera. Obsługa budynku odbywa się poprzez gminną działkę drogową nr 4/41. 


Budynek wielorodzinny, zbudowany przez firmę Cyferka, jak sygnalizowali mieszkańcy, nie ma dogodnych dla kominiarzy dojść do przewodów kominowych

OSZUKALI NAS!

Jeśli głębiej zapoznamy się z tą sprawą, wydaje się ona już nie tak bardzo oczywista, jak to wskazują władze miasta. Dużo do powiedzenia ma właścicielka sąsiedniej działki, Beata Hinc, pracująca jako prezes Szpitala Powiatu Bytowskiego. Gdy rozmawiamy, mówi wprost, że czuje się oszukana przez firmę Cyferka. Z jej relacji wynika, że małżeństwo Gierszewskich podpisało kiedyś dokument, w którym zarzekali się, że po zakupie działki i realizacji inwestycji, znajdującej się poniżej posesji Beaty Hinc i jej rodziny, nie sprzedadzą żadnego mieszkania, dopóki gmina nie doprowadzi do tej działki drogi dojazdowej. Stało się inaczej. Beata Hinc nadal ma 1/5 prawa własności w działce drogowej. Drugim właścicielem było małżeństwo Gierszewskich. Po sprzedaży mieszkań stali się nimi poszczególni lokatorzy bloku Nad Strumykiem. Dla rodziny Beaty Hinc mocno skomplikowało to sytuację, a przede wszystkim jest to ich zdaniem niewypełnienie zobowiązań, które składali jej właściciele firmy Cyferka. 

- Pan Gierszewski razem z panią Gierszewską podpisali nam kiedyś zobowiązanie, twierdząc, że nie sprzedadzą żadnego mieszkania ani nie wynajmą do czasu aż zbudowana zostanie droga publiczna do tego obiektu. Mam dokument potwierdzający to - mówi Beata Hinc. - Zostaliśmy oszukani, bo niestety dla państwa Gierszewskich dokumenty najwidoczniej są nic niewarte. Musiałabym teraz pójść do sądu i walczyć z nimi. 

Beata Hinc jest w kłopotliwej sytuacji, bo - jak mówi - z powodu stromego zjazdu zimą mieszkańcy swoje samochody zostawiają przy płocie jej posesji. Nie ukrywa, że jest to uciążliwe, ale musi jakoś z tym żyć.

- My tę ich budowę i tak już dwa razy wstrzymaliśmy, bo z pewnymi rzeczami nie zgadzaliśmy się. Odpuściliśmy, gdy cała ta walka została na naszych barkach - relacjonuje Beata Hinc. - Kiedyś nazwisko właścicieli firmy Cyferka otwierało wszystkie drzwi. Teraz już tak nie jest, ale ciężko te drzwi "zamknąć".

Wspomina ona również, że według planu daleko idącego, oprócz tego jednego budynku, miały powstać trzy następne bloki, które sąsiedzi zablokowali. Dziwi się dlaczego wydana została zgoda na budowę budynku wielorodzinnego w miejscu, gdzie jest zabudowa jednorodzinna? To kolejne, bardzo ważne pytanie.

Jak zaznacza, cała ta sytuacja jest dla niej bardzo trudna, bo szlabanu postawić nie może, ponieważ tymczasowa droga jest współwłasnością. Publiczny dojazd powinna zbudować gmina. Pozostaje pytanie czy inwestycję wartą kilkadziesiąt milionów złotych, a prowadzącą do jednego bloku, jednego dewelopera, powinni finansować wszyscy podatnicy z gminy Bytów? 

- Oczywiście też jestem zdania, że najpierw powinna powstać droga, a następnie działka mogłaby być zabudowana, a nie odwrotnie. Droga wiodąca m.in. przez moją działkę miała być tylko tymczasowa. Minęło kilkanaście lat i wygląda na to, że ta tymczasowość trochę potrwa, a my zostaliśmy z problemem - komentuje Beata Hinc. 

Dla porównania, teraz planowane jest Osiedle Kwiatowa przy wyjeździe w kierunku Borzytuchomia. Tam władze miasta planują najpierw budowę dróg, a następnie będą wydawać pozwolenia na zabudowanie działek. W Mądrzechowie było inaczej. Właściciele mieszkań w bloku przy ulicy Nad Strumykiem twierdzą, że było tak tylko dlatego, że blok budowany był przez firmę, należącą do Katarzyny Gierszewskiej i jej męża, przewodniczącego Rady Nadzorczej Wodociągów Miejskich. 


Następny problem to brak dostatecznej ilości miejsc parkingowych wokół bloku 

DYSKOMFORT

Władze Bytowa na razie pobieżnie sprawdziły tę sprawę. Wstępnie ustalono, że warunki zabudowy zostały wydane prawidłowo, ale tylko dlatego, że Beata Hinc podpisała małżeństwu Gierszewskich pismo, udostępniając przejazd do placu budowy. Firma Cyferka najprawdopodobniej urzędnikom nie ujawniła, że warunkiem udostępnienia tego przejazdu była tylko sama budowa, a nie sprzedaż czy też wynajem mieszkań.

- Nie mam pojęcia o istnieniu takiego porozumienia pomiędzy deweloperem a wspomnianą osobą - komentuje wiceburmistrz Czapiewski.

Jeśli chodzi o budowę nowej drogi do Rzepnicy, jego zdaniem, sprawa jest mocno wątpliwa. Nie dość, że kosztowałaby kilkadziesiąt milionów złotych, to jeszcze gmina nie ma gruntów na całym jej przebiegu. Bytowski samorząd musiał dokupywać działki m.in. od… firmy Cyferka. 

- To nie jest inwestycja, która byłaby na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o inwestycje drogowe. Są inne priorytety - zastrzega Czapiewski. 

Potwierdza to burmistrz Ryszard Sylka zapewniając, że gmina nie jest w stanie od dewelopera wyegzekwować konsekwencji finansowych. Nie dość, że musi zbudować drogę, to trzeba najpierw wykupić działki.

- Gdy Cyferka zabiegała o dokumenty, był też procedowany miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla Mądrzechowa. Przewidywano w nim włączanie się do drogi krajowej na wysokości tego bloku. Gdy miejscowy plan poszedł do uzgodnień z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, okazało się, że takie rozwiązanie komunikacyjne nie zostało zatwierdzone. Rada Miejska przyjęła plan bez tej obsługi - opowiada Sylka. - Według miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego gmina jest zobligowana do wykupienia terenu pod drogę i do jej zbudowania. Sami czujemy teraz dyskomfort. W tym roku nie mamy w budżecie środków na ten cel. Być może w przyszłorocznym budżecie uda się to zapisać. 

Jego zdaniem nie ma mowy o próbie obciążenia dewelopera kosztami budowy drogi. Jest wręcz odwrotnie. To deweloper z budżetu gminy Bytów dostanie pieniądze przy wykupie działek pod budowę drogi. 

- Droga została wytyczona na gruntach prywatnych, nie należących do gminy. Mieszkania zostały sprzedane, a ludzie zostali z problemem. Ja stoję po ich stronie. Rozumiem ich - zapewnia burmistrz Sylka. - Taki miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego został przyjęty. Nie mamy szans, aby otrzymać od dewelopera jakiekolwiek pieniądze na budowę drogi. 

Potwierdza on, że w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego dozwolone w tym obszarze były budynki w zabudowie szeregowej, o wysokości do 10 m. Co jeśli w rzeczywistości powstało zupełnie coś innego?

- W takiej sytuacji należy zwrócić się do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego - doradza burmistrz Sylka. 

Wygląda na to, że w tej sprawie jest tylko jeden wygrany. To deweloper, który zbudował bloki i sprzedał mieszkania. 

Do Cyferki i do starostwa wysłaliśmy pytania. Czekamy na odpowiedź.

Do tematu wrócimy. 

[ZT]3099[/ZT]

CHCESZ WIĘCEJ INFORMACJI? CZYTAJ DARMOWE WIEŚCI Z POWIATU!

SKUTECZNA REKLAMA? TYLKO U NAS! Darmowa gazeta WIEŚCI Z POWIATU (nakład 30 000 szt.) + portale informacyjne (www.ibytow.pl www.miastko24.pl www.iszczecinek.pl ) + Gazeta Miastecka + GRATIS Spotted Bytów

tel. 513 313 112 e-mail: [email protected]

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (6)

TragediaTragedia

11 0

Ludzie, idźcie z tym do sądu a nie do jakiejś gazetki. Jeśli w umowie była mowa o drodze dojazdowej a jej nie ma to jawne wprowadzenie w błąd, jeśli było to uwarunkowane pieniędzmi jak nic oszustwo w kk. A urzędnicy, którzy wydawali pizwoenua xzy coś tam jak najbardziej niech się też potłumaczą. Gazeta wam nie pomoże. Bardziej telewizja, jest kilka programów, które chętnie przypatrzą się tzw działalności tych i tamtych. 11:01, 15.05.2022

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

BytowiakBytowiak

1 4

Może jeszcze pozew mają złożyć w Bytowskim sądzie ???
Z choinki się *%#)!& ...
Jak cyferka im wszystkim po kolei sprzedawał ...?? Mieszkania 14:12, 15.05.2022


??? ???

4 1

Czy ktoś wspomniał w komentarzu o bytowskim sądzie? Po co sobie dopowiadać, to dziecinna technika. 14:57, 15.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

HehHeh

11 12

Szkoda ludzi,raz ,że mieszkają w kurnikach na zadupiu to jeszcze na łasce jakiejś grubaski,co by mogli tam dojechać. Współczucie. 22:18, 15.05.2022

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

NikNik

11 8

Kulturą to nie grzeszysz. 15:42, 16.05.2022


edukatoredukator

13 2

Ludzie są naiwni i czasem za mało używają rozumu. Kupują mieszkanie w brzydkim, zbudowanym tanio i tandetnie budynku za niemałe pieniądze. Dodatkowo kolumbryna postawiona na taniej i nieatrakcyjnej działce na wiosce. Teraz okazuje się, że jeszcze nie ma tam dojazdu , a tu tysiąc razy pada nazwisko takiej wielkiej pani , która jeszcze tego dojazdu nie ogrodziła, choć może, bo to jej teren.
To teraz wam odpowiem - primo nie kupuje się nieruchomości od byle kogo secundo- nie kupuje się nieruchomości z byle czego i byle gdzie tertio- nieważne personalnie kto ma działkę obok czy to ta pulchna pani czy inna, to nie wasz problem, wy macie stawiać żądania gminie. 18:34, 16.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
0%