Jeszcze chwilę wcześniej nic nie zapowiadało dramatu. W Bochowie panował spokój, a mieszkańcy zajmowali się codziennymi obowiązkami. Potem ogień pojawił się nagle i w krótkim czasie objął budynek inwentarski z garażem na maszyny rolnicze. Wtorkowy pożar w jednej chwili postawił na nogi strażaków z całej gminy Czarna Dąbrówka i kolejnych jednostek z powiatu bytowskiego. Najważniejsze było jedno – uratować zwierzęta i nie dopuścić do tego, by płomienie przeniosły się na pobliski dom.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::event{"type":"portrait","item":"949"}
Pożar wybuchł 14 kwietnia po godz. 16. Na miejsce skierowano zastępy JRG Bytów oraz jednostki OSP z terenu gminy Czarna Dąbrówka. Z upływem godzin do akcji dołączały kolejne siły. Działania zakończyły się dopiero około godz. 3 nad ranem.
::photoreport{"type":"see-button","item":"621"}
SKALA AKCJI BYŁA BARDZO DUŻA
Adrian Kuik Studziński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Bytowie, przekazał, że płonący obiekt był budynkiem inwentarskim z garażem na maszyny rolnicze.
– Łącznie na miejscu działało około 70 strażaków. Według naszych kryteriów był to pożar duży – poinformował Adrian Kuik Studziński.
To właśnie skala działań pokazała, z jak trudnym zdarzeniem miały do czynienia służby. Około godz. 23, decyzją komendanta powiatowego PSP Fryderyka Macha, do Bochowa zadysponowano kolejne jednostki – OSP Pomysk Wielki, OSP Parchowo, OSP Jamno i OSP Chośnica.
URATOWANO BYDŁO
Najważniejsza informacja z miejsca pożaru dotyczyła zwierząt. Mimo dramatycznej sytuacji udało się je wyprowadzić z zagrożonego budynku.
– W trakcie dojazdu zastępów trwała ewakuacja bydła w ilości 17 sztuk – przekazał Kuik Studziński.
Sołtys Bochowa Tadeusz Massowa podkreślał, że właśnie to miało największe znaczenie dla mieszkańców.
– Na szczęście bydło udało się uratować. Jedna sztuka doznała urazu nogi, ale zwierzęta zostały wyprowadzone, a mieszkańcy od razu ruszyli z pomocą – mówił Tadeusz Massowa.
Z jego relacji wynika, że wszystko rozegrało się błyskawicznie.
– Minutę czy dwie wcześniej nie było żadnych oznak zagrożenia. To był wielki szok, bo pożar wybuchł nagle i po kilku minutach cały obiekt był już zajęty ogniem – relacjonował sołtys.
MIESZKAŃCY BRONILI DOMU
Pożar od początku stwarzał realne zagrożenie dla budynku mieszkalnego stojącego w pobliżu. W pierwszych minutach liczyła się każda chwila. Mieszkańcy nie czekali bezczynnie.
– Dosłownie po minucie czy dwóch ogień mógł przenieść się na dom. Ludzie polewali go wodą z węża ogrodowego, żeby powstrzymać płomienie – opowiada Massowa.
To właśnie ta spontaniczna reakcja mieszkańców, połączona z szybkim działaniem strażaków, pomogła zapobiec jeszcze większej tragedii.
NAJTRUDNIEJSZE BYŁO DOGASZANIE
Straż pożarna stosunkowo szybko opanowała sytuację w takim zakresie, że ogień nie rozprzestrzeniał się dalej. To jednak nie oznaczało końca akcji. Przeciwnie – najdłuższa i najbardziej wyczerpująca część działań dopiero się zaczynała.
– Pożar został dość szybko opanowany, ale układ pomieszczeń utrudniał całkowite ugaszenie – wyjaśnia Adrian Kuik Studziński.
Dodatkowy problem stanowiło siano znajdujące się wewnątrz obiektu.
– Baloty trzeba było stopniowo wyciągać na zewnątrz i dogaszać. Nawet gdy część materiału była już przygaszona, ogień ponownie się odnawiał – tłumaczy oficer prasowy PSP.
W praktyce oznaczało to wielogodzinną, żmudną pracę w zadymionym obiekcie i na pogorzelisku.
PROBLEM Z HYDRANTAMI
W rozmowie z redakcją sołtys Bochowa zwrócił uwagę także na inną kwestię, która jego zdaniem wymaga wyjaśnienia po zakończeniu akcji.
– Instalacja wodna była tam przygotowana, ale nie było czynnych hydrantów. To na pewno będzie temat, do którego trzeba wrócić – ocenia Tadeusz Massow.
Dodał też, że pożar dotknął gospodarstwo jednego z większych rolników we wsi.
– W środku była duża ilość słomy, siana i drewna składowanego pod wiatą. Kiedy ogień się rozwinął, płomienie bardzo szybko objęły cały obiekt – mówi sołtys.
W działaniach uczestniczyły jednostki OSP Czarna Dąbrówka, OSP Rokity, OSP Nożyno, OSP Mikorowo, OSP Jasień, OSP Rokiciny, OSP Pomysk Wielki, OSP Parchowo, OSP Jamno i OSP Chośnica, a także JRG Bytów. Na miejscu były również policja, Zespół Ratownictwa Medycznego, dowódca JRG Bytów kpt. Marcin Megier oraz komendant powiatowy PSP Fryderyk Mach.
Bochowo ma już za sobą ten dramatyczny wieczór, ale skutki pożaru na długo pozostaną odczuwalne dla poszkodowanego gospodarza i jego rodziny.
::news{"type":"see-also","item":"23930"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Odzieżowa skarga na szpital w Bytowie
dajcie mu stołek, bo chłop nie odpuści
Mirek
20:58, 2026-04-15
Działa, ale sypie się od środka. Audyt UJAWNIA
Jprdl Po zaledwie 13 latach instalacja odgromowa i zasilanie wymagają poprawy? Nie z powodu zużycia, tylko wadliwego wykonania. To znaczy, że ktoś w momencie oddania obiektu do użytku tego nie wychwycił, albo celowo było to utajone i pod stołem zatwierdzone. Szok.
Szok
20:40, 2026-04-15
Działa, ale sypie się od środka. Audyt UJAWNIA
Mam gdzieś audyt. INTERESUJE MNIE ODPOWIEDZIALNOŚĆ prezesa ZA RUSZENIE PAŃSTWOWEJ KASY NA PRYWATNY wywóz ODPADÓW na teren GMINY. NATYCHMIASTOWA DYMISJA i postępowanie w prokuraturze!
Plebs
19:13, 2026-04-15
Powiat: Oddali hołd ofiarom Zbrodni Katyńskiej
Jak oni poubierali tych policjantów? Mundury jak te które nosiła tzw. Granatowa Policja w dwudziestoleciu międzywojennym i w czasie II Wojny Światowej. Nagle dla prawicy ci granatowi stali się bohaterami pełnymi cnót wszelkich, a jak pokazuje historia było odwrotnie ! Komu przeszkadzały mundury z czasów PRL-u ?
Viking
19:09, 2026-04-15