Były prezes bytowskiego basenu Nimfa nadal nie rozliczył się z Gminą Bytów z podwyższonej opłaty naliczonej po ujawnieniu tzw. afery piaskowej. Chodzi o prawie 8 tys. zł. Termin zapłaty minął 19 czerwca, ale pieniądze nie wpłynęły. Burmistrz Ireneusz Gospodarek przyznaje, że sprawą zajmują się wydział finansowy i radca prawny. Jednocześnie władze gminy nie zamierzają zawiadamiać prokuratury.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::event{"type":"horizontal","item":"1078"}
Sprawa dotyczy materiału przywiezionego z terenu prywatnej posesji byłego prezesa w Mądrzechowie na obiekty sportowe przy ulicy Mickiewicza w Bytowie.
Materiał przedstawiano jako piasek, który miał zostać wykorzystany do piaskowania murawy stadionu. Jak później ustalono, nie był to jednak pełnowartościowy materiał przeznaczony do pielęgnacji boiska, lecz urobek zawierający ziemię, kamienie i inne pozostałości pochodzące z terenu prywatnej inwestycji.
Co szczególnie istotne, koszt przewiezienia materiału z prywatnej posesji został pierwotnie pokryty ze środków publicznych. Faktura za transport została wystawiona na Gminę Bytów.
Z wcześniejszych ustaleń naszej redakcji wynikało, że usługę transportową zlecił ówczesny prezes miejskiej spółki, natomiast faktura została opłacona przez gminę.
W praktyce doszło więc do sytuacji, w której uprzątnięcie materiału z prywatnej posesji mogło zostać sfinansowane z budżetu gminy pod pretekstem dostarczenia piasku potrzebnego do pielęgnacji miejskiego boiska.
Podczas późniejszej kontroli radni wskazywali, że przewieziony materiał nie spełniał wymagań stawianych piaskowi wykorzystywanemu do piaskowania murawy. Pojawiały się informacje o kamieniach, fragmentach cegieł i gliniastej strukturze. Zastrzeżenia zgłaszali również przedstawiciele środowiska piłkarskiego.
Komisja Rewizyjna ustaliła, że gmina zapłaciła za usługę na podstawie faktury nr 1/5/25.
Sprawą zajął się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Gdańsku. Inspektorat potwierdził, że materiał przewieziony pomiędzy nieruchomościami należało traktować jako odpad.
Były prezes odwoływał się od tego stanowiska, jednak ostatecznie zostało ono podtrzymane. W konsekwencji Gminie Bytów naliczono podwyższoną opłatę za korzystanie ze środowiska w wysokości prawie 8 tys. zł.
Nie jest to kara nałożona bezpośrednio na byłego prezesa, lecz należność skierowana do gminy jako podmiotu odpowiedzialnego za teren, na który nieprawidłowo przewieziono odpad. Gmina następnie wezwała byłego prezesa do zwrotu kwoty wynikającej z tej sytuacji.
Na początku 2026 roku, podczas burzliwej sesji Rady Miejskiej w Bytowie, jeszcze przed odwołaniem ze stanowiska, były prezes publicznie odnosił się do możliwych konsekwencji finansowych całej sprawy.
Deklarował wówczas, że jeżeli zajdzie konieczność uregulowania należności, zapłaci ją honorowo z własnych środków.
Dzisiaj sytuacja wygląda jednak inaczej. Opłata została naliczona, gmina wystosowała wezwanie do zapłaty, a wyznaczony termin minął. Pieniędzy nadal nie ma.
Burmistrz Ireneusz Gospodarek potwierdził w rozmowie z naszą redakcją, że były prezes został oficjalnie wezwany do zapłaty.
– Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Gdańsku naliczył Gminie Bytów podwyższoną opłatę za korzystanie ze środowiska i w związku z tym prezes został wezwany do zapłaty nadwyżki, którą wcześniej zadeklarował, że zapłaci – mówi Ireneusz Gospodarek.
Termin zapłaty wyznaczono na 19 czerwca 2026 roku. Kwota jednak nie wpłynęła.
– Do tego momentu pieniądze za pokrycie różnicy w tej opłacie nie wpłynęły. Sprawa jest w toku, a czynności prowadzi wydział finansowy w porozumieniu z radcą prawnym – przyznaje burmistrz.
Gospodarek nadal liczy na dobrowolne rozliczenie należności.
– Jestem przekonany, że były prezes postąpi honorowo i niedługo pieniądze będą na koncie Gminy Bytów – dodaje.
Na razie jednak wcześniejsza publiczna deklaracja nie została zrealizowana.
Były prezes nie odnosi się obecnie publicznie do tego, dlaczego mimo wcześniejszych zapewnień nie wpłacił prawie 8 tys. zł.
Nasza redakcja próbowała uzyskać jego komentarz. Kiedy podczas rozmowy telefonicznej usłyszał, że dzwoni przedstawiciel redakcji, natychmiast się rozłączył.
Od tamtej pory były prezes nie przedstawił swojego stanowiska ani nie wyjaśnił, czy zamierza zapłacić należność, zwrócić się o rozłożenie jej na raty, czy też kwestionuje podstawy wezwania.
Ireneusz Gospodarek jednoznacznie potwierdza, że podstawowym powodem odwołania byłego prezesa nie był stan techniczny basenu, lecz właśnie tzw. afera piaskowa.
– Powiedziałem mu, że nie zostanie odwołany za zarządzanie basenem, tylko za to, co zrobił w sprawie piasku – mówi burmistrz.
Jak podkreśla, po potwierdzeniu przez ochronę środowiska, że przewieziony materiał był odpadem, sytuacji nie dało się już obronić.
W maju 2026 roku burmistrz skierował do rady nadzorczej spółki wniosek dotyczący odwołania prezesa. Został on przyjęty jednogłośnie. 25 maja były prezes stracił stanowisko.
W całej historii pozostaje jeszcze jeden istotny wątek. Chodzi o możliwość zbadania sprawy przez organy ścigania.
Były prezes miejskiej spółki zlecił transport materiału z własnej nieruchomości, natomiast faktura za tę usługę została wystawiona na gminę i opłacona z publicznych pieniędzy. Powstaje więc pytanie, czy doszło wyłącznie do błędu i naruszenia procedur, czy też sprawa powinna zostać oceniona pod kątem ewentualnego przestępstwa.
Taką ocenę mogłaby przeprowadzić prokuratura, badając między innymi obieg dokumentów, sposób opisania faktury, rolę poszczególnych osób oraz to, czy gmina została świadomie wprowadzona w błąd.
Burmistrz nie zamierza jednak składać zawiadomienia.
– Każdy obywatel ma prawo złożyć zawiadomienie do prokuratury – odpowiada Ireneusz Gospodarek.
Zdaniem burmistrza sprawa została w praktyce rozwiązana, ponieważ materiał usunięto na koszt byłego prezesa, a faktura za transport została ostatecznie uregulowana.
– Piasek został wwieziony nieprawidłowo, ale następnie został usunięty na koszt byłego prezesa. Faktura za transport została zapłacona – tłumaczy.
Takie stanowisko nie rozstrzyga jednak, czy pierwotne obciążenie gminy kosztem transportu z prywatnej posesji było wyłącznie nieprawidłowością organizacyjną, czy mogło również stanowić podstawę do wszczęcia postępowania karnego.
Odpowiedzi na to pytanie nie udzielił dotychczas niezależny organ ścigania, ponieważ gmina zawiadomienia nie złożyła.
Według burmistrza były prezes poniósł już konsekwencje w postaci utraty stanowiska. Materiał został usunięty z miejskiego terenu, a gmina oczekuje obecnie zwrotu podwyższonej opłaty naliczonej przez WIOŚ.
Problem w tym, że wyznaczony termin minął, a prawie 8 tys. zł nadal nie wpłynęło.
Na obecnym etapie wydział finansowy wraz z radcą prawnym prowadzą dalsze czynności. Nie wiadomo jeszcze, czy gmina wystąpi na drogę sądową, wyznaczy kolejny termin, czy podejmie próbę zawarcia porozumienia dotyczącego spłaty.
Nie wiadomo również, czy sprawą zainteresują się organy ścigania z własnej inicjatywy albo po zawiadomieniu złożonym przez inną osobę.
Jedno jest natomiast pewne: były prezes publicznie deklarował, że w razie konieczności zapłaci honorowo. Konieczność już powstała, termin minął, a pieniędzy nadal nie ma.
::news{"type":"see-also","item":"20921"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Prezes basenu i nadzorca obiektów sportowych, Grzegorz Domżalski, jest podejrzewany o wywiezienie ziemi i piachu z budowy swojego domu w Mądrzechowie na stadion miejski – na koszt gminy Bytów. Świadkowie twierdzą, że materiał był niskiej jakości, z domieszką gruzu i cegieł, co stwarzało zagrożenie dla trenujących dzieci i piłkarzy. Faktury za transport miały być wystawione na gminę. Sprawą zajmują się radni, komisja rewizyjna oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, który zapowiedział kontrolę. Dokumentacja trafiła też do CBA.
2026-05-27
„HIPOKRYTA!”. Domżalski przybył na sesję i zaatakował radnego. O piasku nie powiedział NIC
2026-02-11
NIMFA to… PUSZKA PANDORY? Radni zbulwersowani, a Domżalski każe spojrzeć… POD WANNĘ
2025-12-02
MIŚ bytowski. Stadionowe ABSURDY. ZAKAZ picia i jedzenia, bez zgody prezesa
2025-10-23
AFERA piaskowa. Będzie “KOMISJA ŚLEDCZA” ws. prezesa Domżalskiego
2025-09-30
SPALONY Grzegorz? AFERA PIASKOWA prezesa Domżalskiego
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
KARETKA ROZBIŁA SIĘ na trasie Pomysk Wielki - Jamno
Nic nie upoważnia pojazdów upywiliowanych do łamania przepisów . Jeśli kierowca włączył kierukowskaz i chciał opuścić jezdnie to miał pełne prawo. Podobne zdażenie było najbliżej w Słupsku . Policjanci doprowadzili do poważnego wypadku gdy wtargneli na czerwonym swietle na skżyżowanie Mylę się ?
do anonim
12:31, 2026-07-05
Pół wieku później. Niezwykły zjazd w Kołczygłowach
No i pięknie. Dużo zdrowia i pomyślności dla absolwentów.
Kaszuba
11:34, 2026-07-05
KARETKA ROZBIŁA SIĘ na trasie Pomysk Wielki - Jamno
Za co kerowca Daci zostal ukarany skoro skrecal w lewo cala wina to wina kierowcy karetki chyba ze Dacia nie miala wlączonego kierunku .karetka napewno miala kamerke
orzel
11:28, 2026-07-05
Aleja Kołczygłowy – Poborowo wpisana do rejestru
I, po obietnicach...
A miało być tak pięk
09:25, 2026-07-05