Były dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinku nie opuszcza leśnych ostępów, ale gruntownie zmienia obszar działania. Jarosław Czarnecki oficjalnie objął stery w Nadleśnictwie Lutówko. Choć dla wielu ta zmiana to spore zaskoczenie, a w kuluarach szeptano o braku miejsca w rodzimej dyrekcji, nowy szef RDLP w Szczecinku, Sławomir Cichoń, stawia sprawę jasno. Zamiast sentymentów i konfliktów, w tle są po prostu twarde zawodowe wybory, przemyślane decyzje i nowe wyzwania.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Uroczyste przekazanie obowiązków odbyło się w siedzibie nadleśnictwa, gdzie dyrektor RDLP w Toruniu, Włodzimierz Pamfil, wręczył akt powołania nowemu szefowi jednostki. Jarosław Czarnecki zarządza teraz gospodarką leśną, dba o ochronę przyrody i nadzoruje udostępnianie lasów na terenie Nadleśnictwa Lutówko, położonego w okolicach Sępólna Krajeńskiego. Dotychczasowa pełniąca obowiązki nadleśniczego, Wioletta Sieg, powróciła na stanowisko zastępcy, przyjmując podziękowania za sprawne kierowanie jednostką.
Nowe miejsce pracy to dla doświadczonego leśnika swoisty powrót do przeszłości. To właśnie w tej okolicy odbywał swój pierwszy staż, zanim w 1995 roku przeniósł się do Osusznicy w powiecie bytowskim. Zapytany o to, czy po latach czuje wzruszenie związane z powrotem, podchodzi do sprawy niezwykle pragmatycznie.
- Rzeczywiście, wróciłem do miejsca, w którym odbywałem staż i zaczynałem pracę. Niektórzy mówią o sentymencie, ale losy leśników są po prostu zróżnicowane. Mam przed sobą nowe wyzwania po okresie bycia dyrektorem, więc rozpatruję to raczej w kategoriach pracy i rzetelnej służby, a nie sentymentów. To po prostu kolejna rola do spełnienia - komentuje Czarnecki.
Tereny, którymi będzie teraz zarządzał, znacznie różnią się od borów, do których przyzwyczajeni są mieszkańcy okolic Bytowa czy Szczecinka. Choć krajobraz urozmaicają liczne jeziora, drzewostan ma tutaj zupełnie inną specyfikę.
- To nie są Bory Tucholskie, lecz obszar Krajny. Mamy tu bardzo bogate siedliska, lasy liściaste, typowe dąbrowy i buczyny. Krajobraz z jeziorami jest zbliżony do bytowskiego, ale różnica w gatunkach drzew jest zauważalna - wyjaśnia Czarnecki.
Pierwsze dni na nowym stanowisku to dla nadleśniczego przede wszystkim natłok procedur i przysłowiowa papierologia.
- Obecnie jestem na etapie dopełniania niezbędnych formalności, których jest całkiem sporo. Proces wdrażania się w dokumenty dopiero się rozpoczął, dlatego trudno mi już teraz oceniać nową rzeczywistość. Za miesiąc z pewnością będę mógł powiedzieć więcej o samej pracy i wyzwaniach.
Kiedy pytaliśmy samego Czarneckiego o powody odejścia z RDLP w Szczecinku, grzecznie acz stanowczo odmawiał komentarza. Kulisów tej sytuacji nie ukrywa jednak jego następca, obecny dyrektor szczecineckiej dyrekcji, Sławomir Cichoń. Okazuje się, że to wcale nie brak miejsca w strukturach zadecydował o transferze pod skrzydła Torunia.
- Z mojej strony były propozycje różnego rodzaju. Zarówno na stanowisko nadleśniczego, zastępcy, jak i inżyniera nadzoru. Koledze jednak one z różnych względów nie odpowiadały. Jedne lokalizacje były za blisko, inne za daleko, a w jeszcze innych nie pasowała mu kwestia współpracy. Nie chciałem też usuwać ze stanowisk dobrze pracujących ludzi tylko po to, aby zrobić miejsce koledze bliżej jego domu - wyjaśnia Cichoń.
Nowy dyrektor wyraźnie podkreśla, że między nim a byłym szefem nie ma absolutnie żadnego konfliktu czy nieporozumienia. Panowie spotkali się przy okazji odbioru dokumentów pracowniczych i w dobrej atmosferze życzyli sobie powodzenia. Cichoń zauważa, że odcięcie się od dawnego środowiska może być dla Czarneckiego bardzo korzystne.
- Może to jest dobre rozwiązanie, że zyskał dystans do stanowiska. W starej dyrekcji musiałby się odnaleźć w zupełnie nowej roli wśród dawnych podwładnych i kolegów. Cieszę się, że otrzymał propozycję w innej dyrekcji i że widzą go na stanowisku kierowniczym. Doświadczenie w lasach na różnych szczeblach ma bezdyskusyjne.
Co ciekawe, odległość do nowej pracy wynosi około 90 kilometrów – to niemal identyczny dystans, jaki Czarnecki pokonywał z okolic Bytowa do Szczecinka. Sławomir Cichoń z uśmiechem dodaje, że przynajmniej komfort dojazdów ulegnie poprawie, bo trasa w stronę Chojnic i Lutówka to w dużej mierze drogi dobrej jakości. Czas pokaże, jak nowy nadleśniczy sprawdzi się w znajomych, choć dawno nieodwiedzanych stronach.
[ZT]21935[/ZT]
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Wiadomy09:34, 04.03.2026
Narobił krzywdy ludziom , zwłaszcza odwołanym nadleśniczym, dyrektorom , nie proponując pracy!!! ze boi się teraz powrotu do RDLp Szczecinek, ręka sprawiedliwości i tak go dosięgnie. Niech się nie łudzi że ludzie mu to zaponą. Tak tak panie Jareczku , do zobaczenia
Sprawiedliwy 09:46, 04.03.2026
Nosił wilk razy kilka PONIOSĄ i wilka. Mlyny sprawiedliwości mielą powoli, ale mielą. Przyjdzie czas, że zmielą i tego PRAWDZIWEGO leśnika
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Obchody Dnia Żołnierzy Wyklętych w Bytowie
Hołd i pamięć należy oddać tym 187 dzieciom w wieku do lat 14-stu zamordowanym przez waszych bohaterów przeklętych ! Prochy tych dzieci przewracają się w grobach na taki chichot historii ! Proszę przeczytać książkę pt. "Skazy na pancerzach" - Czarne karty epopei żołnierzy wyklętych ! Może chociaż ta prawda otworzy wam oczy !
Viking
11:02, 2026-03-04
Audi, drzewo i… JAGERMEISTER. Nikodem kontra policja
Normalni ludzie jadą na SOR. A bezmózgowie siega po procenty...
Zenon Kalafior
10:30, 2026-03-04
Jarosław Czarnecki nowym nadleśniczym w Lutówku
Nosił wilk razy kilka PONIOSĄ i wilka. Mlyny sprawiedliwości mielą powoli, ale mielą. Przyjdzie czas, że zmielą i tego PRAWDZIWEGO leśnika
Sprawiedliwy
09:46, 2026-03-04
NOWE PRZEPISY zebrały pierwsze żniwo. STRACIŁ prawko
A czy któryś z szanownych komentujących, którzy uważają, że 140km/h to prawie do samo co 90km/h stracił kogoś w wypadku? Albo może chociaż był na jakimś wypadku i widział połamane nogi? Skończcie proszę z tym średniowieczem. Samochodów jest coraz więcej, są coraz szybsze, drogi zostały 40 lat za postępem. Inaczej niż wprowadzając takie ograniczenia nie da się tego ogarnąć. Dlaczego każda podróż samochodem musi być loterią i walką o przetrwanie. Jedź te 90km/h i też dojedziesz
na prawdę??
09:36, 2026-03-04