Przeciwnicy byłego kierowcy OSP twierdzą, że karma do niego wróciła, po tym jak miał doprowadzić do usunięcia swojego poprzednika
W OSP Półczno emocje sięgają zenitu, a nadchodzące zebranie wyborcze 6 lutego zapowiada się na prawdziwe trzęsienie ziemi. Choć od czerwcowej kolizji pijanego strażaka zawodowego pod Jasieniem minęło już sporo czasu, na jaw wychodzą nowe, szokujące fakty o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami remizy. Sprawa, którą niektórzy próbowali uciszyć, ma swoje drugie dno – pełne wzajemnych oskarżeń, walki o pieniądze i zniszczonego sprzętu ratowniczego.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Z rozmów z osobami blisko związanymi z jednostką wyłania się obraz instytucji, w której profesjonalizm ustąpił miejsca prywatnym interesom. Głównym bohaterem skandalu jest Mariusz Z., strażak zawodowy, który w czerwcu 2025 roku, będąc pod wpływem alkoholu, doprowadził do kolizji w gminie Czarna Dąbrówka. Jak się okazuje, jego obecność w OSP Półczno od początku budziła kontrowersje.
- On tylko przychodził w zasadzie, jak było coś za darmo albo coś do wzięcia. Tylko tam, gdzie była kasa do wzięcia, tam on był. Gdzie indziej nie - komentuje jeden z druhów.
Nasz informator ujawnia kulisy „układu”, w który zamieszany miał być również naczelnik jednostki. Wspólnie mieli doprowadzić do usunięcia wieloletniego, doświadczonego kierowcy OSP. Aby przejąć opłacane z budżetu gminy zajęcie, do wójta miało trafić pismo z rzekomo fałszywymi oskarżeniami o zaniedbania.
- Naczelnik go bronił, bo tam był układ. Chodziło o kasę z gminy za umowę zlecenie dla kierowcy. Mariusz brał pieniądze, a w ramach podziękowania miał naczelnikowi załatwić pracę w straży zawodowej. Nie dostał jej, bo naczelnik nie przeszedł testów sprawnościowych. Spadł z drążka, a później był ten wypadek i wszystko się rozsypało - opowiada nasz informator.
Brak nadzoru nad sprzętem szybko doprowadził do kosztownych strat. Mimo statusu zawodowca, Mariusz Z. miał dopuścić do zamarznięcia wody w pompie podczas swojej nieobecności, co spowodowało jej całkowite zniszczenie.
- Jak on to przejął, to już sprzęt nie był dopilnowany. Wyjechał sobie na narty, samochody zostawił. One pozamarzały, autopompę rozwaliło na pół. Było grubo i wszystko było zamiatane pod dywan. Gmina za to zapłaciła - słyszymy od informatora.
PIJANY “KASKADER”
17 czerwca 2025 roku na trasie Jasień–Soszyca Mariusz Z. kompletnie rozbił swój prywatny samochód, mając w organizmie ponad dwa promile alkoholu. Pełniący wówczas służbę zawodową strażak, zamiast ponieść natychmiastowe konsekwencje, już następnego dnia złożył wniosek o odejście ze służby. Ten ruch pozwolił mu uniknąć wyrzucenia „z hukiem” i zachować finansowe bezpieczeństwo, co do dziś budzi oburzenie niektórych kolegów po fachu.

OBRONA I KARA
W sprawę zaangażował się również teść sprawcy, były radny, który miał wielokrotnie interweniować, by wyciszyć temat w mediach. Jednak sprawiedliwość zaczyna upominać się o swoje. Szefowa Prokuratury Rejonowej w Lęborku, Dorota Frączek, potwierdza, że akt oskarżenia trafił do sądu jesienią ubiegłego roku.
Pierwszy wyrok nakazowy był surowy: 5 lat zakazu prowadzenia pojazdów, 9 tysięcy złotych świadczenia na fundusz pomocy pokrzywdzonym oraz 6 tysięcy złotych grzywny. Mariusz Z. nie zgodził się z tą decyzją i złożył sprzeciw. Kolejne starcie na sali sądowej było 4 lutego w Lęborku.
- Na rozprawie oskarżony dobrowolnie poddał się karze i sąd ten wniosek zaakceptował. Wymierzono karę 200 stawek po 60 zł grzywny, świadczenie pieniężne w wysokości 9 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Ofiarom Przestępstw oraz zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na 3 lata – informuje Dorota Frączek, prokurator rejonowa w Lęborku.
Oznacza to, że finansowe konsekwencje dla strażaka będą dotkliwe – sama grzywna wynosi 12 tysięcy złotych. Prokuratura zauważa, że ostateczny wyrok różni się od pierwotnych ustaleń.
- Sytuacja zmieniła się o tyle, że wyższa jest grzywna, bo wcześniej sąd zasądził niższą kwotę. Jest więc wyższa grzywna, jest wyższe świadczenie pieniężne od tego minimalnego i zakaz na 3 lata, a nie na 5 lat – dodaje prokurator.
IDZIE NOWE?
Dla druhów z Półczna najważniejszą datą jest jednak 6 lutego. To wtedy, podczas walnego zebrania, strażacy będą wybierać nowy zarząd. Będzie to okazja do rozliczenia chaosu, który podobno zapanował w jednostce. Prezes OSP, który początkowo miał ulec naciskom i podpisać pismo przeciwko poprzedniemu kierowcy, teraz podobno przyznaje, że żałuje swoich decyzji.
- Ludzie dużo wiedzą, tylko niektórzy nie chcą mówić, bo to małe społeczeństwo. Teraz już bardziej rozmawiają o tym, co się wydarzyło. Mleko się rozlało - komentuje strażak ochotnik z Półczna.
Próbowaliśmy porozmawiać z naczelnikiem. Nie odebrał telefonu. Podobnie od miesięcy postępuje były kierowca OSP Półczno, który nigdy nie odpowiedział na prośby o kontakt. Aktywny telefonicznie był jedynie jego teść próbując uciszyć sprawę. Wielokrotnie wydzwaniał do redakcji.
Próba uzyskania komentarza od prezesa Jarosława Bigusa kończy się krótkim i stanowczym cięciem. Pytany o szczegóły wyroku, jaki zapadł wobec Mariusza Z., oraz o głosy strażaków, którzy czują się oszukani zmianami personalnymi w jednostce, prezes ucina rozmowę. Co więcej, zapowiada, że media na nadchodzącym zebraniu wyborczym nie będą mile widziane, mimo że stowarzyszenie korzysta z publicznych pieniędzy.
- Nic mi na ten temat nie wiadomo i dziękuję bardzo. Do widzenia - komentuje Bigos. - Niemile widziany pan będzie. To jest nasze zebranie.
Takie stanowisko tylko podsyca plotki o tym, że prezes stał się jedynie figurantem w rękach naczelnika i Mariusza Z. Strażacy wprost sugerują, że Bigus dał sobą sterować przy odwołaniu poprzedniego kierowcy, by zrobić miejsce dla „swojego” człowieka.
WÓJT USPOKAJA
Wójt Bogdan Ryś dystansuje się od personalnych rozgrywek, podkreślając, że jednostka jest jedną z najprężniej działających w systemie KSRG.
- Powiem szczerze: to jest dziecinada. Zachowanie poważnych facetów w poważnej jednostce, która powinna łączyć i rozmawiać męsko, jest dla mnie niezrozumiałe. Żałuję, że strażacy o takich sprawach rozmawiają przez media, zamiast w swoim gronie - komentuje wójt.
Włodarz gminy wyjaśnił, że odwołanie poprzedniego, wieloletniego kierowcy było decyzją zarządu, a nie wynikiem "donosu", aczkolwiek pismo w tej sprawie dostał. Odniósł się również do kwestii zniszczonego sprzętu, tłumacząc, że awarie mogą zdarzyć się każdemu, a łączenie ich z późniejszym wypadkiem pijanego kierowcy jest nadużyciem.
- OSP Półczno to formacja z ogromnym potencjałem, która świetnie radzi sobie z pozyskiwaniem młodzieży i udziałem w akcjach.
Dlatego wójt apeluje o spokój przed głosowaniem.
- Mam nadzieję, że te wybory wyłonią osoby, które będą godnie reprezentować jednostkę w obliczu dzisiejszych realiów i potrzeb ochrony ludności. Niech skupią się na działaniu, a nie na szukaniu haków na drugą stronę - komentuje Bogdan Ryś.
A ty co o tym sądzisz?
[ZT]20475[/ZT]
::addons{"type":"alert"}
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Strażak17:39, 06.02.2026
Dlaczego redaktor nic nie napisze o nagrodzie dla strażaka Mariusza z.
W nagrodę dostał emeryturę za jazdę po pijaku i to nie w straży OSP półczno tylko w zawodowej straży w Bytowie porażka wstyd dla straży pożarnej Bytów. Komendant i wszyscy co w tym brali udział w w aferze alkoholowej do dymisji.
Lili17:42, 06.02.2026
Były kierowca,Piotr W. nie potrafi pogodzić się z decyzją zarządu, zajmował się swoimi biznesami kosztem straży i strażaków Nie umiał współpracować z kolegami ze straży, wielokrotnie ingerował w decyzje należące do naczelnika.Mlodziez przez jego podejście nie chciała się udzielać w jednostce. Gardzil innymi strażakami,którzy nie pasowali do jego portfela. Teraz robi wielki szum i oczekuje nie wiadomo czego.Bogu na chwale, ludziom na ratunek-to motto strazackie,a tu wstyd i tyle bo ten człowiek za wszelką cenę kłamstwami i oszczerstwami chce postawić na swoim.Prawda obroni się sama.
Strażak 17:46, 06.02.2026
Były kierowca zachowuje się jak dziecko,któremu zabrano cukierka 🤣
Chcial wszystkimi rządzić, wiecznie go nie było kiedy był potrzebny, nie rozumiem człowieka
Układ 18:49, 06.02.2026
Kto jest tam naczelnikiem?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Do 4. razy sztuka! Znana rodzina bierze zamek
Zaraz po otwarciu na pewno będzie wielkie WOW, każdy będzie chciał pójść skosztować i zobaczyć jak tam jest, a potem... Jeśli podejście Właścicieli do porcji na talerzu i cen w karcie będzie takie samo jak w restauracji Pizza i Wino (od początku funkcjonowania której jest mocno zauważalny wprost proporcjonalny wzrost cen do kurczących się porcji) - przyszłość widzę marnie, bo restauracja będzie świecić pustkami. W większości będą ją odwiedzać turyści przejazdem oraz goście hotelowi. Moim zdaniem Właściciele powinni zrobić rekonesans po dobrze ocanianych kaszubskich restauracjach w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, bo jest ich sporo. Można w nich naprawdę dobrze zjeść i przy tym nie dostać duszności lub zawału przy płaceniu rachunku. Wykwintnie brzmiące, obcojęzyczne nazwy serwowanych dań nie są jednoznaczne z tym, że musi być drogo, no chyba że się wybierzemy do restauracji serwującej menu degustacyjne i jest to nasz świadomy wybór. Jedzenie serwowane w już istniejących restauracjach należących do nowych Dzierżawców jest na ogół smaczne, choć zdarzały się również mniejsze lub większe wpadki, natomiast nad gramaturą i cenami zdecydowanie bym się pochylił! Dla tych, którzy faktycznie chcą istnieć w tym biznesie opcje są dwie: albo mamy dobre jedzenie, rozsądne ceny i zaplecze żeby ogarniać non stop pełną salę gości, albo mamy wysokie ceny, nie przemęczymy się, celujemy w klienta zamożniejszego (pod warunkiem, że takowy się pojawi) i wydajemy kilkanaście posiłków dziennie. Niebagatelnym plusem na pewno jest zmodernizowany i wyremontowany hotel, który zawsze przyciągał gości, w tym bardzo wielu zagranicznych - dobrze, że zostanie otwarty ponownie! Nie zapeszam i życzę powodzenia, aczkolwiek wrzucam kilka powyższych zdań celem przemyślenia, bo szkoda żeby kolejny Dzierżawca szybko się wykruszył. Potencjał jest ogromny, oby tylko nie został zmarnotrawiony i zgaszony w zarodku!
Smakosz
19:01, 2026-02-06
Niezły “BIGOS” w OSP Półczno: Pijany strażak
Kto jest tam naczelnikiem?
Układ
18:49, 2026-02-06
Do 4. razy sztuka! Znana rodzina bierze zamek
Podejście do ludzi do pracowników pozostawia wiele do życzenia. Nie wróżę tam sukcesów.
Gość 2
18:04, 2026-02-06
Niezły “BIGOS” w OSP Półczno: Pijany strażak
Były kierowca zachowuje się jak dziecko,któremu zabrano cukierka 🤣 Chcial wszystkimi rządzić, wiecznie go nie było kiedy był potrzebny, nie rozumiem człowieka
Strażak
17:46, 2026-02-06