17 czerwca na drodze powiatowej Jasień – Soszyca rozbił się 43-letni strażak zawodowy. Miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie
Strażacy to jeden z najbardziej szanowanych zawodów w Polsce. I słusznie. Ale – jak w każdej formacji – trafiają się też czarne owce. Jedna z nich dała pokaz swoich „możliwości” 17 czerwca tego roku. Funkcjonariusz Komendy Powiatowej PSP w Bytowie, w czasie wolnym od służby, rozbił się swoim prywatnym samochodem na odcinku drogi powiatowej Jasień–Soszyca. Był pijany – jak poinformowała policja, 43-latek wydmuchał ponad dwa promile alkoholu.
::addons{"type":"we-were-first"}
Przez kilka tygodni sprawa była traktowana jak zwykła kolizja, aż do momentu, gdy do naszej redakcji dotarł list. Autor ujawnił, że chodzi o wieloletniego strażaka zawodowego, który służył również w jednostce OSP Półczno. Co ciekawe, w OSP był kierowcą wozu bojowego.
– Dużo mówiło się ostatnio o policjantach, którzy trochę narozrabiali, jak ten, który spowodował kolizję w Świątkowie w ubiegłym roku. Pisało się też o przemocowym wicedowódcy komisariatu w Miastku. Myślę, że warto też wspomnieć o strażaku, który powinien świecić przykładem. Niestety, we wtorek 17 czerwca rozbił się pijany na trasie Jasień - Soszyca. Nagłaśniam to, bo wiem, że chcą to ukryć, aby mógł spokojnie przejść na emeryturę – zaalarmował autor listu.
Usłyszeliśmy w bezpośredniej rozmowie, że wspomniany strażak podobno miał od dawna problemy z alkoholem, ale nigdy nie wpadł na służbie. Dziś nie da się tego zweryfikować. Jedno jest pewne – tamtego dnia daleko nie odjechał.
– Wiem, że z członkiem rodziny prowadzili jakieś prace gospodarcze na działce w Jasieniu. Miał pasażera, ale w komunikacie policji nie ma o nim ani słowa. Domyślam się, że pasażer oddalił się z miejsca wypadku, a strażak – ponieważ był ranny – trafił do szpitala. Już drugiego dnia złożył wniosek o przejście na emeryturę. Komendant szybko mu to podpisał i sprawę zamknięto. Dzięki temu komenda PSP w Bytowie nie musi zwracać ZUS-u za wszystkie jego lata pracy. Przy zwolnieniu dyscyplinarnym byłoby inaczej – tłumaczy nasz rozmówca.
Według niego, komendant powiatowy poszedł strażakowi na rękę, by sprawę jak najszybciej zamknąć. Źle by wyglądało, gdyby czynny strażak był sądzony. Po odejściu ze służby odpowiada już tylko jako osoba prywatna.
– Zwolnienie dyscyplinarne oznaczałoby utratę emerytury, a to byłaby dla niego największa szkoda. Poszli mu na rękę – dla jego dobra i wygody jednostki, ale moim zdaniem nie dla dobra społeczeństwa. Taki człowiek powinien być przykładnie ukarany również poprzez pozbawienie emerytury – dodaje rozmówca.
Policja potwierdziła, że był taki wypadek – o czym pisaliśmy wcześniej, nie wiedząc, że sprawcą był strażak zawodowy.
Informację potwierdziła również jednostka OSP Półczno, gdzie usłyszeliśmy, że nie będą tego komentować. Druh został odsunięty od obowiązków i z oczywistych względów nie będzie już kierowcą wozu bojowego.
– Osoba uczestnicząca w zdarzeniu nie jest obecnie funkcjonariuszem PSP w Bytowie. Z uwagi na ten fakt nie odnosimy się do indywidualnych spraw byłych pracowników. Wyjaśnienie sprawy leży w kompetencjach innych organów – informuje Fryderyk Mach, komendant powiatowy PSP w Bytowie. – Jednocześnie podkreślamy, że wszelkie sytuacje mające wpływ na wizerunek formacji analizowane są z należytą starannością, z uwzględnieniem przepisów prawa oraz etyki zawodowej. W czasie służby nie odnotowano przypadków złego stanu psychofizycznego u strażaków PSP.
W zgłoszeniu pojawił się też zarzut, że do wypadku nie zadysponowano zastępu PSP. Komendant Krzysztof Rychter odpowiada.
– Do Komendy Powiatowej PSP w Bytowie nie wpłynęła informacja z CPR w sprawie tego zdarzenia. Dyżurny policji przekazał telefonicznie, że nie ma potrzeby dysponowania straży pożarnej – mówi Rychter.
Dodaje, że funkcjonariusz został zwolniony na własną prośbę w związku z nabyciem praw emerytalnych.
– W trakcie służby nie odnotowano problemów z prowadzeniem pojazdów pożarniczych. Z uwagi na fakt odejścia funkcjonariusza ze służby, nie komentujemy spraw osób cywilnych – zaznacza st. bryg. Rychter.
W rozmowie z nami komendant Fryderyk Mach zapewnia, że to był absolutny wyjątek.
– Nie było z nim żadnych problemów. W służbie był wzorowym funkcjonariuszem – podkreśla.
Pojawia się jednak pytanie: czy sprawa została rozwiązana właściwie? Rozmawiamy z jednym z dowódców PSP w regionie. Jak to możliwe, że strażak po dwóch promilach może spokojnie odejść na emeryturę bez żadnych konsekwencji służbowych?
– Jak najbardziej to możliwe, jeśli komendant powiatowy przymknie oko. Jeśli strażak złoży raport o przejście na emeryturę przed wszczęciem procedury dyscyplinarnej, a komendanci go zaakceptują, tematu nie ma. W tle oczywiście toczy się postępowanie sądowe, ale służbowych konsekwencji już nie będzie – mówi strażak. – Gdyby komendant chciał go ukarać, mógłby wstrzymać przyjęcie raportu, przedłużyć sprawę o trzy miesiące, a wtedy do jednostki dotarłaby oficjalna informacja o wypadku pod wpływem alkoholu. Wówczas strażak najprawdopodobniej straciłby prawo do emerytury. Jeśli ma 15 lat służby, przysługuje mu 40% emerytury. Komendant prawdopodobnie poszedł mu na rękę, żeby nie pozbawiać go całkowicie świadczeń – dodaje.
Jest jeszcze jeden aspekt: dodatek do emerytury, przyznawany uznaniowo przez komendanta wojewódzkiego. Jest on uzależniony od oceny służby.
– Gdyby komendant nie podpisał raportu, mógłby zostać dyscyplinarnie zwolniony z hukiem. A tak, poszło gładko – komentuje nasz rozmówca.
Z kolei inny dowódca PSP z regionu twierdzi, że komendant Mach postąpił słusznie.
– Funkcjonariusza można zwolnić tylko po prawomocnym wyroku sądu, a to trwałoby bardzo długo. Sam sygnał od policji nie wystarcza do zwolnienia. W tym czasie strażak mógłby dalej pracować, co budziłoby kontrowersje. Ludzie pytaliby, dlaczego taka osoba bierze udział w akcjach albo siedzi na urlopie. Myślę, że komendant słusznie się go pozbył. Pewnie dostanie ok. 40% emerytury, ale przynajmniej nie szkodzi wizerunkowi jednostki.
Dowiadujemy się, że zwolnienie dyscyplinarne strażaka oznaczałoby konieczność zapłacenia ZUS-u za wszystkie lata pracy. To obciążyłoby budżet jednostki. Emerytury strażaków PSP wypłaca Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, a nie ZUS.
– Były strażak miał 15 lat służby, więc przysługuje mu 40% emerytury. Nie będzie to pełna stawka. Sąd – jeśli uzna to za zasadne – może również orzec odebranie prawa do emerytury – dodaje nasz rozmówca z PSP.
Będziemy śledzić postępowanie karne dotyczące byłego strażaka. Do tematu wrócimy.
::news{"type":"see-also","item":"20334"}
Andy20:00, 31.07.2025
Nikt nie jest święty
Dajcie chłopakowi spokój
realniemyśląc00:05, 01.08.2025
A gdyby w tym wypadku ktoś zginął tez byś tak pisał???
Pozostałe komentarze
Bytów18:58, 31.07.2025
Widziałem go na pielgrzymce pieszej do Sianowa pewnie się modlił o Emeryturę
Leszek 21:28, 31.07.2025
Komendanta na dywanik za krycie pijanego kierowcy od odpowiedzialności…
Obserwator04:50, 01.08.2025
Jakiś mściwy i zadrosny typ robi burzę w szklance wody!
obiektywnie19:59, 01.08.2025
Ja uważam, że dobrze ze sprawa jest nagłośniona bo jazda pod wpływem alkoholu jest niedopuszczalna. Koniec kropka. Każdy taki przypadek powinien być nagłaśniany zwłaszcza jak po alkoholu jeżdzi człowiek który ma zawód zaufania publicznego. I to nie jest burza w szklance wody bo każdy pijany kierowca jest potencjalnym zabójcą.
Wilk 05:50, 01.08.2025
Człowiek człowiekowi wilkiem 🤕
Donosiciel
Viking 11:29, 02.08.2025
Człowiek człowiekowi gadem parszywym a nie wilkiem, wilka wobec swojego gatunku są OK ! Najgroźniejsze i najbardziej fałszywe stworzenie na świecie to człowiek !
Kaszub15:58, 01.08.2025
Ale zawiść w narodzie ,narozrabiał odpowie przed sądem, ale już wcześniejsza emerytura ,która mu przysługuje od razu zawiść wywołuje.
strażak Sam19:44, 01.08.2025
Wiadomo było, że ze strony pracodawcy nicmu nie groziło za ten wybryk... Komendant po prostu to pi.... i nic więcej!
Dobro zawsze wraca 17:51, 06.08.2025
Jaki człowiek taka karma. Karma wróciła. Za przewrót w OSP w Półcznie - wróciła. OSP w pólcznie w rozsypce. Za próbę zajęcia wyższego stanowiska dzięki uprzejmości dowódcy Jrg - wróciła. Dowódca już wódki z nim nie wypije bo dostał po grzbiecie. Cwaniactwo nie popłaca. Szkoda, że redaktor nie zainteresuje się tym, że żaden samochód PSP nie dojechał na miejsce wypadku - przepisy tego wymagają. Ale komendant oraz inny oficer z JRG samochodami prywatnymi dojechali na miejsce wypadku. Jakby to zgłosić do prokuratury. To chyba Komendant by się nie wytłumaczył. Jak to jest, że strażacy do innych wypadków wyjeżdżają. A do wypadku swojego kolegi nie wyjechali. :)
To są dopiero jaja :)
Folwark kartuski rządzi :)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
WALCZĄCY Z WILKAMI. Powiat bytowski chce zmian
załużcie gospodarstwo rolne a potem się przekonacie jakie to są szkodniki... a sarenek i zajęcy które one hurtowo pożeraja nie jest wam żal ?
rolnik
21:10, 2026-04-03
WALCZĄCY Z WILKAMI. Powiat bytowski chce zmian
Ograniczyć trzeba liczbę myśliwych od wilków wara
Krzyś
19:17, 2026-04-03
Chcą wspólnie wypromować Borzytuchom
A gdzie w tej układance Gok? Dyrektora nie zaprosili
Borzy
16:30, 2026-04-03
WALCZĄCY Z WILKAMI. Powiat bytowski chce zmian
Nie powiat bytowski chce zmian, a co najwyżej rada powiatu. A ja w związku z trzecią artykułu - ilu z członków tejże rady bierze udział w polowaniach? I którzy byli za, a którzy wstrzymali się od głosu? Zgadzam się z komentarzem Vikinga. Dzikie psy, a takich nie brakuje na wsiach, stanowią większe zagrożenie, wynikające z zaniedbań tych, którzy nie potrafili należycie zaopiekować się swoim psem.
Danuta
14:54, 2026-04-03