Wiadomości z regionu

Zamknij

Dodaj komentarz

Pożar w tartaku w Kołczygłowach. Ogień objął halę, straty to nawet 200 tys. zł

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 10:26, 01.04.2026 Aktualizacja: 10:28, 01.04.2026
Skomentuj Pożar w tartaku w Kołczygłowach. Ogień objął halę, straty to nawet 200 tys. zł FOT. PSP BYTÓW

We wtorkowy wieczór w zakładzie przy ul. Fabrycznej w Kołczygłowach wybuchł pożar, który postawił na nogi strażaków z całego regionu. Ogień objął część hali produkcyjnej wypełnionej półproduktami, a akcja trwała około dwóch godzin. Na miejscu działało 13 zastępów ratowniczo-gaśniczych. Jak informuje komendant powiatowy PSP w Bytowie Fryderyk Mach, wstępne straty można dziś szacować na około 200 tysięcy złotych.

OGIEŃ NIE OBJĄŁ DACHU, ALE HALA POWAŻNIE USZKODZONA

Z rozmowy z komendantem wynika, że pożar nie objął bezpośrednio dachu, choć skutki wysokiej temperatury były tam widoczne. Najgroźniejsza sytuacja rozgrywała się wewnątrz obiektu.

Pożar objął wewnętrzną halę wypełnioną półproduktami. Ogień rozprzestrzenił się na powierzchni około 80 metrów kwadratowych. Skutki wysokiej temperatury były widoczne również na dachu, jednak sam dach nie palił się bezpośrednio, ponieważ jest wykonany z betonu – mówi Fryderyk Mach.

To właśnie hala staje się centrum całej akcji. Ogień obejmuje materiały znajdujące się w środku, a wysoka temperatura oddziałuje również na elementy konstrukcyjne.

PRZYCZYNĄ BYŁ UKŁAD OGRZEWANIA PRZY SUSZARNI

Wstępne ustalenia wskazują, że źródłem pożaru nie jest przypadkowy zapłon materiałów, lecz awaria związana z instalacją technologiczną.

Pożar został wywołany przez układ ogrzewania przy suszarni. Na powierzchnię hali wydostał się olej, który pełnił funkcję czynnika grzewczego – wyjaśnia komendant.

Jak podkreśla, nie chodzi o paliwo magazynowane w klasyczny sposób, lecz o substancję krążącą w instalacji, podobnie jak woda w tradycyjnym systemie ogrzewania.

W tym przypadku w układzie nie krąży woda, lecz olej przenoszący ciepło z kotłowni do grzejników. Został on poddany tak wysokiej temperaturze, że doszło do jego wykipienia – tłumaczy Fryderyk Mach.

I właśnie wtedy sytuacja staje się niebezpieczna. Rozgrzany czynnik wydostaje się na halę, zapala się i ogień zaczyna się szybko rozprzestrzeniać.

DWIE GODZINY WALKI Z ŻYWIOŁEM

Akcja nie kończy się po kilku minutach. Strażacy długo walczą o opanowanie ognia i zabezpieczenie całego obiektu.

Lokalizacja pożaru zajęła około dwóch godzin. Do działań zadysponowano 13 zastępów ratowniczo-gaśniczych – mówi komendant powiatowy PSP w Bytowie.

Gdy ogień został opanowany, na miejscu nadal trwało dogaszanie i dokładne sprawdzanie hali. Chodziło o to, by nie dopuścić do ponownego zapłonu i wykluczyć ukryte zagrożenia.

Musimy bardzo dokładnie sprawdzić obiekt, aby nie było żadnych wątpliwości co do ewentualnego zagrożenia, które mogło pozostać – zaznaczał Fryderyk Mach.

UCIERPIAŁY MATERIAŁY 

Pożar oznacza straty nie tylko w samym towarze. Uszkodzeniu uległy też urządzenia i elementy linii technologicznej.

Zniszczeniu uległ taśmociąg oraz inne elementy związane z całym systemem produkcyjnym – ocenia komendant.

To może oznaczać dla zakładu nie tylko koszt napraw, ale również problemy z dalszym funkcjonowaniem produkcji. Na obecnym etapie nikt nie podaje jeszcze dokładnej kwoty, ale wstępna ocena jest poważna.

Na ten moment szacuję straty na około 200 tysięcy złotych. To wstępna ocena – podkreśla Fryderyk Mach.

TO NIE PIERWSZY POŻAR

Najbardziej niepokojące jest jednak to, że – jak przyznaje komendant – zakład przy Fabrycznej nie po raz pierwszy mierzy się z podobnym zagrożeniem.

W ostatnich latach w tym zakładzie dochodziło już do pożarów – mówi Mach.

W związku z kolejnym zdarzeniem sprawą mają zająć się również służby odpowiedzialne za kontrole i rozpoznanie zagrożeń.

Zakład znajduje się pod obserwacją służb kontrolno-rozpoznawczych Państwowej Straży Pożarnej. W najbliższym czasie zostaną tam przeprowadzone czynności kontrolno-rozpoznawcze w związku ze zdarzeniami, do których dochodziło w ostatnich latach – zapowiada komendant.

Po ugaszeniu ognia przychodzi czas na poważne pytania o zabezpieczenia, procedury i to, czy podobnym sytuacjom rzeczywiście da się skutecznie zapobiec.

MIESZKAŃCY PATRZĄ NA FABRYCZNĄ Z NIEPOKOJEM

Dla mieszkańców Kołczygłów ten pożar to nie tylko kolejna akcja służb, ale również sygnał alarmowy. Gdy w zakładzie przemysłowym znów pojawia się ogień, wracają pytania o bezpieczeństwo pracowników, okolicznych zabudowań i samej instalacji technologicznej.

Na razie najważniejsze pozostaje dokładne wyjaśnienie przyczyn zdarzenia i sprawdzenie, czy obiekt spełnia wszystkie wymagania. Tym bardziej, że – jak wynika ze słów komendanta – zakład już wcześniej znajdował się pod obserwacją straży pożarnej.

::news{"type":"see-also","item":"23685"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%