Zamknij
Miniony weekend na drogach powiatu bytowskiego obfitował w zdarzenia, które choć wyglądały groźnie, zakończyły się jedynie na stratach materialnych.
Do tragicznego wypadku doszło w poniedziałek, 16 lutego, przed godziną 19:00 na terenie jednego z gospodarstw w Osławie-Dąbrowej (gm. Studzienice) w powiecie bytowskim. Służby otrzymały zgłoszenie o mężczyźnie, który miał zostać przygnieciony w stodole.
Miłość można okazywać na wiele sposobów, a mieszkańcy Tuchomia wybrali ten najbardziej szlachetny – dzielenie się życiem. Choć Walentynki kojarzą się głównie z kwiatami i czekoladkami, przy tuchomskiej remizie świętowano nieco inaczej, ale z równie wielkim sercem. W poniedziałek przed strażnicą OSP zaparkował krwiobus, który stał się centrum lokalnej akcji pomocy.
W walentynkowy wieczór miała to być spokojna i bezpieczna podróż na bal. Małżeństwo, chcąc bez stresu wznosić toasty za miłość, postanowiło skorzystać z usług kierowcy. Na ich ogłoszenie odpowiedziała 40-letnia kobieta, deklarując, że zawiezie ich na miejsce i bezpiecznie odwiezie do domu.
Ostatnie dni na drogach powiatu bytowskiego upłynęły pod znakiem zmiennej aury i licznych zdarzeń drogowych. Choć na szczęście obyło się bez groźnych wypadków, policjanci interweniowali przy wielu kolizjach, których główną przyczyną było niedostosowanie prędkości do śliskiej nawierzchni oraz chwila nieuwagi przy manewrach.
Niedzielne popołudnie na drodze krajowej nr 20 w Tuchomku upłynęło pod znakiem niebezpiecznego zdarzenia drogowego. Doszło tam do czołowego zderzenia dwóch samochodów osobowych, co postawiło na równe nogi lokalne służby ratunkowe, w tym strażaków z Tuchomia, Niezabyszewa oraz Bytowa.
Poranny szczyt w Słupsku przyniósł groźnie wyglądające zdarzenie drogowe na jednym z ruchliwych skrzyżowań miasta. Około godziny 8:20 policjanci otrzymali zgłoszenie o kolizji na skrzyżowaniu ulic Małcużyńskiego, Szczecińskiej i Kossaka. Na miejscu pracowali funkcjonariusze ruchu drogowego, którzy ustalali dokładne okoliczności zdarzenia.
Mieszkańcy alarmowali, drogowcy zwlekali, a finał tej opieszałości okazał się kosztowny i niebezpieczny. Na trasie powiatowej między Parchowem a Półcznem, a konkretnie na zdradliwym zakręcie w miejscowości Jeleńcz, doszło dziś do zderzenia autobusu PKS z samochodem osobowym. Scenariusz, przed którym ostrzegali lokalni kierowcy, ziścił się w najgorszy możliwy sposób. Choć temperatura dawała szansę na uniknięcie paraliżu, według zgłaszających zabrakło zdecydowanej reakcji służb odpowiedzialnych za utrzymanie nawierzchni, co doprowadziło do sytuacji, w której pojazdy nie miały szans na bezpieczne minięcie się.
Wieczorna jazda motorowerem zakończyła się dla 39-latka serią poważnych konsekwencji. Mężczyzna zwrócił na siebie uwagę policjantów, bo poruszał się bez włączonych świateł i miał wyraźny problem z utrzymaniem toru jazdy. Gdy funkcjonariusze wydali sygnały do zatrzymania, kierujący nie zdołał nawet bezpiecznie zjechać na pobocze – wjechał w śnieżną zaspę.
Mimo zapowiedzi prawdziwego trzęsienia ziemi i gigantycznych emocji, które jeszcze chwilę wcześniej targały jednostką, wybory w OSP Półczno przebiegły w zaskakująco spokojnej atmosferze. Głośne echa skandalu ze zniszczonym sprzętem, pijanym strażakiem i personalnymi układami zeszły na dalszy plan, ustępując miejsca rozwadze. Najpoważniejszą i najbardziej wyczekiwaną zmianą jest roszada na stanowisku naczelnika, co dla wielu druhów stanowi symboliczne zamknięcie trudnego rozdziału i powrót do normalności.
Zimowa aura wciąż nie odpuszcza i daje się we znaki kierowcom, którzy przeceniają swoje umiejętności. Przekonał się o tym młody mężczyzna, którego brawurowa jazda zakończyła się w przydrożnym rowie. Choć wyglądało to groźnie, skończyło się na strachu, wysokim mandacie i utracie uprawnień.
Bezpieczeństwo mieszkańców oraz ochrona cennych zasobów naturalnych to priorytety, które wymagają nie tylko zaangażowania ludzi, ale i odpowiedniego zaplecza technicznego. Dzięki skutecznym działaniom i zewnętrznemu wsparciu, druhowie z Tuchomia zyskali właśnie nowe narzędzia do walki z lokalnymi zagrożeniami.
Ponad tona nielegalnej krajanki tytoniowej oraz dziesiątki tysięcy papierosów bez polskich znaków akcyzy skarbowej zostały ujawnione w sobotę - 7 lutego - na terenie powiatu bytowskiego. Skala procederu była ogromna. Łączna, szacunkowa wartość towaru to 1 milion 206 tysięcy złotych.
Podczas trwającej zmiany sprzed jednego z zakładów pracy w Bytowie skradziono rower elektryczny. Jego właściciel odkrył brak jednośladu dopiero, gdy chciał wrócić do domu. Wartość pojazdu oszacowano na ponad 3 tysiące złotych, a sprawa natychmiast trafiła na policję.
Miała uczyć, a dała lekcję znikania. I to bardzo kosztowną, bo wartą ponad 300 tysięcy złotych wyciągniętych z bytowskiego starostwa. Śledczy chcą postawić zarzuty dziś już 24-letniej prezesce szkoły „Kwarta”, ale jest jeden problem. Kobieta zapadła się pod ziemię. Prokuratura musiała zawiesić śledztwo, bo nie ma komu odczytać aktu oskarżenia.

OSTATNIE KOMENTARZE

HORROR na drogach powiatowych

To właśnie Tak wygląda oblicze Padeli i jego kompanów z KO i podlizywaczy . Jak mówi stare przysłowie Pradela Obiecał Sp....lił wzìół pieniądze i Ucikł . Nie zbierze rodzinkę i do łopaty a jak nie to wysłać jak to wielki Brat robił i mówił wysłać do Łagru .

Jelcyn

20:09, 2026-02-17

HORROR na drogach powiatowych

Dzisiaj na drogach tragedia (ślisko) zresztą jak przez ostatnie dwa miesiące. A na drogach służb drogowych nie widać, dyrektora do dymisji. Nie pamiętam aby w przeszłości dochodziło na taką skalę do takich sytuacji.

Adam

15:24, 2026-02-17

Nauczyciele w Bytowie zarabiają średnio 10 tysięcy

Bardzo wielu z nich nie powinno być nauczycielami....

Prawda

11:36, 2026-02-17

Nauczyciele w Bytowie zarabiają średnio 10 tysięcy

Jeżeli ktoś myśli ,że mało zarabia to niech się spyta ile zarabia zawodowa rodziną zastępcza chociaż teraz jest już lepiej bo nie ma poniżej najniższej krajowej ale oni pracują 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu i nie ma coś takiego jak zwolnienie lekarskie z resztą każdy co ma dzieci to wie. O każdej porze dnia czy nocy policja może przyjechać z dzieckiem czy z dziećmi , które były odebrane z interwencji. Na ogół są to dzieci z głęboką traumą często z niepełnosprawnością gdzie rodzice biologiczni nie chodzili z dziećmi na rehabilitację czy do lekarzy. I rodziną z czwórką dzieci dostaje 6,5 tys.brutto. Więc pomyście ,że macie i tak dobrze. A może zaraz ktoś napisze ,że nie musicie tego robić mogliście wybrać co innego ale to dotyczy wszystkich. Jeżeli nauczyciel narzeka ,że ma za mało płacone to mógłby zostać programistą. Itd. Ja nie narzekam bo lubię to co robię ale pisanie jak ciężko mają nauczyciele to już przesada bo według mnie mają super a te parę godzin dziennie dadzą radę a jak mają źle to nich pomyślą jak by dali radę gdyby mieli się tak zajmować przez 7 dni w tygodniu nawet na parę godzin bez rocznego płatnego urlopu zdrowotnego, który może wziąć aż 3 razy.

Stach

11:05, 2026-02-17