Był poniedziałek, 5 stycznia. To właśnie wtedy do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Bytowie wpłynęło zgłoszenie, które postawiło służby w stan najwyższej gotowości. W dwóch przydomowych gospodarstwach w Suchorzu (gm. Trzebielino) kury zaczęły padać jedna po drugiej. Dziś już wiemy: to wysoce zjadliwa grypa ptaków – pierwszy taki przypadek w historii powiatu bytowskiego, z którym musieli zmierzyć się lokalni specjaliści.
Scenariusz wydarzeń w Suchorzu przypominał walkę z czasem. W jednej zagrodzie padło 16 kur, w drugiej – 45. Łącznie 61 sztuk drobiu stało się ofiarą wirusa, który dotąd omijał te tereny szerokim łukiem. Dla Edwarda Kowalke, Powiatowego Lekarza Weterynarii w Bytowie, oraz jego zespołu, był to chrzest bojowy.
– To było dla nas wszystkich czymś nowym. Przecieraliśmy szlaki, robiliśmy pierwsze szlify w postępowaniu w tego typu przypadkach – przyznaje otwarcie Kowalke.
Operacja „Suchorze”: Ogień i dezynfekcja
Gdy tylko laboratorium potwierdziło, że przyczyną pomoru nie jest rzekomy pomór drobiu, a właśnie groźna ptasia grypa, ruszyła machina procedur. Akcja ratunkowa w Suchorzu trwała do późnych godzin wieczornych. W poniedziałek 11 stycznia o 18:00 służby zameldowały zakończenie kluczowej fazy operacji.
Działania były bezwzględne, bo tylko takie dają gwarancję powstrzymania patogenu. Padły drób, obornik oraz cała zapasowa pasza zostały zutylizowane. Najbardziej dramatycznym elementem akcji było użycie ognia. Pod nadzorem strażaków z Ochotniczej Straży Pożarnej spalono wszystko, czego nie dało się skutecznie zdezynfekować – w tym drewniane konstrukcje kurników i sprzęty używane przy hodowli. Teren przeszedł dwukrotną, rygorystyczną dezynfekcję.
Mit mroźnej zimy obalony
Wielu mieszkańców Suchorza – w większości emerytowanych pracowników dawnych PGR-ów – wierzyło, że silny mróz „wymrozi” chorobę. Edward Kowalke studzi ten optymizm, wskazując na brutalną naturę wirusa.
– W przypadku grypy ptaków jest odwrotnie. Im cieplej, tym on krócej przeżywa. W niskich temperaturach jego żywotność w środowisku naturalnym to około 21 dni, a nawet dłużej – wyjaśnia lekarz.
Zagadką pozostaje źródło zakażenia. Choć Suchorze znalazło się w strefie zagrożenia wynikającej z ognisk w sąsiednim powiecie słupskim, wirus mógł zostać przeniesiony na obuwiu właścicieli lub przez dzikie ptactwo. Epidemiolodzy wskazują, że wystarczy chwila nieuwagi, by przynieść śmierć do własnego kurnika na podeszwie buta.
Co dalej z mieszkańcami?
Dobra wiadomość jest taka, że ze względu na małą skalę hodowli (poniżej 50 sztuk), nie było konieczności wyznaczania szerokich stref zapowietrzonych i wprowadzania restrykcji dla całego powiatu. Skończyło się na ogłoszeniu ognisk w konkretnych miejscach. Jednak dla poszkodowanych gospodarzy oznacza to przymusową przerwę.
Nowy drób będzie mógł pojawić się w Suchorzu najwcześniej za 30 dni, po przejściu ostatecznej dezynfekcji końcowej. Służby weterynaryjne są w stałym kontakcie z Sanepidem. Choć mutacje tego wirusa na ludzi są na świecie ekstremalnie rzadkie (notowane w Chinach czy USA), każda osoba mająca kontakt z zarażonym ptactwem jest pod ścisłym nadzorem sanitarnym.
Suchorze stało się dziś symbolem nowej rzeczywistości, w której nawet mała, przydomowa hodowla może stać się centrum epidemiologicznego kryzysu. Lekcja bioasekuracji, jaką odebrał powiat bytowski, jest bolesna, ale – jak podkreślają służby – niezbędna, by chronić resztę regionu.
[ZT]9597[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Niepokojące zdarzenie w Kramarzynach
Kilka tygodni temu, ktoś w podobny sposób zaczepiał moją córkę w Niezabyszewie, kiedy wracała ze szkoły. Okazało się, że nie był to żaden znajomy , tylko Ukrainiec w czarnym samochodzie, z czy przyciemnionymi szybami. Wytropiłem gościa dzięki monitoringom znajomych i zgłosiłem prawie nad policję. Powiadomiłem szkołę. Sprawca został skontrolowany , podczas kontroli drogowej, a że nie porwał tego dziecka, nie zarżnął , nie zadźgał i nie zostawił w lesie , to nic mu nie zrobią. Szkoła w Niezabyszewie nie zareagowała w odpowiedni sposób. Zostałem z tym problemem sam. I to dzisiaj nie mam wyjaśnień dlaczego ten Ukrainiec to zrobił. Do dzisiaj też nas nie przeprosił. I to nie była Czarna Wołga , tylko czarny Citroen c-crosser. Zdjęcie tego typa też mam .
Z Niezabyszewa
08:38, 2026-03-07
Po przejęciu linii do Lipusza mówią: NIE MA PIENIĘDZY!
Niestety po raz kolejny oszukano mieszkańców. Brawo dla wszystkich polityków za kreatywne obiecywanie przed wyborami i po wyborach pokazanie środkowego palca. To smutne ale prawdziwe
Metki
05:20, 2026-03-07
Niepokojące zdarzenie w Kramarzynach
Czyżby powrót CZARNEJ WOŁGI ?
Czarna Wołga
23:10, 2026-03-06
Po przejęciu linii do Lipusza mówią: NIE MA PIENIĘDZY!
Pamiętam ,że chyba w 1990 roku poraz ostatni jechałem pociągiem do Sławna.... Poraz ostatni. Obecnie mamy 2026 rok.... Linia kolejowa Lipusz Korzybie z przystankiem w Bytowie stała sie polityczno wyborczą batalią o głosy wyborców. Walczą objecują i tak od kilkudziesieciu lat. Zawsze przegrywają z... torami. Wyborcy pamietajcie. Jak któryś z dysydentów oprze swoje objecanki o tory to miejcie sie na bacznosci. Sciemnia i prze do władzy.
Mario
22:08, 2026-03-06