Odebrana interwencyjnie sunia jest skrajnie wychudzona i ma odmrożenia, obecnie przebywa pod opieką weterynarza.
Mróz, który szczypie w policzki podczas krótkiego spaceru, dla niej był codziennością, od której nie było ucieczki. Wyobraźcie sobie minus 20 stopni Celsjusza, a wy stoicie w miejscu, bez możliwości rozgrzania się ruchem, bo trzyma was krótki, zaledwie metrowy łańcuch. Tak wyglądało życie starszej suni na jednej z prywatnych posesji w gminie Tuchomie, dopóki losem zwierzęcia nie zainteresowała się Fundacja Nasze Futrzaki z Bytowa.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Konstanty Golba, szef fundacji, nie ukrywa emocji, gdy opowiada o tym, co zastał na miejscu. To nie była standardowa kontrola, a ratowanie życia w trybie natychmiastowym. Widok, który ujrzeli inspektorzy, mroził krew w żyłach bardziej niż panująca na zewnątrz temperatura.
– Ma odmrożone łapy. Do tego metrowy łańcuch. W środku budy jakaś stara wykładzina, a sam otwór wejściowy duży i niczym nieosłonięty, więc wiatr hulał w środku jak chciał – relacjonuje Konstanty Golba.
Zwierzę było w stanie skrajnego wycieńczenia. Goły, pozbawiony sierści brzuch i czerwone, odmrożone łapy to tylko wierzchołek góry lodowej cierpienia, jakiego doświadczyła ta psina. Sunia, zamiast grzać się w cieple domowego ogniska na starość, walczyła o przetrwanie na mrozie, drapiąc się do krwi z powodu zmian skórnych.
Właściciel posesji, starszy mężczyzna opiekujący się chorą matką, zdawał się nie widzieć problemu. Co więcej, próbował przekonywać inspektorów, że pies ma 20 lat, co w tych warunkach byłoby ewenementem na skalę światową.
– To jest suczka, ma około 10-12 lat. On twierdzi, że 20, ale to niemożliwe, żeby w takim stanie tyle przeżyła – komentuje Golba.
Decyzja mogła być tylko jedna. Pies został odebrany w trybie ustawy o ochronie zwierząt, z powodu bezpośredniego zagrożenia życia. Zwierzę natychmiast trafiło pod opiekę weterynaryjną. Pierwsze badania mają wykazać, czy sunia nie cierpi na anemię, co przy takim stopniu zaniedbania i możliwym głodzeniu ("chlebem i wodą") jest bardzo prawdopodobne.
Reakcja właściciela? Typowa w takich przypadkach – strach przed konsekwencjami. Mężczyzna wydzwaniał do fundacji, próbując "odkręcić" sprawę, byle tylko uniknąć sądu.
– On już nie chce tego psa, mówi: "oddajcie mi psa, ale nie róbcie mi sprawy". Pytał, ile to może kosztować. Boi się, że będzie musiał płacić – dodaje szef bytowskiej fundacji.
Sprawa jednak trafi na wokandę, bo na bestialstwo i rażące zaniedbanie nie może być przyzwolenia. Dzięki czujności mieszkańców i szybkiej reakcji "Naszych Futrzaków", suczka ma szansę na godną jesień życia. Teraz przebywa w cieple, jest leczona, a jej brzuch i łapy powoli wracają do normy. To kolejny dowód na to, że nie wolno być obojętnym. Jeden telefon może uratować życie, które dla kogoś innego stało się zbędnym ciężarem uwiązanym na łańcuchu.
::news{"type":"see-also","item":"22409"}
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Q07:16, 06.02.2026
I pomyśleć, że można na ulica mijać taką osobę i nawet nie zdawać sobie sprawy jakim jest zwyrolem... I zamiast czuć wstyd, przepraszać, to tylko boi się obciążenia finansowego. Tacy ludzie nie zasługują na anonimowość...
Hm07:57, 06.02.2026
Moze opieka powinna sprawdzić co z jego mamą bo od lat tez sie nią opiekuje. Czy ma ciepły posiłek codziennie itd. I pomyśleć, ze co niedziela biega do kościoła
Anna 08:41, 06.02.2026
Po co niektórzy ludzie trzymają psy jak nie chcą się nimi zajmować? Właścicielowi jest zimno na dworzu a psu nie?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Lodowe PIEKŁO na metrowym łańcuchu. Interwencja
Moze opieka powinna sprawdzić co z jego mamą bo od lat tez sie nią opiekuje. Czy ma ciepły posiłek codziennie itd. I pomyśleć, ze co niedziela biega do kościoła
Hm
07:57, 2026-02-06
Lodowe PIEKŁO na metrowym łańcuchu. Interwencja
I pomyśleć, że można na ulica mijać taką osobę i nawet nie zdawać sobie sprawy jakim jest zwyrolem... I zamiast czuć wstyd, przepraszać, to tylko boi się obciążenia finansowego. Tacy ludzie nie zasługują na anonimowość...
Q
07:16, 2026-02-06
BURZA w Borzytuchomiu. 15 kandydatów, WYGRAŁA żona
Będzie bliżej domu pracować, co w tym dziwnego,że chciała zmienić pracę. Ba, w sektorze prywatnym tak doświadczona osoba,ze stanowiskiem kierowniczym w CV byłaby brana jako pierwsza pod uwagę. Ktoś kto w urzędzie ma stanowisko kierownicze to niekoniecznie jest najmądrzejszy i najszybszy w działaniu, ale na pewno potrafi wszelkie tematy doprowadzać skutecznie do końca. To bardzo ważne. Niestety, mimo przeprowadzonego konkursu, to teraz wójt musi się tłumaczyć. Rozumiem,że po konkursie 14osob czuje rozczarowanie, też bym czuł. Jednak wyzbyjmy się podłości,czasem nie chodzi o układy, a po prostu wygrywa lepszy.
Obesrwator
05:46, 2026-02-06
Kto pokieruje bytowską biblioteką? Ruszył KONKURS
Jacek, nikt inny - tylko Ty. Po tylu ważnych i wartościowych rzeczach, które zrobiłeś - nie powinno być żadnych wątpliwości! Powodzenia!
Adam M.
21:52, 2026-02-05