Zamknij
REKLAMA

SAMOWOLKA z NIEMRAWYM INSPEKTOREM Marianem Wysockim [WIDEO]

18:59, 23.09.2021 | M.W.
Skomentuj
REKLAMA

Mają w rękach dwa prawomocne wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego, orzekające o nakazie rozbiórki dwóch budynków, hal produkcyjnych, znajdujących się przy ulicy Dworcowej w Borzytuchomiu, a mimo to od 2 lat powiatowy inspektor nadzoru budowlanego nie realizuje obu wyroków. Bezpośredni sąsiedzi, którzy walczyli o rozbiórkę tych obiektów, w pewnym momencie stracili już nadzieję, bo nawet prokuratura nie chciała zająć się powiatowym inspektorem nadzoru budowlanego.

Postanowili działać, gdy przeczytali w naszej gazecie Wieści z Powiatu o sytuacji w Trzebielinie, gdzie po podobnym wyroku NSA, powiatowy inspektor dał gminie 7 dni na rozebranie gminnej drogi. Po drodze w Trzebielinie nic już nie zostało, a rodzina Toczek z Borzytuchomia nadal musi mieszkać obok dwóch nielegalnych hal, w których lokalny przedsiębiorca i jego małżonka prowadzą działalność produkcyjną. 

Toczkowie stwierdzili, że to ich ostatnia szansa i dołączyli do pozostałych osób, składających skargi na powiatowego inspektora, Mariana Wysockiego. Tylko w sierpniu otrzymaliśmy łącznie 6 takich skarg, czego efektem będą artykuły, ukazujące się w kolejnych wydaniach gazety i na portalu www ibytow.pl. Wiemy też, że ludzie, którzy czują się poszkodowani przez powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, chcą wspólnie dołączyć do postępowania, prowadzonego w prokuraturze, a zainicjowanego przez rolnika, Stefana Sobisza. Ma też pojawić się skarga, wysłana do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Powiatu Bytowskiego. 

- Przez kilka lat walczyliśmy o rozbiórkę tych hal. Naczelny Sąd Administracyjny utrzymał w mocy pierwszą decyzję PINB. Myśleliśmy, że to już koniec sprawy i wkrótce nastąpi rozbiórka, ale nic takiego się nie wydarzyło - narzeka Hanna Toczek, mieszkanka ulicy Dworcowej w Borzytuchomiu.  

Pierwszy wyrok zapadł 23 maja 2019 roku w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Była to decyzja w sprawie skargi kasacyjnej, złożonej przez właścicieli nielegalnych hal. Została odrzucona, a w NSA podkreślono, że załączone orzeczenie jest ostateczne i nie podlega zaskarżeniu. 

Sędzia NSA Leszek Kiermaszek stwierdził, że decyzja wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego w Gdańsku z 24 czerwca 2017 roku, w przedmiocie rozbiórki obiektu budowlanego, jest prawomocna. 

Jak dowiadujemy się z wyroku, 12 czerwca 2013 roku do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego w Bytowie wpłynęło pismo rodziny Toczek, zawiadamiające o nielegalnym wybudowaniu obiektów na działce nr 534, przy ulicy Dworcowej w Borzytuchomiu. To wiata o wymiarach 3,8 x 18,10 m, którą powiatowy inspektor nakazał wówczas rozebrać. Została ona dostawiona do istniejącego obiektu, bez pozwolenia na budowę. 

Inwestorzy odwołali się od tej decyzji, ale wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego utrzymał ją w mocy. Jednoznacznie stwierdzono, że jest to samowola budowlana. Nieoczekiwanie powiatowy inspektor nadzoru budowlanego “poszedł na rękę” właścicielom hal i wyraził zgodę na dostarczenie dokumentów, legalizujących obiekty. Mieli to zrobić do 31 grudnia 2016 roku, ale terminu nie dotrzymali, więc nakaz rozbiórki został przywrócony. Przedsiębiorcy z Borzytuchomia poprosili o czas na dokonanie rozbiórki do 30 czerwca 2018 roku, tłumacząc się tym, że nie mają pomieszczenia zastępczego, w którym mogliby umieścić maszyny i urządzenia produkcyjne. Skarga była rozpatrywana przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku i została oddalona. Największa wina inwestorów była taka, że w określonym czasie nie zalegalizowali obiektu. W próbie uzyskania kasacji wyroku wykazywali, że nie wybudowali nowych hal, tylko wyremontowali istniejące obiekty. Ich prawnik szukał też najróżniejszych, innych “kruczków” i drobnych mankamentów, aby “przechylić szalę” na ich stronę. Nic to nie dało. Kasacja została odrzucona. 

- Okoliczność, dotycząca rzekomego remontu wiaty, stoi w sprzeczności z jednoznacznymi w swojej treści oświadczeniami strony, składanymi w toku postępowania administracyjnego, w tym w toku kontroli w dniu 6 sierpnia 2018 roku, gdzie przedsiębiorca podał, iż przedmiotową halę wybudował w latach 2000-2001 oraz podczas rozprawy administracyjnej 9 sierpnia 2014 roku, gdzie inwestor podał, iż wiata została zbudowana tam, gdzie kiedyś było ogrodzenie z siatki - zauważyli sędziowie NSA, oddalając twierdzenie o rzekomym remoncie obiektu. 

Ostatecznie uznano, że wiata to zupełnie nowy obiekt, który wymaga pozwolenia na budowę i prawomocnie orzeczono, że powinna zostać rozebrana. 

Drugi prawomocny wyrok NSA zapadł 10 lutego 2021 roku. Dotyczy tych samych inwestorów, ale innego, położonego w sąsiedztwie obiektu budowlanego. W jego przypadku także wyznaczono nakaz rozbiórki, a sprawę rozpatrywał inny sędzia, Paweł Miładowski. Wyrok zapadł dokładnie 6 listopada 2020 roku.

- Podczas przeprowadzonych 4 grudnia 2012 roku i 6 sierpnia 2013 roku kontroli na działce nr 534 w Borzytuchomiu przy ulicy Dworcowej, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego stwierdził, że znajduje się na niej obiekt, w którym Paweł Ś. prowadzi usługowy zakład ślusarski. Początkowo Paweł Ś. dzierżawił nieruchomość od Gminnej Spółdzielni w Borzytuchomiu, a w 2005 roku kupili ją wraz z istniejącym na niej obiektem murowanym i metalową wiatą. W 2008 roku zmienił konstrukcję wiaty i jej pokrycie dachowe z blachy płaskiej na płytę warstwową. Powstał obiekt wykonany na słupach, którego konstrukcję dachową stanowią wiązary stalowe. Obiekt pokryty jest płytą warstwową. Ściany wykonano również z płyty warstwowej. Obiekt ma posadzkę betonową. Powstała hala o wymiarach 13,10 x 12 m. Ustawione są w niej maszyny oraz urządzenia, między innymi frezarka, tokarka, prasa, nagrzewnica, zgrzewarka, piła taśmowa, warsztat podręczny, stół ślusarski, stół monterski i półautomaty spawalnicze - poinformowano w prawomocnym wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Podczas kontroli inspektor nadzoru budowlanego stwierdził, że konstrukcja obiektu budowlanego, tj. wiaty, została rozebrana, a następnie postawiono ją na nowo, z innych elementów konstrukcyjnych. Zmieniły się również charakterystyczne parametry obiektu, takie jak powierzchnia zabudowy i powierzchnia użytkowa. Zmianie uległ również sposób użytkowania wiaty, a więc powstał zupełnie nowy obiekt budowlany. Hala ta obecnie pełni funkcję produkcyjną i magazynową. Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego stwierdził, że roboty budowlane wymagały uzyskania pozwolenia na budowę, którego inwestorzy nie posiadają. Z uwagi na to, inspektor Marian Wysocki wstrzymał roboty budowlane i nałożył na inwestorów obowiązek przedstawienia do 31 marca 2016 roku decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, czterech egzemplarzy projektu budowlanego wraz z opiniami i uzgodnieniami oraz innymi dokumentami, wymaganymi przepisami szczególnymi. Inwestorzy nie "wyrobili się" w terminie, więc 2 stycznia 2017 roku złożyli ponowny wniosek o przedłużenie terminu dostarczenia dokumentów, a 23 marca 2017 roku Hanna Toczek złożyła do akt sprawy kopię decyzji wójta gminy Borzytuchom z 4 października 2016 roku, wszczętego na wniosek inwestorów, o wydanie decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. W związku z tym 29 marca 2017 roku powiatowy inspektor nadzoru budowlanego nakazał wykonanie rozbiórki hali o wymiarach 13,10 x 12 metrów. 

Wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego odrzucił z kolei zaskarżenie decyzji przez inwestorów, wskazując, że hala została zbudowana w latach 2008-2010 w miejscu starego obiektu budowlanego, a co najmniej od 1999 roku istniała tam wiata zadaszona, na słupach stalowych, z jedną ścianą metalowo-stalową i trzema ścianami z siatki ogrodzeniowej. Była ona o 1/4 mniejsza od nowego obiektu. Tu również inwestorzy próbowali wykazać, że był to remont, ale kolejne instancje nie dały im wiary, wskazując, że to zupełnie nowy obiekt budowlany. 

- Celem prac remontowych pozostaje odtworzenie stanu pierwotnego obiektu budowlanego, niebędące bieżącą jego konserwacją, sprowadzające się do utrzymania tego obiektu w należytym stanie technicznym i użytkowym. Remont nie prowadzi ponadto do powstania nowej substancji budowlanej, przez wykonanie obiektu budowlanego lub zmianę jego charakterystycznych parametrów - zauważyli sędziowie NSA. 

W tym przypadku inwestorzy również w wyznaczonym terminie nie dostarczyli dokumentów, pozwalających na legalizację obiektu. Decyzja o nakazie rozbiórki dwóch obiektów została utrzymana. 

Rodzina Toczek myślała, że na tym koniec sprawy i wkrótce nastąpi rozbiórka, tak jak to w ekspresowym tempie stało się z drogą gminną w Trzebielinie, gdzie sprawa była właściwie identyczna. Pomylili się, bo mijały miesiące, a nawet i lata, a inspektor nadzoru budowlanego nakazu rozbiórki wciąż nie wydał. Złożyli skargę do pomorskiego wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego, dotyczącą bezczynności powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Pierwsze ich wystąpienie było 30 kwietnia 2018 roku i od 3 lat do dziś nic się nie wydarzyło. W międzyczasie złożyli jeszcze doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Bytowie, w związku z bezczynnością powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Odmówiono wszczęcia śledztwa. Nie podano jednak żadnego uzasadnienia. Prokuratura wydała taką decyzję 29 sierpnia 2019 roku. Od tamtej pory przez 2 lata nic się nie wydarzyło. Obie nielegalne hale stoją nadal. 

- Kiedyś w bezpośrednim sąsiedztwie istniał magazyn Gminnej Spółdzielni i było spokojnie jeszcze w momencie, gdy przeprowadziliśmy się tu w 2005 roku i zaczęliśmy remontować dom, który posiadamy. Kilka lat później lokalny przedsiębiorca zaczął wyburzać stare obiekty i budować nowe hale oraz rozpoczął działalność produkcyjną. Nie powinni takiej działalności prowadzić, ponieważ w tym miejscu zakazana jest cicha działalność. W rzeczywistości jest tak, że nawet w sobotę do godz. 23:00 chodzą maszyny, takie jak szlifierki. Hałas jest nie do wytrzymania - narzeka Hanna Toczek. - Nie rozumiem jak w Polsce działa wymiar sprawiedliwości, skoro zapadają wyroki NSA, ale w powiecie bytowskim nie są one honorowane czy o co chodzi? Przecież to jest wyrok najwyższego sądu administracyjnego. W takiej sytuacji powiatowy inspektor nadzoru budowlanego powinien “bez mrugnięcia okiem” przystępować do rozbiórki, a w razie braku reakcji ze strony właścicieli hal, zlecić firmie zewnętrznej rozebranie obu obiektów i obciążenie kosztami ich rozbiórki.

Hanna Toczek podkreśla, że zna się na rzeczy. Miała do czynienia z wydawaniem warunków zabudowy i opiniowaniem najróżniejszych inwestycji, ponieważ jest byłą radną gminy Borzytuchom.

- Trzeba też zauważyć, że ta hala znajduje się w granicach drogi i została niezgodnie z prawem poszerzona, a część materiałów wykorzystywanych do produkcji, składowana jest na gminnej drodze i nikt im z tego tytułu nic nie robi - zauważa Hanna Toczek. - Moim zdaniem powiatowy inspektor nadzoru budowlanego powinien działać w granicach prawa i jeśli pojawi się jakiś wyrok czy inny nakaz, powinien wykonywać swoją pracę. Wychodzi na to, że nie warto walczyć przez lata w sądach, tracić czas i pieniądze, skoro na końcu, po wydaniu prawomocnego wyroku i tak nie ma żadnej reakcji po stronie powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. 

[ZT]4593[/ZT]

MY, PRZEDSIĘBIORCY

Chociaż mamy kopie obu wyroków NSA, w których wyraźnie jest napisane, że skargi kasacyjne zostały oddalone, inwestorzy upierają się, że sprawa nie jest zakończona. Byliśmy u nich w biurze i rozmawialiśmy z nimi. Zapewniali, że małżeństwo Toczek nie wie, że sprawa ma swój ciąg dalszy, ale teraz podobno nie są oni o tym informowani, co jest dość dziwne, z uwagi na to, że są bezpośrednimi sąsiadami problematycznych hal. Właściciele dwóch nielegalnych hal nie chcieli pokazać nam żadnych dokumentów na potwierdzenie, tego, co mówili. Kazali wierzyć sobie “na słowo” i zapowiedzieli, że po publikacji artykułu odezwą się, podając swoje argumenty. 

- Liczymy na to, że pan inspektor nadzoru budowlanego, Marian Wysocki pomoże nam, jako przedsiębiorcom, doprowadzając do legalizacji obu budynków. Powinno dbać się o przedsiębiorców, bo my działamy od 30 lat i eksportujemy, zapewniając państwu polskiemu wpływy podatkowe - mówi małżeństwo, prowadzące zakład w Borzytuchomiu. 

Podkreślają oni, że są w trakcie budowy nowej hali w innym miejscu, ale potrzebują czasu na przeprowadzkę. Liczą na to, że powiatowy inspektor nadzoru budowlanego pozwoli im poczekać z wyburzeniem hal do czasu przeprowadzki. 

- Nasza sąsiadka, która zgłasza tę sprawę, to bardzo konfliktowa kobieta. Była kiedyś radną, ale ludzie na niej się poznali i radną już nie jest - podkreśla właściciel zakładu. 

Zaznacza on, że razem z żoną są jednymi z pierwszych przedsiębiorców w Borzytuchomiu. Zapewniają, że działają legalnie i nie zgadzają się z dotychczasowymi wyrokami, twierdząc, że sprawa została źle rozpoznana. 

- Zapewniam, że udało nam się wywalczyć kasację wyroku i sprawa wraca do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego - komentuje współwłaścicielka zakładu. 

- Trzeba też podkreślić, że kiedyś sąsiadka przyszła do nas dwoma synami i powiedzieli, że chcą nasz teren odkupić. Może to jest prawdziwa przyczyna ich działania. Chcą nas stąd “wykurzyć”? - zastanawia się właściciel zakładu. 

Jednocześnie oboje wskazują, że sąsiedzi prowadzą zakład wulkanizacyjny i podobno jest on głośniejszy od ich firmy. 

- Można by było zająć się też wykopanym przez nich kanałem w warsztacie. Ludzie nam nawet sugerowali, żeby odpłacić się im w taki sam sposób, składając doniesienie, ale na razie daliśmy sobie spokój - komentują właściciele hal.

Wysłaliśmy w tej sprawie pytania do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego i do jego przełożonego w Gdańsku. Powiatowy nie odpowiedział, a w Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego potwierdził, że w tej sprawie są dwa prawomocne wyroki nakazujące rozbiórkę. Sprawa przeciąga się podobno dlatego, że właściciele hal zaskarżyli egzekucję obowiązku rozbiórki. Sprawa jest w toku.

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (3)

KaszubKaszub

3 0

To jest państwo z dykty, a miało być lepiej.Bezczelność przedsiębiorców porażająca. 19:34, 23.09.2021

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

JanJan

2 0

Z dykty to było. Tera jest z papieru. Toaletowego. Po użyciu. 21:10, 23.09.2021


GhostGhost

1 0

Ludzie którzy planujecie budowy, uciekajcie z Borzytuchomia!!! Tam swoim brakiem kompetencji Cyba taki bałagan zrobił, że kolejne 20 lat nikt tego nie naprawi!!! Tamtejsi ludzie nigdy nie stanowili wspólnoty, i nigdy stanowić nie będą!!! 20:13, 24.09.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%