Audyt zamówiony przez gminę Borzytuchom uderza w sposób organizacji szkół i wywołuje kolejną odsłonę sporu wokół dyrektora Jarosława Ścigały.
Liczący 72 strony audyt zamówiony przez gminę Borzytuchom nie pozostawia złudzeń. Wskazano w nim cały katalog działań, które – zdaniem autorki opracowania Elżbiety Rabendy – generują dla samorządu niepotrzebne wydatki. Wśród nich znalazło się także zaangażowanie brata dyrektora Jarosława Ścigały do prowadzenia dodatkowych lekcji wychowania fizycznego, choć – jak wynika z raportu – te same zajęcia mogłaby poprowadzić już zatrudniona nauczycielka w ramach godzin ponadwymiarowych, a więc taniej dla gminy.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
To właśnie ten wątek bardzo mocno pokazuje skalę problemu. Audyt nie dotyczy bowiem jednej decyzji czy pojedynczego błędu, ale całego modelu zarządzania szkołą, godzinami, etatami, świetlicami, zajęciami dodatkowymi, pomocą psychologiczno-pedagogiczną i organizacją pracy w placówkach filialnych. Z końcowych wyliczeń wynika, że gdyby wdrożyć wszystkie rekomendacje, gmina mogłaby oszczędzać ponad 820 tys. zł rocznie.
Ten audyt nie pojawił się przypadkiem. To pokłosie głośnych kontrowersji opisanych kilka miesięcy temu w artykule „Ścigała ŚCIGANY. Naraził podatników na OGROMNE STRATY – ponad 600 000 zł!”. Wtedy ujawniono, że po kontrolach dotyczących nauczania języków mniejszości i regionalnych gmina musiała oddać 668 336 zł nienależnie pobranej subwencji za lata 2019–2021, a do tego doszły odsetki. Już wtedy wójt Jarosław Garbicz zapowiadał, że niezależny audyt ma pokazać, czy problem jest znacznie szerszy. Dziś wiadomo, że jest.
AUDYT
Dokument przygotowało Centrum Wsparcia Rozwoju Edukacji i Biznesu OTUS. Jak zapisano, jego celem było przeanalizowanie organizacji Zespołu Szkół w Borzytuchomiu, wskazanie możliwych usprawnień oraz takiego stosowania prawa, które pozwoli osiągnąć cele oświatowe przy jednoczesnej racjonalizacji nakładów finansowych ponoszonych na wydatki osobowe.
Autorka raportu od początku stawia sprawę jasno. Jej zdaniem podstawowym kierunkiem działań powinno być wzmacnianie jakości kształcenia i jednoczesne racjonalizowanie kosztów, przede wszystkim poprzez ujednolicenie standardów arkusza organizacyjnego, lepsze planowanie oddziałów i grup, ograniczanie godzin ponadwymiarowych oraz bieżący nadzór nad etatami i zastępstwami.
Rabenda zaznacza też wyraźnie, że od 1 września 2025 roku godziny ponadwymiarowe stały się dla samorządów szczególnie kosztowne. Dlatego organizacja pracy szkoły powinna być planowana wyjątkowo ostrożnie.
W części finansowej i organizacyjnej padają bardzo konkretne liczby. Z danych analizowanych przez autorkę wynika, że obecnie w całym zespole jest 531 uczniów, średnio 16 w oddziale, a na jeden etat nauczyciela przypada 7 uczniów. Łączna liczba etatów wynosi 21,42. To dane z października 2025 roku.
Audyt pokazuje też wyraźny wzrost pieniędzy przepływających przez system oświaty w gminie. Subwencja wzrosła z 5,1 mln zł w 2022 roku do ponad 7,5 mln zł w 2024 roku. W tym samym czasie liczba uczniów zwiększyła się z 306 do 347.
Jednocześnie wydatki samorządu na wynagrodzenia nauczycieli wzrosły z 3,7 mln zł w 2022 roku do 5,5 mln zł w 2024 roku. Do tego trzeba doliczyć jeszcze koszty przedszkola. Same wynagrodzenia nauczycieli przedszkolnych kosztowały w 2024 roku prawie 1,5 mln zł.
Globalnie z danych wynika, że wynagrodzenia nauczycieli pochłaniają 92 proc. subwencji. Autorka zaznacza, że to jeszcze można uznać za wynik dobry, ale jednocześnie zauważa wyraźny trend wzrostowy, bo w 2022 roku było to 74 proc..
Co istotne, w tych danych nie uwzględniono nauczycieli przedszkola, ponieważ przedszkole pozostaje zadaniem własnym gminy i znajduje się poza subwencją oświatową.
Rabenda przypomina również, że od 2025 roku zmienił się system finansowania oświaty samorządowej. Subwencja naliczana jest według liczby uczniów oraz struktury zatrudnienia nauczycieli na podstawie stanu na 15 czerwca każdego roku. Rejestrowany jest stan osobowy w szkołach i przedszkolach, w tym wsparcie psychologiczno-pedagogiczne i specjalistyczne z przeliczeniem na realizowane godziny. Na tej podstawie ministerstwo dokonuje przeliczeń.
W praktyce oznacza to, że dyrektorzy muszą na bieżąco i bezbłędnie wpisywać wszystkie zmiany, bo pominięcie danych automatycznie skutkuje wypłatą niższej subwencji dla gminy.
To właśnie w tym miejscu raport przechodzi do szczegółowej analizy sposobu zarządzania szkołą przez Jarosława Ścigałę.
ZASTRZEŻENIA
Autorka audytu zauważyła, że na stronie internetowej szkoły i w części materiałów pojawia się stanowisko dyrektora przedszkola, choć formalnie taka funkcja nie istnieje. Przedszkole wchodzi w skład zespołu szkół, którego dyrektorem jest Jarosław Ścigała. Anna Januszewska formalnie pełni funkcję wicedyrektora.
Rabenda proponuje redukcję stanowiska wicedyrektora przedszkola. Jej zdaniem organizacją pracy oddziałów przedszkolnych może zająć się z powodzeniem wicedyrektor zespołu szkół oraz kierownicy szkół filialnych. Wyliczona oszczędność to 3 godziny tygodniowo, co daje prawie 13 tys. zł rocznie, plus dodatek funkcyjny.
Raport wskazuje również, że szkoła przekazała rozbieżne dane dotyczące liczby etatów, a szkoły filialne w Dąbrówce i Niedarzynie miały podać dane niepełne.
Autorka sugeruje ograniczenie zatrudniania nauczycieli niepełnozatrudnionych i przydzielanie większej liczby godzin już zatrudnionym nauczycielom w ramach godzin ponadwymiarowych, bo takie rozwiązanie jest tańsze.
W audycie zaznaczono, że 50 nauczycieli ma godziny ponadwymiarowe, średnio 4,7 godziny tygodniowo na osobę. Jednocześnie w arkuszu wpisano nawet ujemne godziny ponadwymiarowe u nauczycieli niepełnozatrudnionych, co Rabenda wprost uznaje za oznaczenie nieprawidłowe.
Podkreśla, że dyrektor powinien planować zatrudnienie tak, aby nauczyciele mogli wykonywać godziny ponadwymiarowe, które zawsze są tańsze. Zastrzega przy tym, że przydzielenie takich godzin może nastąpić wyłącznie za zgodą nauczyciela i nie może przekroczyć połowy tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin.
W audycie wymieniono 26 nauczycieli z różnym wymiarem godzin, a przy trzech nazwiskach wskazano, że nieprawidłowo uśredniono pensum. Z tego powodu autorka zaleca weryfikację płatności godzin ponadwymiarowych.
BŁĘDNIE ZAPLANOWANE ZAJĘCIA
Rabenda zwraca uwagę również na to, że dyrektor Jarosław Ścigała miał zaplanowane 4 godziny wychowania fizycznego i 1 godzinę wychowania fizycznego rozszerzonego, przy czym ta ostatnia została – według raportu – błędnie zaplanowana.
Autorka pisze, że istnieje ryzyko, iż w trakcie roku szkolnego część tych nieobowiązkowych godzin dla uczniów może być odwołana. W jej ocenie wystarczy zdjąć jedną godzinę z puli godzin do dyspozycji dyrektora, zaplanować grupowe zajęcia rewalidacyjne i ograniczyć świetlicę, aby pojawiły się godziny nieefektywnie przepracowane.
Pada wprost stwierdzenie, że w analizowanej szkole nieprawidłowo zaplanowano zajęcia wychowania fizycznego rozszerzonego.
BRAT DYREKTORA
Jednym z najmocniejszych wątków całego raportu jest kwestia zatrudnienia brata dyrektora. W arkuszu zaplanowano zatrudnienie nauczyciela niepełnozatrudnionego, którym jest właśnie brat Ścigały. Autorka raportu zauważa, że skoro wychowanie fizyczne może realizować zatrudniona już w szkole nauczycielka w ramach godzin ponadwymiarowych, to byłoby po prostu taniej niż zatrudnianie brata dyrektora.
ARKUSZE PEŁNE BŁĘDÓW
Raport punktuje też błędy w samym konstruowaniu arkuszy organizacyjnych. Autorka wykryła przypadki, w których zapisywano realizację zajęć przy nauczycielach przebywających na urlopach oraz błędnie wpisywano pełny wymiar kadry kierowniczej.
Jako przykład podano dyrektora. Według audytu powinien mieć wpisane 18 godzin tygodniowo, w tym 13 godzin obniżki i 5 godzin zajęć, a w dokumentach pojawił się zapis o 5 godzinach tygodniowo.
Rabenda proponuje sporządzanie jednego arkusza dla całego zespołu, zamiast oddzielnych arkuszy dla każdej jednostki. W jej ocenie ułatwiłoby to uśrednianie etatu nauczycieli, analizę pracy zespołu i kontrolę ze strony organu prowadzącego.
Audyt zagłębia się również w zatrudnienie pracowników obsługi. Zdaniem autorki poziom zatrudnienia jest tu zbyt wysoki.
Wprost wylicza, że należałoby zredukować zatrudnienie intendenta w Dąbrówce i Niedarzynie o 0,8 etatu, ponieważ intendent zatrudniony w Borzytuchomiu powinien zapewniać obsługę całego zespołu.
W Niedarzynie zatrudniony jest ponadto palacz-konserwator-woźny na cały etat, choć – według raportu – powinno to być maksymalnie 0,5 etatu. Rabenda uważa, że nie ma potrzeby zatrudniania palacza przez cały rok na pełny etat.
Pierwsza duża propozycja oszczędności dotyczy przedszkola. Autorka rekomenduje stworzenie 4 oddziałów zamiast 5.
Redukcja oznaczałaby 25 godzin tygodniowo oraz ograniczenie dodatku wychowawczego. Dla gminy przełożyłoby się to na ponad 107 tys. zł oszczędności rocznie.
Rabenda proponuje także ograniczenie skrajnych godzin pracy przedszkola, w których uczestniczy niewiele dzieci, a także zmianę organizacji dnia oddziałów przedszkolnych i spojrzenie na religię jako na zajęcia dodatkowe.
Raport bardzo dokładnie analizuje funkcjonowanie świetlic. Autorka zauważa, że w niektórych godzinach w świetlicy przebywa tylko 5 dzieci. Jej zdaniem w tym czasie mogłyby one przebywać w bibliotece pod opieką nauczyciela bibliotekarza, co pozwoliłoby zaoszczędzić 5 godzin tygodniowo.
Dalej proponuje, aby uczniom korzystającym ze świetlicy w ostatniej godzinie dnia zorganizować inne formy aktywności, np. zajęcia z pomocy przedmedycznej albo zajęcia z godzin do dyspozycji dyrektora. To miałoby przynieść redukcję kolejnych 5 godzin tygodniowo.
Łącznie na świetlicach we wszystkich szkołach autorka wyliczyła oszczędność rzędu 13 godzin tygodniowo, co daje prawie 56 tys. zł rocznie.
Podkreśla też, że w sytuacji braku nauczyciela korzystniejsze są doraźne zastępstwa niż regularna praca świetlicy.
Rabenda zwraca ponadto uwagę, że w arkuszach wpisano, iż dzieci przedszkolne korzystają z zajęć świetlicowych. Tymczasem – jak zaznacza – zajęć świetlicowych dla dzieci przedszkolnych się nie organizuje.
Autorka audytu zauważa, że łącznie realizowanych jest 25 godzin religii tygodniowo. Jej zdaniem warto zaplanować je dla jednego nauczyciela z godzinami ponadwymiarowymi, bo to tańsze rozwiązanie.
Wprost wylicza, że na samej religii można zaoszczędzić 3 godziny tygodniowo, czyli prawie 13 tys. zł rocznie.
Jeszcze ostrzejsze uwagi dotyczą zajęć dodatkowych. W arkuszu zaplanowano 10 godzin tygodniowo zajęć określonych jako dodatkowe czy sportowe – 3 godziny zajęć sportowych dla klas początkowych i 7 godzin zajęć sportowych w ramach wychowania fizycznego rozszerzonego dla klas starszych.
Rabenda podkreśla, że w szkole podstawowej nie realizuje się przedmiotów w zakresie rozszerzonym. Takie zajęcia nie mogą być finansowane z puli godzin organu prowadzącego, bo nie dotyczą całego oddziału i nie podlegają klasyfikacji.
W związku z tym rekomenduje zdjęcie z arkusza 10 godzin tygodniowo, co dałoby ponad 43 tys. zł oszczędności rocznie.
Bardzo szeroki fragment raportu dotyczy wsparcia psychologiczno-pedagogicznego. Autorka zauważa, że zajęcia logopedyczne prowadzi każda poradnia psychologiczno-pedagogiczna, a szkoła nie ma obowiązku prowadzenia takich zajęć i zatrudniania logopedy.
Zajęcia korekcyjno-kompensacyjne zaplanowano w wymiarze 15 godzin tygodniowo, choć – według Rabendy – mogą być prowadzone w grupie do pięciu uczniów co drugi tydzień i powinni je realizować zatrudnieni specjaliści w ramach etatu.
Również zajęcia dydaktyczno-wyrównawcze zaplanowano w wymiarze 15 godzin tygodniowo z edukacji wczesnoszkolnej, języka polskiego i matematyki. W Borzytuchomiu z tej formy korzysta 10 uczniów. Autorka audytu proponuje redukcję o około 7 godzin tygodniowo.
Wprost pisze, że w nowym arkuszu nie należy już planować zajęć logopedycznych i dydaktyczno-wyrównawczych w obecnej formule, a następnie przydzielać ich nauczycielom i rozpisywać pod nie wakatów. Jej zdaniem ten rodzaj zajęć nie jest dla uczniów obowiązkowy, więc planowanie ich już na etapie arkusza majowego jest sporym ryzykiem.
Jednocześnie zauważa, że zaplanowano tylko 5 godzin tygodniowo pracy pedagoga specjalnego, podczas gdy właściwy wymiar powinien wynosić ponad 15 godzin tygodniowo. W związku z tym rekomenduje ograniczenie zatrudnienia logopedy, pedagoga lub psychologa na rzecz pedagoga specjalnego.
Łącznie po poprawkach w dziale specjaliści autorka wyliczyła ponad 165 tys. zł oszczędności rocznie.
KOSZTOWNA NADMIAROWOŚĆ
Duże oszczędności – według audytu – można znaleźć również przy organizacji wsparcia uczniów z niepełnosprawnościami.
Autorka wskazuje, że obecnie chodzi o 20 godzin tygodniowo, a po wszystkich roszadach byłaby redukcja aż 44 godzin tygodniowo, co dawałoby prawie 190 tys. zł oszczędności rocznie.
Jako przykład pada Dąbrówka. Tam zaplanowano zatrudnienie dwóch nauczycieli współorganizujących, choć w szkole jest jeden uczeń z niepełnosprawnością sprzężoną, dla którego zaplanowano dodatkową kadrę.
Rabenda proponuje utworzenie oddziału integracyjnego i zatrudnienie jednego nauczyciela współorganizującego. Zaznacza, że nauczyciel współorganizujący może w ramach swojego pensum samodzielnie realizować także zajęcia rewalidacyjne, co nie obciąża szkoły dodatkowymi kosztami.
Wprost wylicza, że zatrudnienie jednego nauczyciela współorganizującego na 20 godzin tygodniowo daje rocznie ponad 86 tys. zł, a pomoc nauczyciela na pół etatu to kolejne prawie 28 tys. zł.
Kolejne oszczędności raport znajduje w zajęciach rewalidacyjnych, gdzie można zredukować 15 godzin tygodniowo, co daje prawie 65 tys. zł rocznie. Następne 107 tys. zł wskazano przy wczesnym wspomaganiu.
Autorka raportu proponuje również częściowe wprowadzenie edukacji łączonej w Dąbrówce i Niedarzynie. Chodziłoby tylko o niektóre przedmioty, takie jak plastyka czy muzyka.
Po przeliczeniu wszystkich zaoszczędzonych godzin wyszła roczna oszczędność na poziomie prawie 130 tys. zł, po redukcji 30 godzin tygodniowo.
Rabenda zaznacza przy tym, że nauczycielowi prowadzącemu zajęcia w klasie łączonej należy się dodatek za trudne warunki pracy.
PONAD 820 TYS. ZŁ OSZCZĘDNOŚCI
Końcowe wyliczenia audytu są mocne. Autorka wskazuje, że po wszystkich zmianach możliwe byłoby zredukowanie ponad 190 godzin i osiągnięcie ponad 820 tys. zł oszczędności rocznie.
Dodaje też, że niż demograficzny z pewnością wymusi na kierowniku jednostki oczywiste zmiany w obszarze organizacji kadr i zadań.
W pierwszej kolejności rekomenduje zatrudnianie nauczycieli współorganizujących, prowadzenie zajęć grupowych rewalidacyjnych i psychologiczno-pedagogicznych, racjonalne planowanie pracy świetlicy obsługiwanej przez już zatrudnionych nauczycieli, przydzielanie godzin ponadwymiarowych tym, którzy już pracują, częściowe wprowadzenie edukacji łączonej oraz likwidację stanowiska wicedyrektora przedszkola.
ROZLICZANIE NADGODZIN
Pod koniec raportu pojawia się jeszcze jeden, niezwykle poważny wątek. Chodzi o prawidłowość rozliczania godzin ponadwymiarowych przez dyrektora.
Rabenda zauważa, że szkoła nieprawidłowo rozliczała w niektórych przypadkach nadgodziny, przez co nauczyciele mieli je albo zawyżane, albo zaniżane. Dotyczyło to szczególnie nauczycieli pracujących na zastępstwach.
Stosowano zaokrąglenia do pełnych wartości godzinowych na koniec miesiąca, choć – jak podkreśla autorka – przepisy tego nie dopuszczały. W konsekwencji część nauczycieli mogła mieć nieprawidłowo naliczone wynagrodzenie.
Z raportu wynika też, że gmina płaciła nauczycielom nawet za dni ustawowo wolne od pracy, za okres usprawiedliwionej nieobecności nauczyciela albo w sytuacji, gdy nauczyciel nie wykonał zajęć z powodu nieobecności ucznia.
Jako przykłady wskazano zajęcia odwołane z powodu nauki pływania, która nie jest dla uczniów obowiązkowa. Nauczyciele uczestniczący w tych zajęciach mieli otrzymywać wynagrodzenie, mimo że – według autorki – przepis tego nie przewiduje.
Podobnie miało być przy części zajęć korekcyjno-kompensacyjnych, które nie odbywały się z powodu nieobecności uczniów, a także podczas egzaminu ósmoklasisty, zawodów sportowych czy rozpoczęcia roku szkolnego.
Rabenda opisuje również sytuacje, gdy nauczyciel wyjeżdżał na wycieczkę i zachowywał pełne wynagrodzenie za tydzień pracy, a jednocześnie szkoła płaciła nauczycielom zastępującym go w placówce. W audycie pada bardzo mocne stwierdzenie, że szkoła postępuje tak, jakby nadal obowiązywał przepis uchylony już w 1992 roku.
W związku z tym autorka zaleca szczegółowe przeliczenie sposobu naliczania godzin ponadwymiarowych w każdym miesiącu od stycznia do grudnia za lata 2022–2025, na podstawie wpisów do dzienników lekcyjnych.
Jej zdaniem dopiero taka analiza może ujawnić pełną skalę dodatkowych nieprawidłowości i ewentualnie zawyżonych wynagrodzeń wypłaconych z budżetu gminy.
DYREKTOR ODPISUJE
Na 72-stronicowy audyt Jarosław Ścigała odpowiedział trzystronicowym pismem sporządzonym pod koniec lutego.
Na całej pierwszej stronie powtarza on wszystkie pozytywne zapisy z raportu. Dalej broni się, podkreślając, że szkoła pozyskuje dodatkowe przychody, m.in. z organizacji zajęć z regionalizmu czy języków mniejszości narodowych, które cieszą się dużą popularnością.
Przyznaje również, że autorka raportu rekomenduje działania, których wprowadzenie może przynieść wymierne korzyści finansowe dla gminy. Zapewnia, że część z nich jest już realizowana.
Ścigała zapowiada zmniejszenie przydziału godzin o 42, m.in. poprzez likwidację godzin gimnastyki korekcyjnej, połączenie klas 4 i 5 w Niedarzynie na niektórych przedmiotach, zoptymalizowanie godzin przedszkola, połączenie zajęć rewalidacyjnych dzieci z tą samą niepełnosprawnością oraz zwiększenie pensum specjalistów z 20 do 22 godzin.
Łącznie ma to dać około 227 tys. zł oszczędności rocznie.
Zapowiada również zmniejszenie zatrudnienia trzech pracowników obsługi, co według jego wyliczeń przyniesie kolejne 260 tys. zł oszczędności rocznie.
W sumie dyrektor mówi więc o prawie 500 tys. zł oszczędności, a nie o ponad 820 tys. zł.
Jednocześnie Jarosław Ścigała wyraźnie zaznacza, że nie ze wszystkimi propozycjami się zgadza.
Jak napisał, inne sugestie autorki opracowania są nieracjonalne, nierealne i szkodliwe dla uczniów, a ich wprowadzenie negatywnie wpłynęłoby na poziom kształcenia i obniżyło jakość pracy szkoły. Mogłoby także spowodować odpływ dzieci z przedszkola i szkół filialnych.
Dyrektor nie przyjmuje m.in. propozycji redukcji stanowiska wicedyrektora przedszkola. Wskazuje, że ramowe plany nauczania przewidują utworzenie stanowiska wicedyrektora od 6 oddziałów, a w przedszkolu jest ich obecnie 7.
Nie zgadza się także na zwiększenie liczby łączeń na przedmiotach wiodących, takich jak język polski, matematyka i angielski, ani na połączenie dwóch klas trzecich w jedną klasę czwartą w Borzytuchomiu od nowego roku szkolnego.
Odrzuca również ograniczenie zatrudnienia nauczycieli niepełnozatrudnionych, pracowników obsługi oraz pomocy nauczyciela, argumentując, że mają szeroki zakres obowiązków, a redukcje zdestabilizowałyby pracę szkoły.
Nie przyjmuje ograniczenia pracy świetlicy, bo – jak wskazuje – jest ona dostosowana do potrzeb rodziców.
Sprzeciwia się też tworzeniu 28-osobowych grup międzyoddziałowych na religii, utworzeniu klasy integracyjnej, ponieważ wiązałoby się to z koniecznością przenoszenia dzieci z klasy do klasy, co przy spektrum autyzmu mogłoby pogorszyć ich funkcjonowanie, a także ograniczeniu pomocy psychologiczno-pedagogicznej i likwidacji szkół filialnych.
W odpowiedzi podkreśla, że sposób organizacji szkół w gminie od lat jest przykładem racjonalizacji wydatków przy zachowaniu mniejszych placówek, a wydatki oświatowe mieszczą się w subwencji i nawet generują nadwyżkę.
Ścigała zaznacza, że audyt jest jedynie materiałem analitycznym, który rekomenduje zmiany i sposób weryfikowania przyszłorocznego arkusza organizacyjnego, ale nie wiąże prawnie gminy ani zespołu szkół.
Jego zdaniem raport nie uwzględnia specyfiki gminy, szkoły i środowiska, nie rozpoznaje czynników pedagogicznych oraz społecznych skutków proponowanych zmian.
Podkreśla też, że oczekiwania rodziców wyznaczają dyrektorowi i samorządowi kierunki prowadzenia lokalnej polityki oświatowej.
Na końcu pisze, że raport upewnił kierownictwo szkoły o prawidłowości podejmowanych działań. Racjonalne wskazówki uznaje za warte przemyślenia i wprowadzenia, natomiast wobec tych, które uważa za nierealne i szkodliwe, wyraża zdecydowany sprzeciw.
_________________________________________________________________________________________________________________________________________

Kilka miesięcy temu w gminie Borzytuchom wybuchły kontrowersje związane z funkcjonowaniem Zespołu Szkół oraz koniecznością zwrotu części subwencji oświatowej. W odpowiedzi na te wydarzenia władze gminy zdecydowały się zlecić audyt, który miał sprawdzić sposób organizacji oświaty i wskazać możliwe oszczędności.
Z wójtem gminy Borzytuchom Jarosławem Garbiczem rozmawiamy o wnioskach z audytu, potencjalnych zmianach w funkcjonowaniu szkoły oraz o tym, czy w raporcie potwierdzono wcześniejsze zarzuty dotyczące nieprawidłowości.
Jakie są główne wnioski z audytu dotyczącego funkcjonowania oświaty w gminie Borzytuchom?
Trzeba przede wszystkim jasno powiedzieć, że ten dokument skupia się na optymalizacji wydatków w oświacie, czyli na sposobach bardziej efektywnego finansowania szkół. Audyt wskazuje pewne rekomendacje, które – gdyby było możliwe wprowadzić je w stu procentach – pozwoliłyby ograniczyć koszty. Natomiast trzeba pamiętać, że nasze realia lokalne rządzą się swoimi prawami, a najważniejsze jest dla nas to, aby nie odbyło się to kosztem uczniów i funkcjonowania szkoły.
W audycie pojawia się informacja, że możliwe są oszczędności sięgające nawet kilkuset tysięcy złotych. Czy takie zmiany są realne?
W analizie pojawiają się różne scenariusze. Pan dyrektor Jarosław Ścigała wskazywał możliwość ograniczenia kosztów nawet o blisko pół miliona złotych, ale to są propozycje, które trzeba bardzo dokładnie przeanalizować.
Dla nas kluczowym momentem jest koniec maja, kiedy wójt zatwierdza arkusz organizacyjny szkoły na kolejny rok szkolny. Do tego czasu analizujemy wszystkie dane i sprawdzamy, które rozwiązania można wprowadzić bez negatywnych skutków dla uczniów i jakości nauczania.
Czy audyt potwierdził nieprawidłowości, które wcześniej były przedmiotem krytyki i które doprowadziły do zwrotu części subwencji oświatowej?
Nie, ponieważ audyt dotyczył innego obszaru. Zwrot części subwencji wynikał z kwestii związanych z organizacją nauczania języków mniejszości etnicznych. Te sprawy zostały już wcześniej szczegółowo przeanalizowane podczas kontroli, między innymi przez Krajową Administrację Skarbową.
Otrzymaliśmy raporty, z których jasno wynikało co było robione niewłaściwie i jakie były tego skutki finansowe. Dlatego powielanie tych ustaleń w audycie nie miało sensu.
Czyli audyt miał przede wszystkim charakter porządkujący?
Dokładnie tak. Nowe władze gminy i nowa rada rozpoczęły kadencję od informacji, że trzeba zwracać część subwencji oświatowej. W takiej sytuacji naturalne było, że chcemy sprawdzić, czy system funkcjonuje prawidłowo i czy można go usprawnić.
W raporcie są zarówno uwagi krytyczne, jak i wskazania, że pewne rozwiązania były prowadzone prawidłowo.
W audycie pojawia się również wątek godzin ponadwymiarowych nauczycieli i zastępstw. Czy w tym obszarze stwierdzono nieprawidłowości?
Ten temat został w audycie jedynie wspomniany. Od września ubiegłego roku bardzo mocno zmieniły się przepisy Karty Nauczyciela, które doprecyzowały sposób rozliczania wielu kwestii, między innymi związanych z wycieczkami szkolnymi czy zastępstwami.
W praktyce oznacza to, że część rozwiązań, które wcześniej budziły wątpliwości, dziś jest już wprost uregulowana przepisami.
Pojawił się również wątek zatrudnienia w szkole brata dyrektora, który prowadzi zajęcia wychowania fizycznego. Czy ten temat budzi wątpliwości?
Nie widzę tu żadnych powodów do niepokoju. Pan Ścigała od wielu lat prowadzi zajęcia w tej szkole i jest bardzo dobrym nauczycielem wychowania fizycznego.
Audytorka wskazała ten przykład wyłącznie w kontekście analizy organizacyjnej – chodziło o zwrócenie uwagi na zatrudnianie w niepełnym wymiarze etatu, podczas gdy w niektórych przypadkach tańszym rozwiązaniem jest przydzielanie godzin ponadwymiarowych nauczycielom już zatrudnionym na pełnym etacie.
To była uwaga czysto analityczna, a nie personalna.
Jakie zmiany w organizacji szkoły mogą zostać wprowadzone po audycie?
Już wprowadzamy pewne rozwiązania organizacyjne. Między innymi arkusze organizacyjne szkoły będą przygotowywane w wersji elektronicznej, co pozwoli na łatwiejszą analizę danych.
Współpracujemy także ze specjalistą, który wspiera nas w analizie systemu oświaty i wprowadzeniu narzędzi informatycznych, takich jak system Vulcan.
Czy audyt może oznaczać ograniczenie funkcjonowania szkoły w przyszłości?
Absolutnie nie. Strategia gminy zakłada utrzymanie naszych placówek oświatowych. Nawet w kontekście niżu demograficznego nie zakładamy likwidacji szkoły.
Naszym celem jest raczej tworzenie atrakcyjnej oferty dla mieszkańców i zachęcanie nowych osób do osiedlania się w gminie. Widzimy już, że do naszej gminy przeprowadzają się mieszkańcy innych części województwa pomorskiego – z Chojnic czy innych gmin powiatu bytowskiego.
Czyli audyt ma być początkiem zmian, a nie źródłem konfliktu?
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Dokładnie tak. Audyt miał być narzędziem do wspólnej pracy nad usprawnieniem systemu oświaty. Teraz najważniejsze jest to, aby w oparciu o rekomendacje wybrać rozwiązania, które w naszych realiach będą możliwe do wprowadzenia.
Jarosław Jarek 19:39, 07.04.2026
I co ty na to Ścigała - wstyd bardzo duży wstyd. Beznadzieja kompletna - wyłudzacz gminnych pieniędzy - i to jest radny wojewódzki? Jedna wielka patologia.
W.19:43, 07.04.2026
Taki audyt to powinien odbyć się w szkołach w Bytowie, tam dopiero wyszłyby niespodzianki. Jeden bałagan i chaos, o zatrudnianiu "swoich" bez studiów, nie wspomnę.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Audyt “OBNAŻA” Ścigałę. Ponad 800 000 ZBĘDNYCH KOSZTÓW
Taki audyt to powinien odbyć się w szkołach w Bytowie, tam dopiero wyszłyby niespodzianki. Jeden bałagan i chaos, o zatrudnianiu "swoich" bez studiów, nie wspomnę.
W.
19:43, 2026-04-07
Audyt “OBNAŻA” Ścigałę. Ponad 800 000 ZBĘDNYCH KOSZTÓW
I co ty na to Ścigała - wstyd bardzo duży wstyd. Beznadzieja kompletna - wyłudzacz gminnych pieniędzy - i to jest radny wojewódzki? Jedna wielka patologia.
Jarosław Jarek
19:39, 2026-04-07
Kilka tragedii pod jednym dachem w Niezabyszewie
Are you in need to recover money and cryptocurrency from scammers? If yes contact [email protected] or via WhatsApp +12602183592 and they will be glad to help you.
Teofila
10:15, 2026-04-07
Groźny wypadek na końcu obwodnicy Bytowa
No i co, że będziecie to nazywać obwodnica, jesteście po prostu ignorantami, to zwykła gminna droga. Dziennikarstwo zeszło już dawno na psy, wy to udowadniacie kolejny raz
Adam
17:15, 2026-04-06