W Czarnej Dąbrówce brakuje ogólnodostępnej przestrzeni dla dzieci, rodziców i młodzieży. Jednym z miejsc, które mogłoby zostać lepiej wykorzystane, jest teren przy jeziorze.
::event{"type":"vertical","item":"1047"}
Zdaniem sołtys obecny plac zabaw warto przenieść, a uzyskaną przestrzeń przeznaczyć na wiaty, stoły, ławki i miejsca do wspólnego wypoczynku. Dzięki temu mieszkańcy mogliby korzystać z terenu nie tylko podczas zabawy z dziećmi i nie wyłącznie latem.
– Ten plac zabaw powinien być przeniesiony troszeczkę w inne miejsce, aby zagospodarować to wiatami, krzesłami czy ławkami, stołami – mówi Iwona Michańczyk-Lejk.
Część obecnego wyposażenia jest już mocno zużyta. Niektóre plastikowe elementy popękały i wymagają wymiany.
– Plastiki popękane, już całkowicie zniszczone. Nie przez mieszkańców czy też osoby przyjeżdżające, ale po prostu przez czas – podkreśla sołtys.
Kolejny problem dotyczy placu przy Szkole Podstawowej w Czarnej Dąbrówce. Sołtys zabiegała o to, aby po zakończeniu zajęć mogły z niego korzystać dzieci znajdujące się pod opieką rodziców.
Jej zdaniem nie powinno to powodować większych problemów organizacyjnych, szczególnie że teren szkoły najprawdopodobniej jest objęty monitoringiem. Mimo tego plac nadal pozostaje niedostępny.
– Wcześniej rozmawiałam na temat udostępnienia placu od szkoły podstawowej w Czarnej Dąbrówce pod nadzorem rodziców. Tam są pewnie też kamery, więc myślę, że nie byłby problem, ale jednak jest odmowa udostępnienia tego placu dla dzieci – mówi Michańczyk-Lejk.
Sytuację komplikuje fakt, że na osiedlu nie ma gruntu należącego do sołectwa, który można byłoby przeznaczyć na rekreację. Tereny należą do spółdzielni, a mieszkańcy mają różne pomysły na ich wykorzystanie.
– Osiedle nie ma terenu sołeckiego. Tam są nieruchomości, które należą do spółdzielni, a w spółdzielni między sobą, wiadomo, jak to ludzie, różne zdania mają. Ciężko dojść do porozumienia ze stworzeniem takiego miejsca – wskazuje sołtys.
Najmocniej wybrzmiewa problem młodych mieszkańców Czarnej Dąbrówki. Nie mają własnego, ogólnodostępnego miejsca, w którym mogliby spotkać się po lekcjach lub w weekendy. Wybierają więc wiaty przystankowe oraz teren przy jeziorze.
Jesienią i zimą okolice jeziora nie zapewniają jednak odpowiednich warunków. Brakuje zadaszonego, ogrzewanego miejsca, w którym młodzi ludzie mogliby wspólnie spędzać czas.
– Nasza młodzież jest bardzo wyłączona i nie ma swojego miejsca. Gdzie przesiadują? Na wiatach przystanków u nas w Czarnej Dąbrówce, jak również na placu przy jeziorze, gdzie w okresie zimowym, jesiennym nie ma możliwości spędzenia i integracji społecznej dla młodzieży – mówi sołtys.
Problemu nie rozwiązuje Gminny Ośrodek Kultury, który działa w określonych godzinach. Część uczniów wraca do Czarnej Dąbrówki dopiero około godziny 18.00, a młodzież ucząca się poza miejscowością przyjeżdża z internatów w piątkowe popołudnia.
– Nie ma takiego miejsca, żeby mogli spotkać się w piątki, soboty czy niedzielę, bo GOK jest nieczynny po prostu – podkreśla sołtys.
Spotkania młodzieży na przystankach wiążą się również z problemem pozostawianych śmieci. Sołtys przyznaje, że odpowiedzialność za bałagan ponoszą osoby, które po sobie nie sprzątają. Jednocześnie zwraca uwagę na zły stan koszy oraz zbyt rzadkie ich opróżnianie.
– Śmiecą i to jest akurat ich wina, ale kosze na śmieci, które są przy przystankach, mogłyby być opróżniane częściej. No i wypadłoby je też wymienić, bo są już zniszczone, nie spełniają niektóre swojej funkcji – mówi.
Problem dotyczy między innymi przystanków przy ul. Lęborskiej i ul. Bytowskiej. Według sołtys wystarczy pojawić się na miejscu, aby zobaczyć stan infrastruktury.
Iwona Michańczyk-Lejk chce, aby postulaty mieszkańców zostały uwzględnione w planach inwestycyjnych gminy na kolejne lata. Przyznaje, że wszystkich zadań nie da się wykonać od razu, ale oczekuje rozpoczęcia przygotowań i wpisania inwestycji do wieloletniej perspektywy.
– Chcielibyśmy jako mieszkańcy, ja jako sołtys, żeby ująć nasze wnioski w tej petycji na 2027 rok i 2029 rok, bo wiem, że są ograniczone możliwości finansowe gminy – mówi.
Sołtys podkreśla, że skoro modernizacje planowane są również w innych miejscowościach, Czarna Dąbrówka także powinna otrzymać szansę na rozwój lokalnej infrastruktury. Jednym z rozwiązań mogłoby być pozyskanie dofinansowania zewnętrznego.
Wójt gminy Czarna Dąbrówka Jan Klasa zapewnia, że zgłoszone sprawy zostaną przeanalizowane. Jednocześnie zastrzega, że wpisanie większego zadania inwestycyjnego już na 2027 rok może być trudne.
– Przyjmujemy do przeanalizowania. Drobna uwaga, że na 2027 rok to będzie ciężko się do tego ustosunkować. Raczej oszacujemy możliwości bieżącego roku w ramach bieżącego budżetu – odpowiada Jan Klasa.
Wójt wskazuje, że obecnie brakuje dużych naborów pozwalających finansować małą infrastrukturę, taką jak place rekreacyjne, świetlice czy miejsca spotkań. Dostępne są głównie niewielkie granty dla sołectw i kół gospodyń wiejskich, opiewające na około 10, 15 lub 20 tys. zł.
Przy obecnych cenach wykonanie większej inwestycji bez wsparcia zewnętrznego może być trudne. Gmina liczy więc przede wszystkim na mniejsze konkursy i programy grantowe.
Podczas dyskusji pojawił się również temat remontu ul. Bytowskiej. Sołtys zaznacza, że jest to sprawa ważna zarówno dla niej, jak i dla mieszkańców.
Wójt odpowiada, że wykonanie prac jest możliwe, jednak ich dokładny zakres nie został jeszcze ustalony. Mogłyby to być roboty niewymagające przygotowania rozbudowanej dokumentacji projektowej. Wartość zadania może sięgnąć około 500 tys. zł.
Na razie nie ma konkretnych terminów. Jest jednak długa lista problemów, o których mieszkańcy mówią coraz głośniej. Dzieci potrzebują bezpiecznego placu, młodzież własnego miejsca spotkań, a teren przy jeziorze funkcjonalnego zagospodarowania.
::news{"type":"see-also","item":"24849"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
NOCNA ZBRODNIA w Bytowie. 43-letni Sebastian NIE ŻYJE
Niósł wilk razy kilka , ponieśli i wilka w tym przypadku kaczora. No jak tam Danielku, przesyłaj kartki z więzienia SZMACIARZU
Kaczor donald
18:29, 2026-06-28
NOCNA ZBRODNIA w Bytowie. 43-letni Sebastian NIE ŻYJE
Zanałam Sebastiana z bardzo dobrej strony Pomagał mi przy dzieciach, miły sympatyczny człowiek z dobrym sercem Aż łzy same lecą na myśl, że takie coś się wydarzyło. Chore miasto jakieś.. dla bezpieczeństwa sama z rodziną wyjadę. Powina być KŚ dla takich morderców i KŚ dla pedofili !
.
15:54, 2026-06-28
NOCNA ZBRODNIA w Bytowie. 43-letni Sebastian NIE ŻYJE
no niestety drogie dzieci macie przykład, zeby nie walic towaru i nie popadac w inne uzywki ;) poprzez ta tragedie chociaz bedzie spokoj jakkolwiek to nie brzmi. Świr i D.K to 2/3 najniebezpieczniejszych osób na mieście. M.K jak wyjdzie też będzie stwarzał zagrożenie. Dla informacji: Świr nie wróci do Polski chyba, że po liście gończym bo ma na sumieniu art. 148. Aktualnie sobie pracuje u Maliszewskiego na rusztowaniach i nikt tam problemu nie widzi :D ale do czasu pozdrawiam ;))
err
15:05, 2026-06-28
NOCNA ZBRODNIA w Bytowie. 43-letni Sebastian NIE ŻYJE
On jak i jego dziewczyna nie wiem jak ona się nazywa ale on to Daniel ostatnie dni latali po Bytowie non stop pod wpływem czegoś a on szukał zaczepki z każdym mam nadzieję że dostanie dożywocie.
Bytowiak
14:28, 2026-06-28