Wiadomości z regionu

Zamknij

Dodaj komentarz

BŁOTNISTY KONFLIKT między wójtem a rolnikiem [WIDEO]

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 12:35, 08.03.2023 Aktualizacja: 18:46, 10.10.2025
1 BŁOTNISTY KONFLIKT między wójtem a rolnikiem [WIDEO] Najpierw był znak ograniczenia do 15 ton. Później zmieniono go na 3,5 tony

Mieszkańcy Wargowa, a szczególnie rolnicy z tej miejscowości, mają ogromny problem. Jeśli chcą wybrać się do Karwna, muszą nadkładać drogi, pokonując około 30 km. W prostej linii mają 4 km, ale z Wargowa do Karwna prowadzi gruntowa droga, przy której gmina postawiła znaki ograniczenia tonażu do 3,5 t. Wiadomo, że rolnicy używają ciężkiego sprzętu, więc to dla nich spory kłopot. Jednoznacznie uważają, że zakaz wymierzony jest w jednego, konkretnego, dużego rolnika, tj. w rodzinę Bielińskich z Karwna, którzy "mają na pieńku" z wójtem Janem Klasą. 

- Ten znak postawiony jest przy drodze prowadzącej do Nowego Karwna i dalej do Karwna. Droga ta w znacznej części została wyremontowana przez rodzinę Bielińskich. Odnowili już około 10 km gminnych dróg gruntowych. Do zrobienia pozostał niewielki odcinek, około 2 km, do Nowego Karwna, ale zamiast go porządnie naprawić, postawili znak. Jednocześnie wójt twierdzi, że Bielińscy niszczą gminne drogi, a w rzeczywistości jako jedyni solidnie je naprawiają - mówi Zbigniew Świerczyński, rolnik z Wargowa. 

::video{"type":"single","item":"123"}

Denerwuje go ta sytuacja. Jego zdaniem znak jest jednoznacznie wymierzony w Bielińskich, ale uderza też w pozostałych rolników. 

- Teraz nawet wapna na pole nie możemy dostarczyć, bo złamalibyśmy przepisy - narzeka Świerczyński. 

Zauważa on, że rodzina Bielińskich wyremontowała drogę od Karwna do Nowego Karwna. Solidna robota, bo wykonana jest na kamiennym podłożu. Pomiędzy Nowym Karwnem a Drążkowem jest odcinek Bielińskiemu niepotrzebny. Jego nie ruszali. Kilka tygodni temu gmina przeprowadziła tam remont. Według Świerczyńskiego remontem można to nazwać tylko w cudzysłowiu. 

- Po tym “remoncie” 2 - 3 dni później droga wyglądała tak, jakby od miesięcy nie była ruszana. Wrzucili trochę gruzu i drobne kamienie, które utopiły się w błocie - opowiada Świerczyński. 

Według jego opowieści ta droga kiedyś była lepsza, ale zepsuła ją… gmina. Stało się to w momencie, gdy budowany był wodociąg do jedynej posesji, znajdującej się we wsi Nowe Karwno. Opowiada on, że firma budująca wodociąg rury położyła środkiem drogi. Rozkopali, zasypali i zaczęło tworzyć się błoto po opadach deszczu i po roztopach. 

- Prawda jest taka, że w naszej okolicy jedynie rodzina Bielińskich remontuje gminne drogi. To pewnie dlatego, że jesteśmy przy granicy gminy i powiatu. Jest tu mało wyborców, więc wójt nie traktuje nas tak, jak np. mieszkańców Rokit, którym wszystko załatwia - opowiada Świerczyński. 

Ponadto wskazuje, że wzdłuż drogi do Nowego Karwna kilka lata temu zlikwidowany został rów, zaorany przez rolnika. Droga została zwężona. Według jego opowieści, na początkowym odcinku droga miała szerokość nawet 8 metrów, a teraz dwa samochody nie mogą się wyminąć. 


Tak wygląda gminna droga do Nowego Karwna, po remoncie wykonanym przez samorząd

EWENEMENT?

Rolnik Jarosław Bieliński potwierdza, że czuje się przez gminę szykanowany. Jego zdaniem znak ograniczenia tonażu do 3,5 t na polnej drodze jest co najmniej zabawny. 

- To ewenement na skalę Polski - mówi Bieliński. - Tak, jak kiedyś, u nas w bramie postawili znak 3,5 t., tak teraz postawili go trochę dalej.

Wskazuje, że ograniczenie tonażu zamontowano tam, gdzie nie ma nawet żadnego mostu. To zwykła, polna, gmina droga. 

- Ja się teraz wójta pytam, jak ja mam dojechać do mojego pola, bo jest to jedyny dojazd? - pyta Bieliński.

Zaznacza on, że w jego gospodarstwie ciężko znaleźć pojazd ważący mniej niż 15 t. Jak zamierza sobie poradzić?

- Najprawdopodobniej w nocy będę musiał jeździć, żeby nikt mnie nie złapał - uśmiecha się rolnik z Karwna. - Nie chciałbym uczestniczyć w "dziecinnych gierkach" prowadzonych przez wójta. Szkoda mojego czasu. Jest takie przysłowie: "Psy szczekają, karawana jedzie dalej.".

Warto zaznaczyć, że ten wątek to tylko jeden z punktów konfliktu z wójtem Czarnej Dąbrówki, który trwa od dawna. Bieliński był wielokrotnie oskarżany o niszczenie gminnych dróg, bo używa dużego sprzętu, a szczególnie wielkich beczkowozów. Z drugiej strony jego gospodarstwo rolne daje duży wkład w remont dróg gminnych. Sami to finansują. Bieliński twierdzi, że chciał dogadać się z władzami gminy. Podobno "wyciągał rękę" do wójta. Chciał nawet wspólnie remontować gminne drogi. 

- Było nawet spotkanie w tej sprawie, podczas którego wójt powiedział, że na gminnych drogach prowadzimy… działalność przestępczą. Jak z takim człowiekiem rozmawiać? - pyta się Bieliński. 

Opowiada on, że już wówczas doszły do niego pogłoski o zamiarze postawienia znaku ograniczenia tonażu na gruntowej drodze gminnej. Twierdzi, że wówczas uznał to za żart. Teraz "żart" okazał się prawdą. 

- Moim zdaniem warto iść w innym kierunku. Powołam się tu na artykuł z branżowej gazety "Top Agrar Polska". Władze pewnej gminy chwalą się tam współpracą z miejscowymi rolnikami, którzy w niższej cenie sprzedają im polne kamienie. Dzięki temu wspólnymi siłami remontują drogi gruntowe. W tej gminie relacje między rolnikami a gminą są co najmniej pozytywne. Nie to, co u nas - komentuje rolnik z Karwna. - Gdy na spotkaniu z wójtem próbowałem ustalić wspólne kierunki działań, usłyszałem, że jedynym sposobem proponowanym przez gminę jest wyłączenie części dróg z możliwości użytkowania przez nasze gospodarstwo. Jestem obywatelem, jak każdy inny. Płacę podatki, więc nie rozumiem takiego pomysłu. No chyba, że ma działać to na zasadzie, że stawiamy znaki zakazu wjazdu na drogi, aby nie ulegały zniszczeniu? Moje deklaracje co do możliwości wsparcia w postaci sprzętu i materiałów były konkretne, a ze strony gminy nic takiego nie padło. Apelowałem, abyśmy robili to wspólnie, ale ze strony gminy niestety takiej woli nie było.

Zaznacza on, że kamień to nie jest bezużyteczny przedmiot. Są firmy, które chętnie kupują je od rolników. Natomiast Bielińscy znaczną część pozyskanych z pól kamieni przeznaczają na remonty dróg, co w rzeczywistości powinna robić gmina. Patrząc na to Bieliński wskazuje, że jego wkład jest realny i konkretny pod względem finansowym. Nie jest to tylko wykorzystanie prywatnego sprzętu, czasu i siły roboczej. 

- Wywrotka kamienia polnego to nie jest odpad. Kamień polny jest bardzo poszukiwanym materiałem, a więc to bezpośrednio przekłada się na koszta finansowe po naszej stronie - zaznacza. - Gdybyśmy o te drogi nie dbali, już dawno rosłyby tam grube drzewa, bo nikt od lat o nie nie dbał.

Według jego wyliczeń na drogi gminne w ostatnich latach przywieźli około 4 tys. ton kamienia. Robią to nie tylko dla siebie, ale i dla innych, bo z dróg korzystają również pozostali, okoliczni rolnicy. Podkreśla również, że gminne zaniedbania stanowią zagrożenie, bo wozy straży pożarnej i karetki również nie przejadą po trasach przez gminę niewyremontowanych. 

- Mam wrażenie, że wójt ma jakiś problem z rolnikami. Być może podpadli mu właściciele fermy, "wrzucił nas do jednego worka" i wszystkim przeszkadza? - komentuje Bieliński. - Prawda jest taka, że gmina Czarna Dąbrówka zawsze będzie gminą rolniczą. Raczej większego przemysłu nie doczekamy się. Władze na siłę próbują zrobić gminę turystyczną. Mamy nawet opłatę klimatyczną większą niż Ustka, ale dochody z turystyki są mizerne. W tej gminie powinna być współpraca z rolnikami, którzy jednak utrzymują trochę miejsc pracy i zapewniają dochody, a nie ciągłe przeszkadzanie. Trzeba zrobić wszystko, żeby rolnicy, którzy w tej gminie jeszcze chcą działać, a jest ich coraz mniej, mogli działać w jak najlepszych warunkach. 


Tak wygląda droga po remoncie wykonanym przez Bielińskich

EPILOG

Kilkanaście dni po naszej wizycie nastąpiła nieoczekiwana zmiana. Wójt Jan Klasa zdjął znak ograniczenia tonażu do 15 ton. W jego miejsce pojawiły się znak 3,5 tony!

- Przyjechali, przykleili nowe naklejki. Taki jest ich sposób postępowania. Zamiast pomóc, dokuczają - komentuje Zbigniew Świerczyński. - Teraz nawet ciągnikiem z pługiem nie da się przejechać, bo waży ponad 8 ton. Chciałbym w tym miejscu przypomnieć, że artykuł 32 Konstytucji jasno określa, że działania wójta są nielegalne. Nie można ograniczać swobodnego przemieszczania się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. 

Wójt Jan Klasa tłumaczy, że zmiana oznakowania wynika z decyzji powiatowej komisji bezpieczeństwa. Poprzedni był podobno niezgodny z przepisami. 

Wygląda na to, że to nie koniec wojny o dojazd z Wargowa w kierunku Karwna. Rolników nie zadowala informacja, że wójt będzie wydawać indywidualne zezwolenia na przejazd. Natomiast Jan Klasa zapowiada, że takie dokumenty wysłane zostaną bezpośrednio do poszczególnych mieszkańców. Z pewnością zezwolenia nie dostanie gospodarstwo rodziny Bielińskich. 

Do tematu wrócimy.

::news{"type":"see-also","item":"6097"}

NASZA ROZMOWA

Wywiad z Janem Klasą, wójtem gminy Czarna Dąbrówka

NISZCZYCIELE DRÓG?

Dlaczego na drodze do Nowego Karwna postawiono znak ograniczenia tonażu do 3,5 t?

Złożyło się na to kilka czynników. Pan Bieliński twierdzi, że polityka gminy nie jest sprzyjająca, a ja twierdzę, że jest to tylko wykonywanie obowiązków administracyjnych. Trzeba spojrzeć na to w jaki sposób prowadzone jest gospodarstwo w odniesieniu do otoczenia, do miejscowości Karwno i jego mieszkańców. To np. wylewanie gnojowicy tuż przy oknach, przy blokach, często przed dniami wolnymi. Otrzymywałem telefony z prośbą o interwencję. Postępowanie, jeśli chodzi o nawożenie gnojowicą, jest odbierane negatywnie przez całą społeczność Karwna. Przyznaję im rację, że taki sposób stosowania tego rodzaju nawozu wymagałby współżycia ze społecznością. Przecież Karwno mocno predystynuje do statusu miejscowości agroturystycznej. Działalność tego gospodarstwa ogranicza skromne dochody gospodarstw agroturystycznych. Może dla pana Bielińskiego są to niewielkie dochody, ale dla tych ludzi są znaczące. Niestety, turyści w okresie letnim wyjeżdżają z Karwna, bo śmierdzi. Przyczyna to sposób stosowania gnojowicy. Od mieszkańców uzyskaliśmy informacje, że budowana jest jakaś "laguna" na polu pana Bielińskiego, w której składowany ma być nawóz. Nadzór budowlany potwierdził nielegalność tej inwestycji. W tej sprawie prowadzone jest postępowanie. Budowanie "laguny" to zwożenie gnojowicy ciężkim transportem, beczkami o pojemności nawet 60 tys. l. po drogach gruntowych. Beczki te po naszych drogach przejeżdżają nawet 3 razy dziennie z wiadomym skutkiem. Po kilku takich przejazdach droga gruntowa do Nowego Karwna stanowiła zagrożenie dla zdrowia i życia innych użytkowników. To właśnie ten ponad kilometrowy odcinek, przy którym ustawiliśmy znak ograniczenia tonażu. Trzeba też przypomnieć, że przy osiedlu mieszkalnym na nowej drodze asfaltowej pan Bieliński zabrudził drogę osadem o grubości kilkudziesięciu centymetrów. Interweniowała w tej sprawie policja, bo zabrudzony był odcinek około 400 m. Po interwencji policji gospodarstwo musiało drogę oczyścić. Gdyby to zrobił jakiś inny przedsiębiorca lub mieszkaniec, zakończyłoby to się mandatem, ale w tym przypadku dziwnie mandatu nie było. Państwo Bielińscy naruszyli również prawo, dokonując przekopu pod naszą drogą publiczną, co również zgłosiliśmy do nadzoru budowlanego. Niestety, postępowanie w tej sprawie prowadzone jest już od roku. Państwo Bielińscy zakładali wówczas jakiś rodzaj rurociągu bez wymaganego zezwolenia. Reasumując, jeśli to jest polityka wroga wobec gospodarstwa rolnego, to ja się pytam jaka to jest polityka gospodarstwa w stosunku do społeczności miejscowości Karwno i do obowiązujących przepisów? 

Mieszkaniec Wargowa, Zbigniew Świerczyński twierdzi, że gmina powinna dogadać się z gospodarstwem i np. wspólnie remontować drogi. Ze słów pana Bielińskiego wiem, że podobno jest z jego strony taka wola współpracy, ale nie ma jej po stronie gminy?

Swego czasu państwo Bielińscy zwrócili się o wnoszenie nakładów na budowę dróg. Wyraziłem zgodę na prowadzenie prac związanych z wyrównywaniem nierówności na drogach rozjeżdżanych przez ich ciężki sprzęt. Nikt inny tą drogą nie porusza się, tylko oni z niej korzystają. Posiadają pola po lewej oraz po prawej stronie. To są drogi, które od lat były zarośnięte, porośnięte drzewami. Nikt przez lata nimi nie jeździł. To państwo Bielińscy zażyczyli sobie, żeby gmina ponosiła ogromne, kilkumilionowe nakłady. Należy podkreślić, że tymi drogami miałyby się poruszać duże ciągniki z beczkami o ładowności od 40 do 60 t. Należy zadać sobie pytanie, jakiego materiału i jakiego podkładu mielibyśmy użyć tylko w celu zrobienia dróg na pola dla państwa Bielińskich? Wyraziłem zgodę, że skoro mają własny materiał i niezbędne środki, to mogą drogi naprawiać. To jest w ich interesie. Oni tę drogi robią dla siebie, dostosowując do tak dużej ładowności. Natomiast odcinek od Nowego Karwna do Drążkowa, który został przez nich zniszczony w sposób tragiczny, nie został przez nich wyremontowany, więc dla bezpieczeństwa mieszkańców posesji w Nowym Karwnie trzeba było postawić znak ograniczenia tonażu. W tę drogę w tym roku zainwestowaliśmy trzy ładunki gruzo-betonu, aby samochodem osobowym udało się przejechać z chlebem, z pocztą czy też w przypadku akcji ratunkowej. Ta droga ma obecnie ograniczenie do 3,5 t., ale jest możliwość uzyskania jednostkowej zgody ode mnie na okolicznościowy przejazd większego tonażu, np. w celu wykonania prac rolnych. 

Jeśli pan Bieliński będzie chciał przejechać beczką, ważącą 60 ton, uzyska zgodę od pana?

Jeśli chodzi o beczkę o takim tonażu, na pewno nie wyrażę zgody. 

Pan Bieliński twierdzi, że z powodu tego znaku został odcięty od możliwości dojazdu do niektórych swoich pól.

To nieprawda. Po to wyraziłem zgodę na używanie drogi, którą systematycznie remontuje, żeby mógł dojechać do swojego gospodarstwa. Ma też drugą drogę, którą przejeżdża się z Karwna do Mikorowa. Ona również jest używana przez jego ciągniki i obecnie jest w bardzo złym stanie. Mieszkańcy tym skrótem nie jeżdżą właśnie dlatego, że jest rozjeżdżony przez jego ciężki sprzęt. Te dwie drogi umożliwiają mu dojazd do pól. Chciałbym też wspomnieć, że przez środek jego gospodarstwa przebiegała droga. Złożył wniosek o jej wykupienie. Rada Gminy podjęła decyzję o sprzedaży tej nieruchomości. Gdyby nie zechciał jej zaorać, miałby aż trzy drogi wiodące do jego pól. Teraz ma dwie, ale może spokojnie nimi dotrzeć do wszystkich swoich działek rolnych. Został tylko odcięty od dojazdu do Drążkowa, w kierunku swojej "laguny", ale akurat tę drogę rozjechał całkowicie. Jeśli ma środki, aby ten odcinek naprawić, to być może doszlibyśmy do porozumienia. 

Podobno było spotkanie z panem Bielińskim w Urzędzie Gminy. Jakie są efekty?

Pan Bieliński doszedł do wniosku, że skoro podatki płaci, to gmina powinna drogi remontować. Tak skończyła się rozmowa, jeśli chodzi o deklarowaną współpracę. 

Podobno powiedział pan, że gospodarstwo rodziny Bielińskich prowadzi działalność przestępczą?

Groził i wzywał do wycofania się z mojego stanowiska, że ten sposób prowadzenia gospodarstwa narusza normy społeczne. Nie jest to sposób widziany pozytywnie przeze mnie i przez społeczeństwo. 

Pan Bieliński zauważa, że gmina powinna bardziej dbać o takich rolników, jak on, bo to oni przynoszą gminie dochody, a nie turystyka, z której większych dochodów nie ma. 

Owszem, ale duzi rolnicy nie mogą postępować tak, jakby całe otoczenie ich pól należało do nich. W miejscowości Karwno żyje 200 osób, które też chcą z czegoś się utrzymać. W tej chwili nie stać nas na to, żeby budować drogi śródpolne. Są inne priorytety. Proszę zapytać mieszkańców Rokit czy dla nich ważniejsza jest droga śródpolna, przeznaczona dla pana Bielińskiego, czy też np. modernizacja drogi z Rokit w kierunku Pomyska?

Zbigniew Świerczyński z Wargowa twierdzi, że droga do Nowego Karwna jest dla nich bardzo ważna, bo to skrót do Karwna. Jego zdaniem gmina powinna ją zrobić właśnie dla mieszkańców, a nie dla pana Bielińskiego. Podobno przez lata ta droga była przez ludzi używana?

Gdy gospodarstwo państwa Bielińskich dopiero zaczynało funkcjonowanie, sam przejeżdżałem tą drogą albo przynajmniej starałem się przejechać. Było bardzo ciężko. Dlatego uważam, że z całą pewnością droga ta nie była kiedyś używana przez mieszkańców Wargowa, bo nie była przejezdna, jeszcze zanim funkcjonować zaczęło gospodarstwo rodziny Bielińskich na taką skalę. 

Jest jeszcze jedna kwestia. Zbigniew Świerczyński z Wargowa twierdzi, że droga do Nowego Karwna na początkowym odcinku jest dużo szersza niż w rzeczywistości i została zaorana przez okolicznego rolnika, którego rzekomo wójt się boi? Podobno dlatego gmina "przymyka na ten fakt oko". 

Sprawdzaliśmy to i rzeczywiście ten rolnik w niektórych miejscach przybliża się do drogi. Na odcinku około 60 m. granica jest naruszona na około 30 cm. W tej chwili nie stanowi to poważnego naruszenia. Były rozmowy z tym gospodarzem, żeby tego nie robił. Zdanie pana Świerczyńskiego opiera się na jego przypuszczeniach, a na mapach ewidentnie widać w jaki sposób ta droga jest wyznaczona. Faktem jest, że po części ona odbiega z właściwego toru i wchodzi z kolei w grunty wspomnianego rolnika. Dlatego z jednej strony na jakimś odcinku on wszedł w naszą drogę, ale z drugiej strony droga jest również w jego gruntach. Trzeba by było wydać duże pieniądze na prace geodezyjne. Z pewnością taka rzecz dokona się, gdy znajdą się pieniądze na zainwestowanie w remont tej drogi.

CHCESZ WIĘCEJ INFORMACJI? CZYTAJ DARMOWE WIEŚCI Z POWIATU!

SKUTECZNA REKLAMA? TYLKO U NAS! Darmowa gazeta WIEŚCI Z POWIATU (nakład 30 000 szt.) + portale informacyjne (www.ibytow.pl www.miastko24.pl www.iszczecinek.pl ) + Gazeta Miastecka + GRATIS Spotted Bytów

tel. 513 313 112 e-mail: [email protected]

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

Gość Gość

0 0

Jeszcze rok temu opisywał pan jak ten gospodarz zniszczył tą drogę wielką beczką pamiętam jak ten gospodarz powiedział że nie będzie naprawiał jej bo to jest gminna droga a teraz na odwrót 😀

08:34, 09.03.2023
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Parafia w Bytowie nauczy kobiety samoobrony

A Domzalski już pokrył wysokość kary nałożonej przez województwo w sprawie odpadów. A czy ktoś z UM powiadomił prokuraturę w tej sprawie ,???? I kiedy plebs sie dowie o odpowiedzialności za ruszanie państwowej kasy?

Olek

14:36, 2026-04-09

Nad Jeziorem Jeleń wycięto drzewa. Czytelnik alarmuje

Nikt się nie zastanowił nad tym, że prace może wykonane zostały zwyczajnie sprawnie! po to żeby niczego nie utrudniać innym użytkownikom, np. drogi i tym samy zachować stosowne bezpieczeństwo. Można tym samym stwierdzić, że słowo pośpiech i inne użyte, stanowią świadomą manipulację skarżącego. Tym samym warto skarżącemu podpowiedzieć, że pośpiech owszem jest zdecydowanie wskazany - przy łapaniu pcheł i biegunce. Po za tymi przypadkami można śmiało postawić tezę, że reszta to zwyczajnie dobra, dynamiczna robota.

@

11:54, 2026-04-09

Chcą wspólnie wypromować Borzytuchom

Fajna akcja zrzeszająca chętne osoby z gminy Borzytuchom, ale my powinniśmy pójść dalej. Patronat gminy bytów, czy też starostwa (jako powiatu) aby promować naszą krainę. Noclegownie, agroturystyka - tego jest pełno w całej Polsce, a w dodatku Bytów i okolice są pośrodku niczego, do nas trzeba specjalnie przyjechać, bo nie jesteśmy "po drodze". Szukałabym dla naszego regionu niszy do docelowych grób społecznych: prywatność dla show bizu, wyścigi biegaczy, kolarzy,motoryzacyjne w naszych borach. Musimy być pionierami a nie podążać za trendami (jak w biznesie).

Bożydar Bytowski

11:16, 2026-04-09

Budowa DINO w Studzienicach WYSTARTOWAŁA!

Jak to kiedy? Nigdy

Janusz

10:12, 2026-04-09

0%