Rekordowe zainteresowanie pracą w Urzędzie Gminy Borzytuchom miało być dowodem na nową jakość w lokalnej administracji, ale szybko stało się powodem do gorącej dyskusji o granicach etyki i politycznych powiązaniach. Choć o jedno urzędnicze biurko walczyło aż 15 osób, a zwyciężczyni Katarzyna Gut wykazała się – według komisji – bezbłędną wiedzą, fakt, że jest ona prywatnie żoną radnego Marcina Guta, wywołał falę komentarzy wśród mieszkańców.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Mieszkańcy nie kryją oburzenia sposobem, w jaki gmina przedstawiła wyniki naboru na stanowisko ds. rozliczeń wody i ścieków w Referacie Budżetu i Finansów. Jeden z czytelników, który skontaktował się z naszą redakcją, postawił sprawę jasno:
- To jest po prostu skandal. Z piętnastu chętnych osób wygrywa żona radnego, a gmina w swoim radosnym komunikacie o rekordowym zainteresowaniu zupełnie ten fakt pominęła. Wygląda to tak, jakby próbowano coś ukryć przed opinią publiczną, licząc na to, że nikt nie połączy kropek.
Wójt Jarosław Garbicz odpiera te zarzuty, przekonując, że proces był w pełni transparentny i oparty na twardych kompetencjach. Według włodarza, Katarzyna Gut nie tylko bezbłędnie odpowiedziała na wszystkie pytania merytoryczne, ale wykazała się wiedzą wykraczającą poza standardowe wymagania, w tym z zakresu ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę oraz Kodeksu postępowania administracyjnego.
- Pani Gut uzyskała maksymalną liczbę punktów, odpowiadając na wszystkie pytania, nawet te podchwytliwe. Ma ogromne, 17-letnie doświadczenie w samorządzie. Co ważne, zrezygnowała ze stanowiska kierowniczego w poprzedniej pracy i przyszła do nas na stanowisko inspektora z niższym wynagrodzeniem. To jasny sygnał, że jej motywacją jest praca na rzecz mieszkańców – wyjaśnia wójt.
Radny Marcin Gut, mąż zwyciężczyni, również kategorycznie zaprzecza, jakoby miał jakikolwiek wpływ na werdykt. Zaznacza, że jego żona od lat buduje swoją karierę w administracji i nie powinna być dyskryminowana z powodu jego funkcji społecznej.
- Absolutnie nie zgadzam się z takimi zarzutami. Ja tego nie wybierałem, to była niezależna komisja. Moja żona pracuje w administracji od 17 lat. Przeszła wszystkie szczeble – od stażysty po stanowisko kierownicze w urzędzie pracy. Po tylu latach po prostu chciała zmienić otoczenie. Będąc radnym, nie chcę w żaden sposób ubezwłasnowolniać swojej żony.
Radny dodaje również, że fakt zatrudnienia żony w urzędzie nie wpłynie na jego postawę w radzie. Choć wójt stał się teraz przełożonym jego małżonki, Marcin Gut deklaruje pełną niezależność polityczną.
- Mieszkam w tej gminie od 40 lat i dobro wspólne jest dla mnie najważniejsze. Jeśli działania wójta będą wymagały krytyki, odważę się na ten ruch. Nie wyobrażam sobie, by ktoś mi sugerował, jak mam głosować, strasząc sytuacją zawodową żony.
Wójt podkreśla profesjonalizm radnego, zaznaczając, że w trakcie procedury nie było żadnych prób nacisku. Co więcej, zdradził kulisy pracy komisji rekrutacyjnej, w której zasiadły osoby z dużym doświadczeniem, m.in. sekretarz Agnieszka Ciszewska. Włodarz przyznał, że przysłuchiwał się rozmowom jako obserwator, bo szukał także osoby na zastępstwo za inną pracownicę. Dzięki temu zatrudnienie znajdzie jeszcze jedna kandydatka, która – jak podkreśla wójt – nie jest związana z żadnym radnym ani nawet nie mieszka w gminie.
- Transparentność jest dla mnie ważna nie tylko na papierze. Nie możemy dyskredytować ludzi tylko dlatego, że są rodziną radnego. Dla Pani Kasi bycie żoną osoby publicznej stanowiło wręcz wyższy próg, bo musiała wyraźniej przekonać komisję swoimi kompetencjami. I tak się stało – kwituje włodarz.
Choć 15 ofert na jedno biurko robi wrażenie, wójt studzi emocje, przypominając, że kilkanaście lat temu w jednym z naborów uczestniczyło aż 29 osób. Niemniej jednak, obecna sytuacja wywołała debatę o przejrzystości życia publicznego, a mieszkańcy z pewnością będą uważnie przyglądać się kolejnym decyzjom podejmowanym na sesjach rady.
::news{"type":"see-also","item":"22750"}
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Obserwator 20:48, 05.02.2026
"Transparentność jest dla mnie ważna nie tylko na papierze". Papier przyjmuje wszystko, jak i podpisy pod pomiarami geodezyjnymi, na których widniał Pan Szariak. Praca z wyższego na niższy szczebel, być może z powodów, że oba stanowiska opiewają na tą samą kwotę i oszczędność na paliwie, na dojazdy do pracy lub niedogodności w porzedniej pracy?.
Mój nick21:20, 05.02.2026
Ale rozkminy i wypociny 🥵🥵
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Kto pokieruje bytowską biblioteką? Ruszył KONKURS
Jacek, nikt inny - tylko Ty. Po tylu ważnych i wartościowych rzeczach, które zrobiłeś - nie powinno być żadnych wątpliwości! Powodzenia!
Adam M.
21:52, 2026-02-05
BURZA w Borzytuchomiu. 15 kandydatów, WYGRAŁA żona
"Transparentność jest dla mnie ważna nie tylko na papierze". Papier przyjmuje wszystko, jak i podpisy pod pomiarami geodezyjnymi, na których widniał Pan Szariak. Praca z wyższego na niższy szczebel, być może z powodów, że oba stanowiska opiewają na tą samą kwotę i oszczędność na paliwie, na dojazdy do pracy lub niedogodności w porzedniej pracy?.
Obserwator
20:48, 2026-02-05
Chlorek wapnia - sposób na oblodzenie
Zima jaka jest to widać i odzwyczailiśmy się od takiej zimy ... jest ślisko - jest zima ... obrażamy Pana Pradelle a kim my jesteśmy że możemy obrażać... kto nam dał takie prawo ... postawmy się na miejscu tego człowieka i dostajemy ograniczone środki i co zrobimy ... życzę każdemu bez wyjątku wszystkiego dobrego I nie obrażajmy a Świąt będzie piękniejszy ...
Kasia
17:13, 2026-02-05
Kto pokieruje bytowską biblioteką? Ruszył KONKURS
Irek, nawet nie próbuj upychać tam swoich kolesi. Jacek to ten ktoś, kto ma gen biblioteczny! Więc dla kolesi poszukajcie innych stołków, może basen...Aha, a kiedy prezesik leci za gruz?
ewpo
15:35, 2026-02-05