To miał być zwyczajny wybór gospodarza wsi. Skończyło się na wielomiesięcznym dochodzeniu, przesłuchaniach świadków i skomplikowanych analizach prawnych. Choć w Kotuszewie (gm. Czarna Dąbrówka) oficjalnie potwierdzono obecność „nieuprawnionego wyborcy”, finał tej historii uczy jednego: w samorządowej matematyce emocje muszą ustąpić miejsca twardym liczbom.
Wszystko zaczęło się od patowej sytuacji, która w lokalnej polityce zdarza się niezwykle rzadko. 14 września 2024 roku mieszkańcy Kotuszewa zebrali się, by wybrać sołtysa na nową kadencję. Wynik głosowania wprawił zebranych w osłupienie: remis. Dwóch kandydatów, w tym późniejszy wnioskodawca protestu, uzyskało identyczną liczbę głosów. Wieś została bez rozstrzygnięcia, a atmosfera w sołectwie gęstniała z każdym dniem oczekiwania na wyborczą dogrywkę.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Do ponownego głosowania doszło 23 września. Tym razem zwycięzca wydawał się jasny – największe poparcie uzyskał Rafał Duda. Jednak radość z wyboru trwała krótko. Już 7 października do Rady Gminy Czarna Dąbrówka wpłynął oficjalny wniosek o stwierdzenie nieważności wyborów. Zarzut był ciężki i uderzał w fundamenty lokalnej demokracji: na liście głosujących miały znaleźć się osoby „przywiezione w teczce” – mieszkańcy, którzy na stałe w Kotuszewie nie przebywają, a pojawili się jedynie po to, by wpłynąć na wynik.
Sprawa ruszyła w biurokratyczny labirynt, który trwał wiele miesięcy. Najpierw pismo trafiło do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, by ostatecznie – po decyzji o braku właściwości – wylądować na biurku Komisji Rewizyjnej. To tam, pod przewodnictwem radnej Mileny Stępień, powołano specjalny zespół kontrolny, który miał za zadanie „prześwietlić” listę obecności z feralnego zebrania.
- Zespół przeprowadził szerokie postępowanie dowodowe obejmujące liczne przesłuchania osób wskazanych we wniosku oraz świadków. Materiał był wielokrotnie analizowany, a wobec braku możliwości osobistego stawiennictwa jednej z osób, uzyskano jej pisemne wyjaśnienia - relacjonowała radna Milena Stępień podczas odczytywania raportu.
Kluczowe pytanie, na które musieli odpowiedzieć radni, brzmiało: czy w Kotuszewie doszło do sfałszowania wyborczego werdyktu? Zespół kontrolny, wspierany przez opinie prawne, musiał szczegółowo zweryfikować status dwóch konkretnych osób. Wynik śledztwa okazał się niejednoznaczny, ale potwierdził część obaw protestujących.
O ile pierwsza z osób przeszła weryfikację pomyślnie, udowadniając swoje związki z miejscowością, o tyle w przypadku drugiej potwierdzono złamanie procedur. Kontrola wykazała czarno na białym: jedna z osób biorących udział w zebraniu nie spełniała ustawowej przesłanki stałego zamieszkiwania na terenie sołectwa. Nie miała więc prawa decydować o tym, kto zostanie sołtysem. W tym momencie nad Kotuszewem zawisło widmo unieważnienia wyborów i zarządzenia trzeciego już głosowania.
Wtedy jednak do gry weszła chłodna matematyka wyborcza. Podczas kluczowej sesji Rady Gminy, przewodniczący Tomasz Naderza dopytywał o szczegół, który w tej sprawie ważył najwięcej: realny dystans dzielący kandydatów.
- Ten pan nie wygrał jednym głosem? Czyli ten jeden głos nie zdecydował o wyniku? - dopytywał przewodniczący Naderza, starając się ustalić, czy uchybienie miało charakter decydujący.
Odpowiedź była jednoznaczna: Rafał Duda zdobył mandat sołtysa przewagą większą niż jeden głos. Zgodnie z literą prawa oraz orzecznictwem sądów administracyjnych, aby unieważnić wybory, nieprawidłowość musi mieć realny, bezpośredni wpływ na ich ostateczny wynik. Skoro po odjęciu tego jednego „nielegalnego” głosu nazwisko zwycięzcy pozostaje bez zmian, wybór większości mieszkańców musi zostać uszanowany.
Komisja Rewizyjna była w tej kwestii jednomyślna – 4 głosy „za” odrzuceniem protestu. Ostateczną kropkę nad „i” postawiła cała Rada Gminy. Piętnastu radnych uznało, że choć do uchybienia doszło, nie daje ono podstaw do „wywrócenia stolika”. Jednak druga strona sporu, mimo gminnych rozstrzygnięć, nie składa broni.
W rozmowie z naszym reporterem, pan Rafał (wnioskodawca protestu) zachowuje dużą powściągliwość, dając do zrozumienia, że sprawa może mieć swój ciąg dalszy w innych organach.
- Znaczy ja to dałem pismo do prawnika. Ja się na tym już nie znam na pewno. I to on będzie decydował - uciął krótko mieszkaniec, pytany o to, czy zgadza się z ustaleniami komisji.
Obserwatorzy lokalnej sceny politycznej podkreślają, że tak zaciekła i długotrwała walka o funkcję sołtysa jest zjawiskiem niespotykanym w tej części regionu. Dotychczas wybory wiejskie przebiegały bez większych kontrowersji, jednak przypadek Kotuszewa pokazuje, że determinacja w dążeniu do wyjaśnienia wyborczych wątpliwości może przenieść lokalny spór z wiejskiej świetlicy prosto na salę sądową.
::news{"type":"see-also","item":"22255"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Dwa spadki, dwa kryzysy, jedna lekcja. GTS i Bytovia
Dokładnie tylko prezesik czaruje co on nie zrobił. Jaka to akademia tylko niech powie gdzie są zawodnicy z akademi. W pierwszym zespole większość to zawodnicy którzy trenowali w U2. Akademia stworzona tylko dla Mielewczykow , Szymlekow, Smiglow, Oszmancow i jeszcze innych dzieci byłych piłkarzy. Dlaczego w U2 płacą mniejsza składkę za dziecko i otrzymują cały strój a Bytovia na dzień dobry musicie kupić strój a to koszt min 300zl i jeszcze herb Bytovii nakleja na koszulkę. Prezes jak chcesz mieć herb na koszulce to zapłać za nią. A też słyszałam że jeden rodzic podskoczył trenerowi to prezes wyrzucił ich dzieci z akademi. Oto sukcesy Prezesa.
Zz
17:36, 2026-06-08
WIELKA ODNOWA Bytowa. Pieniędzy trochę za mało
A o NAJWAŻNIEJSZEJ potrzebie czyli obwodnicy miasta ani słowa. Szokująca jest krótkowzroczność i brak ambicji lokalnych władz, szok, smutek i żal.
Nick
16:25, 2026-06-08
Dwa spadki, dwa kryzysy, jedna lekcja. GTS i Bytovia
Nie rozumiem tego że ludzie w Bytowie nie mogą zrozumieć że Bytovia nigdy nie będzie klubem 3 ligowym. Przecież taki Malbork zleciał do okręgowej. Bytovia zawsze będzie balansować między 4 ligą a okręgówką bo to miasto nie ma piłkarskiego potencjału na więcej. A do Trójmiasta za daleko żeby móc ściągać ciekawszych graczy. Bytowiacy wściekli na prezesa, po prostu zrozumcie że Bytów już większej piłki nie zobaczy. Za słabo piłkarsko powiat aby ulepić ze swoich mocną ekipę w 4 lidze.
Kkk
16:20, 2026-06-08
Kolej do Bytowa wraca z krainy obietnic? Jest NOWY RUCH
A co szkodzi obiecać.
Bytowiak
16:06, 2026-06-08