Przyrodnicy odkryli, że w rejonie planowanego zbiornika retencyjnego gniazduje chroniona pliszka górska
Bytów, miasto o bogatej historii i jeszcze trudniejszej relacji z wodą, staje przed jedną z najważniejszych prób inżynieryjnych ostatnich dekad. Przy ulicy Drzymały, w miejscu, gdzie przez lata składowano gruz i zapomniano o sile natury, ma wyrosnąć potężny zbiornik retencyjny, który – jeśli wierzyć dokumentacji – stanie się tarczą chroniącą serce miasta przed niszczycielską siłą deszczy nawalnych. To jednak nie jest tylko opowieść o betonie i rurach, ale wielowątkowy reportaż o lęku mieszkańców przed kolejną „betonozą”, o walce o każdy metr kwadratowy ogródków działkowych i o niezwykłych istotach, które w cieniu miejskiego zgiełku uwiły swoje gniazda na rurach kanalizacyjnych.
Historia ta zaczyna się w najniższym punkcie miasta, gdzie łączą się rzeki Bytowa i Boruja, a kończy na szczegółowych raportach przyrodników, którzy przez dwa lata śledzili każdy ruch tutejszej fauny, by udowodnić, że nowoczesna inżynieria nie musi oznaczać wyroku dla ekosystemu.
Krajobraz Bytowa w gorące, letnie dni coraz częściej przecinają gwałtowne ulewy, które w kilka chwil zamieniają ulice w rwące potoki. System kanalizacji deszczowej od dawna nie nadąża za zmianami klimatu, a mieszkańcy zabytkowej kamienicy przy ulicy Zielonej 10, położonej w jednym z najniższych punktów miasta, każdego lata zmagają się z podtopieniami lokali usługowych i mieszkalnych. Widok worków z piaskiem przy wejściu do tego wpisanego do gminnego rejestru zabytków budynku przestał już kogokolwiek dziwić, stając się smutnym symbolem niewydolności miejskiej infrastruktury. To właśnie te dramatyczne obrazy stały się impulsem dla władz do zaprojektowania ogromnej inwestycji przy ul. Drzymały, która ma raz na zawsze „ugasić” problem zalewanego centrum.
- Gospodarowanie wodami opadowymi w Bytowie kuleje od lat. System kanalizacji deszczowej jest niewydolny, czego skutkiem są lokalne podtopienia, najczęściej w okresie letnim.
Tak sytuację przedstawia Marcin Jaworski ze stowarzyszenia Nenufar, które od początku bacznie przygląda się poczynaniom urzędników. Aktywiści i część radnych podnoszą jednak uzasadnione wątpliwości co do samej lokalizacji zbiornika. Teren ten to obszar o bardzo wysokim poziomie wód gruntowych, gdzie pokłady torfu sięgają nawet dziesięciu metrów w głąb ziemi. Pojawiają się pytania o sens budowania zbiornika w miejscu, które z natury jest podmokłe, oraz o skuteczność inwestycji, która – jak przyznał wiceburmistrz Przemysław Kraweczyński – nie została poprzedzona studiami wykonalności ani pogłębionymi analizami merytorycznymi. W pamięci mieszkańców wciąż żyje trauma związana z wybetonowaniem koryta rzeki Bytowy przy Bytowskim Centrum Kultury, co kosztowało niemal milion złotych, a przez wielu uznawane jest za kosztowny i nieefektywny „bubel”.
Mimo tych kontrowersji, machina inwestycyjna ruszyła. Dokumentacja techniczna, za którą firma Rewers z Bożegopola Wielkiego otrzymała ponad 135 tysięcy złotych, kreśli obraz potężnego systemu retencyjnego. Serce projektu to ziemny zbiornik o pojemności 8971,5 m³, co w przeliczeniu daje niemal dziewięć milionów litrów wody, które w czasie nawałnic zostaną zatrzymane, zamiast zalewać piwnice. Aby go stworzyć, konieczne będzie wykonanie wykopu o kubaturze 12 906 m³. Całość ma zająć powierzchnię 6677 m², z czego samo lustro wody obejmie 6348 m² przy średniej głębokości 1,5 metra. Maksymalny poziom piętrzenia wody wyznaczono na poziomie 110,90 m n.p.m., przy czym dla zachowania warunków przyrodniczych założono wariant minimalnego napełnienia, gdzie przy poziomie 109,85 m n.p.m. w zbiorniku pozostanie około 40 centymetrów wody.
Kluczowym, a zarazem budzącym najwięcej pytań elementem, jest zastawka na rzece Bytowa, która umożliwi piętrzenie wody na poziomie 90 centymetrów. To rozwiązanie ma zasilać zbiornik, ale mieszkańcy i społecznicy pytają wprost o ryzyko „cofki” rzeki podczas roztopów. Inżynierowie odpowiadają obecnością studni spustowo–przelewowej, która ma pełnić rolę bezpiecznika, odprowadzając nadmiar wody do specjalnego rowu R-25a. System ma „ogarnąć” ogromne przepływy: z rejonu ulic Silipyja, Dworcowej i Młyńskiej będzie to aż 1035 litrów na sekundę, a z samej ulicy Drzymały kolejne 100 litrów na sekundę.
Projektanci postawili również na ekologię technologiczną. Zanim deszczówka z ulic trafi do rzeki, zostanie przepuszczona przez dwukomorowe osadniki wirowe z wkładem lamelowym. Urządzenia te, o wydajnościach 1100 dm³/s oraz 100 dm³/s, mają za zadanie zatrzymać zawiesiny i osady spłukiwane z miejskich asfaltów, co jest kluczowe dla ochrony jakości wody w Bytowej. To podejście jest niezbędne, ponieważ inwestycja sąsiaduje bezpośrednio z obszarem Natura 2000 Dolina Słupi PLH220052 oraz otuliną Parku Krajobrazowego.
- Projekt ma być realizowany w połączeniu z elementami mającymi na celu zatrzymanie wody w miejscu opadu, to jest błękitno-zielona infrastruktura oraz rozwiązaniami opartymi na przyrodzie.
To właśnie przyroda stała się cichym bohaterem tej inwestycji. Szczegółowa inwentaryzacja faunistyczna i botaniczna, przeprowadzona przez dr. Adama Mohra i dr. Ireneusza Izydorka, trwała dwa lata. Badacze podzielili teren na dwie strefy: Strefę 1, obejmującą bezpośrednie prace, oraz Strefę 2, będącą buforem ochronnym. Wyniki tych badań są fascynujące i obalają mit o tym, że zdziczały teren przy Drzymały był jedynie składowiskiem gruzu. Botanicy skatalogowali tam aż 45 gatunków roślin naczyniowych. Choć nie stwierdzono gatunków chronionych prawem, to bogactwo roślin takich jak tatarak zwyczajny, kosaciec żółty czy łączeń baldaszkowy tworzy unikalny ekosystem błotny. W nurcie rzeki odnaleziono skupiska stuckenii grzebieniastej oraz moczarki kanadyjskiej, która choć uznawana za inwazyjną, pełni tu ważną rolę pokarmową dla ptaków wodnych i obecnie nie zagraża równowadze biologicznej.
Fauna tego obszaru to historia o przetrwaniu w betonowym labiryncie miasta. Inwentaryzacja wykazała obecność pstrąga potokowego, jednak przyrodnicy zauważają gorzki fakt – rzeka Bytowa na tym odcinku jest dla ryb, bobrów i wydr jedynie „wektorem jednokierunkowym”. Betonowe piętrzenia i wodospady przy ul. Młyńskiej oraz rura Borui pod terenem przemysłowym stanowią bariery nie do przebycia, uniemożliwiając zwierzętom migrację w górę nurtu. Wśród płazów jedynym stałym rezydentem okazała się ropucha szara, dla której wilgotne zakamarki przy ogródkach działkowych są bezpiecznym schronieniem.
Świat ptaków przy ul. Drzymały jest jeszcze bogatszy. Naliczono tam łącznie osiemnaście par lęgowych należących do trzynastu gatunków. W samej strefie planowanych robót gniazduje dziewięć par, w tym grzywacze, krzyżówki, piecuszki, cierniówki i kosy. Prawdziwą sensacją dla ornitologów jest jednak pliszka górska. Ta nieliczna w Polsce i chroniona ptasia elegantka uwiła swoje gniazdo w niespodziewanym miejscu – na rurze PCV przebiegającej pod mostem u zbiegu ulic Prostej i Tartacznej. Fakt, że ten stenotopowy gatunek, wymagający czystej i natlenionej wody, zdecydował się na lęg w tym miejscu, nakłada na wykonawców zbiornika ogromną odpowiedzialność za zachowanie parametrów fizykochemicznych wody podczas budowy.
Nie można zapomnieć o nocnych łowcach. Podczas badań zmierzchowych stwierdzono obecność żerujących karlików – małych nietoperzy, które mają swoją kolonię zaledwie sto metrów dalej, na budynku Bytowskiego Centrum Kultury. Planowany zbiornik będzie dla nich idealną „stołówką”, przyciągając chmury owadów wodnych, takich jak świtezianka błyszcząca, która już teraz jest najliczniejszą przedstawicielką ważek nad Bytową. Aby wesprzeć tę bioróżnorodność, projekt przewiduje instalację trzech pływających wysp wegetacyjnych, które mają pełnić rolę bezpiecznych siedlisk lęgowych, oraz zastosowanie biologicznych umocnień brzegów z mat kokosowych i faszyny.
Cała ta skomplikowana układanka inżynieryjno-przyrodnicza dzieje się w cieniu społecznego napięcia. Mieszkańcy, którzy przez lata uprawiali tam swoje ogródki działkowe, musieli pożegnać się z terenem, który został już uporządkowany pod budowę. Część radnych i mieszkańców wciąż obawia się, że zbiornik w samym centrum miasta to błąd, a poldery powinny powstawać przed Bytowem, na przykład w Mądrzechowie. Władze jednak uspokajają: to tylko pierwszy etap szerokiego planu, który docelowo ma objąć również badania geologiczne i budowę kolejnych obiektów retencyjnych powyżej miasta.
Zbiornik przy Drzymały ma być dowodem na to, że Bytów potrafi uczyć się na błędach i zamiast kolejnej betonowej rynny, stworzy miejsce, gdzie technika spotyka się z naturą dla dobra wszystkich mieszkańców. Czy dziewięć milionów litrów wody rzeczywiście zniknie z piwnic kamienic, a pliszka górska nie opuści swojego gniazda na plastikowej rurze? Odpowiedź przyniosą najbliższe lata, gdy dokumentacja zamieni się w rzeczywisty plac budowy w samym sercu doliny Bytowy.
::news{"type":"see-also","item":"22404"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
St. posterunkowy Patryk Nowicki ZATRZYMAŁ złodzieja
Brawo Patryk
Bytowiak
19:33, 2026-01-23
St. posterunkowy Patryk Nowicki ZATRZYMAŁ złodzieja
Klient znalazł sie poza linią kasy i mlycjant ruszył w pościg😀🤣🤣.Ech ahhhh Bravo Mlycjant-do tego sie nadajecie
Dzon Rambo
15:34, 2026-01-23
Żarty się skończyły! PIJANI KIEROWCY do więzienia!
Wchodzisz do celi, lokatorzy chcą się przywitać a ty do nich - cicho kaca mam 🤣
Obywatel
12:51, 2026-01-23
St. posterunkowy Patryk Nowicki ZATRZYMAŁ złodzieja
Aktualny taryfikator: Polak - 500 zł Ukrainiec - 200 zł Kolumbia - 100 zł 🤣🤣🤣
Obywatel
12:47, 2026-01-23