Większość radnych jest zszokowana tym co uwieczniono podczas kontroli na terenie bytowskiego basenu.
Czarne chmury zbierają się nad kompleksem basenowym w Bytowie. Po wizycie komisji rewizyjnej na biurko burmistrza trafił protokół, który może stać się podstawą do poważnych zmian. Atmosfera wokół spółki gęstnieje, a w kuluarach coraz głośniej mówi się o możliwej dymisji prezesa.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
„Trytytki”, wiaderka i piasek prezesa: Czy bytowski basen to tykająca bomba techniczna?
Wyniki kontroli na bytowskim basenie malowały obraz obiektu w stanie zaawansowanej technicznej degradacji. Podczas sesji radny Andrzej Płaczkiewicz zaprezentował dokumentację, która wstrząsnęła zgromadzonymi – od „napraw” rur wykonywanych za pomocą plastikowych trytytek, przez korozję systemów bezpieczeństwa, aż po skandal związany z wywożeniem ziemi z prywatnej budowy prezesa na teren stadionu miejskiego. Zespół kontrolny alarmował, że strategia pozornych oszczędności generuje ogromny dług techniczny, który wkrótce może zmusić gminę do wydania milionów na ratowanie obiektu przed zamknięciem.
[FOTORELACJANOWA]587[/FOTORELACJANOWA]
Wątek pielęgnacji boisk piłkarskich budzi ogromne kontrowersje, gdy na jaw wychodzą szczegóły faktur i protokołów. Radny Andrzej Płaczkiewicz wskazuje, że w 2024 roku gmina kupuje ponad 53 tony piasku, choć rok wcześniej wystarczają zaledwie dwie tony. Na opisach faktur widnieją adnotacje o zasypywaniu boiska głównego oraz opłaty za transport żwiru, jednak to wydarzenia z maja 2025 roku stanowią sedno problemu.
– W wyniku kontroli ustala się, że w maju 2025 roku prezes Domżalski zleca wywiezienie piasku z własnej działki budowlanej na bytowski stadion. Za usługę płaci gmina Bytów na podstawie wystawionej faktury numer 1/5/25. Wywieziony materiał okazuje się być odpadem w postaci gleby i ziemi, w tym kamieni, co naraża gminę Bytów na karę za nielegalne składowanie odpadu. Wynika to również z protokołu kontroli Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska – relacjonuje drobiazgowo Płaczkiewicz.
Radny zaznacza, że piaskowanie, które instrukcja nakazuje wykonywać dwa razy w roku przy użyciu płukanego piasku o neutralnym pH, w rzeczywistości odbywa się tylko raz, a dokumentacja księgowa nie potwierdza użycia materiału o odpowiedniej frakcji.
Dokumentacja fotograficzna obnaża stan tzw. podbasenia, czyli mrocznej strefy technicznej niedostępnej dla klientów. Radni oglądają zdjęcia skorodowanych pomp, silników i rur, a Andrzej Płaczkiewicz z przerażeniem opisuje kolejne slajdy, wskazując na stare zacieki i zdumiewające prowizorki.
– Tutaj mamy akurat na tym zdjęciu wiaderko kumulujące wodę z zacieku, ale jak Państwo zwrócą uwagę, no to już farby nie ma, ten zaciek podejrzewam, że ma kilka lat. A tutaj, proszę bardzo, tak się nieszczelność remontuje na tak zwane trytytki – punktuje radny.
Największy strach budzi jednak widok silnika elektrycznego dmuchawy masażu, na który od dłuższego czasu bezpośrednio kapie woda. Płaczkiewicz podkreśla, że na legarku utrzymującym urządzenie wszystko jest przerdzewiałe, a jedynym „zabezpieczeniem” jest podstawione pod wyciek wiadro.
Równie dramatycznie wygląda stan zabezpieczeń przeciwpożarowych. Kontrolerzy odkrywają zaklejoną czujkę dymu oraz zaawansowaną korozję zestawu hydroforowego PPOŻ, co uniemożliwia bezpieczną pracę urządzenia i stwarza realne ryzyko porażenia prądem. Co więcej, środki użyte do uszczelnienia dachu okazują się preparatami w klasie palności F, czyli łatwopalnymi, co przy powierzchni dachu powyżej tysiąca metrów kwadratowych jest rażącym naruszeniem norm bezpieczeństwa ogniowego.
Do druzgocącego raportu odnosi się obecny na sali prezes Grzegorz Domżalski. Przyznaje on, że pomysł z piaskiem to błąd, ale tłumaczy go chęcią wygenerowania oszczędności i... własną niewiedzą.
– Niewątpliwym faktem jest to, że błędem jest w ogóle pomysł taki, żebym oddawał własny piasek z budowy, chcąc oczywiście zminimalizować koszty dla gminy. Padłem ofiarą niewiedzy. Czy ktoś z nas wie o tym, że nie może wywieźć własnego piasku z budowy? Bo ja nie. Niestety nieświadomość wcale nie zwalnia z popełnionego błędu. Moim celem nie było zarobienie czegokolwiek – wyjaśnia prezes Domżalski.
Przekonuje on, że czternastoletni obiekt w warunkach wysokiej wilgoci starzeje się znacznie szybciej niż inne budowle.
Prezes odpiera zarzuty o zaniedbania, porównując sytuację na basenie do warunków domowych i tłumacząc braki w oświetleniu podbasenia oszczędnościami.
– Spójrzmy u siebie w domu pod wannę. Zobaczmy, jaki ma wpływ środowisko wilgoci na to wszystko. Ten obiekt starzeje się co najmniej trzy albo cztery razy szybciej niż cokolwiek. My wymieniamy elementy z nierdzewki, a po miesiącu one wyglądają tak samo. To jest żywy organizm, który pracuje 24 godziny na dobę. Technicy mają latarki czołowe, które w mojej opinii są wystarczającym źródłem światła – argumentuje prezes.
Przyznaje też, że otwarte klapy w centralach wentylacyjnych to efekt pracy techników, ale nie stanowią one zagrożenia.
Wypowiedzi radnych biorących udział w dyskusji są niezwykle ostre. Wiesław Dykier określa stan obiektu jako tragiczny i pyta o odpowiedzialność osób nadzorujących spółkę oraz samego burmistrza.
– Obraz się wyłania porażający. Zaniechania są bezsporne. Gdybym ja był decydentem, pan prezes już by na tym miejscu nie był. To jest majątek gminny, który ma ludziom służyć i musi być zarządzany odpowiednio. Nie można sprawy tak zostawić. Co robi rada nadzorcza? Jest tylko fasadowa – grzmi radny Dykier, kierując do prezesa wymowne słowa: „Kończ pan, wstydu oszczędź!”.
Równie emocjonalnie reaguje radna Iwona Szreder, dla której sprawa piasku jest drugorzędna wobec zagrożenia życia pracowników i klientów.
– Ten piasek to jest naprawdę kropla w morzu, bo tutaj się dopiero otwiera puszka Pandory. Ci ludzie, którzy przychodzą do pracy do tego basenu, pracują w tych podziemiach. Przecież tam grozi wybuchem! Na szczęście, że nie dochodzi do żadnego śmiertelnego wypadku. Gdzie jest nadzór, książki kontroli obiektów, przeglądy roczne i pięcioletnie? Dla mnie to jest po prostu katastrofa – mówi radna Szreder.
Zespół kontrolny kończy raport wnioskiem, że oszczędzanie na bieżącej konserwacji to strategia obarczona ogromnym ryzykiem. Według wyliczeń radnego Płaczkiewicza, koszt usunięcia awarii w trybie pilnym jest średnio od trzech do pięciu razy wyższy niż koszt planowanych przeglądów.
– Oszczędności na wczesnym etapie generują konieczność wydania niewspółmiernie wysokich kwot w przyszłości. Niewielka usterka, na przykład nieszczelność dachu nieusunięta w porę, prowadzi do degradacji kolejnych warstw konstrukcyjnych. Komisja wyraża obawę i przewiduje potrzebę poniesienia w następnych latach znacznych środków finansowych obciążających budżet gminy Bytów na naprawy i wymianę urządzeń, co istotnie wpływa na rentowność całego kompleksu jako całości – podsumowuje Płaczkiewicz.
Wątek pielęgnacji boisk piłkarskich zdominowała pierwszą część debaty. Radny Andrzej Płaczkiewicz punktuje prezesa Grzegorza Domżalskiego, wytykając mu, że ten zamiast trzymać się sztywnych instrukcji wykonawcy, stosuje własne, uznaniowe metody.
– W którym punkcie umowy jest zapis, że może Pan organoleptycznie stwierdzać, jakie zabiegi agrotechniczne wykonywać? Zarządca ma obowiązek pielęgnacji zgodnie z instrukcją, a ona mówi o piaskowaniu dwa razy w roku odpowiednią frakcją o neutralnym pH. To jest zero-jedynkowe – grzmi Płaczkiewicz.
Szczególnie gorąco robi się przy temacie faktury numer 1/5/25. Radny Tomasz Franciszkiewicz zauważa dziwną koincydencję dat: kontrola WIOŚ zaczyna się 7 października, a odpad z działki prezesa znika ze stadionu dzień wcześniej lub w trakcie kontroli.
– Sprzątnięcie odpadu w toku kontroli, bądź dzień przed, jest dla mnie dziwne. Służba WIOŚ sprawdziła to dronem i nie stwierdziła pryzm, ale z oświadczenia prezesa wynika, że wywóz trwał 8 i 9 października. Przecież on sam sobie przeczy! – punktuje Franciszkiewicz.
Prezes Domżalski próbuje się bronić.
– Padłem ofiarą niewiedzy. Nie wiedziałem, że nie można wywieźć własnego piasku z budowy. Ale to nie były śmieci, mam na to dowody!
Jednak zgodnie z klasyfikacją WIOŚ piach z wykopu na budowie to po prostu odpad.
Najcięższe działa wytacza radny Marek Masłowski, odnosząc się do zdjęcia zaklejonej czujki dymu w budynku użyteczności publicznej.
– Ktoś, kto robi coś takiego, chyba minął się z powołaniem. Wybuchnie pożar, a czujka tego nie wyłapie! Pan odpowiada za wszystkich użytkowników. Jak coś takiego przeszło?! – pyta Masłowski.
Prezes Domżalski odpowiada wymijająco.
– Faktycznie, teraz dojrzałem to na zdjęciu, że ktoś tam powiesił materiał czy taśmę. Do mnie to nie dotarło. To nie jest celowe działanie.
Na te słowa natychmiast reaguje Wiesław Dykier.
– Panie prezesie, to tłumaczenie mnie tylko przekonuje, że Pan się nie nadaje! To jest kompromitacja na całego. Pan tu siedzi tylko po to, żeby być na stanowisku, a rola zarządcy jest inna. Kończ pan, wstydu oszczędź! – rzuca ostro w stronę prezesa.
Radni Janusz Wiczkowski i Iwona Szreder wyrażają zdumienie, jak obiekt w takim stanie przechodzi przeglądy budowlane i BHP.
– Pracuję w służbie BHP i powiem szczerze: ten obiekt, jak patrzymy na to podziemie, jest do zamknięcia w trybie natychmiastowym! – ocenia Szreder.
Wiczkowski dodaje. – Miałem malutkie pęknięcie na płytce w swoim obiekcie i było to zaznaczone w protokole. Chcę zobaczyć te dokumenty, pod którymi podpisał się pan Jarosław J. Jak to możliwe, że nie było tam żadnych uwag?
Prezes Domżalski ripostuje, porównując basen do... statku morskiego lub domowej łazienki.
– Spójrzmy u siebie w domu pod wannę. Ten obiekt starzeje się 3-4 razy szybciej przez wilgoć i chemię. To żywy organizm. Technicy mają latarki czołowe i to wystarczy. A te chińskie urządzenia do wentylacji? To była bardzo dobra decyzja, zaoszczędziliśmy – powtarza Domżalski.
Burmistrz Bytowa stara się tonować nastroje, choć przyznaje, że sytuacja jest trudna.
– O sprawie piasku dowiedziałem się z mediów. Jestem zdumiony jako BHP-owiec, bo każdy podpis pod przeglądem to odpowiedzialność. Ale nie jestem osobą, która pod wpływem emocji czy żądania krwi odwołuje prezesa. Muszę sprawdzić wszystko od początku do końca, żeby nie skrzywdzić nikogo – deklaruje burmistrz.
Informuje również, że gmina naliczyła podwyższoną opłatę za składowanie odpadu w wysokości 7 645 zł, którą prezes obiecał pokryć z własnej kieszeni.
Debatę puentuje obecny na sali były kandydat na burmistrza Marcin Pacyno, który zwraca uwagę na błędy projektowe.
– Stal nierdzewna basenowa to zupełnie inny gatunek niż zwykła. Błąd został popełniony na początku. Są tam kwiatki, o których trzeba zacząć mówić.
Andrzej Płaczkiewicz kończy dyskusję ostrzeżeniem, zapowiadając wezwanie Rady Nadzorczej do podjęcia natychmiastowych kontroli pod rygorem odpowiedzialności z Kodeksu Spółek Handlowych.
– Mam wrażenie, że to zostanie zamiecione pod dywan. Pomagam Panu burmistrzowi, bo widzę, że nie ma z pańskiej strony reakcji – podsumowuje radny.
Podczas dyskusji Domżalskiego delikatnie bronił jedynie radny Aleksander Pradella. Sam się nazwał… adwokatem diabła.
Do tematu wrócimy.
::news{"type":"see-also","item":"21394"}
[FOTORELACJA]587[/FOTORELACJA]
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Prezes basenu i nadzorca obiektów sportowych, Grzegorz Domżalski, jest podejrzewany o wywiezienie ziemi i piachu z budowy swojego domu w Mądrzechowie na stadion miejski – na koszt gminy Bytów. Świadkowie twierdzą, że materiał był niskiej jakości, z domieszką gruzu i cegieł, co stwarzało zagrożenie dla trenujących dzieci i piłkarzy. Faktury za transport miały być wystawione na gminę. Sprawą zajmują się radni, komisja rewizyjna oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, który zapowiedział kontrolę. Dokumentacja trafiła też do CBA.
2025-12-02
MIŚ bytowski. Stadionowe ABSURDY. ZAKAZ picia i jedzenia, bez zgody prezesa
2025-10-23
AFERA piaskowa. Będzie “KOMISJA ŚLEDCZA” ws. prezesa Domżalskiego
2025-09-30
SPALONY Grzegorz? AFERA PIASKOWA prezesa Domżalskiego
Aaaacccc21:05, 11.02.2026
I taki ktoś jest nadal prezesem...może czas na taczkę? Dopóki komuś nie stanie się krzywda, będą tylko przepychanki. Panie burmistrzu-czas na działania!
Ppp21:34, 11.02.2026
Prezes była pala. Jakie mógł mieć kwalifikacje. Pełna odpowiedzialność spada. Jak przy kierowaniu grupą przestępczą
Stach22:00, 11.02.2026
Nie korzystam, odkąd nabawiłem się w tym miejscu grzybicy na stopie. Zdecydowanie NIE POLECAM!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Basen w Bytowie na skraju katastrofy? DO ZAMKNIĘCIA?!
Teraz pozostaje wyjaśnienie bardzo hojnej i kosztownej pomocy miasta dla prywatnej firmy. Na nic nie ma pieniędzy, basen zagraża zdrowiu, oddziały w szpitalu są zamykane, ale lekką ręką wspomaga się prywatne lodowisko w środku osiedla. Gdy tylko obsługa podkręci muzykę można zapomnieć o spokoju w mieszkaniu. Dodatkowo jestem ciekawy wysokości rachunku za prąd i wodę i kto za to płaci.
czarna
22:26, 2026-02-11
Basen w Bytowie na skraju katastrofy? DO ZAMKNIĘCIA?!
Wnosze o podwyższenie pensji prezesa aby mial z czego splacać,,,, żart oczywiście,,, a co z urządzeniami które miał z chin osobiście ściągnąć?
Jarek
22:24, 2026-02-11
NIMFA to… PUSZKA PANDORY? Radni zbulwersowani
Nie korzystam, odkąd nabawiłem się w tym miejscu grzybicy na stopie. Zdecydowanie NIE POLECAM!
Stach
22:00, 2026-02-11
NIMFA to… PUSZKA PANDORY? Radni zbulwersowani
Prezes była pala. Jakie mógł mieć kwalifikacje. Pełna odpowiedzialność spada. Jak przy kierowaniu grupą przestępczą
Ppp
21:34, 2026-02-11